-
Posts
85 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Dorcia
-
Ach, zapomniałam jeszcze tym żebraniu wspomnieć. Nigdy tego nie robiła z takim natężeniem. Zawsze jest tak że jak my jemy to ona grzecznie leży pod stołem i czeka na swoją kolej. Dziś siedziała i "łykała" z nami patrząc się na każdy kęs (aż w końcu się upomniała o michę :wink: ) Tak sobie myślę, że może ta jej "głodówka" może mieć coś wspólnego z zbliżającą się pierwszą cieczką. Wszak 02 lutego skończy 8 miesięcy więc należy się spodziewać jej niebawem. W dodatku wydaje mi się, że jej "instrumencik do m.in. siusiania" z dnia na dzień jakby "puchnie". Cóż, jak wspomniałam wcześniej, i tak jutro idę do weta to ją obejrzy. Ja mam tylko przeczucie...
-
Dzięki za odpowiedzi :D Kika, faktycznie może coś dorwała na spacerku i nie przyszła do mnie pochwalić się co znalazła :wink: Dziś zaczęłam się martwić, bo to trzeci dzień, ale przed chwilą siadła w kuchni i prosiła o jedzonko :o Ona mnie czasem naprawdę zadziwia. Micha wylizana :D ale dałam połowę tego co zazwyczaj. Gosiu, odnośnie bardziej wartościowego mięska to wiem że np. wołowinka byłaby lepsza ale ona najlepiej wcina kurczaka. Ale przynajmniej trzy razy w tygodniu jej podaje. Nie wspomniałam o tym w poście gdyż chodziło mi o to że dając jej właśnie ostatnio kurczaka - nie chciała jeść. A tak się złożyło, że akurat na kurczaka w jej menu przyszła kolej. Zawsze martwię się na zapas :( ale naprawde sie wystraszyłam. Do tej pory jadła wszystko i nic jej nie było, aż tu nagle taka jakaś głodówka z jej strony... Lecz i tak jutro pójdę do weta. Lepiej "dmuchać na zimne".
-
Witam. Od trzech dni mam problem. Jenny nie chce jeść. Do tej pory jadła (od jakichś dwóch miesęcy bez problemów): dwa razy dziennie- kurczak+ryż+warzywa tzn. ugotowane: seler, pietruszka i marchew - (po ok. 200g każda) raz dziennie - sucha karma royal'a (200g) Od pewnego czasu nie chce jeść gotowanego jedzenia. Je tylko w tym dniu kiedy jej ugotuje, a na następny dzień nie chce jeść. Dodam że suchą karmę je ale bardzo mało ( ok. 1/4 porcji czyli 50g). Ponadto zauważyłam, że dość często "puszcza bąki" i ma luźniejsze niż zwykle kupki, gdy zje porcję z kurczakiem (zaznaczam że wszystko jest zawsze świeże). Najlepiej jakbym dawała jej wyłącznie kurczaka- bo wtedy wcina, ale jak dodam ryż z warzywami to już nie je. Poza tym wszystko jest ok. No może zaczęła żebrać przy stole :-? Nie wiem co robić :( Zależy mi na odpowiedziach osób które mają dalmatyńczyki, dlatego piszę tu a nie na weterynarii.
-
No my też już mamy postępy :D Ćwiczymy od trzech dni. Zmieniłam miejce ćwiczeń i staram się za każdym spacerkiem iść inną drogą niż zazwyczaj. Sunia się trochę przy tym zezorientuje i nie będąc pewna gdzie tym razem pójdziemy częściej przystaje by spojrzeć na mnie abym wskazała kierunek ( już wcześniej nauczyłam ją że idziemy tam gdzie wskazuję palcem). Ale jeszcze duzo pracy przed nami... 8)
-
Moja dalmatynka też lubi straszyć ptaszki. Zwłaszcza wrony sobie upodobała :-? Ale nauczyłam jej komendy "zostaw" i "wróć". Jak na początku nie chciała wracać to jej uciekałam no i wolała za mną niż tymi "lotnymi". Teraz czasem się ociąga albo stanie i się zastanawia ale coraz częściej udaje mi się ją odwołać od gonitwy. No a jak sie nie uda to ...cóż, one odlatują a psiaki na szczęście nie umieją latać :wink: I wtedy sunia patrzy zdziwiona jak ptaszki wzbijają się w powietrze :D po czym, jak już się napatrzy to wraca do mnie. :D
-
