-
Posts
99 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by aniaa
-
od czasu jak mojemu psicowi głowa nie wchodzi między pręty balkonowe siedzi sobie sam...na balkonie...
-
ah!! co on widzi - same ciekawe rzeczy...gołąbki na poreczy, chłopców grających w piłkę, a może psa na balkonie w bloku naprzeciwko...nigdy nie wiadomo... :wink: pozdrawiam
-
witam!! moje psiury jadły bevidoga - karma ogólnie całkiem spoko ( sierść w normie, kupki też niezłe - hmmm - tylko wg mnie troche za wielkie :wink: ), tylko cos nie jadły zbyt chętnie - musiałam im zazwyczaj polewać odrobiną wywaru z mieska, masłem albo czyms takim... teraz kupiliśmu belcando - skład w sumie podobny, a jedzą chętniej...no i zbliżona cena - bo za 15kg 119zł. pozdrawiam
-
zemat!! przepraszam za powtarzanie sie - a co z zabrzem? bo szukałam na stronie um i nic nie ma :( pozdrawiam
-
zemat!! a nie masz czasem zabrza? z góry dziękuję..
-
mój pies też tak kiedys miał - pojawiła sie mu brązowa wydzielina - najprawdopodobniej po wakacjach - pies często kąpał sie w jeziorze - nic go nie bolało, dopiero po jakims czasie zaczął dziwnie machac głową...weterynarz powiedział że to drożdże, przepisał krople i po jakimś czasie przeszło...ale stwierdził że dobrze że przyszlismy, bo mogło sie pogorszyć... a - i pani wet powiedziała również że to ma tendencje do odnawiania sie niestety... pozdrawiam
-
no wiesz...jak mój zoltan ( mieszaniec amstaffa ) kiedys wyglądał przez okno to puścił takiego bączuuucha ( długaśnego ) że aż sam sie zdziwił co to sie stało...powąchał sie pod ogonem, chyba stwierdził że wonieje fiołkami i zmienił miejsce...pobytu a gingers (amstaffka ) puszcza tajniaki ale straszne czadziory...pozamiatane, zwłaszcza kiedy leży na kolankach... :oops: pozdrawiam
-
magu!!! wielkie dzięki jeszcze raz - zaczne stosować... :) i chyba zaczniemy chodzic na spacerki osobno...
-
magu!!! dziekuję za wszystkie twoje rady - fajne jest to śpiewanie :P ja kiedyś próbowałam moim psiakom czytac ale chyba książka ich nie interesowała :o jeżeli chodzi o przedszkole - znowu sie źle wyraziłam - pozorant nie wyrywał zabawki ale lekko ją tarmosił co suni sie bardzo podobało...potem psica odbiegała, robiła kółeczka do momentu az jej zabawka wypadła..sama :D jeżeli chodzi o jakies osobiste porady - niestety jestem z zabrza...więc to raczej odpada... u suni zauważam poprawę - nie jest to zwiazane z przedszkolem, ale raczej z tym że mąż krócej pracuje ( nareszcie!!! ) i możemy poświęcić suni więcej czasu.... magu!!! a jeżeli chodzi o twoje pozostałe sztuczki - to bardzo ciekawe - bedziemy próbować - bo oczywiście z naszą panienką mamy ten sam problem co z psicem - zżera wszystko w zasięgu wzroku, i na łące nie chce juz do mnie przychodzić...zoluś leci jak szalony, a gingers w druga stronę...bedziemy sie uczyć... jeszcze raz dzięki za rady..pozdrawiam gorąco
-
