-
Posts
244 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Gotrek
-
INA: ostatnie wyniki badania krwi z 6 stycznia są poprostu wzorcowe, aż nam się wierzyć nie chce. Już dawno nie czuł się tak dobrze. Pod koniec miesiąca powtórzymy badania, żeby się upewnić, czy coś się nie zmienia :). Ale za to w poniedziałek miał zabieg usunięcia guzka, który mu się zrobił z rozdrapywanej namiętnie krostki i teraz biedaczysko szwy ma. Urlop sobie, musiałam wziąść, żeby dopilnować bydlątko, bo już zdążył jeden zerwać...ehhh.
-
INA: nasz piecho, kiedy jeszcze dokuczały mu nerki wcinał śnieg namiętnie, było to prawdopodobnie związane z tym nieustannym łaknieniem. Wiem co przeżywasz, nam też było ciężko na spacer wyjść, to taka nieustanna szarpanka. Trudno psu wytłumaczyć, żeby nie zżerał śniegu, nie pił z kałuż. A zakazami nie sposób tego pokonać, to raczej silniejsze od niego.
-
Cytat z VetSerwis: "Ponieważ wnętrostwo jest wadą genetyczną, przenoszoną na potomstwo (zarówno męskie jak i żeńskie) psy-wnętry nie powinny być używane do rozrodu. Rodzice szczenięcia z wnętrostwem powinni również zostać wykluczeni z rozrodu ponieważ są niewątpliwie nosicielami tego defektu." Chyba jednak powinno się poinformować hodowców o zaistniałym fakcie. Niech sprawdzą z której strony (ojciec lub matka) w potomstwie wystąpiło wnętrostwo. I najlepiej by było jakby zaprzestali rozmnażania wadliwych genetycznie zwierząt. To przede wszystkim niebezbieczne dla psiaków, a i nie wesełe dla właściciela szczeniaka.
-
Oto zdjęcia Gemballi Dziedzictwo Tudora, jakie przesłał jahu11:
-
Musisz umieścić zdjęcia na jakimś serwerze i pomiędzy te nawiasy wstawić adres do zdjęcia. Jeśli nie masz takie możliwości to chętnie pomogę, wyślij mi zdjęcia mailem :).
-
U nas z początku bulek miał napady stuporu i to na potęgę, ale tak jak u tufi, po zastosowaniu nagród przeszło ;). Co do wyboru szczeniaka to niestety nie mam doświadczenia, ale jest tu paru hodowców i znawców, może ktoś się odezwie :). Mogę tylko opisać jak ja sprawdzałam słuch, zabraliśmy szczeniaka w ustronne miejsce, tak by nic go nie ropraszało i w chwili gdy był odwrócony schowałam się i np. gwizdałam, brzeczałam kluczami. Przyznaję się bez bicia, że na nią zapadłam i podejrzewam, że nieuleczalnie :lol:. Suszę głowę mojej drugiej połowie, która mi prawie kółka na czole pokazuje. Ale jak się mocno postaram to może dopnę swego i w tym lub przyszłym roku będzie kolejna "krzywa" mordka 8).
-
word: nasz bulek też jest alergikiem. Jeszcze nie wiem dokładnie na co, coś z żywności. Właśnie w tym tygodniu wybieram się z nim na testy alergiczne.
-
Hehehe, ano jest to taki obrazek, pokazujący jak bulki mogą odreagowywać nadmiar energii :D. Choć wydaje mi się, że taki sposób układania się do snu to standard. Za małą próbkę buli znam ;), właśnie marzę o poszerzeniu stadka do liczby 2 wariatów :lol:. Muszę chyba narazie marzenia odstawić ze względu na małą powierzchnię życiową.
-
A to ze strony: http://www.bullterrier.pl/bullowate Od razu widać, że bez siebie żyć nie mogą ;D
-
mag: ależ pięknie to opisałaś!, normalnie kwintesenscja bulowej natury :D.
-
Polecam lekturę: http://www.psycholog.zoologia.pl/kennelklatka.htm Może zmieni się trochę wasze zapatrywanie na to niby "więzienie". Gdy braliśmy do domu szczeniaka też w pierwszym odruchu pomyślałam, że to jakieś dziwactwo i akt sadyzmu, wsadzanie psiaka w klatę. Ale pochłonełam troche literatury i nabyliśmy kojec. Rezultatem poza oczywistymi jak miejsce będące azylem, schronieniem, imitacją nory w warunkach naturalnych, jest zero strat materialnych :).
-
Ja z bulkiem Snorrim, też ciepło witamy :D. Mnie chyba tez niedlugo czeka pożegnanie z przyjacielem z którym spędziłam 13 lat...nawet nie chcę o tym myśleć.
-
Oj to jest to za co Rafi może oddać swe jamnicze życie (zaraz po zywych myszkach :wink: ) :D. Jak coś bardzo chce, to potrafi godzinami piszczeć, straszna psia wada, ale już nie sposób starucha oduczyć :), lub na zmiane w zawrotnym tempie wykonywać: daj głos, podaj łapę, leżeć i turlikaj się - z własnej inicjatywy. Cwaniaczek myśli, że jak zrobi takie skąplikowane operacje to napewnooo coś dostanie :).
-
INuś: Hyhyhy Snorri to chłopiec jest ;). Nie jesteś jednak pierwsza, która kojarzy to imię z suczka :D. Właśnie weszłam w posiadanie książki "Zdrowy pies dzięki homeopatii" zamierzam się dziś weta zapytać co on myśli o tych lekach. Uściskaj psiaka
-
Akurat wiem co to, więc uprzedzę pewnie INę. RENAL Programme firmy Royal Canin to sucha karma dla psów z dolegliwościami nerek sprzedawana przez weterynarzy. INA: mój piech też przeszedł już swoje ehh. Ale musimy być optymistkami i wierzyć, że już wszystko będzie ok :). Snorri dziś nawet lepiej się czuje, a jutro idziemy na kontrolę. Dostałam już dietę od AM, duża buzia od Snorrika dla Ciebie AM!
