Jump to content
Dogomania

Amber

Members
  • Posts

    3568
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by Amber

  1. @lawendowa A twój pies jest spokojny czy raczej wariat? ;) @drzalka Chodzi ci o to, że może się blokować lub plątać? Mam linki 5m i nigdy nic się nie zacięło. Za to czytałam, że taśma czy linka 8m potrafi już takie rzeczy robić.
  2. @drzalka Foto mogę wstawić tylko z aukcji bo dopiero dziś ją kupiłam i jutro pewnie będę odbierać. Dam do porównania flexi 5m do 12 kg, które są malutkie. [URL="http://imageshack.us/photo/my-images/842/1998981734.jpg/"][IMG]http://img842.imageshack.us/img842/3404/1998981734.jpg[/IMG][/URL] Ja 8m nie chciałam, już za długa i za duża by była, mam małą rękę, było by mi pewnie niewygodnie. No i linka koniecznie, taśma też za ciężka. Mi to flexi jest głównie potrzebne, żeby pies mógł sobie swobodnie pójść w krzaczki, nie ciągnąć mnie za sobą, bo na tym polu niebezpiecznie jest schodzić z głównej ścieżki coby nie wpaść na minę :lol: Sama jestem bardzo ciekawa jak nam się będzie układać współpraca, z pewnością zdam relację ;)
  3. Co do flexi to w końcu się złamałam i kupiłam także dla Jariego... Nosiłam się z pomysłem już długo i w końcu nabyłam okazyjnie na Allegro. Utworzyłam nawet wątek na dobermanim forum co oni na to ale głosy były 50/50 więc w sumie niewiele mi to dało ;). Mam już dwie dla jamnic i uważam, że nie ma lepszych smyczy, ale doberman to jednak co innego... W poprzednim miejscu zamieszkania psa mogłam puścić luzem praktycznie zawsze, ale teraz nie mam takiej możliwości. Na polu jest ciemno i jak ktoś idzie z małym psem to jest praktycznie niewidoczny. Psa nie mam 100% odwoływanego (zbrodnia :diabloti:) więc wolę nie ryzykować. No i myślę, że trening posłuszeństwa na flexi też jak najbardziej można zrobić, bez ryzyka, że morderczy doberman kogoś zaskoczy w ciemności ;). Nabyłam taką wersję: [IMG]http://img.ec24h.pl/shamanpets/tmp/e/9/8/0/flexi-comfort-3-l-linka-5m-smycz-automatyczna-3.640x480.jpg[/IMG] Dla jamnic mam zwykłe klasyki, ta szczerze mówiąc oprócz rączki nie wiem czym się różni, ale wygląda podobnie i mam nadzieję, będzie podobnie dobrze służyła. Zobaczymy (czy nie wylecę w powietrze :evil_lol:).
  4. My chodzimy na 1,5 m i ja sobie nie wyobrażam za to jak można chodzić na czymś dłuższym. Mam przepinaną ok. 3,5 m (miała równe 4 m ale została z 3 razy przegryziona i po szyciach pewnie trochę materiału ubyło :lol:) i jest strasznie niewygodna tak na co dzień. Jak dłuższa to tylko flexi ;) Oczywiście służy nam tylko na spacerki po osiedlu, potem psa spuszczam na polu. Natomiast zarówno już 1,2 metra to zdecydowanie za krótko i pies mi się plącze pod kolanami, jak i 3,5 to za dużo bo gorsza kontrola i cały czas zabawa ze zwijaniem w te i wewte. 1,5 jest idealna.
  5. [QUOTE]Nie będzie szok :smile: bo poza swoimi psami zdarza mi się pracować z innymi, także wiem co mnie czeka i nie jest to nieświadomy wybór. Oczywiście wychowywanie nie swoich psów, a przebywanie z takim 24h na dobę to dwie rożne rzeczy aczkolwiek myślę że wiedząc czego się mogę spodziewać po tych rasach, poradziłabym sobie. Są rasy psów których bym bała się mieć, tzn. bałabym się że nie ogarnę ich, np. boredera :smile: ale dobek i malina nie należą do nich. Charty to też wyzwanie i to spore, one wcale nie są proste w "obsłudze", mają swój świat, są indywidualne, no i ten ich instynkt, ale dla mnie to są zalety, nie wady. Do wyboru psa jeszcze mi daleko, mogę w przyszłości nie mieć żadnego z tych wymienionych ze względu na warunki, także długa droga przede mną, a na pewno będzie to przemyślany zakup, wybór odpowiednich rodziców, z charakterem takim jaki ja oczekuje itd.[/QUOTE] Ja natomiast nie obawiam się żadnych psów - tylko tych, które mają nade mną przewagę siłową ;). Dlatego z rozmysłem napisałam o temperamencie, bo co innego 80 kg molosowaty misiek, a co innego 40 kg dynamitu w ciele dobermana. Suki są co prawda mniejsze, ale i tak potrafią wyrwać rękę z barku w razie czego ;). Takiego psa trzeba już kontrolować nie tylko siłą, ale przede wszystkim pracować nad posłuszeństwem, bo czasem siły może zwyczajnie zabraknąć. Borderka w razie czego zawsze można wziąć na ręce ;) No i charakter to też kluczowa sprawa. Rasa obronna zawsze będzie rasą obronną. Tak jak sama ufam swojemu psu w 100%, tak nie ufam mu w stosunku do obcych i zawsze bacznie pilnuje jak przebiega przypadkowy kontakt. Dob nigdy nie będzie biegł merdając ogonkiem do obcego, wręcz przeciwnie. To są takie rzeczy, na które trzeba zwrócić uwagę. Ja to lubię w tej rasie - w sumie dla mnie liczą się tylko psy obronne, albo takie, które mają choć trochę zacięcia, a nie kochające wszystkich naokoło. Indywidualizm, pasja łowiecka - to wszystko mam w jamniku, który pod wieloma względami jest rasą "trudniejszą", ale łatwiejszą do ogarnięcia przez swoje nikczemne gabaryty ;) i nie są to rzeczy aż tak palące, że mocno przeszkadzają w codziennym współżyciu. Tak jak charty mi się całkiem podobają fizycznie, tak kompletnie nie chciałabym mieć takiej psychiki w domu. Cenię sobie zaangażowanie w pracę z przewodnikiem, to wpatrzenie, szybkość reakcji i inteligencję do przyswajania komend. Praca z indywidualnym charakterem to zupełnie nie dla mnie... Różnice w psie myśliwskim, a obronnym to jak ogień i woda ;).
