-
Posts
8398 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Justa
-
Chciałabym, żey sunia miała taka prawdziwą sznaucerowata sierść... Ale... Nio właśnie, ja tylko słyszałam, że tak drogo... My płacimy około 40zł za strzyżenie gdzieś tak 3 razy do roku... Sama bym się chętnie nauczyła, ale z pewnością do takiego zabiegu potrzebny jest jakiś bardzio dobry trymer... a ja sobie sama nie będę w stanie takiego zakupić... Nio i jeszcze ktoś musiałby mi pokazać... Tak Wam zazdroszczę tych wytrymowanych i naprawdę szorstkich sznaucerów... Szczególnie, że aż sie przestraszyłam co może się stać z psem TYLKO strzyzonym - widziałam wczoraj - normalnie się taki szary zrobił ( :o )... Boję się, że Gal też tak może wyglądać za kilka lat... Trymowanie to chyba nie na mój łepek i nie na moją kieszeń widzę :cry: Ka-Vanga, a nie orientujesz sie ile kosztowałoby trymowanie miniatury? Nio i co ile taki zabieg trzeba wykonywać w salonie? I czy jeśli pies jest trumowany nie trzeba go juz strzyc maszynką?
-
kochani, więc po koleji: Jeśli chodzi o obróżki. Faktycznie są one robione w domu i może nie są tak trwałe jak obroże robione w sklepie, ale moja Gala chodzi w niej i nic póki co sie nie stało. Obróżka jest wytrzymała nawet na uporyczywe ciągnięcie psa :D Jednak mam jeszcze łańcuszek,w którym chodzi na codzień, bo nie możemy zdać się tylko i wyłącznie na Dogomaniacka obróżkę. Mimo wszystko baaaardzo Was zachęcam do wzięcia udziału w Akcji!!! Każda część kompleciku (obróżka, smycz, smycz na klucze) kosztuje 10 zł + 5 zł (koszt przesyłki). Moim zdaniem to super sprawa, nawet gdyby obróżka miała być wykorzystana jedynie na specjalne okazje 8) Jeszcze tylko wyszyja napisik i juz wszyscy będą wiedzieć, że z DGM jestesmy :D Jeśli ktos byłby zainteresowany ( do czego gorąco zachęcam) to szukajcie w topicu "Nowa Akcja Pomocy" oraz "Ty tez możesz pomóc" na Psach w Potrzebie. W galerii jest temacik "Dogomaniacki komplecik", w którym umieszczone są fotki piesków w obróżkach i smyczkach - także Lunka malawaszki :D 8) Co sie tyczy trymowania i strzyżenia to bardzo bym chciała, żeby Gal była jedynie trymowana, ale... Nie będę ukrywać, że pewnie to o wiele droższe jest od strzyżenia (słyszałam, że cos około 150zł)... Mozna oczywiście samemu, ale ja nie mam ani doświadczenia, ani trymera (dobry też sporo kosztuje)... I to nie jest żaden objaw skąpstwa... Po rpostu strzyżenie jest wygodniejsze i znacznie tańsze... Moi rodzice nie są zapalonymi miłośnikami psów, więc tym bardziej nie będzie im leżeć takie rozwiązanie... :(
-
madziorko znowu pytania, pytania i pytania... Ale ja to lubię 8) Co do obwodu szyji to Gala ma jakieś 30cm... a na codzień nosi łańcuszek, który jest taki "akurat"... trudno mi powiedziec ile ma obwodu, bo jest półzaciskowy i obwód zmienia się w zależności od tego czy pies ciągnie czy nie. Ale ma tez taką skórzaną obróżkę 37 cm, w której nie chodzi. Może skusiłabys się na Obróżkę Dogomaniacką? My z malawaszka już takie dostałyśmy i obie pracujemy nad napisikiem "Dogomania" - niezła zabawa przy tym jest :) A swoją drogą, fajnie tak sobie pomysleć, że jakies inne pieski Dogomaniackie noszą takie same błękitne obróżki. Może jak kiedyś się spotkamy wszyscy (marzeeenia...) to stworzymy jakis gang błękitnych obróżek :D W każdym razie zachęcam, bo pieniążki zebrane w Akcji zostana przeznaczone na schronisko :D 8) Same superlatywy :D 8) Martusiu bez Was pewnie nie wróciłabym tak szybko do siebie! Dziękuję jeszcze raz,Słoneczko :D
-
madziorko Niedawno wróciłyśmy od fryzjera, a Pani fryzjer zaleca, aby po strzyżeniu przepłukac psinkę, aby resztki włosów jej nie drażniły i sie nie drapała... Więc piesek został zamoczony i biegał sobie jak oszalały po mieszkaniu... Nio i przeczytałam sobie Twój pościk... I nagle mi coś zaświtało - Poszłam do pokoju (prawie się nie zabiłam w przedpokoju, przez wszelkie zabawki Galchy), wzięłam psa pod pache i podreptałam do łazienki. Tam poddałam Gal suszarkowym torturom (nie lubi suszarki :roll: ) i zrobiłam tak jak napisałaś :D Łapki rzeczywiście są takie super puszyste (przynajmniej jak na puszystkość włosa mojego psa) i wogóle efekt mi się podoba... Ale nie wiem czy mój pies zniesie takie tortury co tydzień... Jakoś nie chce mi się wierzyć... A tak pozatym, to Gal jest jakąś mieszanką amerykańsko-niemiecką chyba... Bo jakichs super długich i gęstych kudełków nie ma... Ale też szorstka za bardzio tez nie jest... Trudno powiedzieć co z niej za stworzonko, ale sznaucer czytej krwi podobno :) Pani fryzjerka stwierdza za każdym razem, że Gal to temperamentna dziewczyna jest i jak to ona określa "żywe srebro". Ta to ma grono wielbicieli 8) :D :wink: Jaka jest ulubiona zabawka waszych sznaucerkuff? Gal najbardziej lubi swoje kółeczko, na widok którego dostaje szału radości oraz piłeczka, którą zamęcza nas od rana do wieczora :D
-
Tak, na tydzień jadę... Ale Matt wraca, to cos sie tu może będzie ruszało... Dostęp hehe... tam ledwo TV i radio odbiera (to wieś jest niemalże!) więc co tu mówic o internecie... :roll:
-
Piękny Piękny Piękny, ale ciii
-
Nio i jesteśmy spowrotem :) Galuśka ma tylko podrównane włoski na łapkach i są takie troszke dłuższe niż zwykle- nawet sporo dłuższe! jest cudna (ehh... nie moge się powstrzymac, żeby tego nie powiedzieć), a ja za każdym razem , kiedy ze strzyżenia wracam jestem pod wielkim wrażeniem jak bardzio może się zmienić pies! Podoba mi się z takimi dłuższymi włosiami na łapkach :) We wtorek prawdopodobnie będę miała aparacik, ale foty wstawie dopiero jak z działki wrócę! Czyli pewnie w niedzielę (28 sierpnia)...
-
Pasavera :evilbat: Luna NIE jest zaniedbana tylko matka natura nie obdarzyła jej gęstym włosem na łapkach :evilbat: :wink: :lol: Przeciez to był tylko przykład siostro :evilbat: No ja mam nadzieje :evilbat: 8) :D :wink: Ale tak na poważnie... To jasne, że jest w stanie zrobic cudo, ale o takie cudo trzeba później DBAĆ, a ja nie chce traktowac Galuśki jakimis specyfikami, piankami i 30 grzebieniami.. (cholerka, to czego ja chcę?! 8) :lol: :D )
-
Myslę, że Galuśka też nie ma takich gęstych kudełków... ehhh... tym bardziej czuje sie bezradna... :roll: :( Ale i tak ja kocham!!!
