Julka
Members-
Posts
146 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Julka
-
ARKA naprawdę nie jestem dzieckiem i nie musisz przytaczać mi swojej historii ze sterylizacą, bo sterylizowałam suke nawet 9 letnią. Wiele a wiele zabiegów przeprowadza się dla wygody i nie potrzeba żadnych statystyk do tego, bo wszyscy o tym wiemy. Zgadzam się z Thaliaa i z Chiko, bo co do cięcia uszek nie jest to tak bolesny zabieg, jak cięcie ogona. Wiem bo mam rotty, które jak były małe miały kopiowany ogon u mnie i powiedziałam że więcej tego nie zrobie...to było coś okropnego. ARKA i następnym razem wróć się jeszcze do post,u w którym przeczytałaś mój fragment o popadaniu w przesade i przeczytaj jeszcze raz, bo nijak twoja odpowiedź ma się do tego co napisałam. Pozdrawiam
-
Naprawdę nie popadajmy w przesadę... Taki był lansowany wzorzec i takie zawsze miałam wyobrażenie o swoim przyszłym psie. [qoute=magia] Sterylizacja też nie powinna być wykonywana dla wygody właściciela ale z powodów zdrowotnych. A w większości przypadków jest dla wygody wlaściciela (choroby układu rozrodczego stanowią niewielki odsetek)...... i czy to jest moralne pozbawianie psa hormonów i możliwości rozrodu ot tak sobie? Bo nie chce się pilnować suki w czasie cieczki?
-
Mój mały ma kopiowane uszy i wcale nie uważam tego za SADYZM!!!!!!! A ciekawe swoją drogą czy sterylizacja mniej boli???? Po za tym, goi się to bardzo szybko, dwa dni po zabiegu mój pies zapomniał, że cokolwiek miał robione z uszami. Jeśli miałabym podjąć jeszcze raz decyzję o cięciu to bym ją podjęła.
-
Lapis pozycja spania z pyskiem na szyi strasznie mnie rozbawiła, :P bowiem mój AST uwielbia tak się wtulać i nie zaponnę sytuacji jak po raz pierwszy tak się ułożył :-? nie wiedziałam o co chodzi..... Generalnie mój Zoltan, jest tak nauczony, że zasypia na swoim posłaniu, zresztą idzie tam samodzielnie...ale z rana budzi mnie wchodząc do mnie do łóżka i dosypiając do czasu spacerku jakąś godzinkę w przeróżnych wywijasach. On nie lubi spać ze mną w nocy, zresztą nawet nie próbuje włazić, natomiast z rana budzi mnie w ten sposób zawsze, co jest przesłodkie :wink:
-
Moja suńka niestety od kleszczy dostała po nerkach. Radzę tez zrobić badania w kierunku nerek, ale najlepiej dopiero po całkowitym wyleczeniu psa. Kleszcze sa ohydne, u mnie w okolicy jest ich mnóstwo. Przed spacerem staram sie pryskac psa jeszcze środkami dla ludzi typu OFF, bądź AUTAN, plus Frontline w pipecie i do tego jeszcze obroża. No i oczywiście szczotkowanie i ogladanie psa po spacerze. Trzymam kciuki!
-
Tak czytałam wasze posty i pozwoliłam sobie się wtrącić. Jakieś 2 tyg. temu mój 5 miesieczny AST nabawił się równiez kataru, a przy tym po spanku ropiejących oczek. Zawiozłam do weta, dostawał antybiotyki i było lepiej. Niestety weterynarze czasami niepotrzebnie szpikują psa antybiotykami, poniewaz mały znowu kichał. Postanowiałm wziąć sprawy w swoje ręce i 2-3 razy dziennie, do pyska psikałam mu ludzkim ziołowym środkiem TYMSAL z tymianku. Odeszło jak ręką odjął i żałuję że wcześniej nie wpadłam na ten pomysł :cry: Przede wszystkim krąży teraz niewdzięczna katarowa wirusówka, którą mój mały zaraził sie prawdopodobnie na psim przedszkolu, jak równiez pyłki robią swoje. Pozdrawiam
-
Hmmm, mój AST ma obecnie 4.5 miesiąca i waży już ponad 20 kg :oink2: i jest szczupły :roll:
-
Tak czy inaczej zgadzam się z Markiem (ujął to dosłownie) Anią i innymi. Ja osobiście będę cięła uszy swojemu amstafowi, najwyżej nie wystawie psa w Czechach...trudno. A z ogonami to parodia, mając kiedyś miot rottów, powiedziałam że ogona nigdy nie zetnę, bo to jest dopiero barbarzyństwo. Także uważam że cięcie uszu jest bardziej humanitarne niz ogona. Poza tym pies naprawde czuje sie jakby nie miał czym zamerdać i to jest wieksza krzywda. Ale zawsze beda za i przeciw, także nic tu nie zmieni fakt zakazu !
