Jump to content
Dogomania

dorotak

Members
  • Posts

    1099
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by dorotak

  1. [quote name='Flaire']Mnie w niedzielę jest trochę łatwiej na 8:30 niż na 11.[/quote] OK, czyli spotykamy się w niedzielę, o 8.30 przy przystanku na rogu ul. Międzynarodowej i Al. Waszyngtona. [quote name='Flaire']Moje zdanie na ten temat jest zresztą dzielone przez kogoś, kto pisał te klikerowe strony - tam również ktoś pisze, że koziołkien nigdy się z psem nie bawi.[/quote] Żeby nie było wątpliwości - ja koziołkiem też się z psem nie bawię ;) Ale faktycznie najpierw uczyłam aportowania na piłce (wypracowanie wytrzymania i powrotu) a potem zmieniałam "obiekty". W szczególności przed wprowadzeniem koziołka do całego ćwiczenia dość długo trenowaliśmy samo trzymanie. Utrzymywanie koziołka podanego do paszczy, podnoszenie z ziemi - bo koziołka nie można podjąć dowolnie. Dopiero potem zaczęliśmy rzucanie. [quote name='Flaire']Być może różnica pomiędzy tym, czy ja kładę mój własny przedmiot, czy tez robi to, niedotykając go, kto inny, jest dla psa nieistotna, ale tego nie wiem, bo nie jestem psem i nie mam takiego nosa.[/quote] Myślę, że to się da zaaranżować 8)
  2. [quote name='Azir']Tak więc dopiero jak pies odda Ci aport, to możesz go przywołać do nogi. Za każdą dodatkową komendę masz punty karne. No ja już powoli wymiękam :cunao: Przecież to samo napisałam ze dwie strony wcześniej... Wroćmy do początku. Jak uczę bardziej złożonego ćwiczenia to składam je z kilku kawałków. I wtedy wołam je kawałkami - na każdy kawałek jest jakaś komenda czasem werbalna czasem optyczna. Co nie oznacza, że do końca pozostaję przy tym wołaniu kawałkami. Na tym polega składanie ćwiczenia, żeby powoli eliminować te komendy czy ruchy, których w ostateczności ma nie być. Więc jak zaczynam składać ćwiczenie to wołam "do mnie". W ostatecznym ćwiczeniu oczywiście "do mnie" nie ma! Na razie dyskutujemy jak uczyć, czyli jak wywołać dane zachowanie. Ty wolisz machać rękami i biec do tyłu a ja wolę po prostu zawołać znaną komendą. Tak jak Ty będziesz musiała wyeliminować zbędne gesty tak ja muszę wyeliminować dodatkową komendę.
  3. [quote name='Mokka']Myślę więc, że jeśli pies ma porządnie wykończony aport (nie mówię o samym przyniesieniu, ale o siadzie i podaniu aportu), jest większa szansa na to, że te zachowania przeniesie na następne ćwiczenie.[/quote] No właśnie. Jak zwykle najtrudniejszy jest "ten pierwszy raz". Potem idzie z górki bo po pierwsze człowiek wie, jakim sposobem udało mu się wytłumaczyć psu o co chodzi a po drugie pies zaczyna sam ofiarować takie zachowanie. [quote name='Mokka'][quote name='Azir']Bo komenda "Do mnie" jest zarezerwowana do ćwiczeń, w których NALEŻY jej użyć[/quote] Święte słowa, zwłaszcza w sytuacji, kiedy pies ma tę komendę opanowaną i prawidłowo ją wykonuje. Jeśli chcemy zastosować ją "pomocniczo" bez szykan i wykończenia, można ją sobie bardzo łatwo popsuć.[/quote] Ale jak "pomocniczo bez szykan i wykończenia"? Jak najbardziej ze wszystkimi szykanami i wykończeniem! Inaczej to nie byłoby "do mnie". Ja nie mówię o przybieganiu byle jakim tylko formalnym "do mnie" (bo przecież tak kończy się aport, prawda?) Właśnie machanie rękami, zachęcanie słowne itp. uważam za potencjalnie bardziej niekorzystne. Ale w sumie - jak wszystko - zależy to od metody uczenia. Bo zgaduję, że Wy chcecie przy tym ćwiczeniu uczyć przybiegania (tak jak uczycie komendy "do mnie") po prostu nie wymawiając tej komendy i wplatając to zachowanie od razu do innego (żeby nie istniało jako oddzielny składnik w żadnym momencie tylko od razu obowiązkowa część ćwiczenia). OK. Ja wolę skorzystać z już nauczonej komendy. Oczywiście ze wszystkimi szykanami (bo na nich mi zależy - inaczej bym jej nie dawała ;)) [quote name='Flaire']A tak na troszkę inny temat, to dzisiaj nabyłam surowiec na 38 patyczków. [/quote] Flaire, liczę na Ciebie :D No i właśnie, trzeba by się zacząć umawiać. Myślę, że jeśli chodzi o miejsce, to pozostaniemy przy Parku. Asher chyba w tą niedzielę nie może, prawda? Nikt inny nie zgłaszał chęci. Czyli może faktycznie dostosowałybyśmy godzinę do Magdy (Romas)? Magdo, Ty będziesz przejżdżała w okolicach Skaryszaka około 11.00, tak? Flaire, czy ta godzina by Ci odpowiadała?
  4. [quote name='Flaire']Ucząc mojego psa aportownia, nigdy nie używałam żadnej komendy na "do mnie", bo zaczynałam uczyć niemal od końca, czyli od siedzenia przede mną z aportem w pysku.[/quote] I pewnie to jest najlepszy sposób. :D Natomiast ja wykorzystałam to, że mój pies i tak biegał i przynosił, czyli pozostało nauczenie wytrzymywania po rzucie oraz po powrocie siadu przede mną.
