Jump to content
Dogomania

Agrado

Members
  • Posts

    82
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Agrado

  1. Aha! A tak w ogóle to dzięki za dobre rady! Dam znać za jakiś czas jakie osiągnęłam efekty :wink: pozdrawiam!
  2. @Flaire z całym szacunkiem, ale reakcję można i wygaszać (zdecydowanie bardziej w tym przypadku traumatyczne i dla psa i dla właściciela) jak i wzmacniać pozytywnie (przychylam się do tej metody). Efekt końcowy- podobny- lecz w pierwszym przypadku zestresowany pies (i właściciel) w drugim pies szczęśliwy i przede wszystkim nie kojarzący (na dodatek) klatki z miejscem kaźni :wink: ... p.s. jakoś zapomniałam o bardziej cywlilizowanym sposobie uczenia mojego psa przebywania w klatce :wink: (co nie znaczy, ze jestem sadystka :lol: ) Agrado& :Dog_run: & :kociak:
  3. @Flaire Ja tez myslałam, ogladajc sobie tą citronellę w necie, że ten pojemniczek malutki, no i cena niebagatelna jak za takie cacko... (byłabym gotowa zbierac funusze, gdyby to tylko pomóc mogło :wink: ). Masz świętą rację, Flaire, z klatką, tyle, ze u mnie jest innego typu problem w tym temacie, otóż... klatę wieeelką, wspaniałą, kupiłam jeszcze przed przywiezieniem od hodowcy psa, pies w klacie siedzieć, leżeć, spać- uwieelbia. Ale gdy chcę go w niej zamknąć- dziki ryk! Ja wiem, trzeba ryk przeczekać, zero bodźców, w koncu reakcja wygasnie... ale... jest taki problem, że... gdy próbowałam psa do tego zamknięcia w klacie przyzwyczaić i gdy sobie ryczał- w środku białego dnia, wpadła z wrzaskiem moja sąsiadka- "co ja do cholery z tym psem robię i żebym natychmiast przestała, bo ona zwariuje!". Na tym się nauka zakończyła. Nie wiem, czy dobrze Cię zrozumiałam- może masz na mysli, że sam fakt przebywania w klatce= bezpiecznym miejscu, ma psa na tyle uspokajać, że ma on nie wyć? jesli tak, to nie skutkuje to zbytnio w moim przypadku, niestety... Myślę, że po pierwsze: mój pies jest bardzo stadnym, zależnym od człowieka (czyli ode mnie) stworzeniem (z wcześniejszymi, pasterskimi psami nie miałam żadnych takich problemów), po drugie jest rozwydrzony :oops: (choć nie tak, aby mi to okazywać w bezczelny jakiś sposób, ale... jednak). Czeka mnie jeszcze sporo pracy nad... sobą i psem. Musze wykluczyć te zachowania (swoje oczywiście :wink: ), które sprzyjają późniejszemu wyciu. Jestem w trakcie... :wink: Agrado&Blondi :Dog_run: & :kociak:
  4. Masza! Jescze raz bardzo Ci dziekuję! :multi: Zobaczymy czy dam radę finansowo :wink: ,bo z tego, co widzę, to na nasze warunki trochę... to kosztuje, ale więcej będzie mnie kosztowało wycie mojej psinki :wink: Pozdrawiam! Agrado&Blondi :Dog_run: & :kociak:
  5. Hej Masza! Dzięki za odzew! Tak się składa, że mam przyjaciół mieszkających w Holandii na stałe! Mają mnie odwiedzić już w następnym tygodniu. Jeśli mogłabyś podać mi dokładną nazwę tej cudownej obroży (czy tylko i po prostu "citronella"?) i ewentualnie jeśli to byłoby oczywiście możliwe :wink: ) sklep w Amsterdamie, gdzie można ją kupić, to będę baardzo wdzięczna! :modla: :angel: :wink: Tak w ogóle to czytam ciągle mądre artykuły o tym wyciu i wiem, że powodem może też być to (i zapewne jest :oops: ), że swoją Blondynkę "trochę" rozpieściłam... :oops: wiem, że obroża to będzie taki "półśrodek", bo problem trzeba załatwić "od wewnatrz"- zmieniając ciut relację z psem (taka forme "terapii" też zamierzam wdrożyć :wink: ), ale przy okazji skorzystam z obroży, bo sąsiedzi nie wytrzymają, jesli "terapia" będzie trwała za długo :wink: pozdrawiam! @wioletta ...tez mam nadzieję, ze to będzie strzał w 10! :wink: Agrado&niesforna Blondi :Dog_run: & :kociak:
