-
Posts
2423 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by SH
-
Zaczynam podejrzewać, że Aron to raczej przedstawiciel lokalnej odmiany husky, czyli psów zaprzęgowych. Rosjanie zabiegają o uznanie tych psów jako odrębnej rasy pod nazwą: JEZDOWYJE SOBAKI. To psiska czysto użytkowe- pracujące w zaprzęgach, bardzo szybkie i raczej mało "udomowione". Trzyma się je zwykle w stadach, w zagrodach, na powietrzu. Oj, musi mieć facet twardą rękę jeżeli sobie z nim radzi! A jakie ma umaszczenie ten psiak? Wiczaste, czaprakowe czy jest może łaciaty?
-
Niebieskie oko u malamuta to nie wada, to DYSKWALIFIKACJA!!! Brązowe umaszczenie u malamuta jest baaaardzo żadkie ( brąz jest cechą recesywną więc muszą ją posiadać oboje rodzice!); podobnie jest z białym. Niestety z oboma tymi umaszczeniami wiąze się nieco gorszy typ budowy , podobny do husky, a to właśnie jest wadą! Husky to ma być husky a malamut ma być malamutem! Na pierwszy rzut oka! Nawet w okresie linienia nie może być najmniejszych wątpliwości, że husky to "sprinter" a malamut "ciężarowiec". Na pewno coś jest nie tak z tym szczeniakiem :( Ciekawe, po jakim to ojcu?
-
:eek2: no to może chłop mieć niezłą zabawę jak psisko podrośnie , albo odrazu jeśli jest już duże. Trzeba pamiętać , że te nasze haszczaki są już od wielu pokoleń ucywilizowane, mieszkają w miastach, w umiarkowanym klimacie itd A Arjoża/Aron to prawdziwy aborygen! Oj, coś czuję, że będzie jazda... :microwav:
-
ja się nawet spotkałam z zarzutem, że husky są tak piękne, że zabrakło im już materiału na posłuszeństwo. Ale czy my, właściciele huskich, szukaliśmy posłusznego psa :question:
-
Niestety nie wszystkie psy są stale ze mną :( Obie sunie mam zawsze u siebie, bo trzeba ich pilnować w czasie cieczki, jeżdzić na krycie, odbierać porody, pomagać w odchowywaniu szczeniaków itd, itp. Oczywiście rodzą tylko raz w roku, no ale całe to okołociązowe zamieszanie trwa po 4 miesiące dla każdej psiej mamy :) Dwa młode psy (Wolf i Snoopy) mieszkają z moim przyjacielem, który pomaga mi w wystawianiu , hodowli no i co najważniejsze, trenuje z psami. Najstarszy z psów(Flash) mieszka u moich rodziców; są już na emeryturze, mają mnóstwo czasu, a ja pracuję dosłownie parę kroków od nich, więc widuję go niemal codziennie. Często wszystkie psy mieszkają razem u mnie lub u przyjaciela ( na 11 piętrze!). Dzieje się tak wtedy gdy ktoś znas wyjeżdza i nie może zabrać psów. Jest wtedy niezła zabawa ze spacerami :lol: Trzeba wychodzić na raty i to według ustalonego klucza, żeby nie zaburzyć hierarchii stada. Kiedyś było inaczej... Najpierw kupiłam sunię (Beni) . Była jeszcze młodziutka jak dokupiłam dla niej towarzysza(Flash). Problemy zaczęły się przy pierwszej cieczce. Nocne wycia, demolka itp. Ale mnie to nie zniechęciło, bo huskomania to bardzo ciężka choroba :lol: Z pierwszego miotu zostawiłam sobie kolejną uroczą istotę (Vanilka). Ale to już było ponad moje siły. Dobrze, że rodzice mi wtedy pomogli, bo Owczesny partner niestety zawiódł. A dwa młode w/w psiaki pochodzą z kolejnych moich miotów (były tak piękne, że nie mogłam się z nimi rozstać). Znalazłam na szczęście człowieka, który podziela moją pasję :D i przyjął je pod swój dach. Tak więc wszystko zależy od tego czy masz odpowiednie wsparcie. No i łatwiej trzymać w mieszkaniu psy tej samej płci
-
Wracając do tematu ...zerwane więzi mam problem, w którym liczę na waszą pomoc. Z powodu pewnych osobistych zawirowań straciłam kontakt z moimi "dziećmi" z 1 miotu. Miały imiona na "V", a teraz około 4 i pół roku jak moja Vanilka. Vermont zwany Monti mieszka gdzieś w Piotrkowie Trybunalskim: jest rudo-biały, brązowooki. Jego pan ma na imię Piotr. Vanessa zwana Nesca mieszka w Częstochowie; umaszczenie jak wyżej ale oczka niebieskie; pan ma na imię Wojtek. Victoria zwana Vica mieszka w Katowicach, na osiedlu Paderewskiego: maść j.w. oczy brązowe; Pani ma na imię Aleksandra. Może znacie tych ludzi albo psy? Może oni zaglądają na to forum? Pomóżcie ich odnaleźć!