-
Jejku jak ja bym chciała, żeby Gal tak wyglądała... Ale wyobrażam (a może nwet nie wyobrażam...) sobie ile musi być pracy przy psie, żeby tak wyglądał... Ale efekt (moim zdaniem) jest naprawdę imponujący... Ale pomarzyć zawsze mozna...
-
Nie no, nigdy łapy nie były strzyzone maszynką, włosy były dłuższe niz na grzbiecie, ale były raczej krótko przycięte nożyczkami (tak prosiliśmy ze względu na lato, upały - żeby dłużej odrastały)... Chyba poszukam jakichś potek w necie i pokażę pani fryzjerce jak chcę, żeby suńka była ostrzyżona... :roll: Przypadkiem trafiłam dzisiaj na Allegro i normalnie sie przeraziłam... Jak ludzie mogą wystawiać zwierzęta na aukcję, jak przedmioty?! Przecież to jest... Ehhh... brak mi słów... nawet czasem nie umieją napisać ray psa poprawnie... Co za bestie chodza po tym świecie... :evil: :cry:
-
Martusiu, ja tez trzymam ciiiichutko kciuki!!! Nie masz jeszcze jakichś jego fotkasków... normalnie się zakochałam w tym psie!!! A my z Galuską jedziemy dzisiaj się ostrzyc... i tutaj mam do Was pytanko... Zastanawiam się, czy nie zostawic jej takich dłuższych włosków na łapkach... Co o tym sądzicie? Zawsze ją strzyglisy tak króciutko, ale teraz sama nie wiem... :roll: madziorko, co do Twojego pytania... To ostatnio nie za dobrze się ze mną działo... Ale powoli wracam do rzeczywistości... :fadein:
-
Niewiele się zmieniła od tamtych czasów...8) :D Ale mam taką chcicę, żeby pójśc i jej fotki porobic gdzieś w plenerze, bo tam sie suńka czuje najlepiej ;)
-
Martuniu - Faker jest przepiekny!!! a w tym pierwszym zdjęciu to po rpostu się zakochałam... Ehhh... na jakiejś pieknej kabinóweczce sobie pływał... :roll: Pas- Chyba wszystkie sznaucery po zamoczeniu jak szczurki wyglądają 8) :D ... W przyszłym tygodniu Gal codziennie będzie w rzece sobie pływac... Może do tego czasu aparat cyfrowy dostne to porobie fotki, ale nie wiem... czy to wypali.
-
Ja tez się melduję... :roll: Cisza na szuacerach, cisza, ale to pewnie dlatego, że wszyscy znowu powyjeżdżali... Ja niestety też jade w niedzielę... ehhh... a wolałabym z Wami zostać. Dzisiaj Galuska tez będzie kąpana, bo jutro do fryzjera idziemy, troszkę sie ostrzyc przed końcem lata 8)
-
Czym byłoby życie bez komplikacji... Ale proszę Cię, przynajmniej Ty się nie martw! Sznaucery CIe kochają i ten ta pewno też Cię poocha!
-
Martusiu ja także bardzo się cieszę... Bo to jest podwójne szczęście- oznacza bowiem, że juz doszłaś do siebie i jestes w stanie pokochac nowe psiątko, a także to, że psiulek będzie miał kochający dom!!! Ostatnio ze mna nie jest najlepiej... Ale takie sytuacje pozwalają choc przez chwilę spowodowac usiech na mojej buźce... Dziękuje Ci za to! czekamy na fotki sznaucerka.
-
Oczywiście że się orientuję :wink: I nawet nie wiesz jak Ci zazdroszczę :) A jak pogodę miałaś, woda czysta itp.? Pogodę... hehe... Właściwie przez ponad 2 tygodnie padało, a jak nie padało to było zimno i wilgotno, ale dzieki temu, tym ciezkim warunkom nauczyliśmy się naprawdę pływać! 8) Co do czytości wody, to moim zdaniem czyta była, choć nie zażywaliśmy kapieli (raz, że zimno było, a dwa, że czasu nie było, bo wogóle wolnego czasu nie mieliśmy - co najmniej 8-9 godzin na łódkach dziennie!)... alexandro, to najpiękniesze miejsce i najwspanialszy obóz jaki przeżyłam w moim 16-letnim życiu... Codziennie próbuje przypomnaieć sobie walenie falek o burtę i chlupot wody... nasze Omegi... To cos tak niesamowitego i pięknego... Za rok tam wracam... Nie widzę innego wyjścia... A teraz pozostało mi 11 miesięcy tęsknoty...