  6. Moi Drodzy! Nie posiadam husky (choć przeżyłam już fascynację, wyłącznie jednak platoniczną :wink:, ta rasą ), za to mam niemiłosiernie wyjącego 19 miesięcznego (!) dogo argentino. Jak widzicie nie tylko husky mają tendencję do wycia :lol: . Nie jestem początkującą psiarą, przeżyłam już z psami wiele (dobrego i złego czasem też :wink: ), ale ten problem do tej pory (czytaj: do kiedy nie kupiłam DA) mnie nie dotyczył. Wybiegany, "nieżywy" po dwugodzinnym spacerze pies, włączone radio, "tony" wędzonych świńskich uszu, rozsypane po podłodze chrupki, pieczywo "Wasa", marchewki (które mój pies uwieelbia), wszystko to daje chwilowy efekt- nie wyje w momencie, gdy wychodzę, jednak najbardziej wrażliwa sąsiadka daje mi regularnie znać, ze (zapewne po zjedzeniu wszystkeigo, co zostawiłam) moja Blondi zaczyna swoje cudowne przywoływanie pańci :evil: ). Swego czasu miałam nadzieję, że pomoże obcność mojego drugiego najkochańszego przyjaciela- kota. Niestety, tak jak z tym królikiem, na niewiele się zdała... tzn. kota nie wzięłam dlatego, że pies wył, kot był w domu znacznie wcześniej- tylko przebywał na chwilowych wakacjach u moich rodziców :wink:. Część sąsiadów, którzy bardzo lubią moją Blondynkę, nie zgłasza już od dawna żadnych pretensji (cierpią biedacy w milczeniu :wink: ), ta jedna sąsiadka "nie przyzwyczaiła się" (wcale się jej nie dziwę, bo słyszałam na własne uszy wycie mojego psa :evil: )... Był już czas, gdy przyjazna mi część sąsiadów dawała zać, ze Blondi przestała już wyć, tzn. wyje, ale bardzo krótko. Potem jest cisza. Niestety psiula była, przez ostatnie 2 miesiące, cały czas z kims w domu, teraz znowu musi zostawac sama i znowu borykam się z tym samym problemem. Do pracy nie przestanę przecież chodzić, przezyłam już rok bez żadnych imprez (wracałam do domu przed 22, żeby nie wyła w "godzinach ciszy nocnej"). Niedługo moje życie towarzyskie kompletnie legnie w gruzach :cry: :cry: ... zastanawiam się nad sprowadzeniem tej "cudownej" obroży o której tu czytałam... skoro wszystko zawiodło... życzę wszystkim powodzenia w walce z wyciem! :wink: Agrado&niesforna Blondi :Dog_run: & :kociak:
  7. A pozwolisz, ze spytam: tak sobie "tylko pomyslalas", czy sprobowalas sie najpierw zorientowac, czy bedziesz miec w ogole na nie chetnych? Dokładnie! Czyżby ktoś tu oczekiwał, że tytuł Interchampiona zapewni 100% zainteresowanie szczeniętami po nim? Przecież na to zainteresowanie i ilość chętnych składa się bardzo wiele czynników, a nie tylko tytuły... chociaz one oczywiście też są ważne (szczególnie dla tych, którzy dbają o utrzymanie standardu rasy na odpowiednim poziomie). Poza tym najpierw trzeba znaleźć stuprocentowych chętnych, takich, którzy wpłacą zaliczkę i będą naprawdę na 100% zdecydowani, a potem dopuszczać sukę do zapłodnienia!
×
×
  • Create New...