Jump to content
Dogomania

ingridr

Members
  • Posts

    226
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by ingridr

  1. Następna aukcja pewnie będzie "szła" po 1000, bo babka ściągnie ręczniczek :jumpie:
  2. [quote name='dyziolek']Ale przecież tam nie jest napisane, że to chihuahua tylko "hihuahua ciulala" :D . No to pędzę sprawdzić jaki jest wzorzec tej rasy :wink:[/quote] To niedzieli Ci braknie na szukanie ;D
  3. do takiego koszyczka to 5 dorosłuch "ciułałów" by wlazło, a nie 4 szczeniaki :laugh2_2:
  4. Wiem, że ludzie na allegro wystawiają różne rzeczy i różni naiwniacy je kupują, ale to mnie po prostu rozwaliło :evil_lol: [B][COLOR=SeaGreen]link usunięty przez moderatora -> kryptoreklama[/COLOR][/B] z tych są takie chihuahua jak z koziej d..... trąbka :lol: :lol: :lol: , a cena jaka konkretna ;D
  5. [quote name='heidy1']a jak te testy wyglądały i ile kosztowały. pewnie były robione u weta. [/quote] Zabiłaś mnie tym pytaniem :lol: , bo szczerze mówiąc nie orientuję się zbyt dobrze. Moi rodzice jechali specjalnie gdzieś tam i tam właśnie jej robili przy okazji te testy (u mnie to badania krwi są szczytem techniki :lol: ). Miała ogoloną łapkę - to mże krew jej pobierali.......?? I mama mnie skasowała 200 zł :lol: :lol: :lol:
  6. A wiesz - jodyna do głowy mi nie wpadła :) A testy robiłyśmy - nie lubimy trawy, słomy, kurczaka, wołowiny, ryżu, kurzu :hmmmm: , i dużo innych rzecz, które nie były "testowane" ale z życia wiem, że za diabła jej nie służą :( (środki od mycia podłóg, paneli, środki do czyszczenia mebli - ile ja już specyfików do kosza wyrzuciłam :lol: itp). Lubimy karmę Intenstinala z Royala, czasem suchy chlebuś, suchara...i wszystko to co da się ukraść niespostrzeżenie ze stołu (a potem kwikanie w nocy :lol: ). Sama jestem paskudną alergiczką i już przestaje mnie wszystko powoli "przerażać" u Dumki :wink:
  7. Mojej Pyście ładnie uregulowały się kupki, ale był czas, że to był duży problem. Wcina co drugi dzień kawałek jabłuszka, regularnie podaje jej Gammolen (takie kapsułki z olejem z ogórecznika bodajże :oops: ), a kiedy naprawde coś wrąbi i problem się pojawia na nowo (np. na spółkę z moją drugą suką wszamie całą paczkę Haribo łącznie z opakowaniem :evil: ) to podaje je strzykaweczką do pychola letnie mleczko - działa na nią jak burza :lol: !
