Jump to content
Dogomania

Max

Members
  • Posts

    67
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Max

  1. Max

    Ogon

    Zgadzam się co do tego, że ten dzień, jest beznadziejny. Pieskowi współczuje.
  2. To jest chyba najgorsze we wszystkim, że czasy dyktowania warunków przez nature skończyły się niemal całkowicie, dziś człowiek musi wszystko dyktować, jestem ciekaw co będzie za 50, albo za 100 lat...
  3. Drogi N droga B, drogi Z, przestancie P, bo bedzie G :fadein:
  4. Max

    hasky=wilk

    No dlatego trzeba zawsze nosić narzędzia tortur przy sobie. To przykre co piszesz, a jak bede przy okazji w zoo w chorzowie, to moze wypuszcze tego wilka na wolnosc. Aaaa poza tym to zapomniałem, że jesteś z chorzowa, no tak, to nie dziwie sie ze widzisz takie widoki, slask jest taki piekny, ja w dabrowie widze to samo, albo gorzej...
  5. Max

    hasky=wilk

    popku :-) niekoniecznie muszą mieć husky jako psy stróżujące, może poprostu trzymają psy na zewnątrz, a nie w domu.
  6. To bardzo dziwne, a skad telewizja dowiedziala sie o tym incydencie?
  7. dokładnie, dla polaka zawsze będzie się liczyć kasa, inaczej sytuacja w której mama zabiera ze soba 2 synkow, wsiada w autobus, by przejechac 40 km do supermarketu, by stracic pol dnia i zyskac teoretycznie 10-15 zlotych, nie zdajac sobie sprawe, ze kupili 15 niepotrzebnych rzeczy, ktorych nie kupiliby w sklepie regionalnym, nie mialaby miejsca, a niestety tak jest... Pewne podobienstwo jest z psami, po co kupic za 2000 skoro mozna za 600.
  8. Najprostszy przyklad mozna podac w motoryzacji, to pewnie kazdy zrozumie: :-) Prosze - kazdy chcialby miec Merca? Ferrari czy Porsche, sa spelnieniem marzen wielu ludzi, kosztuja jednak tyle ile wielu nie zarobi przez cale zycie. I wlasnie o to chodzi, bo co bylby wart Merc ponizej ceny Malucha? albo Ferrari ktorym by jezdzil kazdy... Takie porownanie swietnie pasuje do dej sytuacji...
  9. Psy rasowe moim zdaniem kosztują zbyt mało, nie obchodzą mnie przy tym wcale koszty ich utrzymania, nie myślę tutaj o hodowcach, mam na względzie zupełnie co innego. Jak wiadomo jest konkurencja, zbijanie cen np. w supermarketach jest ok. Najwyżej prowadzi to do sytuacji kiedy np. market "X" oferuje 21 calowy telwizor z płaskim kineskopem, stereo Nicam firmy Sony, albo Panasonic za 699 złotych, to jest okey, tylko że najpewniej mają sztuk dwie, co najwyżej się ludzie pozabijają, tymczasem jeśli chodzi o psy, to tu nie można iść na kompromis, tak jak np. kurczaki z grilla, w jednym markecie 9,99 zł, soczyste, zdrowe i duże, w drugim 6,99 jakieś już mniejsze, a w trzecim 4,99 jakby zupełnie chore... To jest pies, rasowy, mówimy tutaj o dążeniu, a przynajmniej o staraniu dążenia do wzorca doskonałego, nie można go osiągnąć zniżając cenę... A w ten sposób, np. husky wczoraj kosztował 1500 złotych, dzisiaj będzie kosztował 600, jutro 400, a pojutrze 200, aż w końcu dojdzie do momentu, gdzie prawdziwi hodowcy husky przestaną istnieć, bo kto wywali 3000 za prawdziwego huskiego, skoro moze miec podobnego za 200... Tymbardziej ze co drugi chcialby miec huskiego, a niestety tego nie mozna spopularyzowac jak slone paluszki, pepsi, czy tez orzeszki... :wink:
  10. Sprobuj dwie trzy noce pozwolic psu spac w poblizu, tak abys wiedziala kiedy to zrobi, a wowczas wyraznie daj mu do zrozumienia, ze postepuje zle, jesli mu tego nie pokazesz, to sam nauczy sie dopiero wowczas, kiedy stwierdzi ze to jego teren. Mozesz stawiac miski z jedzeniem na miejscu gdzie to zrobil, bardzo wazne tez jest aby pozbywac sie zapachu, najlepiej czyszczac skutecznie proszkiem do prania
  11. Tatsu, nie chodzilo mi o roznice pomiedzy miastem a wsia, pisalem o miejskich blokowiskach (gdzie tysiace ludzi zyja na malym obszarze, a co za tym idzie i przeroznych psow jest ogrom), najbardziej to wlasciciel psa powinien okreslic czy miejsce jego stalego pobytu bedzie bezpieczne dla psiaka.
  12. Najwięcej racji moim zdaniem ma właśnie ta pani doktor o ktorej pisze Dolphine. Czarna tez tu ma troche racji, ale ze stwierdzeniem: absolutnie sie nie zgodze, owszem żyły, ale napewno wiecej z nich umieralo niz teraz, poza tym choroby itd. Zmniejszajac ilosc kontaktow z otoczeniem w poczatkowej fazie, zwiekszamy szanse ze pies wyrosnie zdrowy. Dlatego jedynym rozwiazaniem jest pojscie na kompromis. W tym 12-tygodniowym okresie "odizolowania" nie chodzi tylko i wylacznie o mozliwosc zlapania choroby. Chodzi tutaj o kontakt ze srodowiskiem. Pies przed osiagnieciem tego wieku nie ma jeszcze wszystkich niezbednych instynktow. Tymczasem swiat dzisiejszych blokowisk w niczym nie przypomina naturalnych terenow i natury, do jakiej w zasadzie psy sa stworzone, udomowienie psow polega wlasnie na tym, ze to my musimy sie nimi opiekowac. Jesli piesek bedzie sie czul dobrze, proponuje skrocic 12-tygodni do 9-ciu. PS. Zycze szczescia i zazdroszcze malamutka :-)
  13. Właśnie dlatego tak bardzo się cieszę, że husky są tak trudne, a mnie mimo to udało się. Czas płynie a ja widzę bardzo dużo pozytywnych zmian. Max nauczył się niemal wszystkiego, co chciałem go nauczyć. Minęły niemal dwa tygodnie pobytu w domu, a całkiem nauczył się czystości. Nauczył się komend podstawowych i tych bardziej zaawansowanych, a i tak mam wrażenie, że nauczyłby się wiele wiele więcej, zresztą czas pokaże. Co do ksiażek Fishera, nie mogę się wypowiadać, bo ich nie czytałem, jak tylko przeczytam, napewno spróbuje te metody w praktyce i porównam je.
  14. Mysle ze jest bardzo sluszna. Popieram twierdzenie, ze u husky instynkt ten jest bardzo silny, w sumie to widac na kazdym kroku. Niestety zeby ten instynkt poskromic, trzeba sie znizyc do psiego zachowania, trzeba sie postarac tak pokazac psu co sie od niego oczekuje, aby mogl to zrozumiec, im blizszy instynkt naturalnemu, tym bardziej trzeba sie zblizyc naturalnym metodom :-) Mnie np. bardzo rozsmiesza, kiedy ide po osiedlu i np. spotykam goscia 45-50 lat ledwie trzymajacego swojego mlodego psa (ok 6-8 mies) i widze ze tamten rwie sie do Maxa, tymczasem Max spokojnie idzie kolo nogi. Kiedy juz odchodzimy na wieksza odleglosc, slysze z oddali slowa "a mowilem ci ty osle, zebys stal przy nodze, ty poxxx, skuxxx...". Takie coś rozśmiesza mnie do łez. Ludzie nie zdają sobie sprawy jak bardzo są śmieszni i chyba starają się bawic w Dr. Dolittle, znanego z dziecięcych bajek... Szkoda tylko, że pies nie odpowie - "You're talking to me?" :-)
  15. A widzisz Eve, pies znajda ma przeważającą czesc pierwotnych cech. DLaczego? Bo błąkał się po świecie i aby przeżyć, musiał nauczyć się przetrwania. Zastanawiam się czy aby napewno dobrze jest wykorzeniać w psie pierwotne cechy, nawet w obecnych czasach. To zupełnie tak jak z dzikimi zwierzętami urodzonymi w niewoli, nawet taki młody lew wychowany w takich warunkach, puszczony w dzicz zupełnie sobie nie poradzi i pewnie zginie. Świat stworzony jest wg reguły "silniejszy przetrwa", zatem moim zdaniem nie ma potrzeby unowocześniać psa, w ten sposób zabija się w nim jego instynkty pierwotne. Wszystko zależy od tego jakiego psa chcemy posiadać, z reguły ludzkie rozpieszczone dziecko, dorasta i też w życiu dorosłym ma wiele kłopotów, bo wszystko robiło się za niego. Sam nie wiem, co o tym myślisz?
  16. Hmmm, z tego co piszesz chyba wynika ze warto zapoznac sie z ta pozycja, nie wiem czy da sie okreslic na czym polega pies wspolczesny, tzn czy da sie powiedziec czy konkretny pies bardziej kieruje sie instynktem czy wspolczesnoscia, kiedys nawet sam sie nad tym zastanawialem. Czy metoda opisywana przez Fishera znaczaco rozni sie od tej opisywanej przez Fennell?
  17. eve69, a czy moglabys napisac jakis konkretny przyklad, lub moze porownanie w czym sie roznia te metody? Byc moze zacheci mnie to do kupna, bardzo chcialbym wiedziec.
  18. Niestety tej drugiej książki nie czytałem, być może zamówie. Na szczęście metoda Jan Fennell stosowana przeze mnie z pełną konsekwencją, daje magiczne wręcz rezultaty. Nauczyłem Maxa aportowania w... 6-7 minut. :-) Jestem ciekaw czy mój pies jest tak pojętny, czy ja to tak dobrze robię, czy też po prostu jest to definitywnie zaleta metody Fennell, a może wszystkiego po trochu? Husky który nie ciągnie smyczy! Idzie obok nogi, albo za mną, to po prostu jest magia!
  19. Święta prawda Milo, dlatego tez napisalem ze dzieki tej ksiazce poznajemy bardziej swiat ludzi, anizeli swiat psow i choc to wyda sie smieszne, w rzeczy samej tak jest, latwo jest bowiem psa nauczyc wielu rzeczy, znacznie trudniej natomiast nauczyc tego samego ludzi, nawet naszych bliskich
  20. A Dożyca, czy zwróciłaś może uwagę dzięki tej książce, jak wiele ludzi pośród nas tkwi w błędnym przekonaniu? :-) Nie wiem czego bardziej nauczyła mnie ta książka, czy postrzegania świata psa, czy też postrzegania świata ludzkiego, chyba to drugie, bo dzięki niej zauważyłem, że chyba 95% ludzi nie wie tak naprawdę co pies chce im powiedzieć, zdecydowana większość nie wie nawet, że ich pies jest osobnikiem alfa i nawet ci bardziej obeznani, czesto mylnie interpretuja pozycje swego psa w stadzie. Nawet ja przekonałem się jak trudno wywalczyć tą pozycję i mam wrażenie, że nawet w ciągu dnia, zmienia się ona kilka razy, a niestety okazji do jej odpracowania jest niewiele. To wszystko jest bardzo ciekawe i temat naprawde nadaje sie do dyskusji, np. dzieki ksiazce zrozumialem dlaczego maks gania za swoim ogonem, co zrobic z podgryzaniem rak itd. i wiele innych ciekawych rzeczy.
  21. Nikt wiecej nie czytal tej ksiazki? Ja dla przykladu nauczylem za 2 razem Maxa (husky) komendy "siad" za 4 "podaj lape" za 3 "aport" i wogole teraz lata za mna jak szalony nawet bez smyczy, nawet w obecnosci innych psow, bez wzgledu na to co sie dzieje, jak go wolam, to leci na zlamanie karku :D Wczesniejsze metody i ksiazki nie przynosily takich rezultatow, a co najwazniejsze ta ksiazka naprawde pozwala poznac swiat psow od tej wlasciwej strony.
  22. Chce powiedzieć kilka słów. Przeczytałem tą książke i jestem po prostu zachwycony! Metody opisane w książce są zupełnie odmienne od tradycyjnych, mało tego skutkują w 100% na każdym psie, po prostu niemal jak magia :-) Książka naprawde godna polecenia, zwłaszcza osobom posiadającym trudne psy, żywiołowe itd. Jestem tak zachwycony i zdumiony tą książką, że poprostu napisałem post. Mało tego czyta się ją jak prawdziwą powieść :-) Polecam każdemu bez wyjątków. Ciekawe co myślą inni na temat tej książki
  23. Presea, nie wierze, że ktokolwiek jest w stanie być 100% pewnym co do tego co zjada jego piesek, piszesz juz samo twoje przekonanie co do tego mnie dziwi, tego po prostu nie mozna byc pewnym na 100% i nie mow mi ze patrzysz sie na pieska przez minimum 3 godziny, 180 minut, 10800 sekund dziennie, no chyba ze wychodzisz dziennie z psem na 5 minut, wtedy moze zachowujesz kontrole. Kolejna sprawa to, że post byl o czyms zupelnie innym, czy spac czy nie, czy jestes w stanie powiedziec ze nigdy nie wdeplas w g... ? Jesli tak, to spisz w ubraniu w butach? Bo twoj piesek niestety tak i depta swoimi poduszeczkami po tym wszystkim, ja rozumiem ze jest slodki, ale to nie powod do takich dyskusji
  24. Nie bardzo rozumiem, skąd się bierze mania z psem spania :-) Czy idąc ulicą i widząc bezdomnego śmierdzącego człowieka, albo jakiegoś nawalonego pijaka, leżącego narkomana żebrającego o złotówke zdecydowalibyście się z nim spać? Nie? To dziwne, bo chyba jeśli wziąć pod uwagę ich higienę, pewnie przewyższy każdego, nawet najczyściejszego psa, chodzącego przynajmniej godzinę dziennie po dworze. Zatem dziwi mnie, dlaczego przeraża, odraża i wogóle taki widok, a u psa akceptuje się wszystko? Może uwaga jest skupiona gdzie indziej, kiedy piesio wżera odpady, odchody, zdechłe zwierzątka? A potem kładzie się na łóżeczku Czego to miłość nie potrafi dokonać...
  25. oooooooo tak :-) :roll:
×
×
  • Create New...