ah!!! źle mnie wszyscy zrozumieliście!!!! kolczatka jest po to żeby pies wogóle zareagował - gingers jest strasznie zła jak widzi jakiegos psa i na bodziec łańcuszkiem wogóle nie zwraca już uwagi - mój mąż jeszcze ją utrzymuje, ale ja mam juz przeraźliwe problemy...kolczatka pozwala mi zapanować nad nią w jakimś stopniu...co jest konieczne, zwłaszcza że cholera odreagowuje na otoczeniu ( na drugim psie albo na najbliższej nodze...) ona już poprostu przyzwyczaiła sie do łańcuszka :( a jeżeli chodzi o pozoranta - walki miały być w cudzysłowiu - taka praca z psem polega na tym, że pan "pozorant" zajmuje psa - woła go, usiłuje zwrócić jego uwagę na zabawkę - jakis tam gryzak...ogólnie dużo biegania, gonienia za zabawką odbierania jej panu, który ja macha - to są zajęcia z pozorantem na przedszkolu...jeżeli chodzi o resztę przedszkola - najpierw było chodzenie z psiakami po jakis tam przeszkodach ( oczywiści my z giną na końcu aż wiekszość psów odeszła kawałeczek dalej )a potem ćwiczenia z siadania, warowania itp. z moim pierwszym psem chodziliśmy również na takie ćwiczenia - nadmieniam że pies jest bardzo żywy, wiecznie skory do zabawy a czasem nawet wręcz pobudzony - polecono nam te zajęcia aby psa rozładować...chodzi o to żeby pies nie reagował panicznie np. na wyciągniętą rękę, czy przechodzące obok zawiane osoby...taka praca z psem pozwala na lepsze opanowanie psa w niebezpiecznych sytuacjach...nie bede pisać nic więcej - szkoła do której chodzimy nazywa sie GOSTAR ma wieloletnia tradycję i po szkoleniu mojego pierwszego psa stwierdzam że ich metody szkoleniowe są bardzo dobre...ah!! zresztą może ktoś inny też szkolił tam swojego psa i wyrazi swoją opinię na ten temat... nawet krytyczną :) bo wszyscy tak na mnie naskoczyli...
-
moi drodzy!!! dziękuję za wasze rady - łańcuszek już oczywiście wyszorowałam :wink: a wiecie co mnie dziwi? to że sunia strasznie lubi sie bawić z innymi psami - nawet chyba bardziej niż z zoltanem...oczywiście jeżeli nie jest na smyczy...bo jak jest :evilbat: z psiną poszlismy na przedszkole - robert ( pan z gostaru )od razu stwierdził że sunia jest ostro w lewo - i trzeba nad nią ostro pracować - stwierdził że jednak chyba bedzie trzeba kupić kolczatkę...no i zacząć na ostro walkę z pozorantem... wiecie - nie było tak najgorzej....oczywiście rzucała sie na wszystkie psy w około, ale po jakimś czasie zaczęła sie uspokajać - bardziej zwracała uwagę na wojtka a nie na psiaki, które momentami stały bardzo blisko... a na przedszkolu widziałam prawie białą bokserke - a gingers wyglądała jak flejucha...chyba zapytam sie czym ona pucuje swoją psice... pozdrawiam...
-
jeszcze raz dziękuję - benia!! może faktycznie będę łobuziarę pakować do wanny - w końcu skończyła pół roku...więc już można.... astania!!! ja naprawdę chętnie zakładałabym małej obrożę a nie łańcuszek - ale niestety psica ciągnie się paskudnie, i co najgorsze przeraźliwie rzuca sie na psy, nawet te które przechodzą w odległości bardzo dużej :( nawet bedziemy musieli chyba wrócić spowrotem do kolczatki...mam nadzieję że pszedszkole coś zmieni...oczywiście poczyszczę łańcuszek...może szyjka bedzie wtedy czystsza... pozdrawiam
-
bardzo dziękuję!!! mówisz dla kotów...hmmm.....ale skoro polecasz to chyba bedzie dobry... pozdrawiam :)
-
witam!!!! mam półroczną sunię amstaffkę z białą klatką i łapkami... mam pytanie do forumowiczów - nie chcę psiaka za często kąpać, ale niestety okolice gardła - od łańcuszka - i łapek sunia ma całkiem bure... czy może ktos ma jakiś dobry sposób na czyszczenie suni...na such...czytałam o jakiś lotonach i pudrach...może ktoś ma jakieś wypróbowane? jakiejś dobrej firmy, które na 100 % nie zaszkodzą psinie? z góry dziękuję!!! pozdrawiam :fadein:
-