-
Nie widzę zdjęć :-? :-? :-? :-? :-? :-? :(
-
carragan :angel: :angel: :angel:
-
:D szczurowata? :lol: oj, ona jeszcze malutka dziewczynka, wiec za kilka miesiecy bedzie z niej niezła baba :D
-
Kazik@ w jakim wieku jest Twoja Szelma??????????????? Śliczniusi dziewczynka :wink:
-
Wczoraj ważyłam Zoltana, waży juz 9kg !! :D
-
Marta, jasne że jej nie bije!!!! Oczywiście pokazuje jej swoje niezadowolenie jak ona tak warczy, ale mam wrażenie że dziś było jakby ciut lepiej. Na spacery nie mogę jeszcze chodzić bo kwarantanna i zimno, wiec jeszcze muszę poczekać. Dzięki za rady :wink:
-
Nie wiem czy dobrze robię, ale na noc rottka śpi u mnie w pokoju, ponieważ mały jest wtedy zamknięty w klatce. W dzień, to wpuszczam ją na trochę , jak widzę że siedzi pod drzwiami w pokoju obok. Dobra, to postaram się nie ingerować za bardzo. Ją strasznie denerwuje jak maluch ją wącha :-? hehe ucieka wtedy i warczy :lol:
-
Dam jej trochę czasu, bo jak wiadomo nic na siłę. Rottka ma 5 lat, i nigdy nie miała szczeniąt, może dlatego nie jest tak oswojona z małym rozrabiaką. Widze że ma jego momentami serdecznie dosyć, dlatego pozwalam jej wyjść do pokoju obok i tam odpoczywać. Poczeakam, aż kawarantanna minie i powolutku jeśli temperatura pozwoli zacznę z małym spacerować, może wtedy się polepszy.
-
Tak jak juz pisałam wcześniej, przybył wczoraj do mnie AST, ma 9 tyg. Mam też w pokoju rottkę, która nie jest nim zachwycona, mam wrażenie że czuje zagrożenie w małym. Objawia się to w następujący sposób : jak mały podbiega do niej, ona wstaje, jeży się i powarkuje. Nie robi mu jakiejś krzywdy, ale jestem ciekawa czy to się zmieni i co robić aby było lepiej :roll: Pare razy musiałam interweniować. Nie mówię broń Boże, że rzuca się na niego z zębami, ale jakoś go nie lubi. Staram się ją faworyzować, ale ona jest oburzona i idzie do drugiego pokoju spać :-? Co radzicie????
-
:lol: :lol: :lol: :lol: Ręcę mi już opadają, ale to szczegół.... jak grochem o ścianę. PS. Prześwietlenie na dysplazję kosztuje około 150 zł wraz z odczytem, w na stronach internetowych lub w siedzibach ZK, jest opublikowana lista weterynarzy uprawniona do odczytu zdjęcia RTG.
-
Carragan no właśnie....do jedzenia!!! :wink: :wink: :wink:
-
:thumbs: tak Marta na pewno zjadł właśnie dzieci tego pana :D :D :D
-
Widzę, że jednak Marta wie o dysplazji bardzo wiele, więc ja w tej kwestii ze swoimi farmazonami już wtrącać się lepiej nie będę, bo w końcu takie cytaty i publikacje poważne, sa tu przytaczane :roll: :roll: że po prostu nie przystoi mi tu głos zabierać. Dodam tylko do wyjaśnienie, żeby nie wprowadzac inne osoby w błąd. A zanim zaproponujesz jakiś link, to najpierw przeczytaj go DOKŁADNIE ponieważ znowu zaprzeczasz sama sobie i nie wyciągasz wogóle wniosków, z tego co piszesz sama i z tego co piszą inni. Powtarzam słowa moich poprzedników, chyba Ania już to pisała :-? , że prześwietlenia stawów biodrowych w Polsce u bulli są rzadkością, wiec sama na oko nie wiesz czy Twój pies nie ma predyspozycji do dysplazji, a być może takimi zabawami nieświadomie przyczyniasz się do jej rozwoju w późniejszym wieku. A po konsultacjach u p. dr. Marka Nowickiego z Katedry Chirurgii Uniwersytetu Warmińsko Mazurskiego w Olsztynie, wiem że każdy staw biodrowy z wiekiem, ma tendencje do "spłaszczenia" i wyrabiania się, a co za tym idzie, należy psa oszczędzać, a już w szczególności w młodym wieku, gdzie wszystko się kształtuje. Pzdrawiam i wydaje mi się że wszystko zostało już wyjaśnione :roll:
-
Ania jesteś spostrzegawcza !!! Ja tego nie zauważyłam :-? :-? . Zaintrygował mnie jedynie fakt, że autor postu nie brał wogóle udziału w dyskusji... Teraz można domniemywać że to jakaś prowokacja...
-
To w końcu działa, czy nie, pod wpływem emocji ????? :o :o
-
Marta myślałam, że mając, jak mówisz 8 lat doświadczenia, wiesz że istnieje coś takiego jak dysplazja nabyta ?????????? :o Więc uzupełnij braki wiedzy, bo nie jest tylko dziedziczona :-? Każdemu młodemu psu kształtuje się kościec i stawy, tak więc wszelkie "wiszenia" i tego typu zabawy, powinny być stosowane dopiero w wieku, w którym pies jest już ukształtowany. A to, że ma ząbki stałe wcale nie oznacza, że można się z nim ciągać i pozwalać psu wisieć, ponieważ w wieku około 8-7 mies. te właśnie ząbki wrastają pieskowi w szczekę, i to jest bardzo ryzykowny okres. Twoja analogia, dziecka do psa, jest moim zdaniem absurdalna, bo uważam że nie ma tu wogóle mowy o jakimś porównaniu.
-
no to jak w koncu jest - "wiedza" i sobie nic nie zrobia, czy tez moze jednak lepiej ich czasem przypilnowac, bo pod wplywem emocji moga sobie zrobic krzywde? zwlaszcza, ze mowa jest akurat o psach dosc "emocjonalnych". czy tylko ja tu widze sprzecznosc? No własnie i...pewnie też wiedza, że nie biegać po schodach, bo im się stawy mogą uszkodzić. Albo wiedzą ze po śliskim też nie można latać, bo np. mogą mieć dysplazje????