Jump to content
Dogomania

Dag

Members
  • Posts

    862
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Dag

  1. Ale to ty mnie namawiałaś już przez telefon na Chrumę... bo taka fajna... Dopiero później mi powiedziałaś, że to tego diabełka podejrzewałaś o wyciąganie skarpetek z prania, o notoryczne nadgryzanie szczotki do kibla i inne numery... To i tak wszystko Twoja wina!!! 8) Obgryzienie nogi od narożnika by mnie nawet i pocieszyło, gdyby nie to, że Chruma przed chwilą wypatroszyła mi śpiwór... I znowu mam biało...
  2. biało... biało to ja jak już pisałam miałam od proszku do prania (no nie do końca- niebieskie granulki psuły efekt). Ale to pikuś. Moja kumpela ma 2 beżowe sunie- jedna prawie blablador, druga prawie charcik. I te dwie pannice kiedyś sie zabawiły w "Idzie zima zła", kilkoma kilogramami mąki i cukru :o (nie pamiętam ile dokładnie, ale ze 4 kg poszły). Nie wiem, jak się zbiera pierze (pewnie też fajnie), ale dokładnie mi opisano, jak się zbiera mąkę... I powiem tylko tyle, że wolę zbierać proszek do prania lub 21 kg suchej karmy... 8)
  3. Ad.1. hihihi... Ładne... w podobny sposób próbowałam sabotować czapkę mojego kumpla (brzydka strasznie), "Chrumcia... choś tu... zobacz... kapelutek... no weź..." 8) Nietety: a) chyba jej też się czapka nie spodobała, bo coś wolno się do niej zabierała. b) kumpel ma skubany dobry refleks i chyba przeczuwał, że mam niecne zamiary wobec jego czapki. Od tej pory już jej lepiej pilnował. Ad.2. Nowa szczenięcinka staficzka? Ale Ci fajnie... nówki sztuki diabełków tasmańskich są najlepsiejsze... a dom zabunkrowny anty-szynszylowo- na pewno się przyda (tylko, że szynszylom nie wyrastają skrzydełka jak wychodzisz z domu :D )
  4. Ja nic nie sugeruję... :angel: po prostu u mnie skarpetki walają się po podłodze... czasami... 8) a staniki zwisają z krzesełka jak się zapomnę... :oops: Włamy do łazienki zaliczyłam kilkukrotnie- i oczywiście kosz na brudną bieliznę był grany, ale bunkruję łazienkę jak mogę, bo prócz tegoż kosza była też grana kocia kuweta, szczotka do kibla, zgrzewki papieru toaletowego, proszek do prania i 3 worki 7,5kg eukanuby... Tak więc majtów albo nie kubi, albo nie ma po prostu do nich tak łatwego dostępu, jak do skarpetek...
  5. Z bielizny, to żezarła mi 2 staniki. W majtkach nie gustuje (a może nie walają się po prostu po podłodze???) Ale kocha skarpetki... im brudniejsze, tym lepsze...
  6. Tiak... jak dojdę do tego, jak ta krótkonoga świnka o głupkowatym wyrazie pyska otwiera sobię tą szafkę z butami... to pewnie zrozumiem wszechswiat i pojmę sens życia... Już sprawdzałam, czy jej skrzydełka nie wyrosły...
  7. Nie, no spoko... nikt nie twierdzi, że zaniedbujesz ASTa trzymając go w ogrodzie! Ale jak AST już Ci wciął tyle rzeczy, typu buty, spodnie itd, a jak piszesz cały czas ktoś jest w domu, tzn, że pies jest sprytny 8) I już go lubię...
