-
Posts
8645 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Everything posted by Agnes
-
[quote name='gops']bez przesadyzmu :eviltong: no może troszkę ..[/QUOTE] nie no luuuzz...te oczy wiodace za mna w Wincu, bosz...
-
[quote name='gops']Miśka ogółem często wzbudza w psach agresję nawet u tych łagodnych , [B]nie wiem może jej źle z oczu patrzy[/B] :lol: pewnie też postawą swoją bo chodzi bardzo pewnie, z uniesionym ogonem to i prowokuję .[/QUOTE] :siara::siara::diabloti:
-
Ja ja wpuszczam do wyra tylko w nocy, bo istnieje najmniejsze ryzyko, ze popusci (w nocy nigdy jej sie nie przytrafilo tfu tfu). Nie chce tylko, zeby caly dzien lezala na twardym badz co badz dywanie... Nie ma czego zazdroscic, to jeden wielki problem jak sie okazuje ;)
-
No to prawda, nie znalazla sie ona tam z dnia na dzien (krew). Poslanie nie bardzo mam gdzie przestawic, w pokoju przez "poslanie Azy" ;) mam mocno ograniczone mozliwosci. Fakt spi pod oknem (najczesciej rozszczelnione badz zamkniete) kolo grzejnika (zakrecony), ale kurde nie mam jak zmienic polozenia.
-
Tak osluchiwali, mozliwe ze na poczatku nic tam sie tak powaznego nie dzialo, w piatek tez byla osluchiwana u innego weta i podejrzenie padlo na arytmie... Problem jeszcze taki mamy, ze sucz nie chce za bardzo spac na swoim poslaniu (gabka 10cm + dry bed), nie wiem czy jej za miekko czy jak, non stop spi na dywanie.
-
[quote name='gops']Miś w normie :lol: już po 4 treningach , wróciliśmy do tabletek na stawy więc ;) ciągle żre totwa i nie zmieniamy póki co bo bardzo nam służy , plus surowe co kilka dni . wage trzyma ładnie , [B]z nikim się nie pogryzła ostatnio[/B] :lol: więc wszystko w porządku .[/QUOTE] nudy:diabloti: starzeje sie ta Miska czy jak?:eviltong:
-
U mnie za kazdym razem tak bylo, ze jechalam obojetnie ktora byla godzina czy 23 czy 2 czy 4 w nocy. Wstaje widze, z psem cos nie tak w samochod i jedziemy. Problem w tym, ze do tej pory nie wiedzialam gdzie mam jechac. Owszem slyszalam i klinice Multiwet i Elwet, ale tylko slyszalam. Nie wiedzialam nawet gdzie to. Do tej pory nie musialam z Aza jechac nigdzie na sygnale w nocy. Z poprzednia suka jezdzilam do lecznicy juz wspomnianej wczesniej przy ul. Kulczynskiego, mam blisko 5 min samochodem, ale sprzetu w zasadzie nie maja, wiec tak na prawde niewiele moga zrobic.
-
To nie tak...Na Gagarina nawet nie probowali robic USG, przeciez RTG wielu rzeczy nie pokaze, nie wszystko widac. Potem to juz szlo dalej, kazdy lekarz dawal w ciemno antybiotyk najczesciej no bo wiadomo "standard", a z tego wynika, ze Aza przez 4 dni conajmniej chodzila z krwawieniem wew...Cud, ze wtedy sie nic nie stalo, ze dotrwala do kolejnych badan. Ja nie zdawalam sobie sprawy, ze te badania sa az tak wazne bo wtedy bym brala wolne i robil na juz na wczoraj, a skoro to kontrola i zeby ew zobaczyc co sie dzieje (ale to przeciez prawdopodobnie watroba) no to poczekalam...Moze za duzo wymagam, moze za duzo bym chciala nie wiem, ale widok cierpiacego psa przez tydzien jest makabryczny i bezsilnosc ze strony wlasciciela. Bonsai, dziekuje w miare dobrze, nie jest gorzej a to najwazniejsze, ale to juz nie bedzie ten sam pies. Nie bawi sie nie biega radosna, niestety :( Tak mysle, ze ze spacerem po polach poczekam na wizyte u dr Garncarz, gdzies za 2-3 tyg mamy zrobic kontrolnie echo serca. edit: dodam jeszcze 2 komorkowe zdjecia :) Azowa i jej poslanie:evil_lol: A w mieszkaniu zmiany zmiany zmiany....Calosc juz pomalowana, podlogi dzisiaj byly kladzione, zostal jeszcze maly pokoj tylko do ulozenia :) Kolorow sciany kompletnie tu nie widac, kiedys cykne aparatem porzadniejsze.
-
Bonsai na Kluczynskiego? Chodzi Ci o ta pierwsza badz druga wizyte, ktory podal antybiotyk? Nie wiem...ale ten antybiotyk przy krwotoku nie byl totalnie trafiony. Lekarze ktory nam naprawde pomogli to byl Marcinski (USG), Garncarz (EKG) no i obecny u ktorego sie leczymy dr. Grudzinski (z Elwetu). Bonsai to jest prawdopodobnie nowotwor + ew trucizna. Nowotworu nie wykluczamy, wrecz przeciwnie, ale czy nie bylo dodatku trucizny tez nie wiemy. Ja mysle,ze kazdy wlasciciel (dobry wlasciciel) widzac psa w takim stanie poleci do lecznicy, szkoda tylko ze przez TYDZIEN pies CIERPIAL i nikt nie trafial z diagnoza :(
-
Mamy tez kolejne wyniki krwi :) Jakby ciut lepiej, a na pewno nie gorzej. Jest jeszcze niewielka anemia ale to moze byc przez zwiekszona dawke propalinu, tak wiec za tydzien powtarzamy morfologie zeby to sprawdzic. Dzisiaj nawet spacerowalysmy 10-15 minut ;) Jeszcze troche i dojdziemy na pole hihi
-
Ja to sie jeszcze boje hopac:oops: Zgubilam z tego calego zamieszania ksiazeczke Azy i pierwsze zdjecia RTG z Gagarina...o ile drugie mam zapisane na dysku jako jpg (pewnie tracac jakosc) o tyle to pierwsze no zapadlo sie pod ziemie:roll:
-
Dla wszystkich zaciskajacych kciuki mam newsy:cool3: Bylysmy z suczem na kontroli :) Aza jest w dobrej formie (jak na tak krotki okres po punkcji etc), na USG nie widac krwi, EKG nie wykazalo arytmii:multi: Dalej nie wykluczamy nowotworu (jakby nie bylo paskudnego), nie wykluczamy tez zatrucia. Ogladalismy dokladniej RTG pluc ostatnie, gdzie faktycznie widac duzo malutkich punktow, to moga byc zmiany...Nie ma jak zrobic biopsji ciezko tez zastosowac chemioterapie w tym przypadku. Czekamy co czas pokaze, dalej stosujemy leki i chodzimy na kontrole :) Aza w lecznicy pokazala swoje oblicze:evil_lol: Darla jape na inne psy, wchodzila na krzesla, a po wejsciu do gabinetu wladowala sie na kolanka doktora:evil_lol: Moj malutki pieseczek:loveu:
-
Dobrze:) Mniej pije przez co mniej sika, zmniejszamy steryd i widac roznice. Jutro jedziemy do kliniki na kontrole, mala ma miec pobrana krew na badania - oby okazalo sie, ze jest wszystko dobrze! Na spacerku chetnie chodzila, truchcikiem nawet :) Apetyt caly czas duzy. Najwieksza przeszkoda sa dla niej schody, cieeezko sie po nich chodzi. Brzuch znowu wydaje mi sie wiekszy, ale mam nadzieje, ze tylko mi sie wydaje... W nocy nie moze spac na poslaniu, niewygodnie jej, wiec spimy razem w lozku :)
-
[quote name='FredziaFredzia']A to już chyba po prostu starość co? Nasz Pepper tak ma, stoi i czasem nawet chyba nie czuje że mu leci...[/QUOTE] nie;) napisalam wyzej, ze ona nie trzyma moczu od 5 lat od sterylizacji, jest na lekach, ale przy tej ilosci wody jaka pochlania leki tez "nie daja rady" Asiaczek, dzieki jakby sytuacja sie powtarzala zaopatrze sie w taki plyn.
-
Obawiam sie ze ona by w tym kroku nie zrobila:evil_lol: jak jej zakladam kubrak to ma mine meczennika:eviltong: Bardziej podklady by pasowaly, tylko nie wiem jak sie do tego zabrac...To nawet nie to ze ona wstaje i leje...ona lezy, nie trzyma moczu jak pisalam od dawna wiec "wiem z czym to sie je". Potrafi jednak wyjsc na sik, wrocic do domu usiasc i polac :(
-
Tak 2h to max ile wytrzymuje...ciekawe co bedzie jaksie wyprowadze, mam nadzieje, ze z nia. Zalapie sikanie sama z siebie na podklad?
-
Asiaczek ona nie trzyma moczu od 5 lat po sterylizacji wiec ja mysle ze to raczej kwestia sterydow i ogromnej ilosci wody ktora chlodnie.
-
Tak, wiem ze sterydy :( Naszczescie po malu zmniejszamy to badziewie. Dzisiaj jakby spokojnie, lezy kolo mnie, ale przyniosla tez pileczke:loveu:
-
Dobrze, ze chociaz jedna z nas sie usmiecha...Codziennie boje sie wracac do domu, zastanawiam sie co zastane, jakie wiadomosci otrzymam. Z jednej strony chce z pracy wychodzic jak najszybciej, a z drugiej... Mala ma coraz wieksze problemy z trzymaniem moczu, wraca po spacerze i leje na podloge:shake: Nie wiem czy to przez to wszystko, czy to jakby oddzielny temat...
-
[quote name='Katerinas']kurcze Agnes... współczuję bardzo... sama nie wiem co napisać... :( W takich momentach wracają myśli jak dowiedziałam się o chorobie Gajki i wiem, że to cholernie trudne :([/QUOTE] wiem:( nie oczekuje madrych mysli ani trafnych powiedzonek, sama nie wiem co w takiej sytuacji madrego napisac, ale sam fakt, ze jestescie to juz dla mnie duzo znaczy! [quote name='Katerinas']Agnes.. wiem, że to może głupie, ale jeśli to jest to choróbsko, to cieszcie się teraz razem z każdych takich uśmiechniętych pycholi...[/QUOTE] to nie jest glupie, wrecz przeciwnie :) zaluje tylko, ze nie moge z nia polazic po polach pojsc do lasu
-
Tak ma dry bed a pod nim podklad, w ciagu dnia lezy duzo na dywanie stety niestety. A dzisiaj? Przywital mnie merdajacy uschmieniety pychol :) Ja wiem, ze nie oznacza, ze jest dobrze, bo dobrze nigdy nie bedzie, ale widze przynajmniej, ze nie cierpi, ze sie dobrze czuje. Dzieki temu i mi jest lzej, caly dzien myslalam o malej w pracy, a tu prosze. Katerinas, jesli przypuszczenia lekarza sa trafione, to niestety jest to paskudny nowotwor, ktory odbiera zycie bardzo szybko.
-
Do tomografii trzeba chyba cos podac, przynajmniej Beta miala o ile pamietam glupiego jasia, albo cos wiecej. Aza ma za slabe serducho raczej na jakiekolwiek srodki :(
-
Napisalam jeszcze do Azy lekarza prowadzacego, czyli dr Dominiki, niestety rowniez potwierdzila, ze po wynikach badan stawia na proces nowotworowy, niekoniecznie potwierdza, ze to serce. Tylko sama nie wiem co jeszcze moge zrobic, miala robione USG u b. dobrego specjalisty, ktory zmian w jamie brzusznej nie widzi, na sercu sa i to jest pewne. Cholera ten nowotwor naczyn wydaje mi sie najbardziej prawdopdobny, a tego gooowna nie da sie operowac, nic sie nie da...Do bani to wszystko.
-
Tak naszczescie tak :) Mala spala spokojnie, nawet obylo sie bez wychodzenia w srodku nocy na siku. Bardzo duzo pije na sterydach i tym samym duzo sika, a jeszcze z jej nietrzymaniem moczu to mamy wesolo. Mam wrazenie, ze jest w lepszej formie, sepi non stop jedzenie od kogos ;) Szkoda, tylko ze nie mozemy skorzystac z zimy i takiej ilosci sniegu:shake:
-
Nie wiem :( Pewnosci nigdy nie ma jak to powiedziala dr Garncarz...Dopoki nie porozmawiam z lekarzem osobiscie to niewiele bede wiedziala :( Bo to wszystko trwa, tu nie ma tak ze przykladasz sprzet i widzisz - jest guz...Ona miala mnostwo badan i dopiero po kolejnych pewnie bylo wiadomo o co chodzi. Co do wizyty - ja moge przyjechac w kazdej chwili, tylko po co? Aza od wtorku jezdzila 2 razy dziennie do kliniki, codziennie miala robione USG i EKG zeby kontrolowac jej stan. Jestem w stalym kontakcie z lekarzem. To raz, a dwa...on nie zawsze jest po poludniu, a ja nie moge sie wiecznie urywac z pracy, bo mi w koncu podziekuja :(