  5. [quote name='Flaire'][quote name='dorotak']Przy czym to powiedzenie tak naprawdę nie musi być werbalne - w większości wypadków wystarczy, że formalnie go wyślę (od nogi) i stoję na baczność ;) czekając aż wróci. [/quote] Więc teraz ja muszę zapytać, co znaczy "w większości wypadków"?[/quote] Że jak czasem tak stanę to Atos przychodzi i siada przede mną ;) Ale - uprzedzając Twoje wątpliwości - nigdy się tak nie "bawię" jak uczę psa czegoś nowego i to "do mnie" jest wymaganym składnikiem zachowania. Wtedy zawsze zaczynam od komendy. [quote name='Flaire'] Ale to byłaby dodatkowa komenda...[/quote] Oczywiście. Ale ja piszę o tym jak uczę psa. W czasie nauki jeśli mam dwa zachowania "szukaj" na podbiegnięcie, wyniuchanie dobrego i wzięcie do paszczy oraz "do mnie" na przybiegnięcie i siad przede mną to jak już oba mam wykonywane w satysfakcjonujący mnie sposób, to zaczynam je składać. Czyli najpierw "szukaj" a jak już podniesie "do mnie". Oczywiście docelowo "domnia" ma nie być, ale po kilku(nastu) powtórzeniach pies już nie będzie na nie czekał tylko będzie wiedział co ma zrobić . Przynajmniej tak to zadziałało u nas przy zwykłym aporcie i tak działało przy poprzednich próbach z drewienkami. [quote name='AniaP']No właśnie. A na ostatnich zawodach, jak za szybko powiedziałam "do mnie", to sędzia potraktował to jako wydanie komendy jeszcze podczas nawęszania i... było po ćwiczeniu. [/quote] Ja tylko przy okazji zwrócę uwagę, że w obedience'owym aporcie użycie "do mnie" jest dodatkową komendą. Więc warto i tak uczyć psa w ten sposób, aby tej komendy nie potrzebował. Tu nie dość, że straciłabyś punkty, to przez tą komendę wypowiedzianą za wcześnie wogóle poszło całe ćwiczenie :( [quote name='Azir']AniaP, jak nie można inaczej, to początkowo wołałabym, ale "innymi słowy" , np. chodź tu.[/quote] A czy mogłabyś napisać, dlaczego ta domowa komenda miałaby być lepsza od "do mnie"? :hmmmm: Bo rozumiem, że pies Ani ją zna i rozumie. A jeśli chodzi o późniejsze wycofanie, to czy to będzie "do mnie" czy "chodź tu" to chyba problem porównywalny? Ale faktycznie Aniu możesz spróbować zachęcić psa gestem. A mam jeszcze pytanie - czy macie zrobiony formalny aport koziołka? Bo w sumie to jest analogiczne ćwiczenie i tak, jak uczyłaś aportu tak teraz możesz nauczyć tego powrotu z patyczkiem. Bo to jest takie samo ćwiczenie z wyjątkiem tego co "w środku" - czyli inny przedmiot i wymaga wyboru.
  6. [quote name='Romas']Teraz to juz nie mam czasu ale jutro przetestuje co bedzie jak nie wydam zadnej komendy czy po zaznaczeniu wlasciwego patyczka ona go podniesie czy nie. To jeden pomysł. Ale nie rozumiem, dlaczego tak się bronisz przed wydaniem teraz dwóch komend? Najpierw "szukaj" a jak widzisz, że znalazła to "trzymaj"? Jeśli Zuzia z natury nie podnosi, to musisz jej powiedzieć, co ma zrobić z tym wybranym patyczkiem. Ale musisz jej też powiedzieć, że ma go wybrać a nie złapać co chce. [quote name='Flaire']Natomiast w przykładzie wybierania, Dorota zdecydowanie toleruje w trakcie nauki gorsze przynoszenie, które potem będzie musiała wyeliminować. Ależ ja naprawdę nie muszę niczego eliminować. No już nie wiem jak mam to wytłumaczyć - chyba tylko pokazać w Parku ;) Wystarczy, że mu powiem, po podniesieniu drewienka, że ma je przynieść na "do mnie". Przy czym to powiedzenie tak naprawdę nie musi być werbalne - w większości wypadków wystarczy, że formalnie go wyślę (od nogi) i stoję na baczność ;) czekając aż wróci. Tak samo, gdybym miała nauczyć go brania odpowiedniego patyczka i zostawania na miejscu. Wybierania drewienka uczyłabym tak samo. A potem składając zachowanie po wybraniu drewienka użyłabym komendy "zostań". [quote name='Flaire']Bo problemem moga być nie tylko różnice konkretnych psów, ale również metod, którymi dotąd były szkolone... Oczywiście, dlatego się żachnęłam jak stwierdziłyście, że zaczynam ze złej strony ;) A tak poważnie, to może innym fajnie się poczyta taką dyskusję (czy ktoś nas w ogóle jeszcze czyta? :hmmmm: :evilbat: ) Bo naocznie może się przekonać o tym, że są różne psy, różne zasady szkolenia a efekt... ten sam :D [quote name='Flaire']W każdym razie, ja już się nie mogę doczekać kolejnej sesji z patyczkami... :D Ja też bardzo jestem ciekawa jak nam pójdzie :D
  7. [quote name='Romas']Wyslalam Zuzie do patyczkow i kleska. Dlaczego ? mam dwa pomysly : po pierwsze za krotko trzymalam "moj" patyk w reku,nie bylo to dosc wyraziste wobec byc moze istniejacegojuz na nich zapachu domu. I dlatego radzę Ci zapomnieć o ćwiczeniu samemu rozpoznawania zapachów :D [quote name='Romas']po drugie ona wybrala ostatni dolozony ,czyli na wzrok nie na wech. My też walczymy z tym problemem, ale wydaje mi się, że na to rada jest prosta - więcej ćwiczyć :evilbat: :D [quote name='Romas']Czyli moze Doroto powinnismy brac odrazu kilka do kieszeni i kolejno na nich cwiczyc ,faktycznie po uplywie tych 10 min. Ja zawsze staram się wepchnąć do kieszeni tyle, ile mi się zmieści. A mieści się mniej-więcej 2 + 2 ;) [quote name='Romas']A do patyczkow daje komende "trzyma" ,bo chce je dostac do reki a to znow komenda oznacaajac trzymanie czegos w pysku. To moim zdaniem jest błąd. Skoro "szukaj" powoduje, że Zuzia szuka I PRZYNOSI to czego Ci więcej teraz potrzeba? Ewentualnie jak już będzie do Ciebie szła/biegła to możesz to wzmocnić komendą "trzymaj", zeby nie wypuściła po dobiegnięciu. Ale to tylko pod warunkiem, że masz już tą komendę dopracowaną. Na razie nie widzę nic złego w "szukaj" ;) [quote name='Romas']Moze powinnam zaczac od poczatku z nowa komnda klikajac tylko pochylenie glowy nad wlasciwym patyczkiem. Dorota co myslisz o tym,gdyby tak jeszcze raz pojechac cala sekwencje ? Przede wszystkim przemyśl strategię ;) Ja, jak już napisałam, skupiam się teraz na wybieraniu. Chciałabym rozłożyć takie zestawy trójek (dwa patyczki cudze jeden mój) i po kolei podchodzić i kazać Atosowi wybrać. Za każdym razem do skutku (czyli jeśli podniesie zły to poczekać aż weźmie dobry, nagrodzić i przejść do nowego zestawu). I o ile dam radę posłuchać "tego malutkiego głosiku" ;) to na tym poprzestać. No, może spróbować potem jeszcze raz :cunao: Ale o radę nie pytaj mnie. Ja cały czas mam to nienauczone, więc może jednak zafiksowałam się na złym pomyśle. Może napisze swoje rady ktoś, kto nauczył swojego psa tego ćwiczenia (czy ogólnie odróżniania zapachów) np. Flaire?
  8. [quote name='Flaire'][quote name='dorotak']Ale oczywiście trenując te siady w różnych pozycjach nigdy nie dajesz wcześniej polecenia "równaj"[/quote]Ale właśnie jedyną komendą poprzedzającą automatyczny siad jest właśnie "równaj" - do tego siadania nie ma dodatkowej komendy...[/quote] No, ale jak tego uczyłaś? Bo ja początkowo po zatrzymaniu podawałam komendę "siad". Z czasem pies skojarzył, że po zatrzymaniu zawsze jest "siad" i siadał już po moim zatrzymaniu, nie czekając na dodatkową komendę. Czyli dalej mogłabym postępować tak, jak napisałam wcześniej. [quote name='Flaire'][quote name='dorotak']Dlatego ja tolerując różne formy oddawania mi patyczka nigdy nie używam komendy "aport".[/quote]Tak jak pisałam - masz nadzieję, że Twój pies sobie nie skojarzy, że to to samo i w Twoim przypadku widocznie nie kojarzy.[/quote] W tym sensie rzeczywiście nie kojarzy. Bo dla niego przynoszenie przedmiotów to coś zupełnie naturalnego, zabawowego i nie ma dużo wspólnego z komendą "aport" ;) Znowu (tak jak z tym wybieraniem po zapachu) - my nie widzimy specjalnej różnicy. Skoro aportuje to przynosi i na odwrót. Ale dla Atosa to są dwa inne zachowania. [quote name='Flaire']To, że delowo nie używasz koemendy "aport" dla mnie znaczy, że jednak nie chcesz, żeby skojarzył...[/quote] Teraz, to już troszkę się obie zakręciłyśmy :D Bo przecież tak naprawdę nigdy (czyż nie?) nie użyjemy akurat komendy "aport" w tym ćwiczeniu ;). Ponieważ nie jest to prosta sekwencja dwóch komend a raczej coś w rodzaju "baba w babie" (jedna komenda wchodzi w środek innej). Czyli tak naprawdę nie wykorzystujesz pełnego "aportu" tylko oddzielnie jego kawałki (wybiegnięcie a potem przyniesienie). [quote name='Flaire']To daje mi na przykład możliwość chwalenia "dla otuchy" podczas długiego ćwiczenia.[/quote] No widzisz. A ja unikam chwalenia "dla otuchy". Chwalę przy wykonywaniu kawałków. Ale jak już ćwiczenie jest składane, to dopiero na końcu.
