-
Posts
1125 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Robull
-
Jeśli pies w czasie biegu skieruje się na inną przeszkodę, my go odwołamy, ale mimo to on jej choćby dotknie nosem, czy pazurkiem (nie musi spaść tyczka) lub wsadzi łeb w światło tunelu to dysk.
-
Dokładnie :) Zatrzymanie psa na torze, a tym bardziej posadzenie go, bez zgody sędziego jest równoznaczne z dyswalifikacją! Nie wiem czy zwróciliście uwagę, ale za zatrzymania psa dostała w Poznaniu dysk również Simona z dobkiem. Było to w egzaminach na zejściu z palisady. Simona tak ćwiczy ze swoją suczką, że na każdej strefie zajściowej musi się jej zatrzymać na ułamek sekundy, a tym czasem ta zbiegła sobie (nie ważne, że zaliczyła przy tym strefę). Ponieważ Simonie bardziej zleży na tym, aby jej pies robił, to co ona chce i jak ona chce, to ją wróciła i postawiła na strefie. Sędzia oczywiście od razu gwizdnął dysk. Soplica wracając do Twojego błędu, to nie miał znaczenia fakt, że posadziłeś ponownioe psa przed linią startu, ale to, że go wróciłeś na start. To też jest zabronione! Powinieneś (tak jak mówisz) zwyczjnie poprawić tę przeszkodę, tak jakby to było gdzieś w środku biegu.
-
Oj tak :) Wystarczy spojżeć choćby na Tomka - w zeszłym roku 3 starty i 3 detki :-? A w tym... kurde ona ma już 3 lokatowe czyste przebiegi w A2! Całe szczęście, że w tym 2 od tego samego sędziego, to se w przyszłym roku z Wampirem przenajmniej raz skoczę :P Ale myślę, że trzeba go znać i równolegle trenować. Zresztą to nie tylko kwestia samego regulaminu, w którym są niestety tylko ogólne zasady tego sportu. Mam nadzieję, że m.in. dzięki tej dyskusji będziemy wiedzieli znacznie więcej, bo jest ona wzbogacona o historyjki "z życia wzięte". Te są najcenniejsze i nie znajdziesz ich w żadnym regulaminie :lol: Przypominam o WARIANCIE III... jaki to błąd?
-
Całkowicie się z Tobą zgadzam. Sędzia poprzez złe ustawienie toru naraził psa na: a) uraz psychiczny b) uraz fizyczny c) stratę czasu No i jeszcze za ten błąd zapłaciłaś Ty z Rudim 5 punktami karnymi! Widać niektórym bardzo trudno przychodzi przyznanie się do własnych błędów :evil:
-
Agnieszka, z Twojego opisu wynika, że jeśli ktoś popełnił tu błąd, to na pewno nie był to pies. Zwykle pies zakręca się w rękaw, jeśli nie jest on właściwie ułożony. Więc myślę, że można mieć w tym przypadku pretensje do organizatora (zawsze musi być jedna osoba do każdorazowego poprawiania tej przeszkody), bo nawet jeśliby nie przewrócił stojącej obok przeszkody, to i tak ile stracił czasu! Wydaje mi się, że ponad to można mieć tu pretensje do sędziego, że nie przewidział takiej sytuacji. Przecież tu nie chodzi już tylko o to, jaki błąd popełnił pies (jeśli w ogóle popełnił???), ale o jego bezpieczeństwo! Pies nie dość, że zakręcony w szmatę, szamoczący się, to jeszcze wali w stojącą obok przeszkodę! Oj wstyd Panie/ni sędzio :oops: Reasumując uważam, że to nie był błąd i pies powinien kontynuować bieg bez straty punktów, a już tym bardziej bez dyskwalifikacji. A jak było? Jestem bardzo ciekaw...