  8. No właśnie Nikaa... Taki mały szczegół techniczny... szczeniak niszczy, jak małe tornado, ale szczeniak "od szczenięciny" nie wychowywany w domu, wedle zasad domowych, to już nie będzie tornado, tylko apokalipsa... Różnie się zdarza, zasad ścisłych nie ma, ale... ciemność widzę... 8) widzę ciemność... 8) 8) 8) i wielgachną demolkę... :D :D :D Fajnie- lubię czytać o tym, co zniszczyły cudze psy... pociesza mnie to straszliwie :D :D :D i wprawia w dobry nastrój na następne kilka dni (dopóki Chrum nie zeżre mi czegoś nowego i nie zmusi do napisania czegoś nowego ew dziale "pies niszczyciel").
  9. One mają łączność telepatyczną... Ale ja i tak twierdzę, że jak zobaczyłaś, Acrobo moja kofana, taką zakreconą panienkę z warkoczykami, która przyjechała po psa i 4 nad ranem pociągiem z Warszawy, niepritomna totalnie, to postanowiłaś jej wcisnąc największego diabełka, jaki się Ambrze wtedy wykluł... I co ja Ci kobieto zrobiłam złego? 8)
  10. A ja miałam jeszcze przedwczoraj buta- Martensa, 20-to dziurkowego, takiego pod kolano, wysokiego.... i but miał język... taki długi... i już go nie ma... Ja nie wiem, jak ona się dostaje do tej szafki na buty... przecież jest zawiązana sznurkiem na wysokości ponad metra... jak ten kurdupel zdejmuje ten sznurek?
  11. Tia... pewnie Acroba... maliniaczka... tylko czemu staffikowi sznurówka z pyska wystaje... :wink: Chrumcia do łóżka przynosi mi różne rzeczy. Np 2 baniaki 5 litrowe (puste). Najfajniej było się obudzić i towarzystwie szczotki do czyszczenia kibla na poduszce... Innym razem ruszam stópką i nagle dotykam nią czegoś ewidentnie zdechłego... mokrego... blleeeeeahh... świńska racica lekko nadgryziona... Od tamtej pory nauczyłam się zamykać pokój, w którym z Chrumkiem śpimy, coby nie buszowała po całym mieszkaniu i nie znosiła mi zwłok do łóżka... A nad morzem było fajnie w ten weekend- nie ma to jak przelecieć się przez skupisko opalających się ludzi w pogoni za freesbe... (kumpli bardzo to bawiło i specjalnie tak rzucali- twierdzili, że biorą odpowiedzialność na siebie). Chwilę później już im nie było tak wesoło, bo Chrum wyłowiła sobie wielkiego zielonego glona, przybiegła dumna do naszej ekipy i zaczęła tym glonem szamotać na wszystkie strony... Ja się na czas schowałam, a im było... zielono... wszędzie... hihihi...
  12. Aaaa, urazy ciałka to inna rzecz... Pomijając takie drobiazgi jak zadrapania i siniaki- ja zaliczyłam wbicie kła w brodę (staffik z radości podskoczył z otwartym pyskiem), moja siostra ma małą bliznę pod dolną wargą (piesek dał buzi- prawie na wylot), kumpel ma bliznę na łapce (słaby ma koleś refleks i tyle). Zanim się nauczyłam stosownych uników Chrum kilka razy chciała mi zrobić z okularów szkła kontaktowe, wbijając mi soczewki w oko. No i kilka razy nosek mi spuchł od ciosu zamkniętym pyskiem. A co wam zwierzyna do łóżka przynosi jak śpicie?
  13. No jasne!!! Zapomniałam o gabkach!!! I tych do kąpieli i tych do zmywania... i o gąbczastej podusi pod pupę! Gąbki mają u mnie krótkie życie. Bosman- u mnie na kabelki i boczki wersalki działa tabasco, albo inna ostra papryka. Na jakiś czas Chruma przestaje się ich czepiać, a potem trzeba zabieg powtórzyć, gdy już przyprawy zwietrzeją. Szkoda tylko, że nie wszystko da się wysmarować tabasco...