  9. [quote name='Flaire'][quote name='dorotak']Zupełnie inną sprawą jest to, że Atos bez problemu przynosi w lesie patyk rzucony przeze mnie po chwilowym tylko potrzymaniu w ręku. Dokładnie ten patyk. Ale dla mnie to nie jest zupełnie inną sprawą :D . Jakby Ci to powiedzieć... No dla mnie też :cunao: Ale nie dla mojego psa... [quote name='Flaire']To znaczy właśnie, że on doskonale umie wybierać (zresztą każdy pies umie). Więc Twoim zadaniem w tym ćwiczeniu nie jest, żeby go nauczyć wybierać - bo on to już umie! - tylko żeby mu wytłumaczyć, że tutaj chodzi o wybieranie. No toć ja to zawsze powtarzam. Ja wiem, że on jest zdolny zrobić to śpiewająco - ma nos i jak uważa że to potrzebne, to potrafi się nim posłużyć. Ale JA nie potrafię (jak do tej pory) nauczyć go posługiwania się nim właśnie w tym ćwiczeniu. [quote name='Flaire']Ale psy nie są wzrokowcami i raczej nie kierują się w swoim wyborze wyglądem - przynajmniej tak wskazuje moje doświadczenie. Zgadzam się z ogólną tezą, chociaż akurat przykłady podane przez Ciebie mnie nie przekonują ;) Bo ja nie wątpię, że pies, który już WIE, że ma się posługiwać nosem, posługuje się nim a nie wzrokiem... [quote name='Flaire']Podam inny ale może troszkę analogiczny przykład. Powiedzmy, że koncentruję się na dokładnym chodzeniu z łopatką przy nodze. Czy to znaczy, że będę na ten czas tolerować krzywy siad? Zakładam, że chodzi Ci o ćwiczenie "siad w marszu". To zależy jak chcesz go uczyć. Jeśli oddzielnie ćwiczysz samo polecenie "siad", które znaczy tylko "natychmiast klapnij tyłkiem niezależnie od tego gdzie i w jakiej pozycji względem mnie jesteś" to możesz na to patrzeć jako na krzywy siad. Bo generalizujesz to polecenie niezależnie od tego, czy pies idzie przodem do Ciebie, tyłem, bokiem itp. Oddzielnie ćwiczysz proste chodzenie przy nodze. Jeśli obie rzeczy masz już opanowane, to nie ma siły - jak pies idzie równo przy nodze i powiesz "siad" to usiądzie prosto :D Ale oczywiście trenując te siady w różnych pozycjach nigdy nie dajesz wcześniej polecenia "równaj", bo gdybyś tak próbowała, to spalisz sobie całość. Dlatego ja tolerując różne formy oddawania mi patyczka nigdy nie używam komendy "aport". [quote name='Flaire']Różnica w patyczkach i aportowaniu jest chyba ta, że Ty liczysz na to, że pies nie kojarzy tego wybierania z ćwiczeniem aportowania Na tym etapie po prostu nie kładę na to nacisku. Jeśli mój pies to skojarzy, to akurat w tym wypadku tym lepiej ;). Jeśli sam z siebie zaoferuje mi formalny powrót z patyczkiem, to tylko będę się cieszyła (i cieszę się ;)) Ale wiedząc, że mój pies ma dobrze zgeneralizowaną komendę "aport" mogę ufać, że jak już będzie wiedział CO, to na pewno mi przyniesie. Czasem takie skojarzenia nie są korzystne. Ale przecież co do tego się zgadzamy. Nie kończysz przywołania komendą "noga". Ja aportu też nie. Dlaczego? Bo obie wiemy, że nasze psy ją wykonają, jeśli tego zażądamy. I pewnie też uczyłaś jej oddzielnie. I przybiegania i siadania przed Tobą oddzielnie. Wiesz, że nie musisz tego razem ćwiczyć, bo na komendę pies siądzie przy nodze. Tak samo ja - wiem, że Atos przyniesie mi wybrany patyczek. Więc mogę się skoncentrować na tym "wyborze" nie dbając o przynoszenie. A ma to tą niewątpliwą zaletę, że mogę go nagradzać za wybranie patyczka a nie za aport. Bo gdybym wyczekała aż do jego siadu przede mną, to kto miałby mu wytłumaczyć, czy został nagrodzony za prawidłowe wybranie, czy za ładny aport? Dla mnie kliknięcie czy okazanie radości za dobrze wykonane ćwiczenie kończy zachowanie - teraz już tylko czas na nagrodę :eating: . Jeśli zasygnalizuję psu, że dobrze wybrał, to już nie mam prawa wymagać od niego dodatkowego zachowania. Na to będzie czas, jak będziemy "składali" zachowanie. Dobra, pas, ja już się poddaję ;)
  10. [quote name='Wind'][quote name='dorotak'] A tak prawdę mówiąc to nie widzę różnicy w podejściu z tej i z tej strony. A ja owszem :-) Chyba tak naprawdę nie ;) Bo napisałaś: [quote name='Wind']Dlatego tez, nalozenie nauki wybierania patyczkow, poglebiloby problem nad ktorym pracujemy, czyli energiczne przybieganie z aportem i siad przed przewodnikiem. Ależ oczywiście. Dlatego nie można ćwiczyć obu elementów naraz. Jak ćwiczysz wybieranie, to nie wymagasz formalnego aportu (albo osłabiasz znacznie wymagania) albo jak ćwiczysz aport to nie wymagasz wybierania. Napisałam, że moim zdaniem kolejność nie ma znaczenia, ale chodzi mi o naukę dwóch rzeczy niezależnie. Wybierania i aportowania. Absolutnie nie chodziło mi o to, żeby psu, który jeszcze nie do końca aportuje tak, jak by się chciało, zaczynać dokładać zapachy. Warto zacząć łączyć dopiero wtedy, gdy obie rzeczy są dopracowane. [quote name='Wind']Na koniec pochwale sie ... chociaz nie o tym tutaj mowa, ze od wczoraj (mimo, ze z chora lapa), to juz zawsze bylo tak: Mhmmmm, miodzio :iloveyou: I gratulacje :D