-
Nio tutaj był problem... Bo mój tata bywa w domu tylko w weekendy ostatnimi czasy i psem zajmowała sie tylko mama i psinka siedziała 10 godzin sama (spała)... rano mama chodziła z nia na lotnicho żeby się wybiegała, wieczorem też... i tak jakoś minęły te 3 tygodnie... A tęsknić to tęskniła przez pierwsze pare dni - spała pod drzwaimi wejściowymi, przynosiła moje ciuchy itp... ja byłam w WDW "Jawor"... mieszkałam w budynku obozowym i mieliśmy własny port (budowany przez obozowiczów z roku na rok)... "Jawor" to ogromny ośrodek wieć pewnie sie orientujesz...
-
madziorko od kiedy wróciłaś cos cały czas się rusza na tym forum!!! Nawet nie wiesz jak się cieszę ;) Wiem z doświadczenia, że jak sznaucer jest niewybiegany, niewybawiony i nie spuszczany ze smyczy- przynajmniej mój to po rpostu staje się nerwowy... Różnie sie to objawia. Jak Gal miała cieczke i nie chodziłam z nia na lotnicho to zaczeła mi sama smycz przynosić, zabawki, ciągnęła w strone lotnicha... Potrzebuje ruchu, przestrzeni, biegów, to nie jest pies kanapowy! Ludzie czazsem nawet nie wiedza ile takie małe zwierze potrzebuje ruchu...!!! czasem i mnie to zadziwia... Pytasz czy zawsze spotykamy psy... Otórz NIE... ale zawsze bierzemy coś do zabawy- piłke albo ukochane kółeczko... Czasami psy po rpostu nie nadają się do zabawy, bo są za duże i taranuja czarną... A ona kocha biegac za jakimś przedmiotem a potem go przynosić, więc zawsze mozna psa wybiegac (nawet jak nie bawi się z psami)... Choc ostatnio zauwazyłam coś dziwnego... Jak mam w ręce piłkę, a obok stoi inny pies czy nawet całe ich stado to ona woli MNIE i PIŁKĘ niż psy!!!! To mnie trochę oprzeraziło... Więc jak sa psy to piłke chowam... żeby mi Gal na jakiegoś dzikusa nie wyszła... :roll: :wink: Gala to też mój pierwszy pies... a mimo wszystko mam do niej zaufajnie, wiem, że zawsze wróci, bez względu na wszystko, że stanie jak wryta jak powiem "stój" (ta komenda jest niezbędna jeśli pies bez smyczy chodzi). Myślę, że to nie jest zależne który to pies... Po rpostu musisz traktowac go jak kumpla a nie jak sługę- zastanów się nad tym... (nie chciałam nic złego pwoiedzieć, nawet jeśli to tak zabrzmiało), znajdź z nim wspólny język, tak żebyście oboje go rozumieli... reszte pozostawiam Twojej inwencji tworczo-wychowawczej :)
-
madziorko Co do Twoich pytanek, to... Wchodziłam do wody z patyczakiem (albojej naukochańszą piłeczką) i rzucałam najpierw metr, później 2,3 metry od brzegu... i tak powolutku ona wchodziła do wody za tymi przedmiotami, łapała w pysiol i szybko na brzeg. Później wzięłam jej piłke i przeszłam na drugi brzeg rzeki (tam jest wody po pas), a Gal popłynęła za mną, tak po prostu ;) Teraz to już sama chetnie wchodzi a właściwie wskakuje wilkimi susami do wody... A ja bałam się, że nigdy jej nie nauczę... ;) Jeśli chodzi o obozik, to wróciłam w środę i nadal przed oczami mam naszą Omegę VC565, wielkie żagle które szyłam wieczorami, wszystkie 36 węzłów które zdawałam, książki, z których sie uczyłam, Nasz kochany port i jezioro Solińskie... Wszystkich ludzi z którymi spędziłam wspaniałe 3 tygodnie... Było poo rpostu wspaniale, a teraz tak cicho, brakuje czegoś wokół mnie.... no i mam za dużo wolnego czasu! Na obozie nie miałam chwili wolnego... a teraz tylko tkwie w domu z zapaleniem strun głowosych :/ Ale było wspaniale no i Justa jest żeglarką!!! To znaczy mam patent żeglarza jahtowego... i wygrałam wraz z moją wachtą regaty o mistrzostwo turnusu ;) Mam lekkiego doła nadal... bo bardzo chciałabym tam wrócic... Den jest przepiękny!!! Czekamy na resztę fotasków!!!