  6. A u mnie Jari i w domu nieufny i na spacerach zakapior :evil_lol: Mnie jeszcze nie miał okazji (całe szczęście) bronić przed napastnikami... Może dlatego, że wycofywali się już na sam jego widok :evil_lol: Piękny ten DC btw - oby szybko znalazł domek :kciuki:
  7. Dobek, malina to pokrewne bestie, charty już nieco mniej. Jeżeli wcześniej nie miałaś dużego, [B]temperamentnego[/B] psa, tylko kurduple jak Moli czy moje jamnice, to dobek lub malina to będzie szok... Dla mnie był, mimo, że przez 19 lat przygotowywałam się do dobermana. 19 lat teorii ogólnie dało mi mniej niż pierwsze pół roku. Teraz po półtora mogę powiedzieć, że tak naprawdę nie wiedziałam nic ;) Jeżeli nie cierpisz to faktycznie nie ma się co spieszyć tylko poczekać aż będą warunki. Ja cierpiałam dzień w dzień więc u mnie to był raczej mus niż kaprys ;). Co do ojca to mój psów też nie lubi, znosi je z grzeczności dla mnie. Chyba najbliżej są mu koty, ale tylko z zachowania (u kogoś lubi) bo już jestem pewna, że nie zniósł by w domu zwierzaka, który załatwia swoje potrzeby w mieszkaniu ;)
  8. [url]http://i797.photobucket.com/albums/yy256/usterajs/13grudnia11/DSC_6301.jpg[/url] High five ;)
  9. [quote name='Unbelievable']no fakt, namoczonej nie ma jak dawać znaczy na pewno by się coś wymyśliło ale dosyć problematyczna sprawa[/QUOTE] [quote name='motyleqq']do krótkich sesji szkoleniowych wystarczy Ci garść nienamoczonej suchej ja bardzo często używam zwykłej suchej jako nagród [/QUOTE] I tak właśnie robimy :) [quote name='Kachna']Amber, widzę, ze masz swoje teorie, wiesz swoje, więc nie ma sensu ciągnąć tego tematu - mam na myśli to ewoluowanie ras Co do szkolenia, nie powiem Ci jak to jest z klikerem, bo jak pisałam nie znam się na tym, choć bardzo żałuję. Widziałam efekty i są powalające. Może zapytaj Anety, ona ma ogrom wiedzy w tej materii.[/QUOTE] Widziałam filmik z posłuszeństwa Anety i Hota na klikerze właśnie. Ona nie używała tam smaków, tylko samego klikadła ale to był już bardzo zaawansowany trening, a nie pierdołki takie jak ja robię z Jarim ;). [quote name='Vectra']Wcale nie jestem zdziwiona że nie działa , bo jak ma działać ? działa jak jest za uszami na ścisło kolce na skórze o właśnie tak [URL]http://leerburg.com/Photos/prong%20and%20dom%20collar.jpg[/URL] a tak jak ma ten pit , to on pewno by autobus pełen ludzi , pociągnął na tej kolczatce ..[/QUOTE] Haha autobus :evil_lol: Na Jariego jak na razie kolce działają bardzo dobrze, bałam się, że po tygodniu przestanie zwracać na nie uwagi i spalę kolczatkę, ale służy dzielnie, szczególnie w gorętszych momentach jak coś się na nas rzuca. W ogóle zauważyłam, że nie ma osób które na osiedlu by nas normalnie mijały... Są 2 grupy. Jedna swoją przedstawicielkę wystawiła wczoraj. Padało, więc w jednej ręce miałam parasol, w drugiej smycz, idziemy sobie już spokojnie do domu. Widzę idzie babka z jakimś małym terrierowatym. Zobaczyła nas, stanęła jak wryta, pobiegła ukryć się we wnęce klatki i trzyma kurczowo swojego pokurcza (jakby 8 kg nie potrafiła utrzymać :roll: ) , skróciłam Jariemu smycz do połowy długości i tyle, chcę ją minąć i słyszę zdesperowane "skróć go, skróć go!" Już pomijając ton na "ty" (może wyglądam na 15 lat, ale mam 10 więcej :eviltong:), spojrzałam się na nią jak na kretynkę i powiedziałam tylko "spokooojnie"... Psy nawet nie zaszczekały na siebie :p Druga grupa to oczywiście radośni podbiegacze :loveu: Prym wiedzie suczka Megi, która ma w sobie wszystkie rasy świata i została raz sponiewierana trochę przez Jariego (który nawet nie wiedział, że to suka do momentu poniewierki ;) ) przy aprobacie właściciela "dobrze jej tak!" :evil_lol: [quote name='dianusia921'][URL]http://i883.photobucket.com/albums/ac37/Abelsonite/Jarhead%202/DSC_5156.jpg[/URL] Jari chciał Etnę zgnieść czy jak ?! [URL]http://i883.photobucket.com/albums/ac37/Abelsonite/Jarhead%202/DSC_4746.jpg[/URL] ślicznie tu wyszedł [URL]http://i883.photobucket.com/albums/ac37/Abelsonite/Jarhead%202/DSC_4780.jpg[/URL] i to mi się straszne podoba [URL]http://i883.photobucket.com/albums/ac37/Abelsonite/Jarhead%202/DSC_4898.jpg[/URL] cudniś [URL]http://i883.photobucket.com/albums/ac37/Abelsonite/Jarhead%202/DSC_4982.jpg[/URL] jakie oczka ładne, fajne to zdjęcie jest ! [URL]http://i883.photobucket.com/albums/ac37/Abelsonite/Jarhead%202/DSC_5114.jpg[/URL] tutaj tylko dorysować skrzydła i masz latającego dobka [/QUOTE] Tak, Jari jak najbardziej chciał zgnieść Etnę. Dla niego nie ma innej zabawy z psami niż: rozpędzić się -> walnąć z całej siły cielskiem -> wywalić -> być bardzo zdumionym czemu pies rzuca się na niego z zębami :evil_lol: [quote name='awaria']Jari wygląda świetnie, w nowej, tęższej odsłonie Niestety Baron nie bierze przykładu z kolegi i nie tyje w tak zastraszającym tempie. Po przeżarciu ponad 20 kg RC GI LW przytył... 700 gramów Chociaż zważywszy na to, że od ponad 6 msc waga stała w miejscu uznaję to za mikro sukcesik Co do szkolenia, sportów, etc. ważne jest to aby właśnie mieć "swój rozum" nie ulegać za bardzo aktualnym modom, trendom, nie przeginać w żadną stronę - a przede wszystkim obserwować psa i do niego dostosowywać metody, a nie do tego co piszą ludzie na forach Baron aktualnie głównie ćwiczy poprzez aport połączony z posłuszeństwem, bieganie (ze mną ) i spring pole. Myślę, że Jariemy z jego pasją do gryzienia to ostatnie mogłoby się bardzo spodobać pozdr :)[/QUOTE] A kupska jakie robi? Pewnie wielkie ;). Może spróbuj wersji Moderate Calorie? Ona ma 11% tłuszczu. Niby nie wiele więcej, ale może coś zdziała? Ja niedługo kupię właśnie tę opcję i zobaczymy... :roll: Co do sportów to wszystkie są fajne, tylko trzeba mieć zdrowie, żeby je razem z psem pociągnąć, a u mnie na razie tego zdrowia rozpaczliwie brak ;). [quote name='Onomato-Peja']Ale się tu dyskusja wywiązała z tymi liniami, rasami i innymi pierdołami. Nie trzeba psa ciągać po szkoleniach, konkursach, zawodach czy klubach żeby był szczęśliwy. Oczywiście, że lepiej nie ograniczać się do samego rzucania kijem. Moje zdanie jest takie, że fajnie pracować z psem, fajnie rozwijać umysł i coraz to bardziej wszystko w nim szlifować ale kto powiedział, że do tego potrzebne są szkolenia? Można się bawić na własną rękę w jakieś frisbee nie frisbee, posłuszeństwo itp. gorzej z IPO, faktycznie ale to już grubsza sprawa. Psu do szczęścia (przynajmniej temu mojemu) wystarczy trochę brudu, wysiłku fizycznego i psychicznego oraz najprostszej zabawy jak przeciąganie się, gonienie, czy aportowanie. Resztę zostawmy dla pasjonatów. [/QUOTE] Ty masz owczarka kanapowego, o kiepskiej psychice i tak jak ja psujesz rasę... Jeszcze gorzej, bo twój nie ma rodowodu... Choć może to i lepiej? :hmmmm: Szczerze to już się w tym wszystkim pogubiłam :eviltong: Jak będę mieć jakiś luźniejszy weekend z TŻ to chętnie skoczymy sobie do Martina na obronę... Może nakręcę film, pokażę jakiego mam kanapowca bez dynamiki :p [quote name='anetta']Taaak? Myślałam że Choszczówka to tylko lasy, bo jak pisałaś że byłaś w Choszczówce to zdjęcia były z lasu Podoba mi się ta cała piaszczysta otoczka, te górki itd. Już miałam wizje na sesje Masaja Pomęczę Ewę, Ewa! słyszysz? Pomęczę Cię, ale nie tu Nie będziemy robić offa. Tiaa, skąd jak to znam. Prawdziwe środowisko jamnika.... Kłótliwy coś ten chłopak [URL]http://i883.photobucket.com/albums/ac37/Abelsonite/Jarhead%202/DSC_4931.jpg[/URL] [/QUOTE] Muszę cię zmartwić, bo podobno teraz te górki nie wyglądają już tak fajnie, rozkopane i kręci się mnóstwo quadów. Ale o szczegóły dopytaj Ewy albo motyleqq, one tam były jakoś niedawno. Zdjęć nowych nie mam żadnych niestety, zażalenia proszę składać do pogody, pory roku i chorych kolan ;) Za to znowu was pomęczę dobermanem do adopcji :grins: Tym razem prawdziwa perełka: brązik, roczny, kopiowany :cool3: Chudy (ale o ile nie ma jelit sami wiecie kogo, to szybko nadrobi ;) ) i surowy, ale to dob, a każdy dob to pojętny chłop :lol: Oddała go do schronu baba, która twierdziła, że go znalazła i ją ugryzł, ale tak kręciła, że prawdopodobnie po prostu była jego właścicielką i chciała się go pozbyć :angryy: Dobek ma w uchu coś jak tatuaż, ale nie wiadomo co to dokładnie. No nic tylko brać :multi: [IMG]http://img811.imageshack.us/img811/1738/brazik056.jpg[/IMG] [IMG]http://img714.imageshack.us/img714/4392/brazik003.jpg[/IMG] [IMG]http://img820.imageshack.us/img820/2204/brazik011.jpg[/IMG] [IMG]http://img16.imageshack.us/img16/6295/brazik029.jpg[/IMG] [IMG]http://img11.imageshack.us/img11/9489/brazik043.jpg[/IMG]
  10. Jariemu też by się przydała kąpiel, ale jak sobie pomyślę, że mam go myć w swojej wannie to :mdleje: Poczekam aż teść wyjedzie i go wykąpiemy z TŻ jak zwykle w takiej "roboczej" wannie w kotłowni... A trzeba poczekać na wyjazd, bo teść się i tak zwykle gniewa, że w kotłowni syf się robi straszny po takiej kąpieli :evil_lol: Jari nawet grzecznie siedzi, ale potem wszystko jest mokre, w sierści i psich łapach na kafelkach ;)
  11. Te szeleczki wyglądają na cieplutkie :loveu: ;)
  12. [URL]http://i1186.photobucket.com/albums/z366/Talucha/pieswtrampkach008.jpg[/URL] Haha gdzie on się wybiera? ;)
  13. O, to widzę, że twój ojciec tak samo dobrze nastawiony do myszy jak mój :evil_lol: Kiedyś pamiętam przyniosłam do domu klasowe myszy na przechowanie na ferie czy coś takiego, to je wyniósł na drugi koniec mieszkania, bo nie mógł znieść ich zapachu ;). Teraz w sumie ma mniej do gadania w sprawie moich zakupów ale inni członkowie rodziny też nie są przekonani (w tym TŻ) więc nie będę ich stawiać pod ścianą... Będą warunki, będą myszy ;). Ja w przeciwieństwie do ciebie przy pierwszej lepszej okazji zakupiłam za to wymarzonego psa, nie zważając przy tym czy to lepszy lub gorszy pomysł :lol: w tym wypadku postawiłam famillię pod ścianą i miałam gdzieś co powiedzą :evil_lol:
  14. Zawstydził się chłopak, albo ktoś mu w nos przyfasolił :lol:
  15. Hehe Jari ostatnio na spacerku również się uraczył kupką :diabloti: On kompletnie nie jest typem zbieracza i żadne odpadki go nie interesują, więc to musiała być naprawdę wyjątkowa kupa :eviltong:
  16. Co do psa to rozumiem doskonale, całe życie miałam jamniki, a marzyłam o... dobermanie :lol: Tylko moje marzenie już się spełniło, mam nadzieję, że i twoje też dojdzie do skutku niebawem ;). Możesz mi podać nazwę tych magicznych trocin? :cool3: Przyda się na później ;). Ja w ogóle marzyłam o takiej klatce [url]http://allegro.pl/klatka-dla-myszy-szczura-100-cm-7mm-odstep-i1960787563.html[/url] żeby trzymać tam naprawdę dużo myszy :eviltong: ale chyba jednak bardziej postawię na taką [url]http://allegro.pl/super-klatka-dla-myszki-chomika-alex-promocja-i1963173766.html[/url] i mniej myszy :lol: Terra jest dobre, bo myszy kopiąc przynajmniej nie rozrzucają wszędzie trocin, żarcia i innych rzeczy ;). Wcześniej trzymałam je w normalnej klatce po chomiku i mimo podwyższonej kuwety, robiły śmietnik dookoła. O masto nie wiem dużo, można je trzymać ze zwykłymi myszami?
  17. Tak sobie zaglądam, bo mimo, że Moli nie jest moim typem psa ;) ale za to myszorki to masz pierwsza klasa :cool3: W czasach swojej świetności miałam z 11 myszek, większość laboratorki i 2 1/2 rasowe (czyt. rasowa puściła się z lab. ;) ) ale wyglądały jak rasowe, duże uszy, większe - jedna black&tan i druga himalajka. Miałam same samice więc się nie rozmnażały, ale uwielbiałam po prostu patrzeć na ich skomplikowane relacje społeczne, budowanie gniazda, zwinność, kombinatorstwo itp. Teraz niestety nie mogę sobie na myszaki pozwolić, wszyscy zgodnie twierdzą, że śmierdzą :roll: Ale jak tylko będę mieć warunki to na pewno wznowię "myszarnię". Tym razem w jakimś terrarium, coby zapach był mniej intensywny ;). Co do Silver ['] jedna z moich myszek też miała guza, nazywała się Pitbull ;) (była w biało-brązowe łaty z łatką na około oka, super to wyglądało) i pod koniec ten guz był naprawdę ogromny :-( Niestety myszy są chyba predysponowane do takich zmian i ogólnie nowotworów.
  18. Hehe dlatego mimo, że podobają mi się węże nigdy sobie go nie kupię... Zdecydowanie bardziej wolę myszy ;)
  19. Niestety w przypadku alergii nie ma innego sposobu (oprócz testów) niż dieta eliminacyjna. Ryba z reguły nie uczula. Skończ te worki co masz i zamów BK.
  20. Ale skład tego Ariona przeczy teorii Lamb & Rice: [QUOTE][B]Składniki:[/B] Ryż (min25%), mięso jagniece (min.10%), [B]mieso drobiowe[/B], sosy, tłuszcze, śruta kukurydziana, śruta pszenna, hydrolizowane białko drobiowe, tłuszcz zwierzęcy, wysłodki buraczane, proszek jajeczny, fruktooligosacharydy, lecytyna, witaminy i składniki mineralne.[/QUOTE]Jeżeli uczula go mięso drobiowe, to ta karma też. Ja bym w jego przypadku spróbowała albo właśnie karmy weterynaryjnej Royala z linku deer (tam składniki są hydrolizowane więc nie uczulające) albo jakieś wysokiej klasy bezzbożówki bez kurczaka (TOTW, Wolfsblut, Orijen). Wszystkie tańsze bytówki mimo, że w nazwie mają jagnięcinę albo rybę, przeważnie zawierają coś drobiowego (mączkę, tłuszcz itp.) Ja przeszukałam większość karm i z tańszych fajnie prezentuje się Bento Kronen z łososiem, prosty skład i bardzo dobre dawkowanie: [url]http://www.kar-ma.pl/bento-kronen-bento-kronen-salmon-&-rice-15kg-o_l_271.html[/url]
  21. Ale piękny wąż :loveu: Co on jada? :cool3:
  22. Znam ból, też kiedyś przeżyłam (ledwo) ostre rozszerzenie żołądka u Jariego... Ten strach jest najgorszy :-( Najważniejsze, że już wszystko OK... I już wiesz, że nie ma co eksperymentować, choć Zu faktycznie bardzo silnie zareagowała na zdawałoby się identyczną dawkę.
  23. Taaaa kłopot polega na tym, że Jari w głównych posiłkach (3x dziennie) je tę karmę namoczoną, bo po samej suchej na gorsze przyswajanie :roll: No i ciężko by było skarmiać ponad pół kg karmy dziennie na spacerach, a takie rewelacyjne dawkowanie ma RC Low Fat na 40 kg psa. Ponadto doberman jako rasa predysponowana do skrętów nie powinna dostawać dużych ilości jedzenia podczas wysiłku. Garść suchego mu w ogólnym rozrachunku nie szkodzi, ale już cała micha = luźna kupa i gazy zabójcy :diabloti:
  24. [quote name='Kachna']Nie uważam, że jest nieszczęśliwy, robi posłuszeństwo, czyli coś ze sobą robicie. To, ze ja psa prowadze tak czy inaczej, to moja pasja, plany ale czy zrealizuję to nie wiem. Amber, oprócz smaczków czy zabawki dobrą nagroda jest Twój głos, intonacja a i kliker działa cuda (niestety nie umiem się tym obsługiwać, ale jak patrzę na tych co ptrafią, to jestem pełna podziwu). Owczarki maja linie pracujące i z tych linii sprzedawane są do pracy, ta wieksza większość to typowe eksteriery, pytasz czy są szczęśliwe leżąc na kanapie, zaewniam, że nie. Wystarczy na wystawie popatrzeć na eksteriery i ich charaktery, psy nerwowe, niepewne ..... i to szkodzi rasie. W ogóle kupowanie psów, bo modne bez przyjrzenia się predyspozycjom danej rasy jest szkodliwe dla rasy. Na szczęscie moda na dobermany przemineła, dla dobra dla rasy ! i to jest dla mnie przerażające ..... wolność wolnością, ale psa każdego, bez względu na rasę należy choć w podstawowym zakresie przeszkolić ![/QUOTE] Kachna, ale ja to posłuszeństwo robię głownie dlatego, żeby pies mi nie wlazł na głowę - że to lubię, to inna sprawa, jednak nie nazwałabym tego "pracą" bo tak naprawdę to pierdółki, które każdy pies może ogarnąć nie tylko "wspaniały" doberman. Wcześniej pisałam jak podczas mojej choroby Jari poustawiał sobie wszystkich w domu, że nie są to psy dla wszystkich, to się zgodzę - moja mama sobie rady nie dawała, ale tak samo można natrafić na trudnego labka czy o zgrozo yorka. Mam kliker i uczyłam na razie Jariego "podał łapę" na niego (nie dla radochy bynajmniej, tylko po to aby czymś zająć ten ptasi móżdżek ;) ) ale w każdym poradniku system jest taki: - klik i smakołyk. Smakołyk, a nie sucha karma - zastanawiam się czy samo klik będzie odpowiednim motywatorem czy jednak dać sobie spokój i pozostać przy pochwale słownej. Co do ONów to mimo kiepskich eksterierów linia pracująca istnieje. U dobermanów podobno nie. Dlaczego? Jari nie ma idealnego charakteru bynajmniej, a już na pewno nie do sportu. Jest dla mnie zbyt nerwowy. Czasem mi się wydaje zbyt strachliwy, chociaż na treningu strachu nigdy nie wykazał i Martin go bardzo chwalił - ciężko mi to samej tak naprawdę ocenić. Po tym co usłyszałam, jak kiepskie są teraźniejsze dobermany odbieram te jego cechy charakteru jako wadę. Myślałam, że charakter można w jakimś stopniu wyszlifować właśnie podczas szkolenia, ale teraz się dowiaduje, że dobki w porównaniu do belgów to badziewie. I do tego krótko żyją. Co do łagodnienia ras, to nie spotyka tylko dobermana. Np. u amstaffów celowo kojarzyło się łagodniejsze osobniki i teraz AST może mieszkać z innym psem pod jednym dachem. Co jest chyba korzystne. Co dla jednego jest zaletą, dla innego wadą. Pitbulle np. były stworzone do walki - chyba paranoją jest twierdzenie, że nie walczący pit jest nieszczęśliwy. A przecież sporty siłowe to nie to samo co wgryzienie się w innego psa? :cool3: Prawda jest taka, że świat się zmienia i rasy które kiedyś robiły coś innego muszą ewoluować. Przykładowe labradory też chyba coraz mniej polują, bo nie jest to popularny sport. [quote name='Unbelievable']To trochę tak jak ktoś niedawno miał pretensje o wybieranie szczeniaka z danego wybranego, wyczekanego miotu "na wygląd". Ja nie widzę w tym nic złego, ale okazało się że jestem zua i niedobra i jak tak można :diabloti: ja wychodzę z założenia, że jeżeli psa się nie krzywdzi, to niech se robią co chcą, oby był szczęśliwy ;)[/QUOTE] Ja już Cortinę wybierałam pod kolor :cool3: Też mi zarzucano głupotę. A jednak zrobiła championat i to nie jeden. Teraz natomiast zamiast gromadki szczeniaków grzeje wykastrowaną dupkę na kanapie. Ładną, złoto-rudą dupkę, dodam :lol: [quote name='Migori']Autor tej sugestii chyba nigdy nie obcował z labradorem pełnym pasji łowieckiej. Z takim psem w mieszkaniu można oszaleć. Rozłoży cie grypa na parę dni, a taki pies dostaje w mieszkaniu fiksacji od nic-nie-robienia. W miotach linii pracującej, rodzą się szczenięta które idealnie nadają się na polowanie, z ogromną pasją i temperamentne, oraz takie niedojdy życiowe, ciapy totalne, które nie będą wiedziały co począć w lesie kiedy złapią trop. Myśliwi wybierają specjalne szczenie z miotu, nie jest powiedziane że cały miot nadaje się do pracy. Podobnie pewnie jest z dobermanami, nie każdego kręci IPO i temu podobne zawody. Niektórym psom wystarczy właściciel na wyłączność przez 2-3h na spacerze, aportowanie, eksploracja terenu, ćwiczenie posłuszeństwo - wtedy czuje się "spełniony". Są laby które w lesie źle sie czują, nie umieją podejmować decyzji, nie są samodzielne, takie psy świetnie czują się na kanapie, obok rodziny z dziećmi, kiedy właściciel "myśli" za psa i nim dyryguje. Też nie raz słyszałam, że mam laba to musze z nim jeździć na farbę na pola. A kto mnie zmusi ? Znam swojego psa, wiem jakich atrakcji potrzebuje i z całą pewnością nie jest to polowanie.[/QUOTE] Ja mam psa z bardzo silnym popędem łowieckim. Finkę. Ten karypel w wieku 7 lat wisiał na gryzaku 2 metry nad ziemią. I jeszcze go szarpał. Ma na sumieniu kilka stworzeń... Z nią trochę żałuję, że nie poszłam na norę, ale z drugiej strony czy coś jej się stało, że została kanapowcem? Z posłuszeństwem też kiepsko, umie tylko siad :lol:. Cortina nawet siad nie umie, za to umie stać w postawie wystawowej :cool3:. Żadna nie miała robionych prób polowych bo mnie to po prostu nigdy nie interesowało, mimo, że miałam okazję i nawet źle się w jamniczym środowisku na mnie patrzono. Tak jak teraz w dobermanim... więc ja, że tak powiem, jestem zaprawiona w bojach :eviltong: Mam swój rozum i tyle. [quote name='kalyna'][URL]http://i883.photobucket.com/albums/ac37/Abelsonite/Jarhead%202/DSC_5114.jpg[/URL] wysoko to on skacze, ale co z kijem :D oj pewnie się zdziwił..... [URL]http://i883.photobucket.com/albums/ac37/Abelsonite/Jarhead%202/DSC_4711.jpg[/URL] jęzor się zmęczył :)[/QUOTE] Z kijem pewnie nic, zdążył go ponieść do góry - on jest mega szybki ;) [quote name='Vectra']Mogę ukraść fotę ? [URL]http://i883.photobucket.com/albums/ac37/Abelsonite/Jarhead%202/DSC_4481.jpg[/URL] bo tu jest prawidłowo założona kolczatka - a czasem trzeba komuś wytłumaczyć na szlaczkach , wzorach i wykresach.I pokazać , że kolczatka by spełniała swoje zadanie , to nie kolia wisząca do kolan :diabloti:[/QUOTE] A proszę bardzo. Ja wcześniej korzystałam z tego zdjęcia [url]http://leerburg.com/Photos/prong%20and%20dom%20collar.jpg[/url] Prawda jest taka, że w przypadku mojego psa tak założona kolczatka [url]http://albahusky.pl/Czytelnia/kolcz-1.png[/url] po prostu nie działa :p
  25. [quote name='Kachna']Amber, nie będę się z Tobą sprzeczać co do kolorów, w TV były błękity i izabele, albinosów nie spotkałam w Pl. Był kiedyś temat o nich na forum. Ta barwa powstaje tylko przy chowie wsobnym, dość bliskim. Czy ja gdzieś napisałam, ze Jari jest nieszczęśliwy ? Czy ja gdzieś pisałam, ze powinnaś go oddać ? No piszesz teraz jak rozkapryszona dziewczynka. Ja nie kręcę się tylko wokół IPO, interesuję się też OBI, każdy sport jest dobry i każdy co innego lubi ;-), broń Boże nie narzucam Ci, ze masz z psem robić IPO. Psy lubią pracować z człowiekiem i o tym pisałam na forum dobermanim jak i tutaj wyżej. Co do labów, to aportery i też powinny pracować z człowiekiem a ludzie kupują je jako przytulaki. Retrievery powinny kilka godzin dziennie spędzać na pracy, można o tym przeczytać w dobrych poradnikach. A do leżenia na kanapie jest cała grupa IX FCI - "psy ozdobne i do towarzystwa" ;-)[/QUOTE] Kachna, przecież nie napisałam, że to ty sugerowałaś mi te rzeczy, tylko tak wywnioskowałam po rozmowie na forum, bynajmniej nie po twoich wpisach. Spytałam się tylko czy uważasz, że Jari jest nieszczęśliwy robiąc ze mną tylko proste posłuszeństwo, typu: siad, waruj, zostań, chodzenie przy nodze? Dodam, że robi je na suchą karmę, bo nie może na smaczki, a sucha wiadomo, że nie jest fajna. Na łup też nie, bo jest niebezpieczeństwo, że na mnie skoczy jak się rozentuzjazmuje. No i tym sposobem mam psa kanapowca. Ja nie myślę, że jest nieszczęśliwy. Jest pewnie szczęśliwy od niejednego kojcowego sportowca, kóry ma tylko zgarniać nagrody. Widziałam na youtube, różne metody szkolenia, szczególnie zapadł mi w pamięć dobek, który przy każdym zwrocie w marszu aż się kulił, bo wtedy pewnie dostawał w łeb. Inna sprawa to gadanie o psuciu rasy. Później ta sama osoba pisze, że zmieniła by dobka na owczarka niemieckiego. Pytam, jakim sposobem owczarki jakoś uchroniły się przed takimi wandalami jak ja i jednak mają linię pracującą? A co z tym 90% odłamem owczarków kanapowych? One też są nieszczęśliwe? Nikt nie broni hodować dobków użytkowych na Boga. Jari nie stał nawet koło takich psów. Wedle niektórych powinnam z Jarim latać na IPO, a z jamnicami ganiać po lesie na farbie, bo będą nieszczęśliwe... "Ja tak robię, a jak ty tak nie robisz to jesteś be, psujesz rasę, bierzesz dobka tylko ze względu na wygląd, kup sobie yorka". Takie aroganckie gadanie świadczy za przeproszeniem o zbyt długim kiju wiadomo gdzie. Oczywiście nie piszę tego do Ciebie Kachna (bynajmniej), tylko rozwijam dyskusję o użytkowości dobermana, choćby na forum. Nie kłócę się, że nic nie robienie jest dobre, wiadomo, że najlepiej, gdyby każdy pracował z psem tak jak ty, ale ty od początku chciałaś psa do sportu i pod tym kątem wybrałaś szczenię. Ja nie - może dlatego mam "mniejsze" wyrzuty sumienia, że jak nic nie będę robić z Jarim to wcale nie umrze i nie powyskakują mu brodawki. Prawda jest taka, że prawie nikt teraz nie bierze psa, pod kątem jego pierwotnych przeznaczeń. [quote name='WATACHA']Hi,hi jaka "pretencha" [URL]http://i883.photobucket.com/albums/ac37/Abelsonite/Jarhead%202/DSC_4884.jpg[/URL] Lubi chłopak sobie polatać ;) [URL]http://i883.photobucket.com/albums/ac37/Abelsonite/Jarhead%202/DSC_5114.jpg[/URL] Te uszy to on potrafi w każdą stronę wyginać :) [URL]http://i883.photobucket.com/albums/ac37/Abelsonite/Jarhead%202/DSC_4998.jpg[/URL][/QUOTE] Uszy doprawdy żyją własnym życiem :lol: [quote name='evel'][URL]http://i883.photobucket.com/albums/ac37/Abelsonite/Jarhead%202/DSC_4898.jpg[/URL] :loveu: [URL]http://i883.photobucket.com/albums/ac37/Abelsonite/Jarhead%202/DSC_5114.jpg[/URL] powinnaś mu dorysować pelerynkę, serio! :evil_lol: Co do umaszczeń - błękity są super, izabele mi się nie podobają, bo kojarzą się za bardzo z weimarami ;) Jednak chyba bym się bała jakich konsekwencji zdrowotnych - dużo się już naczytałam o komplikacjach różnych i psów np. niebieskich czy białych. Chciałam zapytać, jak Jari reaguje na innych ludzi, niż Ty i Twoja rodzina? Znaczy rozumiem, że pewnie w pierwszym kontakcie jest nieufny itd., ale później? Bo pamiętam, że moja suńka (w typie, co prawda) potrzebowała chwili, żeby się rozeznać, kim dla nas jest jakaś tam osoba i jak uznawała, że się znamy i jest między nami jakaś sympatia, to podejmowała decyzję, że ona też będzie tego kogoś lubić ;) Ciekawam jak to jest u samców. A, no i kochała dzieci niezależnie od wieku, ale ona się z dziećmi chowała od małego gluta :)[/QUOTE] Jasne, że komplikacje skutecznie odżegnują mnie od tych kolorów, tak sobie tylko gdybam ;) Co do innych ludzi to z dziećmi nie wiem jak jest gdyż Jari nie ma kontaktu. Martwi mnie to, ale nie mam znajomych dzieci, a obce nigdy nie chciały podchodzić :eviltong: Mam bratanka, ale on dopiero zaczął chodzić i Jari go chyba nawet nie traktuje jak człowieka, tylko "dziwne coś" - lepiej sobie pójdę ;). Z obcymi jest tak jak piszesz, na początku nieufny, nawet poszczeka "co to nie ja", ale potem jak widzi, że ja tą osobę lubię to zaczyna się przymilać. Ostatnio była u mnie moja przyjaciółka, którą Jari już kilka razy widział, ale i tak szczekał na przywitanie. Ona się go w ogóle nie boi więc normalnie się przywitała i jak już usiadła to zaczął jej wpychać łeb pod rękę do głaskania ;). Najgorzej jak ludzie się boją, reagują krzykiem, wtedy i pies się czuje niepewnie, bo nie wie co się dzieje i następuje odwrotna reakcja. Jedno jest pewne - Jari i pewnie inne doby tez, choć co ja tam wiem :eviltong:, nigdy nie będą biegły machając ogonkiem do nieznajomej osoby. W gestii właściciela jest jak takie przywitanie będzie wyglądać. [quote name='Unbelievable']Przecież nawet bordery też nie idą tylko do sportów, pasienia lub innego ratownictwa :hmmmm: po to istnieją różne linie żeby sobie z nich wybierać odpowiadające nam psy, i tak jak border z linii show będzie idealne szczęśliwy u rodziny która nie robi z nim nic poza długimi spacerami, rzucaniem patyczkiem i takich tam, tak samo szczęśliwy jest Jari przynosząc patyczki i będąc fajnym psem na kanapę :roll: Mój pies jest psem myśliwskim i robię z nim agility, frisbee i jest moim najlepszym psem nakolankowym, NIGDY nie był na polowaniu. Jestem zua :diabloti:[/QUOTE] Martyna, w tej forumowej dyskusji to nawet nie o linie nie rozchodziło, tylko pewna osoba zasugerowała, że pracującej linii dobków nie ma przez takich ludzi (jak ja), którzy biorą dobermana tylko na wygląd, a potem nic z nim nie robią :diabloti: bo to psuje rasę, a potem nie ma co rozmnażać. Ja to nazywam prawem rynku, skoro ludzie nie potrzebują ostrych psów obronnych, to może po prostu naprawdę są one zbędne i pretensje można mieć tylko do siebie, że się nie pracuje nad ich zachowaniem skoro mi się one podobają. Natomiast sugerowanie, że ktoś tam nie powinien mieć dobermana tylko labradora, bo nie lata po placu z pozorantem uważam za aroganckie. Tak samo jak tłumaczenie się po co mi doberman, skoro nie zamierzam go szkolić. Za przeproszeniem mamy wolny kraj i mogę mieć nawet fioletową świnię z Kongo, dopóki trzymam ją w dobrych warunkach i nikt (przynajmniej naocznie :diabloti:) z tego powodu nie cierpi.
×
×
  • Create New...