  8. Moja Duma ma podobne krostki, ale na podłożu alergicznym. Najpierw są to maleńkie krostki, potem "podbiegają" jakby ropą, pękają i pojawią się paskudna rana. I ona się koszmarnie długo goi. :cry: Pomaga lekkie osuszanie Amolem (tak, tak - tą nalewką :lol: ), jakimś "mydlanym", różowym płynem (dostaje go u mojej pani wet) - a ostatnio odkryłam, że pomaga jej "ludzka" maść Elidel :oops: (mam atopowe zapalenie skóry i to mazidło jest właśnie na to). Wiem, że nie można eksperymentować na psie, lae próbuje już wszystkiego, bo to co dostawałam od weta do tej pory - łagodnie mówiąc - nie skutkuje!!! Rzecz jasna najpierw wet musi stwierdzić co psu dolega - my robiłyśmy wszystkie możliwe badania - krew, wymazy, jakieś zesrobiny (nie wiem, czy tak się to nazywa :oops: ) - a to zwykła alergia :D . Jaka pani taki pies :lol: :lol:
  9. [quote name='Ka-ka'][. wytrzymali tydzień. po tygodniu wpakowali się w samochód i pojechali do hodowców Somy zapytać się o miot. [/quote] U mnie trwało to jeszcze krócej, bo 5 dni od śmierci mojej Muszki :lol: W dniu śmierci nawet mi do głowy nie przyszło, że mogę kiedykolwiek mieć nowego, innego psa - dla mnie to oznaczało, że zdradzę Muchę. Koszmarna była pierwsza noc- zawsze na drugiej połówce wyrka spała moja ruda...a tu taka pustka - specjalnie nie rozkładałam łózka, żeby tego nie czuć. Musiałam chodzić do pracy - a tam myśli krążyły wokół mojej psi. Wracałam do domu - i jeszcze gorzej - moja mama w koszmarnym stanie, ciągle płacząca.. I wtedy zaczęłam napomykać o nowym psie - z początku nieźle mi się oberwało od mojej mamy.... :-? Trzeciego dnia kupiłam "Twojego Psa" i szukałam ogłoszeń o goldenkach do sprzedaży....i znalazłam :lol: Zadzwoniłam i okazało się, że tatuś mojej Dumki mieszkał niedaleko mnie - pojechałam tam z mamą (wszystko się działo w tempie ekspresowym - teraz mama się śmieje, że do końca nie sądziła, że KUPUJEMY nowego psiaka :lol: ). Tam napadły na nas dwa przemiłe potwory - tak, tak - moja rodzinka nie zdawała sobie sprawy, że goldeny to dość sporawe psy :lol: :lol: :lol: Potem dzika wieczorna jazda po "szczeniaczka" - tam ujrzałyśmy 4-miesięczne "bydlątko", które siedziało w kącie i smutno na nas zaglądało :lol: . Szybka decyzja - ten, albo żaden inny. Jazda powrotna, pierwsza noc z nowym psem, koszmarna alergia, biegunki, zjadanie mebli.....Szybko trzeba było zająć się nowym potworem :lol: :lol: Za 1,5 miesiąca dołączyła do nas Pysia.... I teraz wiem jedno: Moja Mucha była psem wyjątkowy, cudownym, niezapomnianym...moja pierwsza psia przyjaciółka :lol: Ale gdybym nie wzięła do domu tych moich wariatów to nie wiedziałabym, że może istnieć jeszcze większe psie oddanie, większa psia miłość w tych czarnych ślepiach...to jak oddane są teraz moje sunie nie mogę nawet porównywać z moją poprzednią Muchą (ta naprawdę miewała muchy w nosie) I NIGDY nie będę żałować tamtej spontanicznej chwili....zwłaszcza jak patrze na moje bydlątko leżące na moich stopach śliniąc się niemiłosiernie :lol: , a druga śpi wtulona na kolanach!!!
  10. Tak sobie czytam o tym środku i nasuwa mi się jedno, ale jak ważne pytanie.... Czy moją rybcię bolało jak podali jej ten środek??????
  11. ingridr

    Gazy

    Moja Dumcia je [b]tylko i wyłącznie [/b]Royala Intenstinal (żadnych innych przekąsek, bo jej to szkodzi) - nie mam problemu kombinowania po czym mogą być gazy :lol: ...ale uwierz - jak ona czasem walnie "cichacza" to lepiej się ewakuować z pokoju :lol: . Ma czasem takie dni w tygodniu, że lepiej nie zamykać okna i nie ściągąć klamerki z nosa :lol: . Chociaż jak miała problemy z jelitami i alergiami (ma je do tej pory pewnie, ale jest na lekach) to miała takie charakterystyczne bączki (okropny odór jakby zgnilizny) - i wtedy już po ich zapachu wiedziałam, że nockę mam z głowy i czekają mnie spacerki w nocy co 15 minut. A kupki Toffika są w porządeczku???
  12. :multi: :multi: :multi: Wiedziałam, że da sobie radę!!!! Teraz życzę duuużo radości ze wspólnych spacerków - choćby na początek 5 minutowych!!!