  11. [quote name='Flaire'][quote name='dorotak']No coś z nim musi zrobić :lol: No jeśli chodzi tylko o wybranie, to może na przykład przy nim stanąć, albo zawarować, albo... Faktycznie jak ktoś ma zupełnie inne doświadczenia, to trudno mu zrozumieć drugą stronę :D Dla mojego psa zupełnie naturalne jest, że "coś zrobić z przedmiotem" znaczy mi go przynieść. W każdym razie bardziej naturalne niż stanięcie na nim, zawarowanie itp... Podobnie dla Zuzi. [quote name='Flaire'][quote name='dorotak']I też mogę powiedzieć, że to mi zepsuło ćwiczenie, bo Atos teraz aportuje dowolne drewienko nie zwracając uwagi na jego zapach. No z tym to się nie zgodzę, bo przecież ćwicząc aport wymagałaś przyniesienia konkretnego drewienka, nie dowolnego - przynajmniej taką mam nadzieję! Napiszę to może jaśniej - przy ćwiczeniu aportu do PT nie zwracaliśmy uwagi na zapach. Ważne było przyniesienie przedmiotu (koziołka, piłki, czegokolwiek, co wcześniej wyrzuciłam). Nie robiłam takiego eksperymentu (możemy spróbować :lol: ), ale pewnie gdyby zamiast mnie ktoś inny wyrzucił koziołek (ja bym go w ogóle nie dotykała), to Atos przyniósłby mi go równie dobrze. Tak jak przynosi piłki czy zabawki rzucane przez dowolną osobę. Do tego ćwiczenia kryterium "własności" koziołka nie było mi potrzebne i nigdy nie było przeze mnie wymagane (piszę o podstawowym poziomie, PT1). Zupełnie inną sprawą jest to, że Atos bez problemu przynosi w lesie patyk rzucony przeze mnie po chwilowym tylko potrzymaniu w ręku. Dokładnie ten patyk. Ale ja go tego nie uczyłam (przynajmniej świadomie) - po prostu ten typ tak ma. Więc w zasadzie ćwiczenie z patyczkami powinien wykonać śpiewająco i bez problemów. Ale właśnie o ile on jest w stanie zrobić to bez żadnego problemu to ja do tej pory nie mogę mu wytłumaczyć, że teraz te dwie rzeczy ma ze sobą połączyć. [quote name='Flaire']Może jednak warto zacząć tego uczyć od wybierania np. własnej zabawki czy koziołka? Zabawki nie, bo trudno byłoby znaleźć garść takich samych ;) A już czy koziołek czy patyczek to - moim zdaniem - żadna różnica. Nawet patyczek o tyle lepszy, że łatwo można ich zrobić więcej ;)
  12. [quote name='Flaire'][quote name='dorotak']Sama napisałaś - należy uczyć jednego elementu naraz. Więc oddzielnie wybieranie, oddzielnie aport. Tylko że tak, jak to opisałaś, to nie jest oddzielne wybieranie i oddzielny aport, bo jednak wymagasz, żeby pies ten patyczek podniósł i przyniósł, a to jest elementem aportowania. No coś z nim musi zrobić :lol: Ale staram się stać tak blisko, żeby to było praktycznie tylko wybranie i podanie mi właściwego patyczka. Nie wymagam odbiegnięcia od nogi, powrotu, siadu przede mną, oddania. Więc zależy co rozumiesz przez "aport". Bo Zuzia pięknie aportuje wszystko - w sensie pobiegnięcia i przyniesienia wyrzuconego przedmiotu. Pasję do tego ma podobną do Atosa. Niestety jak zaczyna się robić "sztywno" i "formalnie" to zaczynają się problemy z wytrzymaniem z aportem w pysku po powrocie. Czyli samo podniesienie i przyniesienie jest wręcz naturalne. Za to niewskazane jest jakiekolwiek sugerowanie, że to ćwiczenie może mieć coś wspólnego z "aportem" (w sensie z komendą) :cunao: Zresztą jak się będziemy spotykały, to przeanalizujemy pewnie i ten problem, prawda Magdo? :) [quote name='Wind']Dlatego (przynajmniej ja tak cwicze) po kolei pracuje nad bardzo dobrym wykonywaniem komend I słusznie :D Ale od czegoś trzeba zacząć. Jak ćwiczenie jest złożone to musisz zacząć od jego kawałków. Ja też najpierw ćwiczyłam aportowanie a dopiero teraz biorę się za zapach. Ale tylko dlatego, że do PT nie był mi zapach potrzebny. I też mogę powiedzieć, że to mi zepsuło ćwiczenie, bo Atos teraz aportuje dowolne drewienko nie zwracając uwagi na jego zapach. Więc że ten kierunek nauczania też jest zły. A tak prawdę mówiąc to nie widzę różnicy w podejściu z tej i z tej strony. Albo uczysz odróżniania zapachu i potem dopracowujesz, żeby pies nie podawał Ci do ręki, tylko biegł siadał przed Tobą itd. Albo masz aport i dopracowujesz wybieranie po zapachu a nie pierwszy lepszy.
  13. [quote name='Flaire']ale następnym razem obiecuję, że będzie 10 albo i więcej.[/quote] Super, tego mi trzeba! :D [quote name='Flaire']Ale już zaczyna myśleć, że jeszcze fajniej jak najszybciej zrobić to, co Ty chcesz; jak będzie tego piewien, to nie będzie podnosić na chybił-trafił. Bo na mój gust, on już wie, o co Tobie chodzi, ale to jeszcze nie jest najfajniejsze.[/quote] Też uważam, że nie było źle, chociaż po wcześniejszych doświadczeniach unikam już stwierdzania, że on wie o co chodzi. To znaczy na pewno ma jakąś koncepcję i w dotychczasowych próbach wydaje się, że jego koncepcja jest zbieżna z moją :cunao: Ale tak naprawdę co w tym czarnym łbie siedzi, to może się okazać w najmniej odpowiednim momencie (bo np. wezmę inne smakołyki i okaże się, że tak naprawdę Atos szukał nie mojego zapachu tylko zapachu Froliców, którym to zawsze na treningach była przesiąknięta moja ręka ;)). No ale właśnie dlatego chciałabym dużo potrenować, dużo zmieniać, tak żeby jedynym niezmiennym elementem był mój zapach (a nie zapach samego drewna, moich spodni, kluczyków od samochodu ktore w tej kieszeni trzymam itp.)... [quote name='Flaire']Więc w ogóle nie zaczynam wybierania dopóki pies nie ma naprawdę solidnego aportowania... [/quote] A mi się wydaje, że to nie ma znaczenia. W trakcie naszych ćwiczeń kazałam Atosowi zostawać, ale nie wysyłałam go i nie odbierałam aportu "formalnie" bo nie to było w tym momencie istotne. W trakcie nauki rozpoznawania zapachów istotne jest, żeby pies wybrał właściwe drewienko. A czy je potem zje ;), przyniesie i wetknie do ręki czy rzuci właścicielowi pod nogi to chwilowo jest nieistotne. Sama napisałaś - należy uczyć jednego elementu naraz. Więc oddzielnie wybieranie, oddzielnie aport. Ale według mnie kolejność nauczania tych czynności jest nieistotna. Więc nie widzę nic złego w tym, że Magda zaczyna wybieranie nie dokończywszy aportu.
