-
Posts
5728 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Wind
-
[b]adda,[/b] Jak tylko bedziesz w Wawie to obiecuje Ci, ze bede pierwsza przy ringu aby obejrzec Wasze popisy, mocno przy tym zaciskajac kciuki za najlepsze lokaty! Demi w klusie ... juz nie moge sie doczekac :D :D :D
-
[quote name='Flaire']A moja rada na temat środków przeciwkleszczowych jest taka: każdy pies reaguje na te środki inaczej. Jak coś działa dla Twojego psa, to moim zdaniem najlepiej trzymać się tego, co działa[/quote] Dokladnie tak! Do tej pory, czyli prawie dwa lata moja wiernosc do Frontline byla niezmienna i slepa ;) Mimo, ze znajdowalam wkrecone i opite kleszcze na moim psie, aplikowalam Frontline ponownie. Co wiecej, z uwagi na to, ze moj pies jest kapany mniej wiecej co 10 - 14 dni, zagescilam aplikacje srodka na kleszcze i stosowalam go nie co 4 tygodnie tylko co 3. Od dwoch miesiecy stosuje Exspot. Zmiane dokonalam z pelna swiadomoscia i wiedza, ze ten srodek zawiera starsza sunstancje czynna. I nie chce zapeszac, ale mimo ze wlocze sie z psem po krzaczorach Kabat, Lomianek i Bemowa nie znalalazlam od tego czasu zadnego kleszcza lazacego, wkreconego lub opitego na moim psie. Wiem, ze dwa miesiace to krotko aby byc w pelni pewnym slusznosci zmiany, ale ten poczatek "romansu" ze starszym srodkiem jest dla nas obiecujacy :-)
-
Od dwoch miesiecy stosuje u Majki[b] Exspot[/b]. Jak wiecie, do tej pory wierna bylam preparatowi Frontline, jako bardziej nowoczesnemu. Jednak stosujac Frontline zdarzaly nam sie wkrecone kleszczory :( Dlatego postanowilam zmienic srodek (i substancje czynna - Exspot zawiera Permetryne) na inny. Poki co wybor okazal sie idealny :-) Nie chce zapeszac, ale wloczac sie z psem po roznych krzaczorach nie znalalazlam do tej pory zadnego lazacego, wbitego lub napojonego kleszcza. Dla scislosci srodki oparte o permetryne to nie tylko [b]Exspot [/b]ale rowniez[b] Advantix[/b].
-
Rzeczywiscie ... majac taki balkon, mozna zrezygnowac ze spacerow po dworze ;)
-
[b]adda,[/b] Wielkie gratulacje dla Ciebie i piechow! :-) Obejrzalam fotki z Waszymi wystawowymi popisami! Bardzo zaluje, ze nie moglam na zywo obejrzec Cie w tym klusie pelnym gracji i elegancji :-) Ale co sie odwlecze to nie uciecze! Mam nadzieje, ze bedziesz na Wystawie w Wawie? :D
-
[b]Flaire,[/b] Gratulacje dla Ciebie i Apiszona :-)
-
[b]Gosia,[/b] Rzeczywiscie zabawka motywujaca moze byc cokolwiek, byleby porzadnie "krecilo" psa i bylo dostepne tylko podczas konkretnych cwiczen :-) Dla mojego psa takim motywatorem jest pilka na sznurku. Jedyny problem, to zdobycie takiej pilki. Mam yorka, a wiec pileczka musiala byc bardzo mala, miekka (aby chetnie ja mamlala), oraz na sznurku ;) Gdy juz taka zdobylam, a sznurek dorobilam, moja sucz swiata poza tymi pilkami nie widzi pieknie chodzi do nich na "rownaj", z merdajacym ogonem i usmiechem na pysku [img]http://img64.echo.cx/img64/2954/15hf.jpg[/img] z uwielbieniem aportuje [img]http://img64.echo.cx/img64/6704/25mj.jpg[/img] wiesza sie na niej niczymy pitbull ;) [img]http://img253.echo.cx/img253/7577/23nc.jpg[/img] oraz skacze jak wysoko tylko mozna [img]http://img243.echo.cx/img243/9374/34lx.jpg[/img][/img]
-
Tak sobie pomyslalam, ze w tym topiku powinna sie znalezc wypowiedz [b]Berek[/b] dotyczaca nauki komendy przywolujacej. Przywolanie psa stanowi dla bardzo wielu osob duzy problem, tym bardziej wiekszy gdy na horyzoncie pojawiaja sie rozpraszacze: inni ludzie, inne psy, inne zachety ;) Dlatego wklejam ta super porade :-) [quote name='Berek w przyplywie czasu i checi']Magda, musisz nauczyć potwora bezwzględnego przychodzenia na wołanie. W tym celu pracujesz dwutorowo - po pierwsze, należy psu pokazać że jeteś najatrakcyjniejsza, dużo ciekawsza, niż jakieś tam psy biegające wokół. Naucz się dużo bawić z Twoim yorkiem w takie gry, ktore on naprawdę lubi. Spróbuj pocwiczyć z nim przeciąganie sie, szarpanie czymś miękkim (ja używam.... skarpetki z zawiązanym na końcu węzełkiem). Jeśli piesek jest trochę nieśmiały i ma opory przed przeciąganiem się tą zabawką, do dowiąż do skarpetki linkę - Twoje ręce będą wtedy dalej od psa, nie bedziesz się nad nim pochylać, a to często jest problemem malych ras. Bawisz się z psem tak, jak z kotkiem - szmatka sunie po ziemi, piesek ją goni, czasem dajesz mu ją złapać i się nią przeciągacie.... Na początek nie wprowadzasz żadnego nacisku w tę zabawę, toteż jeśli chcesz szmatkę odzyskać, a terierk nie ma zamiaru Ci jej oddać - nieruchomiejesz (broń Boże nie wyszarpujesz mu zdobyczy - to tylko psa pobudza do mocniejszego zaciskania szczęk) ewentualnie wymieniasz się za coś super-pysznego, na przyklad kawałeczek kielbasy czy sera żółtego. Zabawka jest Twoja. To znaczy, wyjmujesz ją z kieszeni i chowasz - masz nad nią władzę absolutną - piesek nie ma do niej dostępu poza chwilami Waszej zabawy. Dobrze też chować zabawkę w chwili gdy się pies nią nie znudził, w trakcie największego szaleństwa. Niech nie slabnie jego zainteresowanie, niech się nauczy że jest to świetna rzecz, po prostu super-nagroda ktorą wcale nie tak łatwo zdobyć. Bawcie się parę razy w ciągu spaceru - na początku w chwilach gdy pieska nic nie rozprasza, dopiero stopniowo możesz wyprobowywać czy magia tajemniczej szmatki staje się silniejsza od widoku psow na horyzoncie. Zawsze noś też smakołyki w kieszeni. Pies powinien wiedzieć że mu się naprawdę opłaca przyjście do Ciebie. Druga sprawa to pokazanie psu, że NAWET jeśli wydaje mu się że coś jest bardzo ciekawe, to jeśli pani go wzywa - jej wola jest ważniejsza w tym momencie. Na początku poćwicz przywołanie na ... smyczy. Chodzi bardziej o wdrukowanie komendy, wytłumaczenie psu do końca, o co w niej chodzi. Podstawowym błędem właścicieli w tym ćwiczeniu jest złe użycie glosu - albo wołają słabo, mało energicznie, albo - grożąco, surowo. Nie, masz wolać energicznie, radośnie, zachęcająco "MIKI! Do mnie!" i natychmiast odbiegać. Odbiegać, tak - bo drugi bład z gatunku podstwowych to statyka. Stoi wlasciciel jak słup i nawołuje. Tymczasem masz zrobić wszystko żeby piesek podbiegł - kiedy tylko zdradzi choć słabą chęć ruchu w Twoją stronę, zacznij go chwalić - taaak, dobry pies, doskonale kombinujesz, suuuuper! - i cały czas cofasz się (nie napinając smyczy - nie wolno psa do siebie przyciągać, to musi być jego niewymuszony ruch w Twoją stronę). Małe psy maja problem ze zbliżeniem się - takim bardzo bliskim, ścislym - do czlowieka, warto więc kucać, ustawiając się bokiem, tak, żeby nie piętrzyć się nad maleńtasem jak .... jak... góra. Ważne że pies uczy się wykonania komendy a jeśli stawia totalny opór - masz możliwość leciutkim szarpnięciem przypomnieć mu - halo, halo, kochany, a jednak ja tu jestem i cię wołam, zrobisz to, czy chcesz, czy nie... Ważne żeby smycz nie była napięta caly czas, nawet szarpnięcie (krótkie pociągnięcie) zaczyna się z luźnej smyczy i na luźnej smyczy kończy. Kiedy do perfekcji opanujecie samą komendę ćwiczoną na smyczce, spróbuj się "przesiąść" na długą (10 m) linkę - pies wtedy uczy się przywołania gdy jest w wiekszej odleglości od Ciebie. Polecam linki z kevlaru - dośc drogi materiał, ale się nie plącze, nie zamotuje, nie supła. Problem z linką jest taki, ze należy ją dopiąć do psa i nie odpinać przez okres kilku tygodni nawet. Najgorszą rzeczą jaką mozna zrobić jest wybiórcze przypinanie liny - czasem tak, a czasem - nie - bo wtedy psiak uczy się "jestem na lince, slucham - jestem bez linki, mogę sobie olać". Co by się nie działo, pies powinien być nagradzany (choćby wybuchem Twojego entuzjazmu) za przyjście. Nagrody w postaci smakołyków są z początku zawsze, potem, stopniowo, wydajesz je losowo (pies zawsze ma elemencik hazardu - może dostanę serek???). Bardzo często nagrodą za przyjście może być zabawa szmatką - o ile psiak ją polubi, ma się rozumieć.[/quote]
-
My na pewno chetni, czyli: ja, Marek i Majka :-) Co do terminu. Wiem, ze wtedy sa sesje, ale po pierwsze taki wypad jest tylko na dwa dni 8) , a po drugie gdy wiemy o nim wczesniej to kto zdaje wtedy egzamin/egzaminy moze juz teraz sie do nich uczyc 8) ;) [size=1]Ja tez mam sesje na fotografii[/size] 8)
-
[b]waldku,[/b] Dzieki za zdjecia :-) Pogoda jak widze dopisala! Gratuluje Championowi :-) Medal w kolekcji to zawsze mila sprawa! :-) [b] Yorkies,[/b] Szkoda, ze nie pojechalas do Bydgoszczy :( Lord mialby swietna lekcje w malej grupie psiakow. W mlodziezy byly tylko 4 psy, wiec ocena nie bylaby dla niego tak wielkim stresem jak na duzych wystawach. Poza tym, psy o wiele lepiej reaguja na wystawianie na zewnatrz niz w hali.
-
waldku, jeszcze sie pytasz? A Wy tez wystawialiscie?
-
[b]Anka, [/b] Ano wlasnie ... czyli nie uczysz psa przychodzenia na komende, bo nie masz zadnego "narzedzia", ktore naprowadzi psa do Ciebie, w przypadku gdy na horyzoncie pojawi sie konkurencyjny obiekt. Pozwole sobie przytoczyc wypowiedz [b]Berek[/b], ktora na yorkach fajnie nam pisze o szkoleniu malych psiakow. Sama ma trzy yorki i sznaucera olbrzyma i z powodzeniem szkoli swoje i obce psiaki :-) [quote name='Berek na Yorkach']Magda, musisz nauczyć potwora bezwzględnego przychodzenia na wołanie. W tym celu pracujesz dwutorowo - po pierwsze, należy psu pokazać że jeteś najatrakcyjniejsza, dużo ciekawsza, niż jakieś tam psy biegające wokół. Naucz się dużo bawić z Twoim yorkiem w takie gry, ktore on naprawdę lubi. Spróbuj pocwiczyć z nim przeciąganie sie, szarpanie czymś miękkim (ja używam.... skarpetki z zawiązanym na końcu węzełkiem). Jeśli piesek jest trochę nieśmiały i ma opory przed przeciąganiem się tą zabawką, do dowiąż do skarpetki linkę - Twoje ręce będą wtedy dalej od psa, nie bedziesz się nad nim pochylać, a to często jest problemem malych ras. Bawisz się z psem tak, jak z kotkiem - szmatka sunie po ziemi, piesek ją goni, czasem dajesz mu ją złapać i się nią przeciągacie.... Na początek nie wprowadzasz żadnego nacisku w tę zabawę, toteż jeśli chcesz szmatkę odzyskać, a terierk nie ma zamiaru Ci jej oddać - nieruchomiejesz (broń Boże nie wyszarpujesz mu zdobyczy - to tylko psa pobudza do mocniejszego zaciskania szczęk) ewentualnie wymieniasz się za coś super-pysznego, na przyklad kawałeczek kielbasy czy sera żółtego. Zabawka jest Twoja. To znaczy, wyjmujesz ją z kieszeni i chowasz - masz nad nią władzę absolutną - piesek nie ma do niej dostępu poza chwilami Waszej zabawy. Dobrze też chować zabawkę w chwili gdy się pies nią nie znudził, w trakcie największego szaleństwa. Niech nie slabnie jego zainteresowanie, niech się nauczy że jest to świetna rzecz, po prostu super-nagroda ktorą wcale nie tak łatwo zdobyć. Bawcie się parę razy w ciągu spaceru - na początku w chwilach gdy pieska nic nie rozprasza, dopiero stopniowo możesz wyprobowywać czy magia tajemniczej szmatki staje się silniejsza od widoku psow na horyzoncie. Zawsze noś też smakołyki w kieszeni. Pies powinien wiedzieć że mu się naprawdę opłaca przyjście do Ciebie. Druga sprawa to pokazanie psu, że NAWET jeśli wydaje mu się że coś jest bardzo ciekawe, to jeśli pani go wzywa - jej wola jest ważniejsza w tym momencie. Na początku poćwicz przywołanie na ... smyczy. Chodzi bardziej o wdrukowanie komendy, wytłumaczenie psu do końca, o co w niej chodzi. Podstawowym błędem właścicieli w tym ćwiczeniu jest złe użycie glosu - albo wołają słabo, mało energicznie, albo - grożąco, surowo. Nie, masz wolać energicznie, radośnie, zachęcająco "MIKI! Do mnie!" i natychmiast odbiegać. Odbiegać, tak - bo drugi bład z gatunku podstwowych to statyka. Stoi wlasciciel jak słup i nawołuje. Tymczasem masz zrobić wszystko żeby piesek podbiegł - kiedy tylko zdradzi choć słabą chęć ruchu w Twoją stronę, zacznij go chwalić - taaak, dobry pies, doskonale kombinujesz, suuuuper! - i cały czas cofasz się (nie napinając smyczy - nie wolno psa do siebie przyciągać, to musi być jego niewymuszony ruch w Twoją stronę). Małe psy maja problem ze zbliżeniem się - takim bardzo bliskim, ścislym - do czlowieka, warto więc kucać, ustawiając się bokiem, tak, żeby nie piętrzyć się nad maleńtasem jak .... jak... góra. Ważne że pies uczy się wykonania komendy a jeśli stawia totalny opór - masz możliwość leciutkim szarpnięciem przypomnieć mu - halo, halo, kochany, a jednak ja tu jestem i cię wołam, zrobisz to, czy chcesz, czy nie... Ważne żeby smycz nie była napięta caly czas, nawet szarpnięcie (krótkie pociągnięcie) zaczyna się z luźnej smyczy i na luźnej smyczy kończy. Kiedy do perfekcji opanujecie samą komendę ćwiczoną na smyczce, spróbuj się "przesiąść" na długą (10 m) linkę - pies wtedy uczy się przywołania gdy jest w wiekszej odleglości od Ciebie. Polecam linki z kevlaru - dośc drogi materiał, ale się nie plącze, nie zamotuje, nie supła. Problem z linką jest taki, ze należy ją dopiąć do psa i nie odpinać przez okres kilku tygodni nawet. Najgorszą rzeczą jaką mozna zrobić jest wybiórcze przypinanie liny - czasem tak, a czasem - nie - bo wtedy psiak uczy się "jestem na lince, slucham - jestem bez linki, mogę sobie olać". Co by się nie działo, pies powinien być nagradzany (choćby wybuchem Twojego entuzjazmu) za przyjście. Nagrody w postaci smakołyków są z początku zawsze, potem, stopniowo, wydajesz je losowo (pies zawsze ma elemencik hazardu - może dostanę serek???). Bardzo często nagrodą za przyjście może być zabawa szmatką - o ile psiak ją polubi, ma się rozumieć.[/quote]
-
[b]Anka,[/b] Po pierwsze to ja Cie nie podejzewam o jakies przywiaznie do stereotypow, ze posiadanie wykastrowanego psa to wstyd :roll: Po drugie, to napisz moze jak uczylas psa komend przywolujacych. I czy w ogole uczylas? A odpowiedz na Twoje pytanie brzmi: zawsze nagradzac! Nawet jak pies wraca do Ciebie po trzech dniach to bedzie to "dobry pies" i smakolyk do paszczy! A teraz pisz jak uczysz psa komendy przywolujacej :-)
-
[b]Berek, [/b] Az tak strasznie nie ... ale do analizy wystarczylo. Tak jak radzilas zapytalam dzisiaj ... i wyszlo, ze mialas absolutna racje! W to oczywiscie nie watpilam ... tylko opowiedzialam cale zdarzenie ... No i tak ... pies ma miec wsparcie ... nawet poprzez zwykle odejscie od "zlego obiektu" :-)
-
[b]Gosia&Luka,[/b] Ano wlasnie! Mam jednak nadzieje, ze malymi kroczkami osiagniemy w koncu jako taki poziom wychowania malych stworow :-) Szkoda, ze tak malo jest przykladow, ze moze byc inaczej, np. na zawodach PT czy Obedience co najwyzej mozna zobaczyc cavalierka czy spaniela (sztuk jeden), ktore nie reprezentuja zadnego poziomu szkoleniowego i sama nie wiem po co startuja w zawodach skoro jeszcze tyle przed nimi pracy. Z klasy S to jedynie na uwage zasluguje pewien leciwy juz sznaucer miniatura, ktory rzeczywiscie potrafi to i owo ... Ale pytam, gdzie sa buldozki, mopsy, yorki i inne male czworonogi, ktore na takowych zawodach moglyby "dokopac" On-om, dobermanom, maliniakom i borderom ... No gdzie?
-
[b]Alutka,[/b] Wierz mi, to na pewno nie jest zlosliwosc ... Twoj pies najprawdopodobniej nie jest nauczony bezstresowego pozostawania w domu. Do tego naklada sie jeszcze to, ze pewnie nie do konca rozroznia, ze potrzeby fizjologiczne zalatwia sie na dworze, a w domu robic tego nie wolno. Ot i przyczyna ... :-)
-
No tak Beatko ... mamy te same niecne mysli :lol:
-
[quote name='aga1215'][quote name='Poświata']1.05. odbył się w Bydgoszczy Pokaz Kotów Rasowych. [url=http://www.devonrex.ras.pl/pokaz/index.html] ZDJĘCIA DO OBEJRZENIA na tej stronce[/url].[/quote] popatrz Poświatowska, co na tej wystawie znalazłam :lol: [url]http://www.devonrex.ras.pl/pokaz2/pages/IMG_0225.html[/url] [url]http://www.devonrex.ras.pl/pokaz2/pages/IMG_0226.html[/url] [url]http://www.devonrex.ras.pl/pokaz2/pages/IMG_0227.html[/url] [url]http://www.devonrex.ras.pl/pokaz2/pages/IMG_0228.html[/url] [url]http://www.devonrex.ras.pl/pokaz2/pages/IMG_0229.html[/url] [url]http://www.devonrex.ras.pl/pokaz2/pages/IMG_0230.html[/url] [url]http://www.devonrex.ras.pl/pokaz2/pages/IMG_0231.html[/url] [url]http://www.devonrex.ras.pl/pokaz2/pages/IMG_0232.html[/url] to jakieś nowe rasy :wink: :roflt:[/quote] eeeee tam nowe rasy 8) Toz to preferowany BARF dla kotow :lol: :lol: :wink:
-
Zlocik? To doskonaly pomysl!!!! Chetnie powtorzymy ubiegloroczna yorkowa imprezke :-) Co do terminu to dla nas najlepszy bylby: 28 - 29 maja lub 14 - 15 czerwca Co do miejsca to mozna powtorzyc lokalizacje z ubieglego roku :-) Tereny piekne, cisza, spokoj a ceny bardzo przystepne :-)
-
[quote name='AnkaW']Kochani hodowcy i psiarze czy jest coś na zmniejszenie popędu u psa. Bo my się jakiegoś kłopotu wkońcu nabawimy. Wczoraj byliśmy na grilu, Gizmo nawet się pilnował nie uciekał, co po pewnym czasie głośno wyraziłam. A tu śmiech bo psa już nie było. Nie wiem kiedy i jak zwiał. Wyniuchał sobie 500m dalej suczkę amstafkę która mieszka na naszym osiedlu. Został przeze mnie skarcony i doprowadzony na miejsce.[/quote] [b]Aniu,[/b] Na pewno, tak jak pisala Karka, na zmniejszenie popedu najlepiej wplywa kastracja. Jednak jesli nie zamierzasz kastrowac psa, lub zamierzasz ale chcesz miec pewnosc (tak na 99%), ze pies bedzie sie Ciebie trzymal i bedzie w razie potrzeby "odwolywalny" to polecam to, co krzewie wsrod malych ras ;) a mianowicie SZKOLENIE :-) Mieszkam w miejscu, gdzie na co dzien spotykam mnostwo malych pieskow (bo modne): yorkow, jamnikow, walijczykow, pudelkow i mopsow i niestety jedno co mi sie nasuwa po ich obserwacji to wieczne prowadzenie na smyczy bo niestety po spuszczeniu uciekaja jak najdalej od swoich wlascicieli, obskakuja wszystkich i wszystko dookola, obszczekuja kazdego i wszystko oraz wrecz niemilosiernie ciagna na smyczy :( Tak niewiele wlascicieli malenstw znajduje potrzebe i checi aby pracowac ze swoim pupilem ... a taki potencjal tkwi w malych rasach :-) Zachecam wiec do pracy z psem bo jest to i przyjemne i satysfakcjonujace :-) [size=1]Na yorka zalozylismy topik "socjalizacja i wychowanie yorka" - polecam :-)[/size]
-
[b]Pyzuniu,[/b] Nie chodzi o to aby Twojego psiaka oduczyc takiego zachowania tylko o to aby nauczyc go komendy przywolujacej. Jesli jeszcze raz przeczytasz post Berek o nauce komendy "do mnie" i zrobisz z psem wszystko to co jest tam napisane, to dla psa bedzie silniejszym bodzcem przybiegniecie do Ciebie na "do mnie", niz poped nakazujacy mu biec do innego czlowieka czy psa. A wiec reasumujac, nie oduczasz go biegania do innych tylko uczysz go posluszenstwa :-)
-
[b]waszka, [/b] Srednio z Sosnowca do Janek (rogatki Warszawy) jade ok. 2,5 godziny. Uwazaj na fotoradary zamontowane: - w Czestochowie przy skrecie na Kielce - jest ograniczenie do 50km/h - za Czestochowa dwa skrzyzowania z ograniczeniem 70 km/h oraz na patrol ktory ustawia sie prawie zawsze za Emilianowem - ograniczenie do 70 km/h. ;)
-
[b]waszka, [/b] W takim razie zycze powodzenia w adopcji i szczesliwego dojazdu do Wawy :-)
-
[b]Zazula,[/b] Hmmm ... wzorzec sobie a rzeczywistosc sobie :lol: Kiedys juz tutaj pisalam ile odstepstw od wzorca widuje sie na wystawach :( Ja wiem, ze nie ma psow idealnych, ale w jednym wystawianym psie mozna jednoczesnie zobaczyc duze uszy, dluga kufe, krzywy grzbiet, smolenia na glowie i czarny grzbiet :( Nie mowiac juz o charakterze, ktory jest jakby go nie bylo ;) Oczywiscie nie pisze tego, aby zdyskredytowac wszystkie hodowle w Polsce. Byloby to krzywdzace i niesprawiedliwe! Sa piekne yorki wyhodowane w rodzimych hodowlach, sa tez piekne yorki sprowadzone przez naszych hodowcow ... Jednak niestety nie jest ich zbyt duzo i mam dziwne wrazenie, ze wciaz za malo dobrej i nowej krwi jest w tej rasie. Moze dlatego podjelismy decyzje, ze jezeli bedziemy kupowac drugiego yorka to na pewno go sprowadzimy. Juz teraz wiemy, ze na takiego psa bardzo dlugo sie czeka, wiec musimy uzbroic sie w wielka cierpliwosc ;)
-
[b]waszka,[/b] Czyzby jakas adopcja sie szykowala?