  13. Trzymamy kciuki za zdrówko psiątka :buzi:
  14. A może spróbuj go autkiem wywieźć w jakieś spokojne miejsce (jeśli lubi jeździć autem). Jak mam czas to wywożę moje świruski w taką dzicz (spory kawałek ode mnie, ale jakie superaśne miejsce - zero ludzi, psów, strzałów, duchów itp :lol: ). Tam Duma zapomina, ze ma lęki i lata jak rakieta.
  15. Miałam i jeszcze troszkę mam podobny problem :lol: . Moja goldenka jest nieśmiłą panienka. Próbowałam wszystkiego - leków, homepatii, esencji Bacha, psiego psychologa i NIC. Przeżyłam wtedy niezła załamkę. Zaczeli mnie wkurzać ludzie, którzy mówili "o jak się psina boi". I któregoś, pięknego poranka doszło do mnie, że muszę się z tym pogodzić, bo brałam Dumkę na dobre i na złe. Z miesiąca na miesiąc powolutku, powolutko zaczęło się zmieniać na lepsze. Uwielbia spacerki po lesie, buszujemy razem w krzakach, przynosimy na sobie taką samą ilość kleszczy. Nie znosi głośnych i zatłoczonych miejsc - więc oszczędzam jej takich przeżyć. Żal mi serce ściska jak widzę to przerażenie w jej oczkach. Chodzimy raczej w ustronne miejsca. Nie podchodzi do obcych, za diabła nie da im się pogłaskać - i co z tego. To mój pies, i nie wszyscy muszą go głaskać. Zauważyłam, że ona strasznie wyczuwa mój nastrój - jak ja radośnie wybieram sie na spacer, bo i ona się cieszy. Jak ja wychodzę "z musu" - to wtedy ona robi sik i pędem do domu :lol: . Dużo pomogło, że wzięłam drugiego psa do domu. Duma zyskała prawdziwą psią psiapsiółkę. We dwie zawsze chętnie chodzą i jedna drugiej na krok nie odstępuje! Podejdż do wszystkiego na luzie - a znajomego (byłego) następnym razem potraktuj z buta :P
  16. Przejrzałam wszystkie uchwały Rady Miasta Rybnik na necie i nic tam takiego nie ma.... Wg mojego taty to była uchwała vel ustawa taka ogólna, przyjęta przez Sejm i Senat..... Mam mętlik w głowie A czy [b]Rada Osiedla[/b] (banda dziwnych ludzi - przepraszam jesli kogoś z Was uraziłam) może wydać takie uchwały ?????
  17. mam nadzieję, że mi pomożecie Wczoraj u mnie na osiedlu podniósł się raban, i to jak się można domyślać z powodu "smyczy i kagańca". W moim bloku mieszka pani która nie można nazwać normalną (nota bene matula mojej najlepszej koleżanki :oops: ). Pani ta, pokazała reszcie zgromadzenia uchwałe, bądź ustawę (sorki, ale nie wiem dokładnie co, bo był tam mój tata), że [b]WSZYSTKIE PSY MUSZĄ OBOWIĄZKOWO CHODZIĆ NA SMYCZY I DODATKOWO W KAGAŃCU[/b]. I zgadnijcie co zrobiła Rada Osiedla - padła wredocie do stóp. Od wczoraj pojawiło się ogłoszenie, że od 1 maja policja będzie łapać wszystkich bez smyczy i kagańca. Teraz czytam, że w piątek sejm uchwalił coś innego....Nie znam się totalnie na przepisach, więc proszę o porade (bo jak znam to czupiradło będzie stać w oknie i ciągle dzwonić na policję jak tylko się pojawi ktoś z psem - a nie ukrywam, że za mną to już całkiem nie przepada) Mojego goldena to jeszcze wezmę na smycz i zapnę mu kaganiec (nie założę, tylko przypne) - ALE CO MAM ZROBIĆ Z MOJĄ CHIHUAHUKĄ????? Co ja jej mam założyć na pyszczek - kapsel od szampana????