Ja swoją sunię zaczęłam uczyć chodzenia przy nodze jak miała 3 miesiące. Uczyłam ją na smakołyk i komenda "noga" ( też jakoś mi wygodniej było niż "równaj" :) ). Ale uczyłam ją na smyczy (mam dość długą ale regulowaną) i nie śpieszyłam się zbytnio - ważniejsza była zabawa :D .Już były postępy - niewielkie ale były. Teraz ma siedem i nagle jakby wszystko co umie zapomniała ( ech..te dorastanie...? :-? ). Dodatkowo zaczęła ciągnąć z siłą koparki :( Nie pomaga smakołyk ani zabawka. Jest jakaś taka rozkojarzona... Zastanawiam się czy aby nie robię czegoś źle :( Muszę dodac że przy nodze na smyczy ładnie chodzi jak jesteśmy w mieście (nowe otoczenie, dużo obcych ludzi, nieznane tereny...?). Ale jak idziemy z domu do lasu albo na łąkę to nie daję sobie z nią rady. Wręcz się wyrywa :( Ciężko mi ją utrzymać bo siłę to ona ma i to niezłą. Używam wyłacznie obroży ( mam jeszcze półkolczatkę ale nie używam jej już od wieków ) Nie wiem co robić. :(
-
Mausa, to tylko dzięki Tobie się tu pojawiłam i pewnie już tu zostanę :D :wink:
-
No to muszę się wybrać do sklepiku :D Koniecznie. Ale jutro bo tak mnie jeszcze nóżki bola po baletach sylwestrowych, że nie dam rady :fadein:
-
Gosiu, ale z niej tak się sypie że nie muszę jej czesać. Poza tym nie mam dobrej szczotki. Żadne z urządzeń do czesania nie zbiera włosków (mam gumowe zgdzebło i szczotki z miękkiego włosia). Ale sprawdziłam, że najlepiej działa zwilżenie rąk w wodzie i czesanie właśnie ręką na wilgotno. Z tym, że to raczej nie jest wygodne ani dla niej ani dla mnie :(
-
Od małego lubiła brodzik, a zwłaszcza prysznic więc nie było ucieczek. Stała spokojnie, lekko zdziwiona :wink: Była naprawdę grzeczniutka :D Gorzej było z wycieraniem, bo tego raczej nie lubi. Ale i z tym jakoś sobie poradziliśmy :D
-
No to już po kąpieli :D Stała grzeczniutko w brodziku, ale może dlatego że zawsze go lubiła, zwłaszcza prysznic jej się spodobał :wink: Zaryzykowałam i wyprałam ją w Hiltonie. Widać że nie ma uczulenia a na śniegu - cóż, gdyby nie kropki to by jej widać nie było :D Mam tylko problem z sierścią. Już pokochałam jej włoski w każdym zakamarku domu ale teraz po kąpieli ( już trzeci dzień prawie) włos się z niej sypie...(!) Słyszałam że można sierść psa lekko natłuścić oliwą z oliwek ale na razie nic nie robiłam bo wolę się upewnić. A może jest jeszcze jakiś inny sposób?
-
U mnie też spokojnie było. Bawiłam się do białego rana bo okazało się ( po rozmowie tel. z rodzicami) że moja Jenny śpi i nic sobie z wystrzałów nie robi. Tak więc imprezka się udała :D Teraz zmykam bo na sali jedonka dużo zostało i idziemy na poprawiny ( tym razem już całą rodzinką czyli ja, mąż i Jeny:D ).
-
Przede wszystkim życzę wszystkim wszystkiego najlepszego w Tym Nowym Roczku!!! A u mnie w domku nie jest zimno coztego bo ja bardzo nie lubię zimna :D Chodziło mi głównie o zimno na dworzu. Ale dziękuję za radę. Faktycznie wykąpałam sunię po ostatnim spacerku przed spankiem. W końcu jest bieluśka i ma bardziej miękki włos. Przestała też w końcu jeździć grzbietem po dywanie. :D A brudna już była bo woda po spłukaniu szamponu była prawie czarna :o
-
Jestem pewna że rodzice się zaopiekują, bo kochają ją tak mocno jak ja :D :D :D ( a może nawet i bardziej :wink: ).
-
Pinczerko, ku sprostowaniu: mam na razie jednego psiaka tzn. sunię :D A sama tak do końca nie będzie bo pod moim mieszkaniem mieszkają moi rodzice więc wszystko będzie pod kontrolą. Ale i tak będę się martwić :( Chociaż....jakby coś się działo, to oni wiedzą że telefonik do mnie i wracam do domu choćby nie wiem co :D a mężuś zostanie zabawiać towarzystwo na sali :fadein: Cóż, zobaczymy jak to będzie.
-
Pinczerko, napewno pomogą i psiak będzie spokojniejszy. Pewnie prześpi całą nockę :D A będziesz z nim w domku czy wybywasz na balety? Bo ja wybywam niestety :(
-
Dzięki Gosiu :D Nawet nie wiedziałam że jest zwłaszcza taki żel do usuwania zażółceń sierści. A co do insektów. Oj, pomimo zimy jest ich pełno. Chodzę z nia po lesie i zawsze jakaś pchełka dosiądzie jej grzbietu :( . Chyba jest za ciepło, bo na drzewach to i pączki widać. Wszystko w tej przyrodzie ostatnio się poplątało :(
-
pinczerka_i_Gizmo napisał: Idź do weta. On będzie wiedział najlepiej. Nie kupuj na własna rękę, zwłaszcza że to pierwszy raz jak chcesz mu podać coś na uspokojenie. Poza tym przed wizytą u weta sprawdź ile twój psiak waży, bo niektóre tabletki a dokładnie ich dawkę, dobiera się odpowiednio do masy ciała(jak n.p. tabletki na odrobaczenie). Pozdrawiam. :D
-
Potrzebuję rady. Jakim szamponem najlepiej jest kąpać dalmaty? Czy szampon Hiltona ( dla szczeniąt, ziołowy i przeciw insektom) będzie dobry na ten pierwszy raz? Musze przyznać że moja sunia zrobiła sie juz żółto-czarna :( i już czas najwyższy na kąpanko.:D Ale z kolei przeraża mnie to zimno. Jak jest 5 stopni powyżej zera to ona juz się trzęsie jak osika, więc czy wstrzymać się jeszcze czy wykąpać ją na wieczór po ostatnim spacerku przed nocką? Nie chcę żeby się przeziębiła :( i nie chcę jej zaszkodzić... P.S. Dodam że 2.01.2004 skończy 7 miechów.
-
Johny, dla mnie i dla suni to też pierwszy Sylwester. Wet mi doradził, aby psa przyzwyczajać do hałasu. Więc u mnie w domu czasem upadł na podłogę jakiś garnek albo pokrywka, czasem mocniej trzasnęłam drzwiami, podgłosiłam radio, itp. Gdy sunia się zrywała na nogi ( przepraszam - łapki) udawałam że się nic nie stało. I tak chyba przyzwyczaiłam ją do różnych trzasków i dziwacznych odgłosów. :D
-
A ja się wciąż zastanawiam nad kąpielą suni. Pół roku ma skończone i mogłabym ją już wyszorować a nawet by to było wskazane bo na śniegu wygląda już dość żółto, ale takie zimno teraz że mam obawy :-? Nie darpwałabym sobie gdyby się przezemnie rozchorowała :(
-
Johny, a co chcesz psu włożyć w uszka??!! :o Jak coś takiego zrobisz to on się przecież "wścieknie" :x Już lepiej leć do weta po jakieś tableteczki tak jak napisał SpanieL. Na szczęście moja nie reaguje zbytnio na petardy i wystrzały, tzn. reaguje ale nie widać żeby się bała. W tej chwili właśnie strzelają pod blokiem a ona smacznie kostkę wcina :D
-
Nie mylisz się mag. :D To dalmatynka :D Tyle że zdjęcie może troszku niewyraźne :( (Skaner się popsół :cry: )
-
W pełni się z tobą zgadzam Marmasza. Nigdy nie biłam swojej suni i mam nadzieję że do tego nigdy nie dojdzie. Nigdy też nie targałam za kark. A co zrobić gdy pies zawarczy? No cóż, zdarzyło się że sunia zawarczała jak chciałam żeby ustąpiła mi miejsca na kanapie. To były poczatki nauki, co ona może a co nie. Co zrobiłam? Nie izolowałam jej, nie obrażałam się na nią tylko chwyciłam ją lekko za pyszczek tak żeby na mnie spojrzała i posłałam jej stanowcze spojrzenie, lekko mrużąc oczy po czy warknęłam na nią głośniej niż ona na mnie. Po chwili powtórzyłam komendę " zejdź". Od tego czasu nie zawarczała na mnie ani razu. Ja na nią też nie :D Nie wiem czy ktoś tej metody próbował czy o niej pisał ale to był mój spontaniczny odruch. Czyżby kobieca intuicja? :wink: Nie mam pojęcia - ale zadziałało :D
-
Cześć Ewo! U mnie sposób na gazetę też nie działał. Postaraj się jak najczęściej wyprowadzać sunię na dwór. To że robi kupki na podwórku to i tak juz wielki sukces. :D Jak tylko uda jej się wysiusiać na dworzu pochwal ją natychmiast lub daj smakołyk. Ja swojej mówiłam:"rób siusiu" i pokazywałam ręką na trawę (dotykając ziemi). Jak zrobiła to chwaliłam pod niebiosa :D :D :D Załapała o co chodzi już na następny dzień, ale wychodziłam z nią co godzinę, zwłaszcza po spanku. Acha, jak zrobi w domu to powiedz że "nie wolno" albo inne słowo jakie stosujesz jako zakaz lub naganę słowną dla niej. Z czasem sunia pojmie o co ci chodzi. Pozdrawiam. :D