-
Martusiu naprawdę ucieszyła mnie Twoja wizyta na forum... Te parę słów,a potrafia tak ucieszyć... Dziękuję Ci za nie i za to, że znowu pojawiłaś się na sznaucerach! madziorko nie przepraszaj za długie poosty-nigdy!!! To sama przyjemnośc czytać jak ktoś ma tyle pytań i liczy na to, że ktoś z nas może mu pomóc, a jeszcze większa przyjemnośc dla moda, który jest dumny z tego, że takich twórczych ma forumowiczów 8) Co do Twoich pytań... Powinnaś zorientowac się czy Den przyjdzie kiedy go zawołasz w czasie zabawy z innym psem... Może on po rpostu tak do nich ciągnie, bo ma mało kontaktów i szaleństw z psimi towarzyszami? Wiesz... Gala codziennie ma zapewniony spacer na lotnisko, bez smyczy, biega i bawi się z innymi psami (o dziwno zazwyczaj z 5 razy większymi od siebie 8) ) i jak chodzimy po osiedlu (także bez smyczy zazwyczaj), to nie ciągnie specjalnie do psów, nie spszcza mnie z oka, czasami nawet je olewa, nie zauważa. Za to mnie zawsze śledzi kątem oka. Nauczyłam ja tego byc może nieświadomie... Jak była mała ze mną zawsze (prawie zawsze) chodziła po osiedlu, czy gdziekolwiek bez smyczy... Biegała sobie, cos tam wąchała a ja co chwila ja wołałam - wtedy Gala szybkie spoojrzenie na mnie-skontrolowanie sytuacji, jeśli zawołałam ponownie, była już przy mnie. Nosiłam w kieszeni smakołyki i jak tylko przyszła (nawet na zagwizdanie) dostawała kąska... Nigdy nie skrciłam jej kiedy dio mnie wróciła (nawet jeśli wczesniej uciekła)... jednym słowem pies nie kojarzył powrotu do mnie ze skarceniem/zapięciem na smycz/skończeniem spaceru... Ona po rpostu lubiła do mnie wracac i nadal lubi. Na tympolega cały sekret :D 8) Dużo ludzi się dziwi, że mój pies bez smyczy chodzi, pytaczy nie boję sie, że ucieknie, że podejdzie do innego psa, że nie będzie sie słuchał... Ja zawsze odpowiadam, że NIE... a smycz nosze tylko dla formalności. Wołam GAL, a ona juz jest ;) madziorko, popróbuj ze swoim Denem, poćwiczcie obserwowanie "kątem oka", smakołyki, a przede wszystkim nabierzcie do siebie zaufania... Musisz mieć do niego odrobine zaufania, znam wiele ludzi, którzy po rpostu boja sie puścić psa "bo ucieknie" "bo nie wróci"... jesteście kompanami i musicie miec do siebie wzajemny szacunek i zaufanie! Potraktujcie to co napisałam jak chcecie... Ja na takich zasadach wychowałm mojego psa i nie narzekam...
