-
Posts
588 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Ksera
-
[quote name='voc']Słuchajcie mam prosbe, ponieważ wszyscy juz chyba powiedzieli swoje zdanie, niema sensu już dyskutowac. Tym bardziej że tli się szansa na porozumienie. Teraz wyciszmy emocje i zacznijmy konstruktywną prace. Pozdrawiam Katarzyna. Ps. nie naciskajcie na relacje na gorąco z frontu rozmów bo takowych nie będzie dopuki nie bedzie konkretów do napisania.[/quote] [size=6][b][color=red]POPROSZĘ O ZAMKNIĘCIE WĄTKU I OBIECUJĘ, ŻE NAPISZEMY O KOŃCOWYM POROZUMIENIU, MAM NADZIEJĘ NAJBARDZIEJ KORZYSTNYM DLA ZWIERZĄT TAM PRZEBYWAJĄCYCH.[/color][/b][/size]
-
W takim razie czy ktoś się podejmie negocjacji w sprawie Ajszy i innych problemów poruszonych na forum?
-
W tej sprawie chodzi tylko o dobro psów i między innymi Azji, żeby wróciła do tego domu, gdzie ją pokochali i gdzie miała dobrze. Mam nadzieję, że uda nam się sprawy Azji, pozostałych adopcji, podejścia do rozmnażania i inne załatwić na drodze pokojowej. Mam też nadzieję, że nie będziemy włóczyć się po sądach, bo to niczemu nie służy. Może ktoś będzie w stanie przekonać siostry to działań pozytywnych. Topic ten powstał w celu informacyjnym, ponieważ stwierdziliśmy, że ludzie wspierający przytulisko powinni wiedzieć co tam się dzieje.
-
Płyn płynem, może być jako drugie 0,5 l, ale wpisowe musi mieć wyższy % 8) . Wtedy zorganizujemy imprezkę naszej paczki.
-
[quote name='XWegaX'][quote name='Ksera']Wszyscy chcą do paczki :D , oj nazbieramy tego szkła na wpisowe ;).[/quote] jakiego szkła? :wink: No, doborowe towarzystwo w tej paczce, to nie dziwota, że wszyscy chcą! :D[/quote] Myślę, że 0,5 l wystarczy 8)
-
Wszyscy chcą do paczki :D , oj nazbieramy tego szkła na wpisowe ;).
-
[quote name='myszsza'][quote name='jogi']Myszsza sunke dostalas po tym jak sama mowisz dzwonilas. Problem z tego typu osobami polega na tym, ze one najpierw musza zaufac i dopiero potem ewentualnie daja psa.[/quote] Ale to chyba nie jest godne potępienia? Gdybym ja prowadziła przytulisko, prześwietlałaby chętnych do kości. Tyle zła przytrafia się psowatym, są różni ludzie i czasami biorą psy w naprawdę niecnych celach![/quote] Oczywiście, że to pozytywne działanie, ale nie można kogoś spalić na samym początku tylko dlatego, że wcześniej nie dzwonił. Przecież można skontrolować dom, przyjechać w odwiedziny, zadzwonić. Jak wydajemy rottweilery to bardzo szczegółowo "przesłuchujemy" nabywców, dzwonimy, odwiedzamy po jakimś czasie.
-
[quote name='supergoga']Jeśli już mowa o "dogomaniackiej paczce" to chociaz nie jestem związana z Harbutowicami, nigdy tam nie była, ale działam a w każdym razie próbuję, na forum i proszę --- przyjmijcie mnie do niej. Więc jak - mogę być z Wami w tej osławionej "paczce". Przyjmiecie mnie![/quote] Zostałaś przyjęta do paczki, jednak musisz wnieść wpisowe w jakiej postaci domyśl się ;).
-
Dla Aresa [']['][']['][']['][']['][']['][']['][']['][']['][']['][']['][']['][']['][']['][']['][']['][']['][']
-
Tarantino się wkurzyła, bo naprawdę w tą zbiórkę serce włożyła i było bardzo fajnie. Teraz się jeszcze dowiadujemy, że tworzymy paczkę, która ma niecne cele w stosunku do harbutowickich psów.