  14. Jadę dziś z Chrumą na Hel pod namiot... Ciekawe ile freesbe i piłek i linek do namiotów będę musiała tym razem odkupić... Najdziwniejsze jest to, że wszyscy moi znajomi Chrumę i tak kochają. Nawet jak się przebiegnie po kimś (nasmarowanym olejkiem) na plaży... albo jak położy cały namiot goniąc motylka... Wszystko uchodzi jej (i mi) płazem... :lol:
  15. Kaczy- nie kuś...
  16. Acroba- skąd Ty bierzesz te teksty? :lol: Jesteś wielka!!! Powiem wam, że kiedy wzięłam od Acroby moją Chrumę, a ta doprowadzała mnie do szłu i histerii wcinając mi mieszkanie, to tylko możliwość zadzwonienia do Acroby trzymała mnie przy zdrowych zmysłach. Czego by moja Chruma nie zeżarła, staffiki Acroby zawsze ją przebijały- co mnie niezmiernie podnosiło na duchu. Ja dzwonię, że mi Chrum rozwlekła zawartosć kosza na śmieci po domu i zeżarła buty, na co Acroba- że jej staffiory zeżarły jej właśnie drewnianą ławę... Ja nadaję, że Chruma nadgryzła poduszkę i wytarła w nią mordę- na co Acroba, że Ambra kiedyś wsmarowała jej w pościel kilo truskawek i że pierze z poduchy do tej pory po domu fruwa... PS. Wróciłam dziś do domu, a cieżka wersalka znowu na środku pokoju... Chyba wywietrzało tabasco, którym wysmarowałam boczki, coby pies się ich zębiskami nie czepiał... I znowu trzeba posmarować... i znowu w chacie będzie waliło starym Meksykaninem... Ech...
  17. A Twoje psi zostawało samo w domu na dłużej? Jeżeli tak, to masz aniołka!!! Tak jak napisała Milena wiele straciłaś... Np. zgadywanki w stylu- co to było? :o Masz przed sobą coś- w 100 kawałeczkach i próbujesz się domyślić, jak to wyglądało, bądź do czego służyło zanim dostało się do paszczy potwora??? Następne pytanie- jak bardzo mi będzie tego brakować? :o Potem nagłe olśnienie- wiatraczek zapasowy do komputera... aaaa tam... przecież prawdopodobieństwo, że spali się ten wiatraczek, który w danym momencie jest zamontowany w kompie- jest znikome... Luzzzzz.... :drinking: :drinking: :drinking: A wiesz, ile m2 mieszkania można zasłać jedną rolka poszarpanego papieru toaletowego? A widzisz... ja wiem... :-? Wiem też ile m2 mieszkania można zasłać poszarpanymi 6-cioma rolkami... Kiedyś Acroba mi powiedziała, że jak wychowam staffika, dowiem się, jak cierpliwym człowiekiem jestem... tiaaaaa... :lilangel: Człowiek przez całe życie się uczy... :D
  18. Kaczy!!! Przypomniałeś mi o podkładce do myszy... miałam kiedyś taką fajną... z gąbeczką pod nadgarstek... teraz mysza jeździ po okałdce od "Silmarillionu" Tolkiena - takie wypasione wydanie- z tłoczonymi złotymi literami... Mysz ma niezłą przyczepność... ale wymusiłam kupno tej książki na moim eks ( :wink: strasznie droga była) i nawet nie zdążyłam się nacieszyć... :evil: Ale, że dałeś psu zeżreć piłkę spaldinga- to już przesada!!! (choć domyślam się, że nie miałeś wielkiego wyboru...). Gdybym miała spaldinga- wisiał by pewnie pod sufitem, coby go moja diablica tasmańska nie dorwała... O plastykowych butelkach nie wspominam... baniaki 5cio litrowe też jej oddaję. Nie ma to jak utylizacja śmieci. Milena- ze śrubokrętu została tylko