-
Posts
1710 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Evelina
-
Goldki & Labki offowo :) ich właściciele też mile widzi
Evelina replied to Thaned's topic in Golden retriever
O skubaniu trawki przez psy wiem od dawna :roll: . Moja psica patrzy na mnie z wyrzutem gdy kosze trawnik i zdaje sie mowic, zostaw cos dla mnie bo inaczj bede musiala z ziemia wcinac :evil: :lol: -
Goldki & Labki offowo :) ich właściciele też mile widzi
Evelina replied to Thaned's topic in Golden retriever
Rozumowanie calkowicie bledne ! 8) To wlasciciele lubia laby na mebelkach 8) -
Goldki & Labki offowo :) ich właściciele też mile widzi
Evelina replied to Thaned's topic in Golden retriever
Z takimi problemami to sie biegnie do psy... psy... 8) -
Chyba ZARTUJESZ? :oops: :roll: CIEBIE i z Tobą nie można się ZGUBIĆ :roll: 'chyba' ? :P :wink: gdy kleszczy wokol pelno :roll:
-
Goldki & Labki offowo :) ich właściciele też mile widzi
Evelina replied to Thaned's topic in Golden retriever
Powiem wam sekrecie, ze jest to świetny sposób na nabijanie sobie postów :roll: A tak wogóle to pomysł jest całkiem, całkiem, :angel: Szczególnie gdy się weźmie pod uwagę liczbę osób oglądających tę galerię w stosunku do ilości w niej piszących. :D -
Zaba14, pamietalam, ze Miki trafil do ciebie gdy bylas dzieckiem wiec nie robie ci wyrzutow, ze zle go wychowalas, nawet z gory przeprosilam za ewentualne przykrosci :roll: :D .Podalam twoj przyklad, zeby Jakarande podniesc na duchu.:D Musze przyznac, ze szczerze ci wspolczuje problemu. Gdyby mnie trafil sie taki egzemplarz nie wahalabym sie zakleic mu pychola plastrem :oops:.
-
Nie byłabym taką pesymistką. :D Jeśli od samego początku pobytu psa w domu będziesz z nim pracowała nie sadzę abyś miała problem podobny do Zaby14. Ona sama juz kiedyś przyznała, ze szczekanie jej psa długo było uważane przez nią za nieszkodliwe. Pies po prostu tak został nauczony (nawet jeśli nieświadomie). Dopiero od pewnego czasu postanowiła 'wykorzenić' szczekanie, co nie jest sprawą łatwą, gdy pies został źle ułożony. Przepraszam Zaba14, ale takie jest moje zdanie. :roll: Moja suczka nie szczeka na gości, ani na odgłosy. :D Lecz właśnie dzisiaj, dala pokaz 'ujadania'. :evil: Synek bawił się chorągiewką. Thally uznała ją za śmiertelnego wroga i włączyła jazgot. Nie znoszę szczekania w domu, więc każde jej nieuzasadnione (naprawdę nieliczne) szczekanie spotyka się z natychmiastowa reakcja z mojej strony. Ale niestety, pies za nic nie dawał się przekonać, że kawałek szmatki na patyku to żaden wróg. Wzięłam chorągiewkę do ręki położyłam ją na ziemi i pozwoliłam obwąchać. Umieściłam na niej mały smakołyk - został wzięty bez oporu. Szczekanie ustało. :D Smakołyk w ręku, chorągiewka na głowie psa, a ten nic sobie z niej nie robi. Po trzech, dosłownie, minutach sprawa chorągiewki została załatwiona. Thally na jej widok wyraźnie tłumi w sobie niechęć do niej, ale nie szczeka. :D
-
Cieszę się razem z Sambą :wink: , że metoda się sprawdziła. :D Mnie szalenie podoba się maksyma : Ręka która trzyma miskę rządzi światem. :lol:
-
Nie znam polskich uwarunkowań, ale we Francji paszport obejmuje zwierzęta domowe. Przy wyliczaniu wymienia się psy, koty i właśnie fretki. Na zdrowy rozsądek fretkę można przecież wytatuować i zaszczepić więc nie widzę problemu z uzyskaniem dla niej paszportu. :niewiem:
-
To ja jeszcze jedną mądrość wpiszę. :roll: Z pelnym przekonaniem, ze o tym wiecie. MK i TJ jeśli zdecydujesz się na wieczorne spacery na głodniaka to twój stwor, jeśli zostanie na takim spacerku intensywnie wybiegany, po powrocie powinien jednak poczekać na napełnienie michy co najmniej 1,5 godziny. :D Ktoś jest przeciw ? :D
-
