Mnie tak uczono na szkoleniu:
treser rozsypywał na ziemi jakieś smakołyki. Potem ja z psem na smyczy szłam tak, żeby na te smakołyki natrafić. I jak pies schylił się, żeby chwycić smakołyk, wtedy mówiłam FE! i jednocześnie szarpnęłam smyczą za obrożę. Po kilku takich ćwiczeniach wystarczy, że nawet z daleka krzyknę fe (jak chce coś z ziemi do pyska wziąć) a nie podejmuje. I oczywiście, jeśli nie zje z ziemi, należy się smakołyk :D