metalowa część, a wygodna gumowa "łapka" zniknęła w otchłani paszczowej. Straciłam też dwa metalowe samochodziki matchboxa. Pominęłam też 20 białych róż- prześlicznie rozszarpanych po całym domu (się w bielankę Chrumcia bawiła). O rozwalonym wazonie i 2 litrach wody na podłodze nie muszę wspominać? A "kaszkę", którą przyozdobione były róże zbieram do dziś z zakamarków... Kuweta- mniam, ale kocicy nie rusza... Kocica (Awaria) jest święta i rządzi. Raz pies jadł, Awaria podlazła- sprawdziła, co pies ma w misce, a że nic jej nie zainteresowało, to usiadła obok trzymajac swój puchaty persi ogon w misce. Głodna Chruma się odsunęła i położyła smętnie obok, poczekała, aż się kocicy znudzi i dopiero potem kontynuowała kolację... Jeszcze jedna mała dygresja- kocicy- persicy obcinam futro na lato, coby nie padła z gorąca. Futro zbieram do torebki, gdyż moja babcia święcie wierzy, że okłady z poduszeczek wypełnionych kocim futrem są dobre na reumatyzm. Któregoś dnia wracam do domu, a tam cała podłoga zasłana "kawałkami mojego kota"!!!!! :o Zamarłam. Po chwili zobaczyłam Awarię siedzącą bezpiecznie na szafce. Cała ta akcja trwała ze 2 sekundy, ale to wystarczyło, by kumpel, który był ze mną zaczął się tarzać ze śmiechu w kocim futrze. Podobno miałam niezła minę...
  19. Nawet nie chce mi się przeliczać tego na gotówkę... Buty, deska do prasowania, listwy przypodłogowe, wersalka (tylko boczki), encyklopedia, książki wszelakie, kocia kuweta, setki skarpetek, kable, stanik koleżanki, stanik mój, plecak kolegi, freesbe, wiaderko, pudełko proszku do prania, szczotka do kibloa, szczotka do podłogi, szufelka, kosmetyczki, torebki, kosmetyki (w tym ulubione szmineczki w liczbie ponad 50szt), odgryzione guziki, ładowarka, płyty, kasety audio i video, notatki ze studiów, kalendarze, , piłka do kosza... I jeszcze jakieś mało ważne rzeczy, których brak zapewne odczuję jak będą potrzebne... Tak się jeszcze rozglądam dookoła- co było i zniknęło w paszczy potwora... maskotki, pilniczki do pazurów, śrubokręt, poszewki na poduszki.... Eh... ile ja zbędnych rzeczy miałam w domu...
  20. Dag

    STERYLIZACJA

    Po pierwsze utłucz veta. Po drugie dalej specem nie jestem i nie wiem, co lepsze, ale jakoś boję się sterylizacji przed pierwszą cieczką. Na logikę mi się to nie podoba. Ucałuj Sagę w nosek i niech szybko wraca do zdrowia! A w ramach odszkodowania za stres pozwól zjeść jej kapcie... no chociaż jednego kapciuszka...
  21. Byłam teraz ze stafficą w REWIE- 15km od Gdyni. Domki są podzielone na 2 i 3 osobowe pokoje, więc może by się udało znaleźć wam współmieszkańców tolerujących zwierzaka. Byłam tam 3 dni i nie skasowali mnie za psa. Tylko, że TV nie widziałam (może na życzenie). Są też prywatne kwatery. Z psi na plaży nikt mnie nie gonił. Nie mam tam dokładnych namiarów, ale moja koleżanka prowadzi obok szkołę kiteboardingu i windsurfingu. Jej szkołę znajdziesz na www.aloha.pl- może tam jest coś więcej. Tam też jest mapka dojazdu do Rewy. Za cały domek- 150 za dobę- nie wiem ile za pokój. Ciepła woda non stop i fajnie tam.