i jeżeli chodzi o kanterek - wieczorem przechodził koło nas - w sporej odległości -haszczek - gingers zaczęła straszniie wrzeszczć, skakać i szarpać główką - niestety wyciągnęła pysiun z paseczka i musałam ją ponownie zapinać....nieźle sie wystraszyłam bo myślałam że całkiem wyjęła głowę...nie wiem, może wzieliśmy za duży rozmiar....ale będę dalej próbować... pozdrawiam
-
jeszcze raz dziękuję!!! opis na tej stronie jest bardzo fajny-nawet nie wiedziałam że jest kilka rodzajów kantarków... wczoraj kupiliśmy kantarek...zauważyłam znaczną poprawę - ale to dopiero 2 spacery i akurat żaden pies nie przechodził blisko... i jest też inny duży plus - gingers ( przeraźliwie rzucająca się na inne psy 6cio miesięczna amstaffka ) ma bardzo delikatną szyjkę na której wyskoczyła czerwona pręga po kolczatce - mam nadzieję że teraz pręga zniknie.... ale pełny zachwyt możliwy będzie dopiero po paru dnaich - początkowo wystarczał łańcuszek, a potem to nawet kolczatka naie pomagała... teraz idziemy z gingers na resocjalizację - do przedszkola...nie wiem czy troszke nie za późno... jeszcze raz dzięki i pozdrawiam...
-
Dziekiję bardzo!!! nareszcie wiem jak wygląda kantarek - zobaczyłam na psie i luzem... teraz tylko kupić i bedziemy wypróbowywać na gingers... pozdrawiam
-
cześc!!! znalazłam na forum temat "kantarek". mam pytanie - jak ten kantarek wygląda? może ktoś jest w stanie podać mi jakiś link, bo niestety nie moge nic znaleść...ewentualnie jakiś opis... pozdrawiam!
-
cześć!! od niedawna jesteśmy szczęśliwymi właścicielami dwóch psiaków - pierwszy to 15 miesięczny, bardzo charakterny mieszaniec amstaffa, drugi psiak to 5miesięczna sunia...jak narazie nie mamy żadnych wiekszych problemów....może początek był trudny...czasami dochodziło do spięć - ale łatwo je opanować...teraz tylko musimy uważać kiedy dajemy psicom kostki - mają fioła na ich punkcie - obydwa... pani na szkoleniu odradzała nam amstaffa( i zdecydowanie polecała jako driugiego psa sunie) ale dla nas to było ważne - zawsze podobały się nam amstaffy, ale popełnilismy błąd kupując zoltana przed wystawą... teraz myślę że dwa psy w domu to prawie to samo co jeden - zaletą jest to co pisał już ktoś wcześniej - psiaki zazwyczaj zajęte są sobą....
-
Cześć!! w nawiązaniu do wypowiedzi klary - mój 15 miesięczny pies jak wyczuje siuśki ( zauważyłam że płeć jest mu obojętna ) to staje jak wryty z nosem przy ziemi - a jak go odciągnę to szczęki zaczynają mu strasznie klekotać i ma brodę z piany - strasznie śmiesznie to wygląda.....a teraz mamy suczkę i jak zoltan gdzieś za długo stoi to wiadomo że ginger sie zlała - taki radarek....
-
PRZEPRASZAM!!!puściło mi sie pare razy - już usuwam..
-
PRZEPRASZAM!!!puściło mi sie pare razy - już usuwam..
-
Cześć!!! Mam pieska który jest mieszańcem amstaffa - w sporej części...też jak był maluszkiem to sikał ze szczęścia - zazwyczaj po butach...ale w porywach udało się mu siknąć w okolice głowy...ale teraz zoltan ma już 15 miesięcy i zupełnie z tego wyrósł...a co do kładzenia - to współczuję...zoltan dalej to robi tylko w innej wersji - jak widzi psa w odległości nawet 10 m to sie kładzie i czeka aż pies podejdzie - niestety teraz właściciele już nie dopuszczają swoich pupili - myślą że to wstęp do walki...pozatym teraz mamy drugiego psa - suczkę która reaguje na inne psy bardzo histerycznie - ujada jek walnięta więc teraz nikt już nie może podejść...