Dochodzę do wniosku, ze chyba mam skłonności sadystyczne 8) Ja bym drania na głodniaka wyprowadzała na spacer i trzymała w garści smakołyki. :roll:
-
Czego o właścicielu powiedzieć nie można :roll: :scared: :wink:
-
PIKA Uzasadnienie wprowadzenia tego przepisu było następujące: nie mieszać "domowego" ze "stołówkowym". :lol: Szkoła posiada próbki wydawanych posiłków, w przypadku zatrucia łatwo znaleźć jego przyczynę a z domowym szukaj wiatru w polu. Mądre nie ? :fadein: Zapomniano jednak o skargach rodziców, że stołówkowe jedzenie jest zimne, czasami wręcz niedostatecznie rozmrożone. :lol: Autentyk ze szkoly moich dzieciakow. :lol:
-
:cry: :cry: :cry: Niestety PIKA, nie robie jaj. Pocieszajace jest jedynie to, ze znalazl sie ktos bardziej rozgarniety i przystopowal sprawe. :D
-
Do "madrosci" wypisanych w artykule nawet nie chce mi sie ustosunkowywac. :lol: Nie mialam sily czytac wszystkiego bardzo dokladnie :oops: . Takie teksty zawiera wiekszosc broszurek reklamowych. :lol: Tekst mozna podsumowac jedynie jako "piekny przyklad prania mozgu". 8) U nas byl pomysl przepisu, ktory na szczescie :roll: jeszcze nie wszedl w zycie, ze dzieci nie moga przynosic do szkoly drugich sniadan przygotowanych przez troskliwe mamy, bo przeciez to taaaakie niehigieniczne, niezbilansowane, nieznanego pochodzenia :lol:
-
Ciekawe... :hmmmm: już widzę jak wilki uganiają się po zagonie marchewki i wybierają co słodsze korzonki :lol:Czy kto widział wilka w naturze wcinającego sałatę, albo kapustę ? Wątpię. :lol: Mimo tego wilki jedzą jarzyny ! Jakim sposobem ? Ofiary wilków nie z samego mięsa się składają. Uczta z wnętrzności to dopiero jest wyżerka. Tam właśnie znajdują się jarzyny. Z całą pewnością nie w stanie surowym, a jeśli nawet, to w niewielkiej ilości. Nie będę opisywać wyglądu wnętrzności i ich zawartości. Nie o to chodzi. :wink: Okazuje się, ze gotowanie odrobinę przybliża jarzyny do postaci w jakiej nasz pies znalazłby je w naturze (trzewiach ofiar), gdyby musiał się sam wyżywić. :) Zapewniam nie jestem fanatykiem, czy przeciwnikiem gotowania jarzyn. :D Myślę, że takie uzasadnienie konieczności gotowania jarzyn nie jest pozbawione racji. :D
-
PIKA Tak rozumują normalni ludzie. Obawiam się, że wet ukrył pewną prawde, iż łączenie suchego z gotowanym tworzy mieszankę wybuchowa... :lol:
-
Marke 'bardzo dobrej firmy' trzeba na zwierzęciu przetestować. Praktyka okrutna lecz jedynie słuszna. 8) I radze zaprawiać się w suchym żarciu, unijne ceny mięska juz za progiem. :lol:
-
Wszystkiego trzeba spróbować, jak sporty ekstremalne :roll: :lol: Gotujesz dmuchany ryż? :o :evil: On jest gotowy do użycia, nie trzeba go 'przypalac' :lol: Nawet jarzynki można w nim spotkać, w postaci kolorantu :roll: To mu sie dostało :oops: Argo, my takie do konca zepsute nie jesteśmy :roll:
-
Ja wychodze z zalozenia, ze pies nie moze miec lepiej ode mnie. Przypalone tez musi sprobowac. :roll: Ale tylko dla psa, albo jak dla psa :oops: :roll:
-
A bo to jeden ? :roll: Niektóre poobijane, bo lądowały w ogrodzie żeby przyśpieszyć ewakuacje dymu. :oops: :o Z taakiej ilości fajerwerków jeszcze nie robiłam :oops: Ostatnio wpadłam na pomysł gotowania ryżu z taka ilością wody, żeby zupa wychodziła. Ale zanim na to wpadłam :roll: czasem i 25% objętości lądowało w śmieciach. :roll: Na wszelki wypadek kupuje suchy ryz, kiedyś mówiło się o nim 'dmuchany' :roll: Ale tak bardziej serio, to podobno psy źle trawią niezbyt dobrze rozgotowany ryz. Powinien być rozklejający się. :D
-
:roll: :oops: A co robicie jak 'gotowane' sie wam przypali ? :oops:
-
Żeby tylko mój załapał się do tych 'dwóch procentów' i przeżył :-?
-
Terry mam nadzieje, ze bierzesz pod uwage polskie realia :roll: