Jump to content
Dogomania

Katerinas

Members
  • Posts

    2067
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Katerinas

  1. [INDENT][quote name='sota36']Kasiu - mocno, mocno Was wszystkim przytulamy!!![/quote] Dziekuję :smile: A propos. W wątku [URL]http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=9275&page=2[/URL] Umieściłam ogłoszenie: [quote]W związku ze śmiercią Saby mam do sprzedania karmę Nutra Nuggets dla seniorów. Karma otwarta w zeszłym tygodniu, wybrane może ze cztery porcje. Może ktoś z Was, lub wiecie o kimś kto chciałby kupić? Mam obecnie jednego psa (Dorkę) i nie jest ona w stanie przejeść 30 kg karmy (niebieska plus senior) :roll: A jak wiadomo otwarty worek długo stać nie może. Karma w [URL="http://ad2.eurobb.net/please/redirect/140/1/1/32/!hash=2184768058;h4r=30855236;p4r=305447032;uwi=800;uhe=600;uce=1;param=2842/38192_5?"]sklepach[/URL] internetowych kosztuje 140 zł. Kwestia dogadanie się w cenie na pw. [/quote] Może znacie kogoś kto chciałby odkupić. [/INDENT]
  2. [quote name='malawaszka']Kasiu broń boże nie możesz mieć żadnych wyrzutów sumienia!!! Jesteście wspaniałymi ludźmi i jakbym była psem to chciałabym mieszkać z Wami :loveu: [/quote] :smile: dzięki [quote name='malawaszka'] ale u Luny od odejścia Bolusia widzę dużą zmianę w zachowaniu i tego nie potrafię sobie wytłumaczyć w żaden logiczny sposób - Luna zrobiła się bardzo zaborcza o mnie - często spała ze mną wcześniej, ale odkąd nie ma Bolusia śpi ze mną codziennie i to nie tak jak wcześniej gdzieś w nogach bez przytulania, tylko z kontaktem fizycznym - wcześniej jak tylko ruszyłam nogą tak, że ją dotykałam to ona natychmiast sobkowato się obrażała i przenosiła w inne miejsce :lol: teraz tego nie robi - mogę ją nogą przesunąć a ona śpi dalej :-o jest dużo bardziej zazdrosna o Oliwię czego już nie było :mad: no i jak j mam to rozumieć :niewiem: nie mam pojęcia kompletnie :shake: [/quote] :hmmmm: rzeczywiście dziwne... Myślę, że ona też w jakiś sposób przeżywa. Nagle Pańcia jest tylko dla niej, nie? Może następnego towarzysza? Choć Ty marzysz o CTR... a teraz to raczej bez sensu. Lepiej poczekać aż się na wieś wyprowadzicie. [quote name='malawaszka']Doreczka teraz będzie się musiała odnaleźć w innej sytuacji i w tym musicie jej pomóc, u niej będzie zapewne inaczej niż u Luny bo Dora sięwychowała z Twoimi dziewczynkami[/quote] No właśnie. U Dory jest to o tyle trudne, że i Saba i Dora ją wychowały. A nagle została sama. Często kładzie się smętnie na kanapie, zwinięta w kuleczkę i patrzy przed siebie. :roll: Albo idzie do Saby na miejsce i wącha. :roll: Martwię się o nią...
  3. [INDENT][B]AM[/B] Dziękuję... (Co ślepemu po oczach :roll: że nie zauważyłam przyklejonego wątku) [/INDENT]
  4. [INDENT]I jeszcze jedno... Czy gdzieś na DGM mogę ogłosić chęć sprzedaży? Oprócz info tutaj? [/INDENT]
  5. [quote name='mmbbaj'] Nie dręcz się Kasiu.[/quote] Staram się ..... Przede wszystkim obecnie całą naszą miłość i uwagę przelaliśmy na Dorę. Marek będzie ją zabierał do pracy. Przynajmniej wtedy kiedy będzie mógł. Dziś była, jutro też jedzie. Tam ma masę rąk do głaskania. Coś się ciągle dzieje. Dziś zjadła trochę ryżyku z marchewką i kurczaczkiem. No i obowiązkowo surową mega marchewkę. :smile: Teraz leży koło mnie i śpi.
  6. [quote name='PIKA']a poza tym nie sądzę, ze przyczyna smierci Saby byl Movalis. [/quote] I to też twierdzą lekarze. [quote name='PIKA']Pies odszedl.... nagle.... pomimo tego że oprocz zwyrodnienia kregoslupa, które choroba smiertelna nie jest, byl psem zdrowym i to niestety mnie się podejrzane wydaje .. pomimo tego, co mowia lekarze o trutkach :roll:[/quote] Saba odeszła z objawami neurologicznymi - paraliż najpierw połowy ciała, potem całego, oczopląs, później dalsza faza czyli stany padaczkowe i śmierć mózgu. Czy był to stan zapalny układu nerwowego czy wylew lub postępujące wylewy ... czy może rzeczywiście kwestia trutki... trudno teraz powiedzieć. Wiem jedno... Można być zdowym, iść spokojnie ulicą, dostać wylewu i doopa. Nie chcę już tego roztrząsać... proszę... Odeszła. A z nią i jakaś cząstka nas, naszego domu...
  7. [quote name='mmbbaj']Mnie też dręczą pytania co by było... gdybym to ja wyszła z Bajankiem na spacer, gdyby nie o tej godzinie, gdyby nie w to miejsce poszli, [B]gdyby, gdyby, gdyby[/B]...:shake: [/quote] no właśnie.... :-(
  8. [B]Samograj[/B] Nie uraziłaś mnie. I nie przepraszaj. Twoje słowa trochę zabolały. Zabolały bo w głowie kłębią mi się od wczoraj moje myśli - a Twoje słowa: "czy napewno wszystko zrobiliśmy, wszystko by ratować Sabę, czy napewno dobrze, że podałam Movalis, czy może kwestia Artroflexu, czy może, czy może, czy może....". Straciłaś psy to wiesz, że takie myśli kłębią się straszliwie. U mnie cholercia chyba ze zdwojoną siłą bo w grudniu odeszła Gaja. Tam też pytałam sama siebie "czy zrobiliśmy wszystko?, czy dobre leki podawałam, czy dobre kroplówki?". Jeśli zrobiłabym sekcję zwłok prawda wyszłaby na jaw. Ale czy można podjąć taką decyzję? Ja nie byłam w stanie.... [quote]DLACZEGO JA NIE UMIEM SIĘ ZNALEŹĆ I PISZĘ ZA DUŻO - [/quote] Napisałaś moje myśli.... stąd może moja reakcja.
  9. Do poprzedniego postu dodam tylko jeszcze jedno: Mam znajomego (z lat licealnych, nie mam niestety już z nim teraz kontaktu), któremu właśnie po zarzyciu Apapu pękł wrzód na dwunastnicy. Mało nie przekręcił się na tamten świat.
  10. [quote name='samograj']P.s. Własnie zażywam MOVALIS , bo mam zwyrodniały staw barkowy, po przeczytaniu skutków ubocznych włos mi sie zjeżył: "...nalezy zachować szczególną ostrożność podczas leczenia pacjentów w podeszłym wieku, u których zwiększa się prawdopodobieństwo wystepowania zaburzeń czynności watroby, nerek i serca!!!" Nawet młodzi pacjenci reagują osobniczo na tę grupę leków (u mnie przy poprzednim leczeniu wystąpiło nadcisnienie tętnicze , które kwalifikowało mnie na oddział intensywnej terapii - a w ulotce było napisane, że mogą [B]sporadycznie[/B] wystapić skoki ciśnienia) [B][COLOR=purple]Wiem, że teraz takie pisanie nic nie pomoże SABIE, ale może zwiększy czujność na przyszłość, bo wiadomo każdego z nas i naszych psów przeważnie czeka starość i choroby:-( :-( :-( [/COLOR][/B] [B][SIZE=4]TY BYŁAŚ CZUJNA, WALCZYŁAŚ O SABĘ[/SIZE][/B], ALE MOŻE CZASEM SAMEMU TRZEBA PODPOWIEDZIEĆ LEKARZOWI SWOJE WĄTPLIWOŚCI !!! (dwa razy dzięki temu uratowałam sobie, i raz synowi, życie) [B]Przepraszam, że w takiej chwili, kiedy powinnam tylko [SIZE=4]być z Tobą i Cię wspierać[/SIZE] , piszę o takich rzeczach, ale nie wiem, czy bedę jeszcze miała okazję.[/B] [B]JESZCZE RAZ BARDZO CIĘ PROSZĘ, TRZYMAJ SIE DLA DORCI!!![/B][/quote] [B]Samograj[/B] Nawet głupi Apap ma w przeciwskazaniach kwestie wątrobowe, nerkowe, żołądkowe. Movalis mógł mieć wpływ na powiększoną wątrobę. Czy miał na układ nerwowy czy ewentualny wylew u Saby - trudno powiedzieć. Wątliwości w przypadku podawania leków przeciwzapalnych są zawsze. Ale jest też kwestia czy cierpieć dalej czy brać. Nie wiem czy źle zrobiłam podając Sabie Movalis. Nie dowiem się tego nigdy bo nie zrobiłam sekcji zwłok. U Saby mogły nałożyć się dwie rzeczy. Mogły. Trzeba też realnie spojrzeć na jej wiek, choć tak naprawdę nie wiedzieliśmy ile ona miała lat. Trafiła do nas w sierpniu 2000 roku. Poprzedni właściciel twierdził, że ma około 3.5 lat. Ile w tym prawdy? Nie wiadomo. Znaczy się Saba miała około 8.5 do 9 lat.
  11. [B]mmbbaj[/B] Nie przepraszaj że piszesz o sobie. Cieszę się, że jesteście tutaj, ze mną, z nami w tych chwilach... Cieszę się, że mogę do Was pisać.... :-( Dziękuję. [B]Justa[/B] Też wierzę, że na Powstańców zrobili wszystko co możliwe... To było po prostu nie do uratowania..... ---- Jeszcze w sprawie Dory. Dziś zjadła. Karmiona rękoma Michała i Marka. Jak jej obiorę marchewkę to zjada aż się jej uszy trzęsą (ubóstwia surówą marchew). Wczoraj trzy pierożki u rodziców też zjadła. Wieczorem dwie marchwie. Biega i na spacerach normalnie funkcjonuje. Myślę, że ona przeżywa... jej psi świat zawalił się w gruzy... Ale mimo wszystko i tak zrobimy badania. Niech tylko trochę ochłonie i ona i my.
  12. http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?p=2946627#post2946627 :-( :-(
  13. Saba... To był jedyny w swoim rodzaju rottweiler, lub a'la rottweiler. Uratowana przez Marka z łańcuchu, z fatalnych warunków... Pierwszy jej dzień u nas. Przyprowadzona przez Marka na łańcuchu z kolczatką zaciśnietą na maxa.... Jeszcze dom nie istniał a ona tu z robotnikami pilnowała. Nasz dom, to Saba.... Z psa, który nie wiedział co to kontakty psio-psie i psio-ludzkie, z psa który bał się podniesionej ręki, bał się schodów... przeistoczyła się w szczęśliwą rottweilerzycę. Kopała doły, przesuwała pieńki i kamienie ... Rządziła ogrodem. I nade wszystko kochała Marka, miłością bezgraniczną... ... zawsze wpatrzona co powie, czy pogłaszcze, zawsze gotowa dać buziaka w akompaniamencie burczenia i pomrukiwania. I tych pomruków najbardziej brakuje... pomruków, które jak się poznało, wiedziało się które są z zadowolenia, które z niezadowolenia. Miejsce Saby koło schodów puste. Nie słychać stukania pazurów, nie słychać jak pije wodę... a robiła to wyjątkowo głośno... Pusto i cicho...... Ogród i nasz dom bez Saby... to jak nie ten dom. :-(
  14. Saba... To był jedyny w swoim rodzaju rottweiler, lub a'la rottweiler. Uratowana przez Marka z łańcuchu, z fatalnych warunków... Pierwszy jej dzień u nas. Przyprowadzona przez Marka na łańcuchu z kolczatką zaciśnietą na maxa.... [IMG]http://www.katerinas.neostrada.pl/saba088.jpg[/IMG] Jeszcze dom nie istniał a ona tu z robotnikami pilnowała. Nasz dom, to Saba.... Z psa, który nie wiedział co to kontakty psio-psie i psio-ludzkie, z psa który bał się podniesionej ręki, bał się schodów... przeistoczyła się w szczęśliwą rottweilerzycę. [IMG]http://www.katerinas.neostrada.pl/saba089.jpg[/IMG] [IMG]http://www.katerinas.neostrada.pl/saba090.jpg[/IMG] Kopała doły, przesuwała pieńki i kamienie ... [IMG]http://www.katerinas.neostrada.pl/saba091.jpg[/IMG] Rządziła ogrodem. [IMG]http://www.katerinas.neostrada.pl/saba093.jpg[/IMG] I nade wszystko kochała Marka, miłością bezgraniczną... [IMG]http://www.katerinas.neostrada.pl/saba092.jpg[/IMG] ... zawsze wpatrzona co powie, czy pogłaszcze, zawsze gotowa dać buziaka w akompaniamencie burczenia i pomrukiwania. I tych pomruków najbardziej brakuje... pomruków, które jak się poznało, wiedziało się które są z zadowolenia, które z niezadowolenia. Miejsce Saby koło schodów puste. Nie słychać stukania pazurów, nie słychać jak pije wodę... a robiła to wyjątkowo głośno... Pusto i cicho...... Ogród i nasz dom bez Saby... to jak nie ten dom. [IMG]http://www.katerinas.neostrada.pl/saba072.jpg[/IMG]
  15. [quote name='Pysia']Katarzyno wiem ...to za wiele !! Ale skup się na Dorce...Proszę ...[/quote] Pysiu ... wiem... musimy się skupić na Dorce, dla której psi świat zawalił się w ciągu niecałych dwóch miesięcy. Wychowana przez Sabę i Gaję... dziś jest sama... Wczoraj kiedy chowaliśmy Sabę, Dora została w domu. Z przyczyn oczywistych... Wracam a Dora leży zwinięta w kłębuszek w wiatrołapie... na moim ściągnietym z ławki swetrze... z nosem schowanym pod rękaw... :-( :-( :-(
  16. Dziękuję Wam wszystkim za ciepłe słowa... Tak po krótce... bo wspomnienia bolą jak diabli. Saba w sobotę jeszcze czuła się w miarę OK. Ta powiekszona wątroba ze zdjęcia RTG nie była już bolesna w badaniu. W nocy a raczej nad ranem z soboty na niedzielę nastąpił paraliż lewej strony. Saba walczyła z nim. Potem paraliż całego ciała. Potem oczopląs. W przychodni na Powstańców (gdzie mają i psi szpital) padła diagnoza, że albo wylew a czym świadczył paraliż albo porażenie lub zapalenie całego układu nerwowego. Podłączona do kroplówek... walczyła do około 13:00... potem nastąpiła śmierć mózgu, silne objawy neurologiczne, padaczka... odeszła 13:30. :-( :-( :-( Boli jak diabli... czuję się jakbym dostała obuchem w głowę. Zupełnie jak w jakimś koszmarnym śnie... :sad: Jeszcze w grudniu stawiałam trzy miski... wczoraj postawiłam jedną! Mój stan psychiczny jest denny. Powiem Wam, że gdyby nie nasz kochany synek i Dora to chyba byśmy zwariowali. :sad: Michał jest motorem dalszego życia. Przy nim nie można płakać, bo i on od razu płacze... widzi, że coś jest nie tak... Dzięki niemu wczorajszy dzień po odejściu Saby toczył się swoim rytmem. Aż do momentu kiedy Michał usnął. Potem musieliśmy pochować Sabę. Leży koło Gajki... :-( "Śmiejemy się", że zawsze jej pilnowała... to i teraz poszła jej pilnować... tam za Tęczowym Mostem. :-( Przyczyna śmierci? Nie wiadomo. Trzebaby robić sekcję zwłok. A na to nie chcieliśmy się decydować. Według wetów to jednak chyba nie podtrucie. Przy standardowych trutkach wystepują wybroczyny z krwi na całym ciele, łącznie z krwawieniem z nosa, narządów rodnych, itp. Saba tego nie miała. Jej wiek był już jak na rottka poważny. Być może nowotwór, być może po prostu, że tak powiem, wylew. Być może nałożyły się dwie sprawy. Wątroba plus porażenie układu nerwowego. Tych "być może" jest kilka. Nie chcę dociekać... Saba odeszła. Te dociekania już nic nie zmienią, nic mi ani Markowi nie pomogą. Marek ciężko to przeżywa.... to była Jego Ukochana Saba. :sad: .......
  17. Saba jest za TM... przpraszam ....nie mogę więcej narazie napisać :-( :-(
  18. aaa... i jeszcze wysokie leukocyty. Norma 10 Saba ma 14.2...:sad:
  19. ok dziewczyny... mam wreszcie czas. Wyniki wskazują na rozwalone nerki. Kreatynina 2.7 mocznik 114. Tragedia :sad: Niemniej jednak powiększona i obolała jest wątroba. Więc stąd podejrzenie, że podtrucie. Zbyt wiele organów naraz siada... Podtrucie nie Artroflexem... bardziej obstawiane jest, że ktoś coś wrzucił na ogród co "utonęło" w śniegu a Saba żarłok skonsumowała. Napewno nie jest to spowodowane kręgosłupem. Narazie Saba głównie leży. Jest osowiała. Ledwo człapie. :sad: Pije. Nie chce jeść, ale tym się narazie nie martwię. Martwię się wynikami nerkowymi... :sad: W poniedziałek usg po całości.
  20. Wyniki kiepskie... napiszę później bo mały mi nie daje :roll: Wyniki nerek złe :sad: Wetka podejrzewa podtrucie
  21. Wyniki kiepskie... napiszę później bo mały mi nie daje :roll: Wyniki nerek złe :sad: Wetka podejrzewa podtrucie
  22. Do tego Dora nie je mi już drugi dzień chyba zwariuję :roll: :sad:
  23. kurcze... wysłałam posta i był tu... po czym go wcięło :roll: :hmmmm: niepojęte :hmmmm: Więc teraz w skrócie. Sabie "padła" wątroba więc narazie nici z jakichkolwiek leków na stawy. Zaczęło się wczoraj kiedy po powrocie do domu zastałam cztery rzygi. Saba osowiała, ledwo człapiąca i nie burcząca (wyznacznik że coś jest nie tak). Do wetki. Powiększona watroba, seria zastrzyków... W nocy znów rzyg, nad ranem następny... mega :sad: żółć z odrobiną krwi. Znów do wetki, najpierw RTG co by wykluczyć zatrzymanie się czegoś w przewodzie pokarmowym (już miałam wizję że Saba zjadła jaką Michała zabawkę :roll: ). RTG wykazało powiększoną watrobę, reszta organów oki, żadnych obcych ciał. Znów seria zastrzyków, kroplówki :sad: Saba leży... jak nie ona :sad: markotna... Po Gajce jestem przewrazliwiona.... martwię się :sad:
  24. kurcze... wysłałam posta i był tu... po czym go wcięło :roll: :hmmmm: niepojęte :hmmmm: Więc teraz w skrócie. Sabie "padła" wątroba więc narazie nici z jakichkolwiek leków na stawy. Zaczęło się wczoraj kiedy po powrocie do domu zastałam cztery rzygi. Saba osowiała, ledwo człapiąca i nie burcząca (wyznacznik że coś jest nie tak). Do wetki. Powiększona watroba, seria zastrzyków... W nocy znów rzyg, nad ranem następny... mega :sad: żółć z odrobiną krwi. Znów do wetki, najpierw RTG co by wykluczyć zatrzymanie się czegoś w przewodzie pokarmowym (już miałam wizję że Saba zjadła jaką Michała zabawkę :roll: ). RTG wykazało powiększoną watrobę, reszta organów oki, żadnych obcych ciał. Znów seria zastrzyków, kroplówki :sad: Saba leży... jak nie ona :sad: markotna... Po Gajce jestem przewrazliwiona.... martwię się :sad:
×
×
  • Create New...