-
Pajunia Z tego co mówił ten człowiek w Niemczech nie można prowadzić tego typu przytulisk, gdzie bez kontroli organów państwowych przebywa taka ilość psów. Nie znam niemieckich przepisów, ale z tego co wiem nie macie chorób "Villaski". Drastyczność działań podobno polegała na bezwzględnym zabieraniu psów, umieszczaniu w legalnych schroniskach i szukaniu im domów.
-
[quote name='lothia']aczy nie ma sposobu żeby nie zamykać tylko żeby dać zalecenia do wykonania?co należy poprawić w schronisku i jakis wyznaczony termin?[/quote] Jest taka możliwość, zawsze od tego się zaczyna, lecz wiąże się ona z oddaniem części psów. Tam nie ma warunków na taką ilość, niewielki domek nie mieści ponad 100 psów. Znając podejście sióstr nie zgodzą się na to dobrowolnie. Nie można zbudować kojców bo szczekanie doprowadzi do szału sąsiadów i tak już wrogo nastawionych i to wcale nie przez wolontariuszkę o której pisze Giezeta.
-
[quote name='jotpeg']jednak prosze o przeczytanie postu blondelli, calkowicie sie zgadzam - zebysmy tylko nie zaszkodzili bardziej zwierzakom niz paniom :([/quote] No właśnie i tu powstaje pytanie co robić dalej? Można patrzeć na dalszą działalność przytuliska. Na ciężki psi los, najbardziej żal mi psów, które nie wychodzą z domu, siedzą pozamykane w pomieszczeniach. Koty umierają na białaczkę, kotki osłabione porodami. Można też zgłosić to do inspekcji, która po kontroli może zamknąć przytulisko i nie wiadomo co się ze zwierzętami stanie. Mogą trafić do schronisk prywatnych (działalność gospodarcza) niekoniecznie z dobrą opinią. Dzisiaj od pewnego człowieka usłyszałam takie słowa: "Niemcy rozwiązali ten problem w dość drastyczny sposób, ale skuteczny" . Trzeba przemyśleć czy np. dla Ringa lepsza komórka na całe życie czy uśpienie w humanitarny sposób...
-
Giezeto Fakt, że pomagasz w przytulisku, ale to nie znaczy, że znasz sytuację. O wszystkim dowiadujesz się od p. Małgosi, ponieważ osobiście byłaś tam tylko raz na wiosennych porządkach. Absolutnie nie chciałyśmy dyktować warunków w przytulisku tylko płakać się chce w jakich warunkach żyją psy i dobrze wiesz, że jakakolwiek kontrola padnie z wrażenia. Przecież z Camarą byłyście na wiosennych porządkach i w samej piwnicy gówna sięgały conajmniej kostek ( to Wasza opinia). Jeżeli w Harbutowicach nie ma rozmnażalni to proszę napisz tutaj, że Azja nie miała szczeniaków na wiosnę, że łysole u p. Małgosi się nie urodziły, że siostra Ringa nie miała szczeniaków i wiele innych suk. Twierdzisz, że siostry chcą sterylizować suki? To pozostawię bez komentarza... Co do umieszczania tam zwierząt wyjaśniła powyżej Voc. Jeżeli chodzi o Aiszę vel Azję. Przy adopcji było obecnych 5 osób, więc są świadkowie gotowi zeznawać jeżeli będzie taka potrzeba i tu problemu nie widzę. P. Bożena nie wydaje psów jeżeli ktoś nie jest polecony. Wolontariuszki widziały jak sprytnie odprawia ludzi, o tym zresztą też napisała Mrówa powyżej. [b]NIE SPISUJE ŻADNYCH UMÓW !!![/b] Owszem są szczepione na wściekliznę, ale tylko raz w roku, nowo przybyłe psy nie są doszczepiane a książeczek nie mają tylko zaświadczenia na świstkach. Przykro mi jedynie, że tak oceniasz nasze działania :(. Jesteśmy złe bo w końcu napisałyśmy prawdę. Mam nadzieję, że swoje obiektywne opinie napiszą również pozostali wolontariusze ...
-
Harbutowice podlegają pod gminę Sułkowice, a ta nie ma umowy z żadnym schroniskiem.
