Jump to content
Dogomania

Amber

Members
  • Posts

    3568
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by Amber

  1. Brum na tym zdjęciu wcale nie wygląda jakby kochała wodę :eviltong:
  2. [B][url=http://glitery.pl/][img]http://moje.glitery.pl/text/273/117/5-BigLove-5934.gif[/img][/url][/B]
  3. Jakbym Jariego i Cortine widziala ;)
  4. [quote name='Unbelievable']Amber, zoba ;-) [URL]http://sklep.doctordog.com.pl/pl/p/Sucha-karma-Doctor-Dog-Pakiet-15kg/78[/URL] strasznie prosty skład, może akurat będzie pasował a Bruma sierść ma ciągle całkiem fajną, trochę łupieżu przy czesaniu ale to nic męczącego. Może Jari nie przyswaja tego gastro tak dobrze jak się wydaje?[/QUOTE] To, że jest naturalny to nie dobrze... U Jariego chyba się sprawdza model jak najbardziej przetworzonej żywności :roll: Co do sierści to wiadomo, że każdy ma inaczej, ale ty podajesz tę karmę od niedawna. Poczekaj 3-4 miesiące jeszcze ;). Jari na niej przybiera na wadze i nie wygląda jak szkielet, a to najważniejsze. Na innych karmach sierść miał piękną i to jedyne co miał ładne :lol: Co do rodziny i psów to jak widać, nie chodzi o to czy pies jest duży, mały, miły czy rozwydrzony - chodzi o ludzki gust. I nigdy nie wiadomo na kogo się trafi :-P Agresywny dog o którym kiedyś pisałam jednak mieszka na moim osiedlu :loveu: Byłam z już z psami pod klatką, kiedy słyszę ujadanie ale nic nie widzę... Wytężam wzrok i widzę tego doga na drugim końcu osiedla, którzy szczeka na moje psy :mdleje: Moje go nawet nie zauważyły... Jeżeli ten pies jest tak agresywny za młodu to ja naprawdę tego nie widzę. Dziś był z panem, nie panią, na obroży 2,5 cm, oczywiście bez kagańca :-P Będzie kiedyś z tego jakaś tragedia, ja mam to w dupie bo jak się ten kolos swoim mądrym właścicielom wyrwie to ja zdejmuje Jariemu kaganiec i niech się dzieje wola nieba. Nie będę stała i patrzyła jak mój pies jest gryziony przez innego 2x większego i nic nie może zrobić. W razie czego powiem, że mu spadł przy szarpaninie :-P
  5. Za duże też nie jest fajne :eviltong:
  6. Hehe bo ty faktycznie trochę przesadziłeś - 2 duże psy i jeden średni... Ja się w życiu na drugiego dobka bym nie zdecydowała bez domu z ogrodem ;). Choć i u mnie miało być inaczej. Jari mnie trochę przerósł i fizycznie i mentalnie, ale trzeba to znieść. Jest moim wymarzonym dobermanem, jak na niego czasem patrzę to mam łzy w oczach jaki jest piękny i w ogóle i to mi na pewno sporo wynagradza :lol: Teraz to jest praktycznie tak, że mam tylko 2 psy. Finka nie doszła do siebie po wypadku i już nie dojdzie. Jej aktywność ogranicza się do wyniesienia jej na rękach na trawnik, kupa, siusiu i do domu. A w domu cały czas śpi. Na wołanie, że czas na spacer już nie wstaje. Trzeba ją budzić i wynosić. Tylko do michy wstaje i sama przychodzi ;) Ma lepsze i gorsze dni, ale to już nie to samo. Nie pochłania w ogóle żadnego czasu, jakby jej nie było. Natomiast durny duet już tak, ale Cortina też jest taka, że może cały dzień spać. Jari robi za 3 psy co najmniej myślę, ale ty też masz Lucasa, a dodatkowo Czarka i Kaję. Żaden z tych psów nie jest niedołężny itp. Że cię podziwiam to mało. I nie neguję, że możesz mieć dość, ale kurczę... Są ludzie, którzy oddają jednego psa bo coś tam... I to miłego, spokojnego, bezproblemowego. Wiem, że jakbyś został tylko z jednym psem, nawet z Luciem to byś już zupełnie inaczej myślał. Ja też w zamierzeniu mam tylko jedną dobermankę. Że skończyłam z kalekim jamnikiem, drugim narwanym w sile wieku i ponad 40 kg porąbanym dobkiem to już złośliwość życia i nauka, że często nie jest tak jak wcześniej planowaliśmy :lol: Ale nie uciekam od tego, bo to tak jakbym uciekała od całego swojego życia. [QUOTE] ja też nie zrobiłam tak dosłownie, ale przesiedzę ten miesiąc w Łomży jednak, no i czasem chcę gdzieś pojechać na 2-3 dni nie ciągnąc ze sobą psa [IMG]http://www.dogomania.pl/forum/images/smilies/icon_wink.gif[/IMG][/QUOTE] Od tego jest hotel ;). Tylko ja tylko tak gadam ale jak przychodzi co do czego to zadaje sobie pytanie czy mi ten wyjazd jest AŻ tak potrzebny ;). Ja jestem typem domatora. Miasto zapewnia mi wystarczająco dużo rozrywek, nie muszę jeżdzić niewiadomo gdzie by coś zobaczyć. Serio, ja naprawdę jestem szczęśliwa. Ale muszę to cały czas każdemu z osobna udowadniać ;).
  7. [QUOTE]ja wiem że jakbym przyprowadziła do domu dobka to bym wyleciała razem z nim i nikt by mi nie pomógł [/QUOTE] Ot, dlatego nigdy tego nie zrobiłam ;) U mnie to było nieco inaczej i nadal jest, bo ja z Jarim na początku mieszkałam zupełnie out od rodziców, a teraz tylko za ścianą. Gdybym im przyprowadziła dobka i powiedziała - on tu teraz będzie spał w waszej sypialni i sikał na wasz dywan to też by się wkurzyli :evil_lol: Tu raczej chodzi o nietolerancję nie bo nie. Chyba najbardziej ich boli, że "co ja robię ze swoim życiem" jakby nie mogli zrozumieć, że dla mnie pies nie jest ooogromnym ciężarem jakim im się wydaje, że jest. Nie potrafią sobie wyobrazić, że ja tak tego nie postrzegam. Cały czas słyszę, że jak nigdzie nie pojadę czy nie wyjdę "bo pies", kiedy to naprawdę jest do rozwiązania i dobrze sobie radzę ;).
  8. Ja powiem szczerze Jariego u mnie nie lubi nikt oprócz mojej mamy, która była jedyną osobą, która mnie wspierała choć trochę w czasie choroby ale niewiele mogła. TŻ go lubi, ale jak wszystko jest w porządku. Gdy tylko zaczyna mu zawadzać wtedy jest odwrót i narzekanie. Reszta rodziny go nie znosi :p Szczerze ci współczuję tej sytuacji, znam ból i nie jest to ani trochę komfortowe. Mój ojciec za nic nie może zrozumieć czemu Jari nie jest jak Finka :lol:, która dla niego jest ideałem. Bo w sumie jest, ale nie każdemu jest to dane ;).
  9. Opowieść o pająku i klopie hahaha :evil_lol:
  10. [QUOTE]Myślę że nie dlatego że nie traktuje psa jak członka rodziny, tylko że ludzie niektórzy są tacy, że jak mają coś za darmo to nie zawsze dbają o to jak należy, tzn jak jeden z drugim za coś zapłaci, czuje że jest to wartościowe i decyzja jest tym bardziej przemyślana, tak chociaż mi się wydaje.[/QUOTE] Tak często się myśli, ale moim zdaniem to jest mocno wybiórcze. Niektórzy zupełnie nie dbają o nic i kupują psa dla szpanu. Można to dobrze zauważyć jeżdżąc po dzielnicach willowych. Dom jak pałac, mercedesy na podjeździe, a w kącie buda z mikroskopijnym kojcem najczęściej z huskym albo DONem. Sąsiedzi TŻ mieli takiego DONka. Wypuszczali go na 5 min. Po kilku latach gehenny pies stał w obsranym boksie, a tej wiosny ludzie się psa w "tajemniczy" sposób pozbyli, a na miejscu kojca postawili trampolinę. Na pewno bardziej się z niej cieszą niż z psa. Doberman jest psem wysokiego ryzyka jeżeli chodzi o takie sprawy. Tym bardziej, że wielu ludzi nie ma pojęcia, że to nie czworonóg do budy.
  11. Akurat w przypadku Jariego upozorować atak to żaden problem :evil_lol: Ja nie chce się wywyższać w żaden sposób ale jestem jedyną osobą, która psy po prostu akceptuje. TŻ, czy nawet moja mama, o reszcie rodziny nie wspomnę mają momenty załamania i zaczyna się gadka "po co ci te psy, z nimi jesteś uwiązana". TŻ ostatnio tak gadał jak chciał żebyśmy wyjechali na weekend do SPA. No ale co z Jarim? Ano nic. Jest i tyle. Wzięłam to na siebie i nie śmiem kombinować na boki. Jakby co zawsze jest hotel. Co przeżyłam w trakcie choroby to moje. Gigantyczne awantury. Teksty - jak ty nie znajdziesz kogoś kto tego psa weźmie, to my go oddamy do schroniska jutro. Szantaż. Ten pies to pomyłka, jak ty sobie to wyobrażasz z tą nogą, co będzie potem, a jak będziesz kaleką? Itp. Jari też niczego nie ułatwiał, bo zaczynał wyć od 6 rano, niszczył, był totalnie nieznośny. Ogólnie przykro to mówić, ale wszyscy się wypieli i uważali, że to tylko pies. Zostałam sama, na łasce innych, nie wiadomo ile czasu przykuta do łóżka. A nie mogłam wstać bez pomocy nawet do toalety. Tak więc pośrednio wiem co to znaczy mieć problemy ale się nie poddać i walczyć o swojego psa. Nawet jak jest ciężko, nawet jak wydaje się, że nie ma wyjścia. Ale to jest mój pies. I ja jestem za niego odpowiedzialna. O dziwo jak wstałam z łóżeczka i zaczęłam chodzić to nagle pomysły o oddaniu psa się skończyły i wszyscy byli szczęśliwi. Nie jestem osobą bez wyobraźni i wiem o co chodziło rodzinie, bo przecież w razie czego to na nich spadnie obowiązek, ale ja nie zakładałam innej opcji, że wstanę i zacznę chodzić. Rehabilitacja przebiegała tak szybko, że się rehabilitanci drapali po głowie i pytali jak ja to robię. A ja po prostu miałam doping ;). Do czego zmierzam. Miałam czas na rozkminkę co zrobię z psem i serio mi żadne dobre myśli go głowy nie wpadały. Na myśl o wystawieniu psa na Allegro na zasadzie pomyślunku rodziny - to młody, ładny pies, na pewno komuś się "przyda" - miałam torsje. Dosłownie i w przenośni :p Znowu może będzie, że wywyższam siebie i psa, ale Jari to jest pies dla konesera ;). Ani do sportu się nie nada, bo psycha nie ta, na wystawy też średnio bo żadna z niego gwiazda, ani na kanapę dosłownie, bo jest nadpobudliwy, ani jako pupilek rodziny, bo obcego to raczej zje niż da się pogłaskać nie mówiąc o delikatności słonia, małe dziecko mógłby połamać w 1 sekundę. Najwyżej na ogród jako stróż, ale przecież nie do budy, a oprócz tego, że stróżuje, to trzeba go znieść razem z całym pakietem jaki za sobą niesie, a do tego trzeba być aniołem. Np. on nie będzie stróżował sam z siebie bo i tak łazi cały czas za tobą, brudzi koszmarnie, z tego co przyniesie na łapach można by usypać piramidę. A jak się go zamknie to wyje. Ja przyznam się przez jego styl bycia jestem czasem na krawędzi :lol: Tylko ja go kocham i mu to wybaczam - a czy pokocha go ktoś inny? :roll: Jak widzę z jakich powodów ludzie oddają psy to Jari ma tych powodów 1200, niektóre bardzo poważne. Oczywiście patrzę na niego przez pryzmat swojej osoby i mojego maminego podejścia, nie twierdzę, że u kogoś innego też mógłby mieć dobrze, ale powiedzmy sobie szczerze takich ludzi jest mało. I prawdopodobieństwo, że na taką by trafił jest bliska zeru. Przy tradycyjnej sprzedaży do "dobrego domku". Się wygadałam ;).
  12. Ja też mam małe i duże, ale tylko duży mnie spełnia w 100% ;). U mnie to nawet nie chodzi o komfort, to raczej styl życia ;)
  13. Dla mnie pies i słowo pozbyć się wzajemnie wykluczają :eviltong: Jaki by ten pies nie był i jak nam "przeszkadzał" jest mój, ja go wychowałam i ja ponoszę za niego odpowiedzialność. Tak mam we łbie poukładane. I serio, gdyby było tak, że nikomu bym dobremu psa nie mogła oddać, a mogłabym go albo sprzedać w obce (zupełnie) ręce to bym się już bardziej zastanawiała nad eutanazją. Bo znając polską mentalność, odwiedzając wątki na PwP rysuje mi się zły obraz. Jeszcze zależy jakiego psa. Jariego? Wielki, narwany, bardzo drogi w utrzymaniu... Sprzedać obcemu, który pewnie poleci na wygląd? Nie. Raczej nie. Jamnice już prędzej. Ale to jak mówię. Serce by mi stanęło.
  14. Ja może do tego podchodzę zbyt emocjonalnie, no ale już taka jestem. Dla mnie pies to nie samochód, to część mnie i praca jaką w niego włożyłam była naszą wspólną chwilą, a nie umiejętnością z której potem mogłabym czerpać korzyści. Dlatego mnie cały ten świat sportów nie pociąga, bo tam się ma do psa inne podejście. Mi jest bliżej do bajek Disneya :eviltong:
  15. Ja nie traktuje psa jak przedmiot może dlatego bym go nie sprzedała. Nie siedzę też w psach sportowych tak więc nie wiem jak się tam sprawy mają. Dla mnie rozstanie się z psem to tragedia, a nie kalkulacja ile umie i ile karmy zeżarł. Każdy ma inaczej ;).
  16. Dobermany z tego co wiem są jedną z droższych ras, 2500 to minimum. Choć cena 3900 to jakaś z kosmosu moim zdaniem za 2 letnią sukę bez tytułów :roll:
  17. No jakby chcieli to ja tym bardziej bym oddała, a nie kazała płacić. Obcemu to już mi naprawdę bez różnicy czy oddaje czy sprzedaję. Myślisz, że jak ktoś wyda na psa 3000 zł to będzie lepiej o psa dbał? W końcu te suki też zostały za tyle kupione i jakoś ich to nie uchroniło. To naprawdę nie sprowadza się tylko i wyłącznie do kasy ale do tego co ma człek w głowie.
  18. Ja mam samochód nie muszę pociągiem :eviltong: Serio, dla mnie bez porównania jest pies duży i mały. Szczerze to jakby miała do wyboru teraz mieć psa małego czy nie mieć w ogóle, to bym wolała nie mieć chyba. Dla mnie osobiście to żadna radocha. Ale ja jestem dziwna :diabloti:
  19. [QUOTE]Przecież włożyliśmy w tego psa kupę kasy, pracy (a w moim przypadku na prawdę mnóstwo stresu, rozterek, pracy ponownie, nerwów, łez i nieprzyjemności), kupiliśmy toto też za pewną niemałą sumkę, i co, oddać? [/QUOTE] Tak :p No to gdzie byś sprzedała tego dorosłego, ułożonego z rodo i macicą psem? Jak nie na Allegro? Bo przecież znajomi nie chcą.
  20. Czego tu zazdrościć? Pokurcza? :evil_lol:
  21. Już zjadłam :D A raczej Cortina mi zjadła :diabloti:
  22. E tam, pies to się kolana zaczyna :eviltong:
  23. Co? Nic z tych rzeczy, to obronne narwańce mają takie skłonności, te pieski to są mega spokojne :eviltong: Nie ma małych/średnich psów, które były w pytę :diabloti:
  24. AST i pit jest średni :eviltong:
  25. A ja bym oddała - bo przyjaciół się nie sprzedaje. Raz, że nie wolno ;) a dwa, że po prostu nie... Wszystko jedno czy ma papier czy nie... Ja pierdziele... Jem frytki... Przyszedł jamnik (Cortina) spojrzała się na mnie 1 sec i już jej musiałam dać frytkę [IMG]http://www.dogomania.pl/forum/images/smilies/mdleje.gif[/IMG] Jari to się może we mnie wgapiać i godzinę i najwyżej w łeb zarobi [IMG]http://www.dogomania.pl/forum/images/smilies/eviltongue.gif[/IMG]
×
×
  • Create New...