  22. Duże bullowate mają o tyle dobrze, że właściciele małych szczekających piesków 10 razy pomyślą, zanim puszczą pupilka, aby "pobawił się" z bojowcem. Ze staffikiem mam pół na pół- połowa ludzi nie traktuje jej poważnie (no bo rzeczywiście trudno...), a połowa z okrzykiem "pies morderca", zabiera swoje pociechy na rączki i zwiewa... (i w jednym i w drugiem przypadku- czasem mnie to śmieszy, czasem nie...). Za to znajomy ma przerąbane. Jest szczęsliwym właścicielem sznaucera olbrzyma i... obiecał sobie, że następnym psem będzie bojowiec, albo jaki inny fila, czy canario z jednego jedynego powodu- coby ludzie bali się podchodzić i swoje pieski puszczać luzem. Bo do sznaucera podchodzą wszystkie pańcie i bez zapytania głaszczą... "bo taki duuuuuży, taki kosmaaaaaty i taki faaaaajny", a sznaucer nie lubi być dotykany przez obcych- i jeszcze nie dziabnął, ale kto wie? No i sznaucer nie lubi małych jazgoczących piesków, ale ich właściciele wierzą, "że sznaucer taki łagooooodny i nic nie zroooobi..." I przez ludzką bezmyślność znajomy musi mieć oczy dookoła głowy non-stop i biedaka- całkiem pokojowego (jak nie sprowokowany) w kagańcu cały czas ciągać na smyczy. A jak sobie kiedyś sprawi jakiegos bojowca (wychowanego na zupełnego ciapciaka i przytulankę), to ilość pańciów bez instynktu samozachowawczego się zmniejszy co najmniej o połowę...
  23. Oj.. nie radzę... nas jest więcej- i globalnie i na spacerniaku!!! :lol:
  24. Na "moim" spacerniaku jes takie małe głupie rude coś i jego pan- wielbiciel ptaków chyba. Małe rude coś zaczyna(ło) zadymę, a pan głowę do góry zadzierał i kontemplował przyrodę. I tak to trwało jakiś czas, aż Iza- właścicielka blabladora się wściekła (Iza to dobra osóbka i nie chciała, by blablador zeżarł małe rude coś- i po prostu miała już dość interwencji i siłowania się z własnym psem). Pewnego pięknego poranka małe rude znowu się przyplątało, Iza go odstarszyła- pan rudego- jak zwykle- nic. To Iza galopem do pana- lojalnie uprzedzić, że jak jeszcze raz małe rude się zbliży- smyczą na odlew oberwie. Pan na to - to niech oberwie, trudno. No to się już w Izie zagotowało i oświadczyła panu, że jak jeszcze raz małe rude podlezie z zębiskami na wierzchu- to ona nie psa, ale pana smyczą zdzieli. Pan nabrał dystansu, rudego gżdyla w kaganiec zaczął ubierać i pilnować (trochę), a co się zapominał- Iza demonstracyjnie stawała na środku spacerniaka z gracją owijając smycz wokół nadgarstka- końcówkę z karabińczykiem zostawiając wolno- dyndającą (a my- same baby, grzecznie za Izą, w szeregu) Ostatnio pan i jego małe rude nawet zmienili porę spacerków... :D :D :D A my nie tęsknimy...
  25. Dag

    STERYLIZACJA

    Dzięki za odpowiedzi. Wynika z nich jak zwykle- że są dwie (co najmniej) szkoły). Sunia znajomego została wysterylizowana na Paluchu- hurtowo, przed I cieczką i miała potem straszne problemy z pęcherzem. Rza nie mogła zrobić siusiu w ogóle, potem znowu siusiała non stop. Znajomy wet powiedział, że można też wysterylizować sunię "na wesoło", tzn, że zostawia się jeden działający jajnik i że sunia ma potem dalej cieczkę, ale już nie może mieć szczeniaków. Nie wiem, co o tym myśleć, bo ten znajomy wet zbyt często jest pijany, żebym miała mu ufać, ale nie znam się, a jest to kolejne info, o którym nie wiem, co myśleć...
×
×
  • Create New...