-
Witam wszystkich, niestety mój 8,5 miesięczny psiak dołączył niedawno do grona chorych na nerki. Już pisam o pomoc co do diety do AM i dziękuję jej tu jeszcze raz za odzew. Opiszę po krótce jak to się zaczęło. Snorri od szczeniaka niemiłosiernie dużo pił. Pierw zrzucaliśmy to na suchą karmę, później na upały w lecie, a lekarz nas w tym przekonaniu utwierdzał. Ale od jakichś 3 miesięcy robił się coraz bardziej osowiały, zaczął się garbić, a jak tylko pojawiły się chłodniejsze dni trzęsie się bardzo. W końcu zdecydowałam się zrobić mu analizę moczu (coś nie trafiłam na doświadczonego weterynarza, bo jemu się wydawało, że zdziwiam), no i wyszły jakieś nabłonki okrągłe odpowiedzialne (jak stwierdził wet za uszkodzenie nerek), leukocyty i pare innych. Dostał do zażywania Duomox, Encorton i Urosept i kazał po tygodniu zrobić kolejną analizę. Ja chciałam jeszcze do tego badanie krwi, ale kazał mi się wstrzymać, bo zobaczymy co będzie. Tydzień temu zrobiłam powtórnie analizę moczu, nabłonków już nie było, ale pozostałe cholerstwo tak. Zrobił USG przy okazji, na którym widział powiększoną nerkę (drugiej nie znalazł) i powiększony pęcherz moczowy. I decyzja lekarza była taka, żeby zmniejszyć mu dawkę encortonu i uroseptu. I znowu mieliśmy czekać na to co "będzie" przez następne 2 tygodnie. Swoją drogą mam wrażenie, że psinie po tych lekach raczej tylko gorzej było. Nie wytrzymałam i na drugi dzień zdecydowałam się na wizytę u innego weta. Lekarz zalecił pierw badanie krwi. W poniedziałek otrzymałam wyniki: mocznik 132 mg/dl, kreatynina 2,0 mg/dl, ALT : 69 u/l i AST: 32 u/l. Ma do następnego poniedziałku zażywać inny antybiotyk Ciprobay Uro i silniejszy encorton i wtedy wizyta kontrolna. Pocieszyłam się tym, że wasze psiaki miały gorsze wyniki badań (wiem, że to nieładnie z mojej strony), ale Snorri jest strasznie osowiały, smutny do tego te dreszcze, boję się, że to z bólu i że strasznie cierpi. Ahh no i jeszcze oczywiście dieta, weterynarz kazał podawać specjalistyczną karmę, a cena jej zbija z nóg i tak naprawdę nie jesteśmy w stanie jej kupować tak, by dostawał ją dzień w dzień. Można się tylko załamać, bo jak tu leczyć zwierzaka, przychodzą tylko do głowy ponure wizje :cry:. Choć w osobie AM znajdzie się chyba na to rozwiązanie, tak jak wspominałam na początku, spróbuje mi pomóc wskazując odpowiednia diete. No i tak to wygląda....
-
No to ja zaprezentuję Nero, proszę o to stafior Franca (chyba zapomniałeś, że mam Twojego psiura :wink: ) w całej okazałości :D:
-
No to ludziska ustalamy miejsce i termin :), zastanawiam się własnie "gdzie", może błonia? Ja w tym roku byłam, nawet trochę zdjęć porobiłam :), są u mnie w galerii. O fajnie, chociaż to rozległy teren i pewnie i tak w znacznej odlegości jesteśmy.
-
To co prawda nie jest moje stworzonko, ale skoro dogomaniacy nie dopisują to wkleiłam tego maluszka :D.
-
Nareszcie jakiś jamniorek się pokazał, a już traciłam nadzieję :( . Sajko :hand:: coż za urocza mordka :iloveyou: , jak się wabi? Ludziska jak nie macie jak zdjęcia swoich jamników wstawić, to ja chętnie służę pomocą. Anettka ty pewnie też się udzielisz społecznie dla dobra ogółu? 8)
-
Justa: Od siebie mogę jeszcze dodać, że ucząc bulka (bardzo uparty osioł) chodzić na smyczy stosowałam metodę krótkich szarpnięć i odpowiednią komendę + nagroda za właściwe zachowanie. I jeśli takie oporne zwierzę było się w stanie nauczyć to napewno każdy inny psiak też potrafi :D.
-
Hehehehe, ano wazelinka z rana nie jest zła :wink:. Ale swoją drogą to miałam okazję osobiście widzieć Misię i jej właścicielkę. I jak nie jestem wielbicielem tej właśnie rasy, to jest to bardzo ładna i sympatyczna sunia, i nie są to słowa wyssane z palca. No, ale zbaczamy z tematu.
-
Ooo, nylonowych jeszcze nie widziałam, muszą być pewnie nawet praktyczniesze niż skórzane, bo można łatwo szczyścić. I zapewne lżejsze :). Ano mój . Dziękuję, chociaż wcale taki piekny nie jest, on jest tylko fotogeniczny. Ale za to jest kochana psina. Twoja Misia jest dopiero śliczna :D.
-
Podpisuję się pod Flaire, również mieliśmy kłopoty z chodzeniem na smyczy, choć Snorri częściej się zapierał niż ciągnął. I obroża zaciskowa wyeliminowała ten problem. Osobom nie przepadającym za łańcuszkami polecam skórzaną obróż zaciskową. Wgląda to tak: