Naupali
Members-
Posts
155 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Everything posted by Naupali
-
Ja wczoraj kupując nie najtańszą rybkę wypaliłam: "no taki nieduży kawałek dla psa". Zwykle staram się hamować z informowaniem, że takie rarytasy dla psa kupuję bo reakcję są różne, ale jakoś mnie poniosło. No i zaskoczenie, pan bez cienia ironii uśmiechnął się i zapytał czemu tak mało i rzadko dla pieska kupuję:) Natomiast tego samego dnia w zoologicznym, spotkało mnie rozczarowanie. Pan sprzedawca wmawiał mi, że nie ma karm niezawierających zbóż i kurczaka i dość jasno dawał mi do zrozumienia, że wydziwiam i przesadzam. No już się przyzwyczaiłam, że ekspedientki, które w temacie nie siedzą patrzą na mnie jak na nawiedzoną, ale żeby jeszcze w zoologicznym insynuować, że jestem przewrażliwiona to już przesada:) Dobrze, ze Fenomenek coś postanowił przekąsić :)
-
Według mnie to ta historia jest naciągana, albo pies miał naprawdę wyjątkowo dużo szczęścia i zwymiotował większość trucizny, albo naprawdę mało jej zjadł. Niezależnie od tego co jest prawdą, a co nie psa i tak musi zobaczyć lekarz jeśli coś się z nim dzieje.
-
Rozumiem dokładnie, że jesteście w ciężkiej sytuacji. Ale wizyta lekarza jest konieczna. Skąd wiesz, że pies został otruty umyślnie? Jesteś pewna, że to stało się w tym czasie o którym piszesz? Skąd taka dokładność w określeniu czasu? Tak jak już zostało napisane, musi być jakiś lekarz, który przyjeżdża do zwierząt hodowlanych. Popytaj ludzi jutro. Masz 100 zł to wcale nie jest mało. Zdobądź kontakt do lekarza, przedstaw mu całą sytuację, zaproponuj, że ewentualnie dopłacisz później w ratach. Teraz są wakacje więc możesz trochę sobie dorobić. Na wsi często przecież jest potrzebna pomoc np podczas zbiorów. Dzięki temu nie będziesz obciążać tak mamy kosztami leczenia. Jeśli psu nie zostanie udzielona pomoc możliwe, że odejdzie w olbrzymich cierpieniach. Nie ma niestety podstawy, żeby twierdzić, że pies wyzdrowiał, że wystarczy tylko czekać. MUSI zobaczyć go lekarz.
-
Mam nadzieję, że Fenomenek się skusił na pyszności ;) Od jutra moja Leila będzie na podobnej do Fenuśa diecie. No nie wiem jak my to przetrwamy, tylko wołowina, ryż i warzywa jakieś. Nie wiem jak ja jej np, kurczaczka odmówię, albo rybki. Ona tak mało je, a czasami ma takie przebłyski, że jak coś dla nas szykuje to przybiega do mnie i prosi. To zawsze korzystam z okazji i częstuje ją wszystkim na co ma tylko ochotę ;) Aga, a czy Fenomenkowi podajesz jakieś warzywa, albo owoce? Bo mi się już pomysły kończą co mam mojej suni podawać.
-
O proszę jakie rozpieszczone, w łososiu sobie tableteczki jedzą ;) no ale jak tutaj nie rozpieszczać tych naszych mordeczek kochanych, a zwłaszcza jak chorują chcemy im dogodzić ;) U Fenomenka to faktycznie z tym jedzonkiem trzeba bardzo uważać, ale to już, Aga wie najlepiej co podać, a czego nie ;)
-
[quote name='paulina83'] Prawdę mówiąc liczyłam i liczę na opinie osób ciutkę dłużej związanych z dogomanią, niż 3 miesiące(też bez urazy). [/QUOTE] O jejku wybacz, że się wypowiedziałam, a jestem tylko [B]cztery[/B] miesiące na dogomanii, no tak to jest wyznacznikiem tego czy mam jakiekolwiek doświadczenie. Przepraszam:placz: Pisząc o rozlanym mleku nie miałam kompletnie na myśli tego, że należy żałować, że masz psa tylko tego, że przed wzięciem psa nie podniosłaś swojego poziomu wiedzy na temat tych zwierząt, chociażby do takiego poziomu, żeby wiedzieć o tym, że nie musimy się martwić o to czy nasz piesek się wstydzi. Za przypisanie wieku, przepraszam. Byłam przekonana, że pisało to jakieś dziecko. Pozdrawiam. I nie zamierzam prowadzić jakiejkolwiek dyskusji, zresztą i tak się nie znam ;)
-
No padłam :) ze wstydu, serio? :lol: Pieseczki się nie wstydzą, nie patrzą w lusterko i oceniają czy dobrze wyglądają, czy do ... mordki ;) im w takiej fryzurce. Nie chcę Cię urazić, ale chyba jesteś bardzo młodziutką osobą i może warto najpierw poczytać troszkę o psach, a później zadawać pytania. Moim zdaniem należałoby czegoś się dowiedzieć przed zakupem psa, ale nad rozlanym mlekiem nie ma co płakać, możesz nadrobić zaległości. To że pies nie chce wychodzić z domu może być przyczyną choroby, albo problemów behawioralnych zapewniam Cię, że na 100 % nie z powodu wstydu. Poszukaj przyczyny takiego zachowania bo może ono być oznaką czegoś poważnego. Jeśli pies dziwnie się zachowuje bezpośrednio po wizycie w salonie to może tam zaszło coś złego? Należałoby to sprawdzić bo może pies jest w salonie nieodpowiednio traktowany.
-
My też próbujemy w pasztetówce i nieraz zdziwiłam się, że moja psina z taką dokładnością potrafi ją wylizać zostawiając tabletkę. Bierze cały pakunek - jedzonko + ukryta tabletka do mordki, odwraca się, wypluwa i bierze tylko to na co ma ochotę. Głupol kochany :loveu: Jednak u nas mimo wszystko to najlepszy sposób. Nieraz ją oszukuję i dopiero za sztuczki dostaje smaczek z tabletką, wtedy się nakręca na jedzonko i nie kombinuje ;) Jeszcze nie słyszałam o takich opłatkach jakie Aga opisuje. Oby one u Fenomenka się sprawdziły. My też wypróbujemy jak nam dzisiaj przedłużą antybiotyki (oby nie) bo ta pasztetówka to w nadmiarze u nas się nie sprawdza najlepiej.
-
[quote name='Grażyna49']Tiiiaaa , ja również usłyszałam od sympatycznych sąsiadek,jak się moja wnusia urodziła /23 lata temu/,że powinnam się pozbyć psa z domu ,który tylko zarazki roznosi. Mieliśmy wtedy piękną sunię nowofundlanda,na którą czekaliśmy 3 lata/tak mało była to wtedy w Polsce znana rasa/ No,ale sunia pięknie się tym babuskom odwdzięczyła nie dając podejść do wózka malucha.:angryy: no i wtedy rozpętała się burza,że wielki agresywny pies przy niemowlaku...... Wiedziała kogo do maleństwa nie dopuszczać ;) Z tymi zarazkami to jest jakaś masakra, czy Ci ludzie nie wiedzą, że zarazki są wszędzie, nie da się ich wyeliminować. Zresztą nie ma to najmniejszego sensu. Dzieciaczki, których mamusie mają świra na tym punkcie, później idą do przedszkola i co chwile jakaś choroba, antybiotyki... Fantastycznie podejście mają nasi przyjaciele. Ich najmłodszy synek(ma dwa latka) kocha naszą sunię, przytula się się do niej, całuje, kładzie się na jej poduszeczkę. Chwila naszej nieuwagi i nawet potrafi jeść z nią ciasteczko, gryza piesek, gryza Franek :evil_lol: Rodzice nie mają nic przeciwko(no z tym ciasteczkiem to trochę malucha hamujemy ;)) i dziecko jest zdrowe i radosne.
-
Witam po przerwie wszystkie wspaniałe cioteczki no i oczywiście przede wszystkim Fenomenka ;) Niestety dawno mnie tutaj na dogo (i w normalnym życiu niestety taż) nie było. Ale o Fenomenku pamiętałam i jak tylko znalazłam chwilkę to z tel wpadałam na ten wątek. Ale już jestem i bardzo się cieszę czytając ostatnie strony. Niebawem nadrobię zaległości i mam nadzieję przeczytam same dobre rzeczy:)
-
Ja jednak zostaje przy swoim i pochwalam brak obojętności zwracając jednocześnie uwagę, że według mnie pewne rzeczy należy zmienić:) Dobra jajo nie. Smakula też ucieka więc to chyba również zły pomysł. Może oprócz zwiększonej aktywności z właścicielami jeszcze te gryzaki pomogą zabić nudę? Myślę, że moje psy podczas takiego obgryzania raczej się uspokajały no i dla nich to było całkiem ciekawe zajęcie i do tego nieabsorbujące czasu właścicieli.
-
[quote name='LadyS']Od kiedy alternatywą wzięcia psa na stałe jest jego zostawienie gdzie jest? Wystarczy poszukać mu domu... Nie wyobrażam sobie wziąć psa, którego nie chce mój TŻ, bo atmosfera w końcu byłaby nie do zniesienia. Ja bym zdecydowanie odradzała jajo przy tym konkretnym psie. Przede wszystkim, nie jest to absolutnie zabawka do domu. Po drugie, jest to zabawka samodzielna, a ten pies ma już dość samodzielności - powinien bawić się z wlaścicielami. Po trzecie, jeśli on taki szczekający oraz znudzony i frustrowany, to jajo tylko pogorszy ten stan. [/QUOTE] Nie jest alternatywą i tego nie napisałam. Autorka wspominała, że próbowali znaleźć mu dom. Uważam, że właściwa postawa powinna być doceniana i to robię. Jasne odpowiednia opieka nad psem jest teoretycznie obowiązkiem i rzeczą normalną w praktyce jednak widać, że nie zawsze tak jest. Wystarczy spojrzeć na przepełnione schroniska. Zresztą dobre słowo nigdy nie zaszkodzi ;). No ok czyli jajo odpada, dzięki za dopełnienie informacji. Może za jakiś czas będzie to odpowiednia zabawka dla tego psa.
-
Ja tam zamierzam wychwalać pod niebiosa autorkę wątku za to że psa wzięła:) Wielu ludzi odwróciłoby głowę, a pozostawienie pasa mogłoby skończyć się tragicznie. Jednak podkreślam też, że teraz należy ponieść odpowiedzialność za swoją decyzję. Został założony wątek, wykazywane jest zainteresowanie jak poradzić sobie z problemem więc mam nadziej, że wszystko idzie w dobrym kierunku. Jeszcze co do asortymentu zabawek to może uciekające jajo się sprawdzi? Z opisu producenta wynika, że psiak może się sam z tą zabawką wyszaleć. Chyba w stosunkowo dużym mieszkaniu można to wykorzystać? Zaznaczam, że wypowiadam się jedynie na podstawie przeczytanych informacji, sama takiej zabawki nie posiadam, więc nie wiem jak zabawka sprawdza się w praktyce;) Myślę, że dobrym pomysłem byłyby takie zajmujące zabawki. Z pewnością pomogłyby zabić nudę, ale to jako dodatek do odpowiedniej dawki ruchu na dworze, nie zamiast ;)
-
[URL="http://www.dogomania.pl/forum/members/158679-CzarkaPa%C5%84cia"] [/URL]Jak już tu pisano przy niemowlaku też raczej się nie wyśpisz więc myślę, że naprawdę należy postarać się zmienić godzinę wstawania. Zresztą jak czytam, że niewyspana czujesz się fatalnie to wybacz, ale delikatnie mówiąc wywołuje to u mnie uśmiech. Wstajecie o 7, według mnie to późno dlatego myślę, że spokojnie można zmienić godzinę pobudki na 6.30. Przyzwyczaisz się i może lepiej będzie z samopoczuciem. Wystarczy tylko chcieć, niestety czytając wypowiedzi mam wrażenie, że i tutaj jest problem. Nie chcę Ci krytykować, wręcz przeciwnie. Dziękuję Ci, że go wzięłaś. Staram się też zrozumieć, że Twoja postawa może wynikać z braku siły, frustracji. Wzięłaś psa (i chwała Ci za to ;)) ale teraz ponosisz za psa odpowiedzialność. Krzyki i przytrzymywanie go przy podłodze nic nie dadzą. Postaraj się zmienić postawę, popracuj trochę z psem, a posiadanie go będzie dla Ciebie przyjemnością. Jeśli chodzi o to szczekanie to może niech mąż robi hałas na klatce, a Ty staraj się odwrócić uwagę psa i za dobre zachowanie nagradzaj. Może warto zaopatrzyć się w konga, albo jakąś kulę-smakulę, albo po prostu zostawiać psu gryzaki na czas waszej nieobecności.
-
Oj kurcze no niedobrze, że Fenomenek jeść nie chce, oby to się szybko zmieniło. Już gdzieś to pisałam, ale pozwolę sobie jeszcze raz krótko wspomnieć, jak u naszej suczki walczyliśmy z brakiem apetytu. Mianowicie zachęcaliśmy ją do przebywania w okolicach kuchni kiedy jej gotowałam. Czuła zapach i sama się nakręcała na jedzenie. Jedzonko dostawała ciepłe (nie gorące oczywiście), dzięki temu zapach był intensywniejszy. No i ten tran bardzo pomógł. Z tym, że u nas brak apetytu miał podłoże raczej psychiczne. No i u nas gotowanie to było coś rzadkiego (taka ze mnie perfekcyjna pani domu ;P) więc dla małej było to coś ciekawego. Przypuszczam, że u Was w domu zdecydowanie częściej się gotuje więc na Fenomenku raczej dużego wrażenia to nie zrobi, ale zawsze warto napisać;)