Jump to content
Dogomania

Amber

Members
  • Posts

    3568
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by Amber

  1. Dzięki, są na Karusku :) Myślę, że warto wypróbować.
  2. Niestety nie jest to prawda :( Nieodmiennie polecam wątek na forum molosy do poczytania http://www.pupileo.pl/showthread.php?t=10359 jako, że także posiadam rasę podatną na skręty to przeczytałam calutki i niestety wnioski nie są wesołe. Psy skręcają się bez powodów. Jedne po suchym drugie po BARFie, na pełen i na pusty zołądek, we śnie i po zabawie... Gdyby faktycznie skręty występowały tylko na pełne żołądki po szaleńczych zabawach to by... nie występowały. A dogi niem są niestety zdecydowanym nr. 1 w częstości skrętów. Jeżeli chodzi o rasy podobne, to popatrz po innych molosach :) Jak aniołki ^^ ;)
  3. Dzięki za odpowiedź. Ostatnio jest z nią nieco lepiej, częściej wychodzi z posłania, choć przykro mi patrzeć jak jej się te nóżyska rozjeżdżają. Myślałam może nad jakimiś butami, ale ona zawsze była typem wrażliwca i nawet w kubraku czy szelkach nie chciała zrobić kroku. Obawiam się, że z butami byłoby to samo :(
  4. Z ONkami jest głównie ten problem, że teraźniejsze egzemplarze to często kaleki psychiczne (bojaźliwość, nerwowość, nadmierne szczekanie) jak i fizyczne (zady do ziemi), no i żaden pies nie rodzi się Szarikiem czy Alexem. ONek w mieszkaniu będzie też na pewno sporo kłaczył no i brudził (duży pies z gęstą sierścią). Jeżeli szczeniak to musisz się poważnie przyjrzeć hodowli, pogadać z hodowcą itp. no i wziąć kogoś do pomocy z łbem na karku, bo serio 10h samotności dziennie dla szczeniaka to nie są dobre warunki. Z własnych obserwacji powiem tak, na wiosnę u mnie na osiedlu pojawiły się 2 szczeniaki ONka. Obecnie oba podrostki chodzą w kagańcach, drą ryja na wszystko co się rusza i kompletnie nie słuchają się właścicieli, ciągając ich na smyczy, a bydlaki ważą pewnie po 40 kg już... Oba zdążyły oberwać manto od mojego dobermana na spacerze, gdy podbiegły w celach bynajmniej nie zabawowych i ogólnie przedstawiają obraz nędzy i rozpaczy jeżeli chodzi o psychikę. Dlatego kwestia odpowiedniego doboru hodowli, jak i wychowania jest kluczowa, ale w tym ci nie pomogę, bo się tą rasą nie interesuje.
  5. Są myślę w DT psy które lubią koty, tolerują inne psy i umieją jeździć samochodem. Tylko trzeba sobie zdać sprawę, że pies to nie koncert życzeń i ten wychowany od szczeniaka też może rzygać w aucie czy nie lubić suki rodziców ;)
  6. Rasa oczywiście ma znaczenie, ale co tak naprawdę wyrośnie ze szczeniaka nie wie nikt... I co dla ciebie znaczy "ciężkość układania"? Każdego szczeniaka trzeba nauczyć: załatwiania się na dworze, zostawania samemu w domu, chodzenia na luźnej smyczy itp. Co do dalszych kłopotów: tego nie wie nikt. Może ci się trafić diabelski labek i aniołek rottweiler ;) Ale ogólnie z dużych psów, spokojniejszych są polecane właśnie laby, goldeny, może bokser (choć to już nieco bardziej aktywne psy), AST czy bull (choć dla mnie to średnie psy, nie duże, aktywność też może być różna), może ONek po (hehe) zrównoważonych rodzicach? Choć te 10h dziennie przy szczeniaku jest trochę niewykonalne, bo maluch potrzebuje spacerów co kilka godzin, jak dla mnie bez pomocy z zewnątrz się nie obejdzie. Starszy, sprawdzony pies z DT jest lepszym rozwiązaniem dla was niż szczeniak, wtedy i rasa przestaje mieć większe znaczenie, bo masz już "gotowca".. Oczywiście trzeba też mieć na uwadze, że fundacje bywają nierzetelne i opisują psa jako ideał, tylko po to aby go wypchnąć do adopcji, a w nowym domu zaczyna sprawiać niemałe problemy.
  7. Owczarek belgijski czy holenderski to nie są psy dla mało doświadczonych osób, i też średnio mi się widzi trzymanie takiego psa po 10h dziennie samemu. W waszym przypadku chyba najlepszy byłby już starszy, ułożony pies z fundacji, sprawdzony do dzieci, z mniejszym temperamentem itp., bo jak dla mnie układanie psa "do dziecka" jak dziecka nie ma to utopia. Psy nie są teoretykami i nigdy nie wiadomo jak zwierzę zareaguje na dziecko, jeżeli nie miało z nim styczności.
  8. Logiczne jest, że jeżeli mój doberman ma lat 6, a jedna z jamnic lat 17 to, że dobek był dokupiony w trakcie ;) Szczerze mówiąc jedyne o co zadbałam to, żeby doberman nie był suką (co w sumie z biegiem czasu uważam, za też bez sensu ;)) bo już 2 suki miałam i kupiłam psa, żeby się lepiej dogadywały. To czy psy się dogadają jest w zasadzie bardzo osobnicze. Jamniki mają mocne i niezależne charaktery, doberman natomiast w starciu z nimi zachowuje się jak młodszy, głupszy brat, ale tak naprawdę stadko mam bardzo zgrane. Mogę im postawić 1 miskę i będą z niej we 3 jadły bez żadnego warknięcia. Natomiast nie jest to kwestią wychowania, a po prostu charakterów (co czasem psiarzom przez gardło nie przechodzi :p) bo one po prostu nigdy nie miały ze sobą spięć. To, że pies jest nietowarzyski dla obcych psów nie znaczy, że nie będzie się dogadywał "ze swoim" kolegą w domu. 8-10 lat w przypadku doga to i tak bardzo dużo. Niestety na skręty padają psy 1-4 letnie i to jest prawdziwa tragedia.
  9. Ja mam jamniki i dobermana. Tez nieco duża rozbiezność wielkości, do tego dobek nie należy do najdelikatniejszego sortu ;) i juz tak sobie szcześliwie żyjemy prawie 6 lat. Jamniki mam tez starsze bo 17 i 8 lat. Wiem, ze na dogo jest sporo "rodzin mieszanych" ;) Kaukaz i grzywek, york i dogo Canario itp i chyba nikt nie narzeka i każdy żyje ;) Wydajesz sie rozsądna osoba, masz fajne warunki na olbrzyma, do tego dogi niemieckie to nie jest jakas super-hiper aktywna rasa wiec moim zdaniem powinno byc okej. Jedyne czego bym sie obawiała to kiepskiego zdrowia dogów, szczególnie skrętów żołądka. No ale to juz decyzja która trzeba podjąć samemu. No i skoro dużo czytasz dogach to na pewno jestes tego świadoma.
  10. Hm... Może ktoś zechce mi doradzić w tym wątku. Otóż posiadam 17-letnią jamniczkę. Jej stan jest... Nierówny. Nie widzi, nie słyszy (jeżeli tak - to w bardzo słabym stopniu), ma niedowład tylnych kończyn (po wypadku kilka lat wcześniej), ma kilka guzów, ale niezłośliwych (ot tłuszczaki, ale rosną, a operacja nie wchodzi w grę) i dość solidną demencję. Dużo pije, i tak samo dużo robi siusiu - na podkłady. Codziennie idą co najmniej dwa + kupa, którą czasem robi w swoim legowisku. Ogólnie nie kontroluje wydalania za specjalnie. Ma apetyt (i to solidny!) i "zrobione" zęby (a raczej ich brak ;)) kilka lat temu, więc jedzenie nie sprawia jej bólu, pyszczek jest w porządku. Ze spacerami jest różnie, ale raczej negatywnie. Wspomagana Inflamexem, ale mam wrażenie, że psychika zawładnęła ciałem i mimo, że jest tak na dostatecznie plus (nie licząc chwil, gdy nogi jej się rozjeżdżają i nie może wstać) to czasem zaprze się, nie chce dalej iść, widać, że się boi, trzęsie... A czasem jest tak, że chodzi chętnie, wącha, zbierze coś z trawnika :p ale to raczej latem i jesienią, teraz gdy spadł śnieg nie chce w ogóle chodzić, nigdy tego nie lubiła ;) więc na starość tym bardziej - spacer wygląda tak. że biorę ją pod pachę, stawiam na trawniku, ona pokracznie zrobi siusiu, kupę, pod pachę i do domu. Niestety 3 spacery dziennie już dawno przestały wystarczać. Po nocy cały podkład jest zasikany + kupa. I właśnie przez tę nierówność stanu, boję się, że przeoczę moment, gdy ona będzie cierpieć. Gdyż czasami jest źle - kupa w posłaniu, stanie i gapienie się na ścianę, warczenie na młodsza jamniczkę bez powodu, chwile kiedy rozjadą jej się nogi i nie może wstać, męczy się, panika na spacerach, trzęsiawki w domu - myślę, że stresuje się dlatego, że nie widzi i nie słyszy, a także przez demencję. Z drugiej strony ma apetyt, czasem do nas przyjdzie pouczesniczyć w życiu rodziny ;) , nie jest na nic ciężko chora fizycznie - miała robione badania z 2 lata temu i wszystko było okej. Jest zadbanym psem - wysterylizowana, ząbki czyste, wspomagana suplementami. Po prostu starość ją dopadła. Nie chciałabym żeby cierpiała. Czasem mam wrażenie, że cierpi, a czasem, że jeszcze nie jest tak źle... Ciężko mi to samej ocenić. Jak myślicie, czy pies przez demencję może cierpieć mimo tego, że ciało jeszcze jako tako się trzyma?
  11. Mój największe sraczki miał po hiper-super kamie bezzbożowej, a poczciwego Brita Premium Light jakoś toleruje. Zauważyłam, że im karma ogólnie bogatsza w tłuszcze i "cięższa" składnikowo tym gorzej mu robiła... Już na Brit Adult Large jest sraka i z RC Gastro, bo za "ciężka", Care nawet nie próbuje, bo wiem, że byłoby to samo. Ale co psi żołądek to obyczaj. Jeżeli Bosch mu służy to próbuj. Czekam na feedback :)
  12. Jeżeli się tego obawiasz to malutkimi kroczkami powinnaś mieszać karmy ze sobą. U nas jest tak, że nawet zmiana worka powoduje sraczke na 3 dni, dlatego mieszam nawet starą karmę z nową, tego samego typu ;) Ale ogólnie Jari z powodzeniem od kilku lat je mieszankę Brita Light z RC Gastro Moderate Calorie. Właściwie RC je ćwierć kubeczka, a resztę Brita (co jest kojące dla mojego budżetu ;) ) jednak ta domieszka RC jest niezbędna. Po samym Bricie tak po ok. 2 tyg. mamy już mega sraczkę. Myślę, że możesz kupić Boscha i zacząć powolutku mieszać.
  13. Tak, foty stare, testowałam wklejanie z dysku ;) Kolega to Julek. Obecnie pewnie by jeden zjadł drugiego :p
  14. Jamnice nie chciały pozować ;) Fakt, dodawanie zdjęć prosto z kompa na plus. Ale brak emot i banerków? Do dupy. Cóż, jestem na dogo od praktycznie samego początku, chyba nic mnie już nie zdziwi ... Najbardziej byłabym w szoku gdyby się tym forum ktoś faktycznie zajął xd
  15. Super. Daj znać po jakimś czasie czy pomogło :)
  16. Te które ci podlinkowałam - tak. Inne wersje mają zastrzeżenia co do szczeniąt, tak więc uważaj.
  17. http://www.bhg.com/shop/martha-stewart-martha-stewart-pets-stripe-tie-dog-collar-p54190212597bc52e0e45f5281673e652.html Nie wiem czy wyjdzie na dobre, nie ma nawet banerków ;) Ale jak to na dogo - myślisz, że nie może być gorzej, a pokazują ci, że się bardzo mylisz :P
  18. W Niemczech na pewno też są sklepy internetowe z karmą, gdzie kupisz Trovet, ot chociaż ten http://shop.trovet.de/ naprawdę, alergia to nie zabawa i lepiej na psie nie eksperymentować. Karmy, które masz nie nadają się dla alergika.
  19. Jakąś? To nie może być karma "bez kurczaka" tylko dieta eliminacyjna. Często karmy bez kurczaka mają tłuszcz drobiowy, który uczula tak samo i mnóstwo innego syfu Jeżeli nie chcesz kupować Trovetu, możesz gotować jakiś inny rodzaj mięsa, ale prawda jest taka, że najlepsze są mięsa dość drogie, jagnięcina, królik itp.
  20. Myślę, że twój pies ma alergię pokarmową. Kurczak bardzo często uczula. Spróbowałabym suchej karmy z jak najmniejszą ilością składników, bez kurczaka. Trovet ma fajne: http://zooart.com.pl/product-pol-6246-Trovet-DPD-Intestinal-Duck-Potato-dla-psa-3kg.html http://zooart.com.pl/product-pol-6215-TROVET-LRD-Hypoallergenic-Lamb-dla-psa-3kg.html http://zooart.com.pl/product-pol-6225-TROVET-RRD-Hypoallergenic-Rabbit-dla-psa-3kg.html
  21. Mój pies jest na Intestinal Gastro Moderate Calorie i też tylko tę teraz toleruje, tak więc wiem z czym musisz żyć ;) Moim zdaniem, jeżeli dobrze przyswaja Juniora to bym go na niej zostawiła. Nie patrzyłabym za bardzo na dopisku "junior, adult, light" itp. tylko na skład karmy. Jeżeli różnica jest niewielka (choć w przypadku naszych wrażliwców ogromna) to po co zmieniać?
  22. Testuje nowe dogo w wersji "znowu nikt się nas nie pytał o zmiany" :P Pozdrawiamy jeszcze świątecznie. Nowych fot nie ma i do wiosny pewnie nie będzie. Praca zajmuje mi czas w ciągu tyg, a w ostatnie weekendy przy -15 średnio mi się chce foty robić :P \ Łaknących fot ;) zapraszam też na naszego Instargama ^_^ https://www.instagram.com/jarheadcortina/
  23. Amber

    Gru&Tofik

    Lubię to :D
  24. Jari i tak zrobił ogromne postępy, ale pewne rzeczy chyba zostaną z nami na zawsze. Ciężki charakter ma ten pies, niestety trzeba go traktować trochę jak upośledzonego, bo nigdy nie wiadomo co zaraz wywinie. Jego można by było zapchać smaczkami do pęknięcia żołądka, a nic by to nie dało i tak samo, można by go kopać do śmierci i też to bez sensu.On po prostu nie potrafi ogarnąć, mimo, że wie i, że się stara. Z pewnym rozrzewnieniem obserwowałam próby mojego nowego TŻ, który stwierdził, że się zajmie Jarim, bo sam wyszkolił owczarka, miał dobermankę, a pieski jego matki też chodzą jak w zegarku (fakt, przemiłe kundelasy poziom trudności Cortiny xd)... Owszem, Jari ma przed nim respekt, najprawdopodobniej z racji siły, ale sam stwierdzil po czasie, że Jari ma coś nie tak z banią, bo po prostu nie utrwala zachowań... Można siłą, można prośbą.... On i tak zapomni. Jak się mu przypomni, będzie się kładł do nóg, ale za minutę i tak wróci do tego co mu pasuje.. w danej chwili. Utrwala odruchy, co dało mi kontrolę w danej chwili np. podczas mijania psów czy ludzi, wtedy komendą go skupię na sobie, ale nie utrwala zachowań, tak więc trzeba w kółko powtarzać wszystko jakby się to robiło za pierwszym razem. A, że charakter ma paskudny, nikogo nie toleruje poza najbliższymi (takimi naj, naj, naj np. moich małych bratanków chce zeżreć, bo dzieci nie znosi jak zarazy, mimo, że nigdy mu żadne nic nie zrobiło) to ciężkie to życie z nim. Z nim by było wszystko dobrze, gdyby nie nakręcał się na wszystko tak straszliwie. On ma dwa biegi. Napierdalaj albo stój :D Nic pomiędzy. Jak np. dzwoni mi budzik o 7, on już o 6 zaczyna się kręcić, bo przecież o 7 JUŻ zadzwoni i będzie spacerek. A zanim się na ten spacerek wyjdzie, to dyszy i lata po domu jak pojebany bo tak się zdążył podjarać. Wtedy też nic nie działa, krzyki, bicie, olewanie... Dostaje drgawek, wyje, piszczy i oczywiście puszcza mega bąki haha. Jak się go długo zaczyna olewać, to owszem się uspokoi, ale zanim się pójdzie po smycz to już jest na etapie drgawek. Można tak łazić cały dzień. Kiedyś miałam dużo czasu to tak robiłam. Bez rezultatu, przy drzwiach od klatki i tak był już na najwyższym biegu. Jak mu się dawało korektę, żeby się uspokoił to zaczynał wyć jakby go ze skóry obdzierano i kładł się do nóg, bo był na tak wysokim pobudzeniu i zupełnie tracił kontrolę nad sobą. To zabawne, bo chcesz żeby pies przestał drzeć ryja, więc zaczynasz mu to perswadować, a ten zaczyna drzeć się jeszcze głośniej :D A przeciągać wyjścia na spacer też nie można w nieskończoność, bo w końcu się zleje w domu. Teraz w ogóle nie mam czasu na "poranne zabawy", zresztą ile można robić to samo? Myślę, że tyle ile się dało wypracowałam. O dziwo, nikt mi sprawy w sądzie nie założył, więc i tak myślę, że odniosłam sukces jak na te porę xd
  25. Po okresie dorastania mu się tak porobiło. To nie jest pies, którego można bezkarnie bić - przekieruje agresję na ciebie. TŻ ma dużo więcej siły niż ja i po prostu go jedną ręką podnosi do góry za obrożę i daje zjebkę głosowo, ale to nic nie daje, bo on się nie uczy. On ma jak w tym filmie Memento - pamięta coś góra kilka minut :D , a potem i tak robi swoje ;) Dlatego jest to tak wykańczające, bo można coś powtarzać milion razy, a on i tak się nie nauczy. On ma coś z głową, bo to wszystko jest przez ekscytację - on wie, że robi źle, np. zaczyna ciągnąć, wystarczy cmoknąć, pies nagle znajduje kontakt z ziemią i równa, ale... na minutę? Potem znowu zaczyna ciągnąć, więc daje się już mocną korektę - ten się prawie rozpłaszcza na ziemi BO WIE, że nie wolno, ale za chwilę i TAK się na czymś zafiksuje i traci kontakt... I tak w koło macieju już 5 lat xd To jest właśnie znamienne, że on wie, ale jest tak podniecony otoczeniem, że potrafi się skupić tylko na chwilkę. Są psy, którym się zwróci uwagę RAZ, a te do końca spaceru będą pamiętać. Jari pamięta na minutę, a potem jest to samo. I to jest nawet przykre, bo skoro pies się rozpłaszcza na ziemi przy korekcie, to wie, aż za dobrze, że źle robi, tylko co z tego skoro tak samo jak gwałtowna jest reakcja na korektę, tak samo gwałtowne są wszystkie inne reakcje z agresją włącznie. U niego to jest 100% problem nerwowy, on po prostu daje się ponieść emocjom i ma zero samokontroli jakiejkolwiek. Biedny pies w sumie z niego jest, bo on ma się bardzo stara być grzeczny, ale przez ten zryty baniak mu nie wychodzi :P
×
×
  • Create New...