-
BARDZO DOBRZE! :D Przeważnie wszyscy o tym wiedzą i w czasie rozmowy nie ma z tym problemu. Jest on natomiast w czasie biegu, bo tu w ułamku sekundy trzeba przypomnieć sobie, że to kombinacja (nie pojedyncza przeszkoda) i natychmiast wrócić na A. W cecu utrwalenia nawyku wracania na A trzeba koniecznie ustawiać takie kombinacje na treningach. No tak - zrzutka, to zrzutka i nie ma tu znaczenia, czy jest to pojedyncza, czy kombinacja. No właśnie, a co z Wariantem III :confused: :hmmmm:
-
Wracając do tematu, oczywiście sędzia powinien podnieść zaciśniętą pięść, ponieważ jest to odmowa. Regulamin mówi, że pies musi dotknąć wszystkimi czterema łapami rampy zejściowej (opadającej), aby sędzia mógł uznać przeszkodę za pokonaną. Zasada ta dotyczy wszystkich trzech przeszkód strefowych. A zatem, jeśli pies opuści przeszkodę, zanim znajdzie się 4 łapami na rampie opadającej (w przypadku huśtawki musi przejść za punkt podparcia), to jest to odmowa. To może teraz przeszkoda potrójna - 3 stacjonaty oznaczone literkami A, B i C. Ostatnio widzimy to na każdych zawodach i błędy tu robione, a właściwie prawidłowe sposoby ich poprawiania sprawiają sporo problemów. Proponuję rozważyć trzy sytuacje: WARIANT I - Pies w czasie pokonywania tej kombinacji strąca tyczkę na stacjonacie oznaczonej literą C. Jaki błąd i co powinien zrobić przewodnik? WARIANT II - Pies w czasie pokonywania tej kombinacji omija stacjonatę oznaczonej literą C. Jaki błąd i co powinien zrobić przewodnik? WARIANT III - Pies w czasie pokonywania tej kombinacji strąca tyczkę i przewraca boczek (podporę) na stacjonacie oznaczonej literą C. Jaki błąd i co powinien zrobić przewodnik?
-
A propos cienia, przypomniało mi się coś. Nie mogę sobie przypomnieć gdzie to było, ale pamiętam jak Wampir w czasie jednego z przebiegów stanął mi jak wryty przed jedną stacjonatą i nie chciał jej przeskoczyć :o On naprawdę nigdy nie miał z tym problemów! Serio! Strefy - tak; uciekanie w tunele - tak, ale żeby nie chciał skoczyć??? Więc oczywiście cofam psa, robimy drugi nabieg i... znów nie skacze?! O ile dobrze pamiętam, to skończyło się dyskwalifikacją :lol: Pamiętam też, że Wampir nie był wtedy wyjątkiem i na pewno tej samej przeszkody nie chciał wtedy pokonać Moris oraz o ile się nie mylę, jeszcze jakiś pies. Pamiętam, jak ktoś wtedy (chyba Dorota) mówił właśnie o oślepiającym dokładnie w tym miejscu słońcu :) Reasumując w zależności od pogody psy powinny biegać :Dog_run: w kaloszach, albo w okularach przeciwsłonecznych 8)
-
No co jest, nie ma więcej propozycji oceny opisywanej na wstępie sytuacji?
-
Może, chociaż szczerze mówiąc wątpię, bo opisywane przeze mnie psy miały na swoim koncie wiele startów i nie miały urazu psychicznego związanego z przeszkodami strefowymi.
-
Padający deszcz może mieć dodatkowy wpływ na fakt, iż pies spada z jakiegoś elementu, jednak pamiętam też taką sytuację w Poznaniu - Mistrzostwa Polski Agility 2001. Na parkurze nowiusieńki tor (dosłownie pierwszy raz rozstawiony) wykonany przez profesjonalną firmę z Czech, która robi przeszkody m.in. na Mistrzostwa Świata. Zawody, jak zwykle w Poznaniu, są na hali, a więc suchuteńko, a mimo to w pewnym momencie przy nabiegu na kładkę spada jakiś pies; sędzia pozwala wystartować kolejnemu psu, który też spada w tym samym miejscu :o ; sprawdza kładkę i wszystko w porządku :-? ; puszcza następnego i znów to samo :x ; dziwne ale mimo to pozwala biec kolejnym zawodnikom i dalej... nic, nie spada już ani jeden pies. Psy, które spadały były naprawdę duże, a nabieg na kładkę dość kiepski - duży kąt. To była chyba jedyna przyczyna ich problemów z tą przeszkodą.Piszę o tym, aby pokazać, że po pierwsze psy czasem spadają, po drugie nie musi to być z powodu deszczu i po trzecie (najważniejsze) nic im się przy tym nie dzieje :)
-
Regulamin nie określa z czego mają być wykonane powierzchnie ramp (dotyczy kładki, huśtawki i palisady - kształt litery A), ale nie mogą one być śliskie. Producenci zwykle wykonują je z drewna, które malowane jest antypoślizgową farbą i dodatkowo w trakcie malowania pokrywają rampy warstwą piachu, drobnego żwirku lub innych granulek. Jakby tego było mało wszystkie pochyłe rampy pokryte są poprzecznymi szczebelkami, które z jednej strony zabezpieczają przed zsunięciem się psa, a z drugiej ułatwiają psu wchodzenie i schodzenie. Oczywiście zawsze może się zdarzyć, że ktoś zrobi coś nie tak i psy będą się ślizgać, ale tak jak mówiłem, od tego jest sędzia, aby sprawdził przeszkody i nie dopuścił do rozegrania zawodów na takim torze. W agility bardzo duży nacisk kładziony jest na bezpieczeństwo i m.in. dlatego startujący pies nie może mieć na sobie żadnej obroży, którą przecież mógłby zaczepić o jakiś wystający element przeszkody i zrobić sobie krzywdę. Mam nadzieję, że teraz już uspokoiłem do końca Ciebie i wszystkich innych zaniepokojonych bezpieczeństwem psów na torze agility.