-
madzior_ka widze, że strasznie sie stękniłaś za nami, bo zasypujesz nas lawina pytań, ale to dobrze, wreszcie coś sie ruszyło ;) Gala lubi pływać, a wczęsniej też się bała, więc jedynej rzeczy, której NIE możesz robić to zmuszac psa do wchodzenia do wody! To nic nie da i przekonałam sie na własnym przykładzie... Nauczyłam moją suńkę wchodzenia przez przejście przez taka małą rzeczkę i kompletne jej olanie a psina nie miala wyjścia i musiała przepłynąć ;) Później rzucałam jej piłeczkę, patyki... i znowu przechodziłam... Teraz psinka sama chetnie wchodzi i czeka aż jej patyciora wrzucę- a to wszystko zrobiłam nawet jej nie dotykając!!! Ona sama weszła, sama przepłynęła, sama wróciła... bez mojego przymusu- naprawdę skutkuje! Co do fotek- ta sunia to ich mamusia z tego co wiem (szczeniaczków). madziorko, nie martw sie! smiać sie nie będziemy na pewno!!! Nie wiem skąd Ci to przyszło do głowy wogóle... :roll: No więc czekamy- szybciutko wstawiaj! Najlepiej z opisikami!
-
Ehhh... malawaszka, niezły problem mamy z tymi naszymi psicami... :roll: :-?
-
madziorko! Długość Twojego postu mnie przeraziła, ale i ucieszyła za razem ;) A więc od początku... Co do os, to Galcia jak była malutka (w zesżłym roku), pogryzły ja osy (dobrała się gdzieś do gniazda) i przeżyłam chwile przerażnia, bo bidulka zaczęła się snuc na łapach i była taka nieprzytomna, a byłysmy wtedy na spacerze. Więc chwyciłam maleństwo na ręce i pobiegłam do domu. Stamtąd z mama w samochód i pojechałysmy do weta. Galuśka dostała leki odczulające, bo strasznie spuchła jej powieka (jedno bydle ją ugryzło wpowieke :evil: )... W sumie dobrze, bo już wiemy, że psikna niezbyt dobrze znosi ukąszenia owadów... Ale strachu się najadłam... Dalej... Jeśli chodzi o budowe Dena, to rzeczywiście jest mocnej budowy (co widac na zdjęciach), ale to samiec więc raczej dobrze ;) Jeśli chodzi o szczekanie... Myślę, że byc może szczekał ze strachu, ale w sumie nie powinien, jeżeli go uciszacie... Piszesz, że kiedy zobaczy psa, zapomina o wszystkim - dobrze wiesz, że tak też nie powinno byc i jeżeli nic nie zrobisz, to Den sam z tego nie wyrośnie, a może wejśc mu to w nawyk- to już duże chłopisko jest! Gala nie jest szczekliwa właściwie, szczeka tylko na naszego sąsiada jak idzie klatką schodową (ma do niego jakis uraz chyba...) i jak ja uciszymy to sie uspokaja, ale mam wielki problem z jej szczekaniem jak idziemy na spacer... dostaje takiej głupawki i na dodatek podoba jej sie chyba echo na korytarzu więc szczeka ile wlezie... Nie mam pojęcia co już robić- uciszyc możemy ją wszędzie, ale nie na klatce schodowej... :roll: :-? madziorko, spróbuj nosić ze sobą zawsze jakiś smakołyczek... Kiedy Den zobaczy innego psa i zacznie szczekac, piszczeć i ciagnąć najzwyczajniej w świecie go OLEJ i idź dalej... Po jakimś czasie powinien sie przekonać, że jego lamenty niewiele dają i że i tak nie podejdziecie do obcych psów... Warto spróbować i często go chwilić za dobre zachowanie (słysząlm, że lubi jeść, wiec smakołyczki jak njabrdziej). Czy kiedy bawi się z innymi psami, a Ty go zawołasz, przychodzi? Pozdrawiam Justa & GAL