  14. [quote name='Romas']Bo jak my robimy ,kladziemy ppatyki ,pies podchodzi przynosi zly ,to nie ma k/s i czekamy dalej .[/quote] Nie, też miałam takie podejrzenia zwłaszcza na początku, że Atos bierze w paszczę wszystkie patyczki po kolei i czeka na moją reakcję. I że to moja reakcja mówi mu, który jest dobry, a nie patyczek jako taki i jego zapach. Ale po kilku próbach przestał brać w paszczę co popadnie i podnosił tylko ten dobry (no, jeszcze nie w 100%, ale tendencję widać ;)). Zresztą podobnie było przy moich poprzednich "usiłowaniach", a Atos w końcu się czegoś uczył, tylko - kurczę - zawsze nie tego o co mi chodziło :roll: [quote name='Romas']Czy to nie uczy psa ,ze ma probowac na chybil trafil az ktoras proba bedzie zakonczona sukcesem .[/quote] Na początku tak (jak napisałam wyżej). Ale z czasem stara się przyspieszyć i odgadnąć co takiego jest w tym jednym patyczku, czego nie mają inne? :cunao: I dlatego cały czas forsuję pomysł z większą ilością patyczków, bo wydaje mi się, że wtedy łatwiej się zorientować, co różni ten jeden jedyny od wszystkich innych. [quote name='Romas']A juz najbardziej zmartwila mnie Azir , jak napisala ,ze patyczki trzymane w domu sa i tak przesiakniete zapachem przewodnika.[/quote] Dlatego ja doszłam do wniosku, że przestaję sama z tym kombinować. I cały czas cierpię na brak osoby, która mi przyniesie tak z 10 swoich patyczków ;). Bo uważam, że zwłaszcza na początku każda próba powinna być na nowym zestawie. Z drugiej strony jeśli nawet ćwiczysz na patyczkach przesiąkniętych zapachem domu, to przesiąknięte są nim równo wszystkie. Więc ten jeden z Twoim mocniejszym zapachem (trzymany w ręku czy w kieszeni tuż przed próbą) i tak się wyróżnia. Ale na pewno początkującemu psu jest łatwiej gdy patyczki są z zupełnie innymi zapachami a jedyny zapach, który on "zna" to Twój powstały przy dotknięciu patyczka.
  15. [quote name='asher']Ja co prawda nie myślę o zawodach, ale tak dla siebie chciałabym potrenować, nauczyć sie czegoś...[/quote] Asher, kryterium nie jest chęć startu w zawodach. Zapraszamy wszystkich, którzy chcą się zmierzyć z ćwiczeniami z obedience (poziom 0 i 1). Przy czym nie spodziewaj się trenera i regularnych zajęć. Chcemy pomagać sobie w ćwiczeniu elementów, których samemu ćwiczyć się nie da albo jest bardzo trudno. Ale metodę nauki każdy dobiera sam (chociaż na pewno każdy chętnie podzieli się informacją jak ćwiczył, co dało rezultaty a co było ślepym zaułkiem) więc pożądane byłoby aby przyszedł już z jakąś "wizją" tego, co i jak będzie chciał z psem ćwiczyć. Więc jeśli jesteś zainteresowana, to zapraszamy. A kto wie - jak Wam się będzie dobrze ćwiczyło, to może zmienisz zdanie co do zawodów ;)
  16. [quote name='Flaire']Obydwa psy spisały się na medal, chociaz mają zupełnie inne style i, co za tym idzie, inne problemy.[/quote] Misia jest faktycznie bardzo skrupulatna i najpierw dokładnie wszystko sprawdzi a dopiero potem przystępuje do działania. Atos zdecydowanie działa odwrotnie - stawia na szybkość i niczym nieskrępowaną twóczość własną ;). Do tego on akurat uwielbia aportować wszystko i wszędzie i nie sprawia mu różnicy czyj przedmiot aportuje. W związku z tym początkowo brał do paszczy wszystkie patyczki po kolei. Po pewnym czasie zorientował się, że na entuazjastyczną moją reakcję może liczyć tylko w niektórych wypadkach i stopniowo zaczął się troszkę bardziej skupiać. Jak już Flaire napisała, ćwiczyłyśmy na 3 patyczkach (Atos cały czas, Misia w końcu na 2) - dwóch "obcych" i jednym właściwym. Wydaje się, że pod koniec Atos zaczął już załapywać o co chodzi, chociaż miał moment "załamania". Przedostatnia sesja wyglądała na zupełnie przypadkową. Ale w ostatniej wszystkie 3 próby były udane. Na tym sukcesie zakończyliśmy i zobaczymy co będzie dalej. Generalnie było bardzo przyjemnie - psy chętne do pracy więc dla urozmaicenia ćwiczyłyśmy też inne elementy obedience'owe. Bardzo owocne i przyjemne przedpołudnie. Mam nadzieję, że więcej osób będzie się z nami chciało bawić w obedience ;)
  17. Hodowcy sznaucerów miniaturowych - może Was to zainteresuje: [url]http://www.dogomania.pl/index.php?name=PNphpBB2&file=viewtopic&t=27798&sid=bd513c5139fcf4885e2487fe49cc87ac[/url]
  18. [quote name='Wind'][quote name='Mokka']No i poszedł :D , pomimo, że z rozpędu przeszłam przez gnojówkę :oops:[/quote] [b]Mokka,[/b] podstepna kobieto ;) :lol: A jak mial nie pojsc, skoro taki motywator uruchomilas :lol: :lol: :lol:[/quote] Też jestem zdania, że to nie było [b]pomimo[/b] ale [b]właśnie dlatego[/b] :lol:
  19. [quote name='Azir']Nie bardzo wiem jak chcesz preparować całkiem inny zapach skoro sama nie masz nosa tak czułego jak Twój pies :wink: .[/quote] No wiesz - biorę buteleczkę Chanel No 5 i skrapiam nimi patyczki do wyszukania. I już ;) Mam jasną sytuację bo wiem, które patyczki skropiłam i mam pewność że na tych innych perfum na pewno nie ma. Problem pojawi się, jeśli sędzia lub pomocnik będą używali tych samych perfum :cunao: [quote name='Azir']W każdym razie Maria Kuncewicz, dla mnie wielka specjalistka od pracy węchowej (chyba nikt w Polsce nie ma psa na takim poziomie co ona) odradzała inne zapachy. A ja jej wierzę :D .[/quote] Ja też absolutnie nie zamierzam dyskutować z Marią, która jest dla mnie guru :D Dla mnie problemem jest po prostu stworzenie dobrej sytuacji szkoleniowej (z powodu nieposiadania odpowiednio czułego powonienia ;)) i w związku z tym dobrego ocenienia pracy psa. No nic, jeszcze popróbujemy...
  20. [quote name='Azir'][quote name='dorotak']I tym zapachem "wypachnieć" sobie kieszenie. Bo w sumie chodzi o pracę węchową a z akurat moim zapachem jest właśnie ten problem, że nie mogę tego sama ćwiczyć z psem. A jakiś "inny" zapach jestem w stanie kontrolować.[/quote] Ale to utrudni psu pracę. Lepiej jest umawiać się z kimś.[/quote] Na pewno lepiej ;), ale żeby dobrze nauczyć (wytłumaczyć o co chodzi) to trzeba się spotykać często. A z tym jest kłopot bo o ile sami moglibyśmy ćwiczyć codziennie, to z kimś zaledwie raz na tydzień (jak dobrze pójdzie)... A dlaczego uważasz, że rozpoznanie konkretnego zapachu ma coś utrudnić? Przecież pies nie wybiera nigdy patyczka pachnącego tylko jednym zapachem. Zawsze jest to jakaś mieszanka a istotny jest tylko ten jeden (Twój). Więc gdyby tym istotnym zrobić jakiś inny zapach... Moim zdaniem byłoby to dokładnie takie samo zadanie. Dla psa nie ma znaczenia czy szuka takiego zapachu czy innego. Trzeba mu tylko wytłumaczyć o co chodzi. A trudno jest wytłumaczyć własny bo chcąć nie chcąc pracując sama musisz jakoś wchodzić w kontakt ze wszystkimi drewienkami (przynieść, układać itp.).
  21. [quote name='Flaire']Robiłam to nie sama oczywiście, ale na kursach PTT, które są u nas dostępne [/quote] No właśnie, o to chodzi. Trzeba ćwiczyć w grupie, bo samemu to nie wyjdzie ;) A czy koziołek, czy patyczek czy piłeczka to już nie ma takiego znaczenia... [quote name='Flaire']Teraz swój własny patyczek wybiera, ale ja nie jestem przekonana, że również wybierze taki, który ja miałam tylko kilka minut, więc to właśnie chcę ćwiczyć.[/quote] Moje doświadczenia (jak pisałam wyżej) są takie, że nawet niedoświadczony pies świetnie wybierze z kupki patyków ten, który ja miałam w ręku tylko przez czas podniesienia go z ziemi i położenia kawałek dalej. Więc myślę, że akurat z tym nie będziesz miała (a właściwie Misia) żadnych kłopotów. Bardzo chętnie skorzystam z Twojej oferty umówienia "na patyczki" :cunao: To już domówimy się na priva.