-
Święte słowa! Właśnie dlatego twierdzę, ze moje hasiory biegają rekreacyjnie. Byłam fanką wyścigów jeszcze w latach '90. Teraz ze względu na zdrówko (własne) poszłam raczej w stronę wystaw. Mamy na tym polu niezłe wyniki jak na hodowlę domową ( czytaj blokową). Ale zawsze z uwagą śledzę wyniki zawodów a nawet czasem (jak mam kasę i znajdę maszera) to biorę udział w zawodach. W zeszłym roku nasz Wolf startował z kumplami w Morsku. W klasiE C-1 byli na 3 miejscu. :) A Wolfik jest tez Młodzieżowym Championem! No ale z "zawodowcami" nasz zaprzęg raczej jest bez szans.
-
Poznałam cię od razu :) Po psie na emblemacie, imieniu i tym skąd "stukasz". Wcześniej tylko czytywałam forum, bo mi się wydawalo, że tu sami 0X A teraz znam już tylu fajnych dogomaniaków, a jeszcze na dodatek niektórych w "realu" :)
-
Jeżeli ugryzła w opisanej sytuacji to na pewno nie wiedziała, że to twoja ręka. Dlatego nie rozumie za co została skarcona i "obraziła się" na Ciebie. Oj , ma ta sunia charakterek :nono: Ale może to przypadkowy zbieg okoliczności i na prawdę jej coś dolega? Trzeba to skonsultować z wetem. 8 m-cy to "trudny" wiek upsów. One właśnie wtedy przechodzą okres dojrzewania i sprawiają najwięcej problemów. Z tego co piszesz masz zdrowy stosunek do sprawy , więc wszystko dobrze się skończy :fadein:
-
Nauka czystości - jak często wychodzicie na spacerki? ;)
SH replied to Tautau's topic in Nauka czystosci
Dokładnie tak! I jeszcze zawsze wyedy kiedy robi tą charakterystyczną minkę :-? Życzę ciepliwości i sukcesów! -
A według mnie maszer (żyjemy w Polsce, a słowo szybko się spolszczyło, bo maszerów ci u nas dostatek) to tylko kierowca i ludzki szef zaprzęgu a całą robotą z psami to się zajmuje hendler ( z ang. handler).Pseudo maszer to myśli : daję wam jeść to pracujcie. I tylko pogania psy aby biegały coraz szybciej :( Dobry maszer prawdziwie współpracuje ze swoimi psami; i je prawdziwie kocha :loveu: czyli zapewnia im także godną "emeryturę" itd
-
Weż do ręki rodowód! Tam jest imię nazwisko i adres hodowcy! To przeciez taki proste :roll:
-
:morning: No właśnie! Zupełnie nie rozumiem dlaczego wiele osób tak bardzo współczuje rasom nordyckim, że się muszą męczyć w tym naszym umiarkowanym klimacie. Przecież sznaucery i drobne teriery nie mieszkają już w stajniach i nie zagryzają szczurów tylko spędzają długie godziny u psiego fryzjera :lol: "Pastuchy" mogą zaganiać co najwyżej swoją rodzinkę albo rowerzystów (jak są źle wychowane). Charty są już raczej ozdobą rezydencji albo M-# a nie królami wielkich przestrzeni...itd...itp Przemawia przez nich chyba zazdrość, że mamy tak niezwykle piękne psy
-
O tak! Jamniki zdecydowanie nie należą do ulubieńców haszczaków i vice versa. Za to goldeny i labradory jak najbardziej. Moje lubią też zadziorność beagli. Jest z nimi fajna zabawa :)
-
Sorki :oops: Umknęło mi, że wymieniacie także Martę. Ona faktycznie może zdecydować się na szycie na miarę. Co do pozostałych to chyba jednak są zbyt "wielcy". Szycie na miarę dla husky czy malamuta to jednak zupełnie coś innego. Dla staffika trzeba opracować indywidualnie fason. Inne są proporcje klatki piersiowej i sylwetka psa! Wiem coć otym, bo na prośbę koleżanek uprawiałam takie dzieło. Udało mi się uszyć szelki dla sznaucera olbrzyma a jestem w trakcie prac nad szelkami dla cocker spaniela. To na prawdę jest trudniejsze niż się wydaje, zrobić szelki, które będą dobrze się układać na tak róznych sylwetkach.
-
No tak... Dla mnie to sygnał, że są chyba trudniejsze we współżyciu niż się pierwszemu nabywcy zdawało :( Ale może się mylę :fadein: Może to jakieś życiowe okoliczności zmuszają kogoś do rozstania z ulubieńcem :question:
-
mnie to się wydaje, że jeśli psiak ma już swoje lata to człowiek zaczyna się tego odejścia spodziewać i z nim się oswaja gorzej kiedy jakieś choróbsko zaczyna niszczyć twojego psa jeszcze w kwiecie wieku... :( a najtrudniej pogodzić się z nagłą stratą :cry: ale może ktoś by wrzucił jakieś weselsze tematy?
-
Macie wielką wiarę w firmy i osoby, które wymieniacie. Ja jednak niestety wątpię, że ktoś z nich zdecyduje sie uszyć indywidualnie szelki dla staffika :-? Nieztety nie znam też nikogo kto by robił takie rzeczy w okolicy, o której mowa :( W Bichniowie k/Secemina jest hodowla Eskimoski Domek. Oni mają jakieś szelki więc można podjechać i obejrzeć a potem spróbować samemu uszyć. Ja sama szyję, ale do Katowic masz trochę daleko, a konieczne jest wzięcie miary + przymiarka i ewentualna korekta. Może jednak spróbuj w w/w firmach. A nuż się uda :fadein:
-
Miałam na myśli, że nie "poprawiano" im np. kształtu głowy, że mają niecięte uszy i ogony. Wiem, wiem jest dużo takich ras :roll: zdecydowana większość w V grupie FCI, czyli mojej ulubionej :)
-
no to proszę... Z dobermanami stosunki układają się dobrze tak długo jak jst odpowiednio duży dystans, albo uległy doberman/ka :) Z "pastuchami" ( bearded collie, briardy itp) jest extra jeżeli nie próbują paść huskich. Te zaprzyjaźnione z Muchowca już kumają i jest oki :) O chartach mówiłam wcześniej: gonić można a złapać na szczęscie się nie da :D Z bokserami i bullterierami jest świetna zabawa w zapasy i gonitwy :) Najgorzej z jamniolami. Moje chyba mają alergię , bo dostają istnego szału :baddevil: Najgorzej jednak jest z amstafami. Pewnego dnia jeden z psów będąc jeszcze szczeniakiem(4 m-ce) podszedł do amstafki żeby się zapoznać a ona się na niego rzuciła z zębami. No to mamuśka i reszta psów (razem 3 sztuki) pobiegły małemu z pomocą. Rzecz się działa na Muchowcu/lotnisku. W tym układzie AST nie miała żadnych szans. Na szczęście udało mi się odwołać psy i nie doszło do masakry. Ale suczka była nieźle poturbowana. Jej właściciel zachował się dość dziwnie. Sprawiał wrażenie dumnego z całego zajścia tzn. ze jego suka wdała się w bójkę. Od tej pory staramy się unikać AST.
-
Sorki! Ale według mnie to szelki się robi na miarę, a już zwłaszcza dla staffika! Więc radzę poszukać w miejscu zamieszkania jakiegoś fana zaprzęgów, który zdecyduje się uszyć szelki na miarę. W sklepach są szelki o fasonach odpowiednich dla szpica a nie staffika!!!
-
Mnie też fascynuje ich pierwotna uroda. Widziałam je na wystawach i na stronkach, które podawaliście. Szkoda, że długi włos jest dyskwalifikujący :( Charakterek to mają, jak wszystkie "pierwotniaki" , raczej trudny. Ale czego się nie robi dla obcowania z nieskażonym ludzką ręką pięknem :)
-
czy można???
-
WOW! Ale tu się poważnie zrobiło od wczoraj. Ale przyznam szczerze, że mnie też czasem nachodzą takie myśli. Jedna sunia ma 7 lat a pies 6,5 więc... wszystko się może zdarzyć...a czas nieubłaganie gna do przodu. A czy wiecie, że pierwsze husky i malamuty sprowadzone do Polski to były raczej długowieczne. Żyły sobie coś koło 15 lat! Więc trochę czasu jeszcze zostało :) No to : Carpe diem! (czy jakoś tak)
-
My się nie kłócimy Wojtas tylko mamy odmienne zdania, które szanujemy :) Co do karmienia to faktycznie ilu ludzi tyle zdań. Najważnieksze jest żeby to psu służyło. Do Tajragi A może to już wiek, niestety? :( Tez się tego boję, bo moja najstarsza ma już 7 lat, a w szczenięctwie była raczej chorowita więc może zestarzeć się wcześniej :cry: