-
Posts
16511 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Everything posted by doddy
-
Flaire niestety psy to ludzie. To co piszesz, nie mówi, że psie przedszkole jest niezbędne. Jeśli ktoś chce może uczęszczać i wydawać pieniądze... Ja po tychpostach dochodzę do wniosku... Fajnie, że istnieją przedszkola dla psów, bo ich własciciele mogą ze sobą pogadać (bo czują się na równi :D ). Jednak psie przedszkole nie jest jakoś wieką sensacją a raczej kolejnym sposobem biznesu. Proszę abyście napisali mi konkretne argumenty jeśli mam zmienić zdanie! :wink:
-
Nie wiem, czy ja czytać nie umim czy nie napisaliście nic konkretnego co by do mnie przemawiało. Wind piszesz o agresywnych psach. Ale co to ma wspólnego z tym, czy szczeniak powienien uczęszczać akurat do przedszkola a nie na normalne szkolenie? Przecież trzymanie agresora na lince i niedopuszczanie do ataku jest na równi z tym, że w grupie nie ma agresorów, bo tak wynika z Twojej wypowiedzi. Agresywny pies na lince jest uczony odwoływania w czasie, gdy szykuje się do starcia... Po to jest linka. Skoro piszesz, że szczeniak i tak nie widzi atakującego psa, to jest to tym samym identyczne z tym, co się dzieje w przedszkolu. Ponadto piszecie, że nasza wiedza może być nijaka w newralicznych sytuacjach... Moim zdaniem na pewno taka będzie jeśli nie będziemy wiedzieli co w takim momencie zrobić. Widząc kogoś na szkoleniu z agresorkiem obserwujemy go, wyłapujemy pewne sposoby, zachowania. Czysta teoria nie zawsze się sprawdza... Pamiętajmy, że często uczymy się od siebie nawzajem. I prędzej zareagujemy tak jak już widzieliśmy u kogoś i wiemy, że się sprawdziło... A nie będziemy się 5 min. zastanawiać co ja mam zrobić. Co do socjalizacji poza szkoleniem. Oczywiście socjalizacja jest w domu, na ulicy, na spacerach i w autobusie itd. Szczeniak jak kazdy pies powinien mieć jak największy kontakt z otoczeniem. Wiele psów się ze sobą bawi i jest super. Co jednak, gdy... Naszym sąsiadem jest kretyn, który kupił sobie pieska, który się nie słucha, kocha cały świat poza właścicielem, to dla Naszego psa bardziej atrakcyjny jest ten piesek, który nie chce od Nas odbiec i cały czas zaczepia Naszego psiulka... Pies się nie słucha bo woli zabawę i na tym koło się zamyka. Na normalnym szkoleniu piecho jest odwoływany w różnych sytuacjach od szczeniaków, od dorosłych psów i uważa, od zaczepnych itd. Idzie z właścicielem bo to jest normalne... On jest atrakcyjniejszy. Kontakty z obcymi psami są jak najbardziej potrzebne i nie muszą być one zawsze pod okiem fachowca... Po normalnym szkoleniu uwarzam, że właściciel jest bardziej obeznany jak się zachować. Takie jest moje zdanie. Ponadto piszecie, ze na normalnym szkoleniu nie dowiecie się zbyt wiele o zachowaniu, wychowaniu itd. Nic bardziej mylnego! Trzeba tylko wybrać odpowiedni kurs. Ponadto przypominam, że pies to nie człowiek o czym można poczytać w wielu książkach.
-
Wcale psy uczestniczące w szkoleniu nie muszą być wszystkie spokojnymi ideałami! Najlepiej jednak jakby tak było. Moim zdaniem szczenię także powinno oglądać ustalanie hierarchii, jeśli sie przestraszy własciciel musi go rozluźnić i nie ma wtedy żadnych "odbić" jak to twierdzą niektórzy znawcy... Raz go piesek ugryzł i dlatego gryzie każdego pieska... Nic bardziej mylnego! Wystarczy po takiej sytuacji rozluźnić psa np. zabawą piłeczką i pies wie, że to nie takie straszne jak go malują. PS. Jak na razie z Waszych wypowiedzi jakoś nie wnioskuję, żeby psie przedszkole było potrzebne.... Jakoś trudno mnie przekonać... Albo nie chcę na marnie kasy wydawać :oops:
-
Ja uważam np. że psie przedszkola to tylko wyrzucanie pieniędzy w błoto... Jeśli szkolenie jest odpowiednio zaplanowane, nie ma dużej ilości psów i są to psy spokojne to szceniaki mogą spokojnie na takie kursy uczęszczać. Jeśli szkolenie polega na wykonywaniu kilku ćwiczeń a później na kilkuminutowym rozleźnieniu polegającemu na zabawie z właścicielem to szczeniak wcale się nie nudzi. Socjalizacja w grupie psów z różnych grup wiekowych jest bardzo ważna. Jeśli chodzimy na normalny kurs spokojnie jesteśmy w stanie dowiedzieć wszystkiego. Przy okazji nawet więcej, ponieważ słyszymy komentarze do różnego rodzaju psów, w tym też dorosłych. Uczymy się na błędach innych. Uważam także, że bardziej się sprawdza takie właśnie szkolenie w codziennym życiu. Pies nie ma popędu do kazdego napotkanego dorosłego psa a jest bardziej skupiony na właścicielu, który z nim pracuje. Nie przerażają szczeniaka ani nie fascynują inne psy. Uczy się także od małego dokładnych sygnałów hierarchii, która jest inna u szczeniaków a inna u dorosłych zwierząt. Jestem też za tym, że przerwy w szkoleniu powinny polegać na zabawie psa z właścicielem a nie z innymi psiakami. Owszem psy także powienny się ze sobą bawić, ale nie każda przerwa jest od tego. Fajnym i zarazem przydatnym ćwiczeniem w czasie zabaw jest odwoływanie psa, które ma lepszy skutek jeśli pies jest prowadzony tak jak opisałam. Metody szkolenia obserwowałam i testowałam różne i podaję Wam te najprostrze, najbardziej skuteczne i najfajniejsze dla psa. Bo cóż jest lepszego dla psa niż fajny i atrakcyjny właściciel, który ma np. torbę smakołyków lub piłęczkę. :D
-
Ja mieszkam na Ochocie. Spotykamy się czasem z sunią ONka z Ursynowa. Szukamy chętnych do zorganizowania wielkiego spaceru ONków!
-
Łoj ale się ruszył topic... Super! Ja pragnę zaprosić na spacerek ONkowy po Wawie. Są tu jacyś Warszawiacy?
-
Ale Kochani ja nie neguje metod stosowanych w przeszłości przez wyżej wiemienioną... Ja tylko opisuje swoje obserwacje. Piszę także, że JA bym nie wybrała tego Ośroska. Ja w rzadnej wypowiedzi nie napisałam, że "Nie idźcie do Aki". Nie chcę nikogo zniechęcać ani namawiać do danych szkół. Moim zdaniem każdy potencjalny przewodnik psa powinien sam osobiście wybrać się w kilka miejsc i wybrać to, które najbardziej mu pasuje. To forum jest po to, by wymieniać swe obserwacje i się nimi dzielić. Jeżeli chodzi o regulamin to: Ja napisałam, że są to moje obserwacje.
-
Te obserwacje są z lat 1998 - 2000 tak około. Wiem o wiele więcej "dziwnych" wydarzeń w Aki ale nie będę się rozpisywać. Nie wiem jak jest na dzień dzisiejszy. Ale jestem ciekawa opinii kogoś, kto szkoli w Aki a jego pies notorycznie startował na treserkę... Bo ja znam taki przypadek i nie jest on napewno dobrą reklamą.... Ale nie chce psioczyć na ten Ośrodek bo nie wypada.
-
Zastanawiałam się chwilkę, czy odpowiedzieć na ten post... Otórz znam osobiście Agnieszkę. Miałam możliwość oglądać jej pracę z psami kilka lat. Na Polach raczej rzadko (no chyba, że licząc raz jak dostałam łańcuchem po kolanach, który odbił się od psa). Jej poczynania oglądałam na tzw. rondzie przy którym na działkach trzymała swoje psy. Owszem psy były świetnie wyszkolone. Wpatrzone w nią jak w obraz... Szybkie! Z boku wyglądało to przepięknie... Niestety psy były uczone perfekcji z kolczatkami na szyi i... W pachwinach. Każde odejście, czy nierówne siadanie i szarpnięcie za kolczatkę... Ja jestem za szkoleniem psa perfekcyjnie ale uważam, że można to osiągnąć na różne inne sposoby. Ponadto jeśli treser jest w stanie zabrać psa na szkolenie z naszego domu i go zgubić to też jakoś mi nie odpowiada.
-
Jutro wybieramy się na Pola Mokotowskie na spacerek. Jeśli ktoś ma ochotę to zapraszamy. Umówiliśmy się o 17 pod Marlin. Znaki rozpoznawcze to 2 Owczarki i bernardyn z łatą na oku.
-
My z dziewczynami z psiego forum wybieramy sie chyba w niedzielę na Pola. Może ktos ma ochotę się przyłączyć? Później małe pifko...
-
Mnie jeszcze jedna rzecz bardzo intryguje... O nagonce na "PSY BOJOWE" słyszy się już od dawna. Jednak dlaczego nic się tak w sumie w tej sprawie nie dzieje? Odpowiedź bardzo prosta... Bo nasze służby porządkowe boją się tych psów. Nie podejdą do łysego kolesia z napakowanym astem (nawet jeśli pies jest na smyczy). Ja osobiście szkoliłam Straż Miejską w zakresie postępowania z agresywnymi psami i... 1. Żadko który z kursantów umiał odróżnić z jaką rasą ma do czynienia... 2. Nawet po przeszkoleniu i w pełnym osprzęcie ochronnym nie chciał nikt wejść na ogrodzony wybieg i złapać psa. Choć nie okazywał cienia agresji. Ja z jednej strony nie dziwię się niektórym funkcjonariuszom, bo ja sama znam mnóstwo ludzi, którzy mają niebezpieczne asty... I jak bym nie znała to nawet uśmiechnąć bym się do nich nie chciała. Co do wyżej wymienianej gazety, długo mogłaby trwać polemika... Na ten temat też... Szkoda tylko, ze nikt przygotowując ustawę nie porozmawia z ludźmi, którzy znają się na psach i mają jakiś bagaż doświadczeń albo chociażby nie poczyta sobie tematów na forum. Wydaje mi się, że ilość postów, tematów, różnorodnych stron powstających o tematyce psów jest dowodem na to, ze niektórzy znają się na psach i chętnie przekazują swoją wiedzę innym.
-
Jeśli ktoś z Was mieszka w Wawie i jest zainteresowany wspólnym spacerkiem to zapraszam... My czasami się spotykamy na Polach Mokotowskich. Teraz chyba w ten weekend wypada spacerek. Jest ktoś chętny?
-
Zapraszamy wszystkich! Tylko jakoś cisza w tym topicu...
-
Lazy przepraszam, że tak to zabrzmiało ale Brene wzięłam w 1998r. Nasza historia jest dość długa... Ale opowiem to mniej więcej będziecie się orientować co i jak... Jeżdżę na Paluch od 1996r. Przez kilka lat moja mam nie chciała psa. Więc jeźdźiłam i opiekowałam się bezdomnymi. Po kilku latach moja mama dojrzała do decyzji o adopcji psa. Gdy w schrosniku oznajmiłam, że biorę psa od razu zapytali którego. Miałam wziąść Łomianka. Psa kulejącego na przednią łapę. W między czasie trafiła wychudzona czarna suka z dużymi uszami. Była w strasznym stanie i słaniała się na nogach. Siedziała i dogorywała w schrosniku okres kwarantanny. Jak ją widziałam serce mi się krajało. Pewnego dnia przyszedł facet i powiedział, ze ją weźmie bo potrzebny mu pies do pilnowania na łańcuch. Bella (bo tak w schrosniku nazywała się Brena) była już na stole operacyjnym (sterylizacja). Pracowniczka wyczytała w karcie, że suka ma trafić na łańcuch i zaczęła namawiać mnie na nią. Długo sie nie zastanawiałam. 7.07.1998r wzięłam ją do siebie! Ponieważ teraz mam małe mieszkanie i sama nie jestem w stanie wszystkim tym psom pomóc dlatego piszę. P.S. Ale dużo osób już się odezwało... A tu zaledwie kilka godzin. Nie jest źle!
-
No właśnie stąd ten mój post! Mało się tu dzieje! A pragnę Wam powiedzieć, że jest wiele ONków w potrzebie... I takie zbiegowisko Owczarkarzy mogłoby coś pomóc. Chyba czas rozkręcić coś wątek Owczarków Niemieckich... Co Wy na to? Możemy też niedługo zorganizować spotkanie i zrobić kilka wspólnych fotek. W kupie będzie Nam raźniej! Ja pomimo awatru też mam ONkę - Brenę! Brena jest z warszawskiego Palucha i ma już 8 lat (ale i tak się super trzyma). Ponieważ ja na codzień pomagam w schronisku, a tam jest wiele ONków szukających naprawdę pomocy to może skupimy razem siły i pomożemy chociaż kilku stworzeniom?
-
Zastanawiam się nad jedną rzeczą. Dogomania to forum skupiające ogromną liczbę użytkowników. Jednak w dziale Owczarki Niemieckie jest starsznie mało osób. Zastanawia mnie to, bo przecież Owczarek to jedna z bardziej popularnych ras. Owczarkarze... Jest tu kto???
-
Pomożemy!!!! Mam nadzieję, że się jakoś uda i niedługo będziemy mogli się chwalić :D
-
Słuchajcie nie wiem czemu zdjęcia nie wchodzą ale zaraz zrobię przekierowanie.
-
Najlepszym sposobem na nauczenie noszenia kagańca (wypraktykowanym) jest: 1. Najpierw do wykopanego dołka wkłada się kaganiec, najlepiej z odpiętymi paskami i do kagańca wkłada się smakołyki. 2. Kiedy pies bez oporu z niego jada tak samo sie postępuje tylko że trzymając kaganiec w ręku. 3. Następnie zarzuca się paski i kiedyś zapina się je. Pewnie nie masz problemów z samym założeniem kagańca a raczej z tym żeby pies go nie próbował zdjąć... Aby go nie zdejmował odwróć najlepiej jego uwagę, dając mu smakołyk albo na przykład pobiegaj z nim. Moja suka w ten właśnie sposób się nauczyła i teraz kaganiec to dla niej normalność.
-
Oglądając co roku ich pokazy zarówno na imprezach okolicznościowych jak i na zawodach to osobiście nie jestem zadowolona z tego ZAKŁADU SZKOLENIA. Nigdy nie szkoliłabym własnego psiaka współpracując z nimi. Coś to ich szkolenie jest mocno naciągne...