-
Pozwolicie, że wyjaśnię. Otóż w agility wszystkie przeszkody, w tym te ze strefami kontaktu, muszą być wykonane w taki sposób, aby pokonywanie ich nie zagrażało bezpieczeństwu psów. To bardzo jasno określa regulamin tego sportu. Podałem tu przykład kładki, której rampy nie mogą być śliskie, ale ponieważ mają szerokość tylko do 30 cm, to przy padającym deszczu czasem faktycznie zdarza się, że jakiś pies spadnie. Zwykle są to, albo duże (czytaj: szerokie) psy, albo baaaaaardzo szybkie (te czasem spadają z zupełnie suchych przeszkód). Muszę was jednak uspokoić - byłem na wielu zawodach w bardzo różnych warunkach atmosferycznych (zdecydowana większość na otwartym terenie) i nigdy nie widziałem, aby jakikolwiek sędzia przerwał zawody ze względu na padający deszcz. Nigdy też nie widziałem, aby choćby jeden pies z tego powodu ucierpiał, nie mówiąc już o poważniejszej kontuzji. Dodam jeszcze, że sędzia zanim w ogóle rozpocznie zawody musi sprawdzić przeszkody i jeśli uzna, że któraś z nich nie jest zgodna z regulaminem pod jakimkolwiek względem, to nie może dopuścić do rozpoczęcia imprezy. Tak więc naprawdę nie martwcie się tak bardzo o bezpieczeństwo psów na agility – dba o to regulamin, sędziowie i sami zawodnicy. A może jeszcze ktoś ma swoje zdanie na temat: jaki to był błąd oraz co sędzia i przewodnik zrobić powinni?
-
Zgodnie z tym, co obiecałem rozpoczynam temat poświęcony trudnym błędom na torze agility oraz o prawidłowych sposobach ich poprawiania, a co z tym się wiąże poprawnym sędziowaniu. Mam nadzieję, że może to być interesujące zarówno dla początkujących zawodników, jak dla zaawansowanych. Na początek błąd, który dość często się zdarza, zwłaszcza gdy zawody rozgrywane są w deszczu. Pies biegnąc po rampie poziomej kładki, powiedzmy w połowie jej długości, pośliznął się i spadł. Co w takiej sytuacji powinien zrobić sędzia i w związku z tym co powinien zrobić przewodnik? Błąd (ręka sędziego w górze z otwartą dłonią), 5 pkt. karnych i przewodnik powinien kontynuować bieg? A może odmowa (ręka sędziego w górze z zaciśniętą pięścią) i przewodnik powinien zawrócić psa na początek kładki, aby mógł ją poprawić? Zapraszam do dyskusji :D
-
Nie zupełnie. Twój błąd wyniknął z nieznajomości regulaminu, a raczej z braku doświadczenie. Nie ma co się dziwić, przecież Twój pierwszy start na zawodach był raptem 2 tygodnie wcześniej w Karczewie :o Zresztą w Poznaniu była jeszcze jedna "ciekawa" dyskwalifikacja, a mianowicie pies w klasie L (nie pamiętam który?) pokonując skok w dal wskoczył na 4 element, odbił się od niego przewracając go i skoczył dalej. W tym momencie sędzia podniósł rękę z zaciśniętą pięścią (na co nikt nie zwrócił uwagi), sygnalizującą tym samym odmowę. Przewodnik też nie zauważył tego i skierował psa na następną przeszkodę, po pokonaniu której rozległ się sygnał gwizdka sędziego oznaczający dyskwalifikację. Zapanowało spore zdziwienie, ponieważ każdy potraktował ten błąd, jako zwykłe przewrócenie jednego elementu, czyli błąd, a nie odmowa. Sędzia natomiast uznał, że pies nie pokonał przeszkody, a zatem przewodnik powinien go zawrócić i ją poprawić. Czasem tak się zdarza, że dostajemy na torze dyskwalifikację, bo nie wiemy, jaki błąd popełniliśmy i jak go prawidłowo poprawić. Idzie zima, czyli czas długich wieczorów i krótkich treningów, więc proponuję poświęcić temu zagadnieniu nowy temat na naszym forum – BŁĘDY, ODMOWY, DYSKWALIFIKACJE... Temat zapoczątkuję jeszcze dzisiaj i będę w nim opisywał „trudne” błędy, licząc oczywiście na Wasze pytania, wątpliwości oraz na jak zwykle ciekawą dyskusję.