-
[quote name='"Mrówa"']Na miejscu się okazało, ze do adopcji nadaje się tylko jedna sunia :confused: . Była w Harbutowicach dopiero 2 tygodnie i bardzo wyła. Dostałyśmy sunie po dlugim naleganiu, kiedy obiecałyśmy telefony i cala akcje poszukiwania poprzedniego właściciela ….a może dlatego, ze wymieniłyśmy kilka waznych nazwisk z urzędu gminy… :question:[quote] Niestety p. Bożena przyzwyczaja się do swoich podopiecznych i nie chce ich wydawać ...
-
[quote name='ARKA'][quote name='Ksera']Tymczasem są świadkowie, że pies został wydany dobrowolnie, potem pani Bożena zmieniła zdanie i suka została odebrana w asyście policji z nowego domu.[/quote] Ksera a to ciekawe-na jakiej podstawie policja czy p.Bozena domagal sie psa? Czy pies mial czipa, tatuaz, gdzies oficjalnie byl zarejestrowany na nazwisko p.Bozeny? Ja, w zyciu psa bym nie oddala.[/quote] Nowi właściciele byli delikatnie mówiąc zdziwieni i dlatego ją wydali, zaskoczył ich też fakt, że ktoś jechał tyle kilometrów, żeby odebrać psinę. Pod Warszawę pojechała p. Małgosia z mężem i jedną wolontariuszką.
-
Sąsiedzi piszą skargi, z niewiadomym skutkiem. Nie znam postawy powiatowego weta, a gminie to chyba też nie przeszkadza.
-
Wega Ja tam po prostu kiedyś zadzwoniłam i spytałam co zrobić z pieskiem, którego znalazłam (kitowałam). Pan podał mi adres i telefony oraz zaznaczył, że on nie wie czy przytulisko jest legalne czy nie, tylko słyszał, że zajmują się psami a gmina nie ma umowy z żadnym schroniskiem.
-
Jotpeg Pamiętam historię kotów z Krakowa. Dodam jeszcze, że tam też są koty, które tylko słyszałam, bo są zamknięte w domu i mają wolierę na zewnątrz. Podobno wszystkie są chore na białaczkę i same zdychają. Jednak nie są kastrowane i sterylizowane, ale to też dla p. Bożeny nie stanowi problemu ponieważ "wszystkie kocięta same zdychają bo są za słabe po chorych kotkach". Ile jest kotów nie wiem, bo nikt z nas nie był nigdy w środku domu i tak naprawdę nie wiemy jakie tam są warunki.
-
Przytulisko jest całkowicie prywatne, dom też (co kiedyś usłyszałam "mój dom, moje psy"). Jednak gmina w której się znajduje nie ma podpisanej umowy z żadnym azylem i wszystkich odsyła właśnie tam. Dysponują nawet nr. komórkowym siostry mieszkającej w Krakowie, więc są bardzo dobrze poinformowani.
-
właściciele kaukazki z niej absolutnie nie rezygnują, są chętni do pomocy i oczywiście ich dom na nią czeka. Co do pozostałych psów nie mam pojęcia jaki będzie ich los... Jeżeli jednak tam pozostaną będzie ich tylko przybywać ... :(
-
[quote name='XWegaX']OK, zmieniłam trochę poprzedni post aby nikt nie pomyślał, że komuś wypominam korzystanie z mojej pomocy :oops: Swoją drogą takie tłumaczenia są żałosne :evil: btw. czy adopcja coś u nich kosztuje?[/quote] Nie, nic nie kosztuje adopcja, tylko szkoda, że tak rzadko dorosłe psy opuszczają to miejsce. Są psiaki, które nigdy nie opuszczają domu, nie wiedzą co to spacer ...
-
[quote name='XWegaX']Nie bywam tam, natomiast tłumaczyłam stronę stowarzyszenia pomagającego przytulisku na niemiecki i uderzyło mnie, że suki nie są sterylizowane, "bo nie ma warunków". Trochę to dziwne jak dla mnie... :-? Jeśli wysnułam błędne wnioski- przepraszam.[/quote] Nie wysnułaś, a tłumaczenia są różne np. "nie ma warunków, pieniędzy, przechodzą po sterylce kryzys psychiczny, inne suki je gryzą itp."