  22. [quote name='Flaire']I tu mam właśnie problem natury logistycznej. Jak tego uczyć samemu?[/quote] Moim zdaniem się nie da. Też próbowałam - za każdym razem nauczyłam mojego psa czego innego (ale nigdy tego, o co mi chodziło :cunao: ). Najpierw po prostu wykorzystywałam patyki leżące naturalnie w lesie, pozbawione mojego zapachu "na starcie". Atos świetnie wybierał. Naprawdę byłam pod wrażeniem. I a propos wątpliwości czy trudniej jest psu ze świeżym zapachem - Atosowi nie sprawiało żadnej trudności znalezienie nosem patyczka, który ja trzymałam w ręku zaledwie przez chwilkę. Niestety okazało się, że Atos tak świetnie szuka tylko wtedy, gdy nie jest z góry pewny o który patyczek chodzi. Jeśli w zasięgu jego wzroku jest tylko jeden lub dwa to aportuje dowolny i nie przejmuje się w ogóle węszeniem. Czyli porażka... Po tym doświadczeniu postanowiłam przynieść patyczki ćwiczeniowe do lasu i na nich ćwiczyć. Zostawiałam je po prostu po ćwiczeniach na ścieżce, żeby "wywietrzały". Do tego wymyśliłam, że w sumie nauczenie rozróżniania przy dwóch jest chyba trudniejsze niż przy większej ilości. To znaczy jeśli złych patyczków jest więcej a tylko jeden dobry, to powinno to pomóc psu szybciej odgadnąć "kryterium dobroci" patyczka. Więc ćwiczyliśmy po trzy patyczki - dwa sterylne i jeden z moim zapachem. Doszliśmy do dobrego rezultatu również na dwóch i byłam zachwycona aż do... pierwszej próby z obcą osobą. Rozłożyłyśmy patyczki, wysłałam psa, pięknie powąchał oba i zdecydowanie... wziął obcy patyczek. Byłam bardzo zdziwiona. Powtórzyłyśmy (na nowych patyczkach) - znowu to samo. To nie był przypadek - pies wąchał i świadomie wybierał zły. Co się okazało. Wcale nie nauczyłam Atosa rozpoznawać mojego zapachu, tylko nauczyłam go wybierać patyczek z "gorącym zapachem" (ostatni dotykany, niezależnie od zapachu). W sytuacji ćwiczeniowej było tak, że złe patyczki sobie leżały a ja dokładałam (czyli ja ostatnia dotykałam). Na obedience jest tak, że najpierw ja kładę swój a dopiero potem sędzia kładzie drugi (czyli on ostatni dotyka). Kolejna klapa. Po tych doświadczeniach zrezygnowałam. Nie jestem w stanie zapanować sama nad tym, jaką sytuację aranżuję psu, więc nie wiem czego go tak naprawdę uczę. I zaczęłam się zastanawiać, czy nie nauczyć psa rozróżniania nie tyle mojego zapachu, co jakiegoś specyficznego. I tym zapachem "wypachnieć" sobie kieszenie. Bo w sumie chodzi o pracę węchową a z akurat moim zapachem jest właśnie ten problem, że nie mogę tego sama ćwiczyć z psem. A jakiś "inny" zapach jestem w stanie kontrolować.
  23. [quote name='Wind']Ja reprezentuje swoje wlasne stanowisko w tej sprawie, co wiecej osoby, ktora za ogladanie zawodow obedience placi (ogladalam je na Wystawie, za ktora musialam zaplacic, mimo ze ogladaniem psow na ringu pieknosci nie bylam zbyt mocno zainteresowana)[/quote] Czyli jednak nie kupiłaś biletu na obedience? Tylko na wystawę psów? Moim zdaniem nie masz podstaw do reklamacji ;) Zresztą gdybyś akurat była zainteresowana wystawą, chciała obejrzeć same championy a tu akurat same przeciętne psy by się pokazały, to co? Usunęłabyś je z wystawy? Kazałabyś organizatorowi sprowadzić te championy :evilbat: , bo nie jesteś usatysfakcjonowana tym, co dostałaś za cenę biletu? Zawsze podejmujesz ryzyko - jak kupujesz książkę też może się okazać że jest nudna jak flaki z olejem mimo zachęcającej recenzji. Ale nie obciążaj nim zawodników. Być może u nas też z czasem powstaną zawody, na któych będą rywalizowali tylko najlepsi (coś na kształt wystawy championów). Ale do tego trzeba, aby więcej osób się "wciągnęło" w sport z psem. A taka postawa, jak Twoja, powoduje że oni nigdy nawet nie spróbują. :-? Mimo wszystko mam nadzieję, że będziemy częściej spotykali wesołe teriery na zawodach. Bardzo zachęcam i zapraszam. A ze swojej strony od razu Cię przepraszam, że od czasu do czasu będziemy marnowali Twój czas :evilbat: :lol: Dla mnie EOT.
  24. [quote name='Wind']z drugiej szanowac czas innych i nie pokazywac czegos co ogladac sie raczej nie chce :lol: [/quote] [b]Wind[/b], no i właśnie przeciwko takiemu podchodzeniu do zawodów protestowałam. Bo nie opowiadamy tu o pokazach dla publiczności tylko o zawodach - swego rodzaju egzaminach. Podobnie jak [b]Flaire[/b] zastanowiłabym się nad swoimi powinnościami wobec publiczności, gdyby oni wykupili jakieś bilety, żeby mnie obejrzeć, a ja za swój "występ" miałabym dostać pieniądze. Ale tutaj widzowie przychodzą "za friko" a wręcz to ja muszę zapłacić (czasem niemało) aby móc wejść na ring. To podobnie jak z wystawami. Nie przychodzi się na nie dla publiczności i nie jej zdanie jest ważne. Jeśli nawet wszyscy widzowie stwierdzą jednogłośnie, że np. sznaucery są brzydkie i wolą oglądać inne rasy, to to nie jest żaden powód, żeby właściciel sznaucera miał przestać jeździć na wystawy! Oczywiście każdy powinien samokrytycznie ocenić, czy on i pies są gotowi do występu na zawodach. Ale tylko to powinno decydować a nie zastanawianie się, czy przypadkiem publiczność nie poczuje się znudzona albo zawiedziona :roll:
  25. dorotak

    frisbee

    [quote name='drado']załączam zdjęcie takiego overu w wykonaniu Michała z Vivą z mistrzostw Europy - [/quote] No właśnie. U nas początkowa faza wygląda podobnie (oczywiście w mniejszej - a właściwie niższej ;) - skali) ale potem układ ciała psa pozostaje taki sam, czyli najpierw "ląduje" tył a dopiero potem łapy. Nie ma przechyłu na przód.
×
×
  • Create New...