-
Jeśli chcesz się dowiedzieć więcej o agility, to zapraszam Cię na stronę Sportowego Klubu Agility FORT www.fort.w.pl Jak późniesz będziesz jeszcze miała jakieś pytania, to zadawaj je na forum - postaram się odpowiedzieć na wszystkie :)
-
Dzięki :P Leszek, to pożądna firma - torki narysuje i wyniki spisze :D
-
Osoboście uważam, że dużo lepsze efekty osiąga się pracując indywidualnie. Ponad to jestem pewien, że na grupowe szkolenia nie wszystkie psy się nadają, m.in. belgi.Przy czym chcę podkreślić, że najważniejszy i tak jest szkoleniowiec, bo to od jego wiedzy i doświadczenia zależy najwięcej. I jeszcze jedno, szkolenie indywidualne nie oznacza, że z psem pracuje się w całkowitym odosobnieniu.
-
i jakiego masz psa? Jest to o tyle istotne, że nie każdy szkoleniowiec umie szkolić każdą rasę. Szkolenia w związku mają jedną wadę - są tylko w grupach, a nie każdy pies się na to nadaje.
-
Regulamin i schematy przeszkód są na stronie Ovari http://ovari.from.cx/Kursy/agility_reg.html
-
Ja też się przyłączam do pytania, kto ma wyniki?! Przyznawać się :) Bardzo chętnie umieścimy je na stronie, ale niestety ich nie mamy :( Ja byłem tak tak podniecony Tomka biegami, kibicowaniem, trzymaniem kciuków, że kompletnie zapomniałem o spisaniu wszystkiego :wink:
-
No faktycznie, z tym czasem to było przegięcie. Kolejny dowód, że nie można bezgranicznie ufać elektronice. W Poznaniu organizator popełni fatalny błąd, który polegał na tym, że osoba odczytująca czas z zegara fotokomórki mierzyła równocześnie czasy stoperem. Ci co byli w Poznaniu wiedzą, że zegar był w sekretariacie zawodów, a meta często po przeciwległej stronie parkuru! Tak więc siedząc w sekretariacie nie można było rejestrować czasu stoperem. Stoperowy zawsze musi znajdować się dokładnie na linii startu, a następnie na linii mety. Dlatego zawsze (bez względu, czy jest elektroniczny pomiar czasu, czy nie) musi być stoperowy, a w Poznaniu praktycznie go zabrakło. Wszystko było dobrze dokąd zegar ruszał, aż trafiło na Ciebie - fotokomórka nie zadziałała, zaś stoperowy, albo zaspał i nie włączył ręcznego pomiaru czasu (pewien niezawodności swego sprzętu), albo (co wydaje mi się bardziej prawdopodobne) siedząc tak daleko od linii startu i po przekątnej parkuru w stosunku do mety, nie był w stanie zmierzyć czegokolwiek. Tak czy inaczej masz rację, że na zawodach, szczególnie tej rangi, nie powinno to się zdarzyć!
-
Jeszcze coś mi przyszło do głowy. Może to głupie, ale sprwdź dobrze, czy aby napewno ten kaganiec jest odpowiedni dla Twojego psa. Z doświadczenia wiem, że zdecywoana większość kagańcy nadaje się na śmietnik! Psy nie mogą w nich swobodnie oddychać i dlatego są w nich osowiałe oraz za wszelką cenę usiłują je zwalajić.
-
Wydaje mi się, że nic. On go nigdy nie polubi, ale jak będzie w nim chodził, to w końcu się przyzwyczaji. Tak mi się wydaje, bo osobiście nigdy nie miałem takiego problemu. Moje psy noszą kaganiec od samego początku. Wiadomo, że kiedyś chciały się go pozbyć, ale przyzwyczaiły się i teraz nie stanowi to dlanich problemu. Wychodzimy na spacer, to podchdzą do mnie, siadają, wyciągają głowę, wkładam im obroże, zakładam kaganiec i po sprawie. Dla nich to jest naturalne, że jak wychodzimy na spacer, to najpierw trzeba się ubrać.
-
Jeszcze raz dziękuje wszystkim za wspaniałe słowa (przekazuję je Tomkowi) i proszę dajcie już spokój, bo się chłopakowi w głowie poprzewraca :wink: