-
Posts
79 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Linve
-
melduję się ;) u nas już naprawdę dobrze ;) te pierwsze dni były ciężkie, ze względu na tą klatkę, ale wczoraj i dziś to już cudo ;) owszem z dnia na dzień ma więcej energii, ale radzimy sobie dużą ilością gryzaków, nauką nowych komend i w sumie fajnie spędzamy czas w domu. ranka wygląda cudnie, suchutka ;) i w piątek jedziemy na ściąganie szwów ;) długi weekend spędzimy znowu w domku a od przyszłego tygodnia ja już muszę iść na uczelnię. zobaczymy jakie będą zalecenia weta co do ruchu małej. jedyna rzecz to łóżko, na które chilli wskakuje jak nas nie ma (a ponoć trzeba ograniczyć skoki) i zeskakuje z niego. coś będziemy myśleć z mężem.
-
Po z tym obydwoje z mężem twierdzimy,że ona w tej klatce sobie większe "kuku" może zrobić jak chodząc luzem po mieszkaniu. w klatce jak dostaje histerii to stoi np 15 min na dwóch łapach i próbuje roznieść dranki od klatki. a chodząc spokojnie zapewne leżałaby obok mnie na dywanie. hm..... a z drugiej strony " bezwzględne ograniczenie ruchu" w zaleceniach pooperacyjnych...
-
[quote name='Nutusia']My wcale w klatce nie siedziałyśmy! I nie wiem czy to ma sens, jeśli jesteś w domu, a Chili tak to denerwuje. Aha, Lili nie nosiła też kołnierza. Doszyłam taką "patkę" i nogaweczkę do sukienki posterylkowej, które w całości zasłaniały szew i luzik ;) To nie jest operacja, po której musi być ograniczony ruch (jak np. przy kolanie czy łokciu). Myślę, że spokojnie możecie chodzić nawet na nieco dłuższe spacerki na smyczy. Jedynie szaleństwa z innym psiakiem nie są wskazane. Chodzi o to, żeby póki co nie robiła żadnych nienaturalnych ruchów, co w zabawie jest nieuniknione.[/QUOTE] hmm... nam kazali bezwzględnie, ale pewnie dlatego, że mała to diabeł wcielony! nie wiem, w sumie... wetki mówiły, że nawet do 3 tygodni w klatce! my w sumie tez byliśmy w szoku, bo Korta mówił, że po miesiącu pies już powinien normalnie szaleć. ale gdybyście Chilli widziały! zachowuje się normalnie! leży z podkurczonymi nóżkami tak jak lubi, a kładzie się przede wszystkim na operowanej nóżce ;) kołnierz niestety musi zostać, bo mieliśmy też usuwane wilcze pazury i mamy po 3 szwy na każdej nózi. nie wiem czy nie zrobimy eksperymentu, pochowamy wszystkie zabawki i puścimy młodą po mieszkaniu. ale to dopiero jak mąż wróci ;)
-
[quote name='Nutusia'] Z każdym dniem będzie już tylko lepiej! Najważniejsze, że macie to za sobą. Ja pytałam naszego doktora czy trzeba uważać, żeby nie biegała, bo się ten staw "posypie", ale mówił, że nie ma takiej opcji. Uważać musieliśmy tylko na szew. Powodzenia! :)[/QUOTE] no to dobrze ;) Chilli diablica ]:-> zbuntowała się w nocy, no bo jak każą mi siedzieć w klatce cały dzień to ileż można spać? łaziła po domu a my za nią. po za tym wczoraj jechaliśmy w panice do weterynarza, bo kołnierz okazał się za mały i chilli szarpnęła szwy i liznęła rankę w rogu parę razy. na szczęście wszystko było ok, dostaliśmy kołnierz rozmiar większy i chilli dostaje szału ;p tak się pobudza walką z kołnierzem, że masakra. ale za to apetyt ma nieziemski, jadłaby non stop. zostaje z nią w domu cały ten tydzień także szaleństwo ;)
-
Chilli zamiast spac... ciagle gdzies sie wybiera ;( co tylko sie podniesie odkladamy ja na miejsce. moze po [prostu te przeciwbolowe dzialaja i ona nie czuje zbytnio bolu i nie rozumie, ze musi odpoczywac. Wet mowil, ze jak cos to zeby sie wstrzymac z przeciwbolowym, zeby nie fikala. cos czuje, ze noc bedzie ciezka. materac rozlozony kolo jej poslania. siku jeszcze nie bylo.
-
my juz w domku... ech ciezko bylo.... jak ja zobaczylismy to omalo co nie zemdlelismy ;( ja to sobie nawet musialam usiasc, bo mi sie czarno przed oczami zrobilo. chilli.....bidula nasza... cala sie trzesla, ogolona dupcia i cala zolta z jodyny, i strasznie sie slinila... zobaczyla nas, to zamerdala ogonkiem. droga byla ciezka, pojekiwala i dopiero w domu cos sie uspokoila i wyciszyla. teraz probuje spac. a my tu w sumie nie wiiemy co robic... czy lezec kolo niej, czy dac jej spokoj.
-
Doktor Korta z Wieliczki powiedział, że upada bo ją paraliżuje ból. więc musimy to zrobić, bo bardzo cierpi... ;( a mi się aż płakać chcę. po za tym od pogorszenia też zaczęła być bardziej agresywna, widać że szuka sobie miejsca żeby mieć spokój, jak ktokolwiek się ruszy to warczy. nie pozwala się dotykać na grzbiecie i w obszarze nogi. jak tylko dotykam nogi to gryzie ;(
-
ufffff trochę mi to zajęło... ale ona jest nie do uchwycenia...zresztą zobaczcie na podłogę, jaki syf haahhaha a no i bez ulubionej kaczki się nigdzie nie ruszam. Chociaż mamy milion zabawek to kaczka wygrywa z każdą ;) i już nawet ostatnio przyszywałam jej głowę bo odpadła ;) ok Chilli wyciąga nas na spacer ;]