  18. [quote name='Koma']Nie chcę gdybać, będzie co ma być, ale trzeba się na ten moment przygotować. :( :( :([/quote] Jak Musia z roku na roku robiła się coraz starsza, to moja mama powoli, powolutku napomykała, że psinka się starzeje, i że ten okrutny moment zbliża się coraz większymi krokami....że wszyscy umierają, że trzeba być psychicznie przygotowanym i takie tak ble ble ble ..... I własnie ta moja, twarda mama z takimi poglądami, że starość, że choroby itp itd - płakała najmocniej, śmierć Muszki przeżyła strasznie (w pewnym momencie przeraziłam się o jej zdrowie). Nie można się przygotować i "przyzwyczaić" do śmierci. Jest jednakowo ciężko, czy psina choruje od dawna, czy mała postać z kosą przychodzi po Twojego psiurka nagle i bez zapowiedzi!
  19. Zawsze byłam święcie przekonana, że JA swojego psa nigdy nie uśpię. Tak sądziłam do 2003, kiedy umarła moja Musia. Walczyłam o jej życie do końca - operacje, cewnikowanie, kroplówki i itp. Trzeciego dnia walki po kroplówce Musia leżała sobie tak spokojnie na moim łóżku, popatrzała na mnie i tak boleśnie zaskowyczała (nigdy tego dźwięku nie zapomnę do końca życia) - wiedziałam, że muszę jej pomóc, ale to będzie już ostatnia pomoc... Kiedy ją wiozłam, ona cały czas patrzała i WIEDZIAŁA po co jedziemy :cry: W lecznicy długi czas ją głaskałam i szeptałam do ucha, ale podczas usypiania został z nią mój tata, bo ja siedziałam po turecku na środku chodnika i wyłam z żalu i bólu.... Czasem do tej pory przejdzie mi przez głowę myśl, ze może jakbym znalazła innego weta, może jakby były inne leki podane, może jakby......to ona by dziś jeszcze żyła ..... Muszka zachorowała w tempie ekspresowym (3 dni) - rak ją pewnie toczył już od dawno, ale nie było żadnych oznak..... Teraz mam schizę i z byle czym latam z moimi suniami do weta - ale wiem jedno, że nie pozwolę cierpnieć moim obecnym psiątkom tak jak cierpiała Muszka...nigdy więcej.....
  20. U mojej Dumki estrogeny pomogły, ale niestety na krótko :-? ... Nie zauważyłam zmian w jej zachowaniu podczas kuracji, jedynie psy były nią bardziej zainteresowane :evil:
  21. Nie pamiętam dokładnie Alu, ale Advantix działa chyba tylko 4 tygodnie...zresztą podobnie jak frontline.... :x
  22. Moja ś.p. Muszka miała ropomacicze i to takie już porządnie zaawansowane :-? Zabieg przeszła fantastycznie (gorsze komplikacje miała z teraźniejszymi suńkami, które sama od siebie sterylizowałam). Muszka brała przez pare dni antybiotyki, na drugi dzień już zasuwała po domu jak mały samolocik. Uraz do wetów miała, ale z innego powodu (wet źle obciął jej pazurka i krzyku było co niemiara) - jedynie przez okres 6 miesięcy nie lubiała jak się jej dotykało po brzusiu - ale też to minęło. Trzymam kciuki za sunie!!!!
  23. [quote name='isska']Dom to w koncu nie muzeum i musi byc widac,ze ktos w nim mieszka.... :wink:[/quote] tak, tak, u mnie widać :lol: :lol: :lol: baaa...na panelach to nawet widać poszczególne etapy ich zwariowanych zabaw :P :lol: :P
  24. Mam goldenkę i chihuahua - niestety - obydwie w różnym stopniu niszczą panele (są rysy - te głębokie to goldenki, te małe i cienki to Pyski :lol: ). Z tym, że mi to w ogóle w żaden sposób nie przeszkadza!!! Biorąc psy wiedziałam, że początkowo coś mi zniszczą (ha ha - potem się okazało, że ładne z nich terminatory).
  25. [quote name='Godelaine'] Może to jest myśl? Samo żucie, a nie jedzenie. [/quote] moja wszystko pożera (czytaj:połyka w całości) - w rachubę wchodziłaby chyba tylko cała opona z samochodu - z tym tak sybko nie dałaby sobie rady :lol: :lol:
×
×
  • Create New...