-
Posts
79 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Linve
-
Hej! my z Chilli już w połowie drugiego tygodnia cieczki ;) Zachowanie już o nieeeebo lepsze. Agresywne zachowania tak jakby z dnia na dzień się wyciszały, a mała wręcz się zaczyna do nas tulić, przychodzi na drapanko(!!), poprzeciągać się swoim pluszowym szopem. Jeszcze sporo śpi, dużo sika, a w nocy często drapie drzwi na siku. Wczoraj nawet nie dobiegłam do drzwi o 2 w nocy,a już była kałuża. Ale spojrzała wtedy tak wymownie "przepraszam, nie wytrzymałam..." i od razu zwiała na miejsce, że nie mogłam się nawet na nią złościć. a co do "padaczki"... mamy coraz więcej wątpliwości czy to aby na pewno padaczka. Podczas zabawy zawsze kończy się tym, że podcina jej tylne łapy a potem spada na dywan i ciężko jej wstać. Mój Mąż twierdzi, że to noga. Chyba pojedziemy z filmikami do naszego ortopedy, żeby ocenił. Także na razie się wstrzymujemy z luminalem :)
-
Chilli też uwielbia bieganie za piłką tenisową;) w ogóle okazała się świetnym podawaczem piłek na rozgrywkach tenisowych mojego Męża :lol: za rok wysyłamy dziope na Wimbledon hahahaha:cool1: ech nie ma co już myśleć negatywnie, zobaczymy co czas pokaże, dzisiaj zachowanie lepsze i mamy nadzieje, że będzie lepiej z dnia na dzień. Po za tym ja teraz mam wakacje, więc będę ją miała na oku a i do konsekwencji w wychowaniu się bardziej przyłożę :oops:
-
Obserwujemy i nagrywamy młodą cały czas przy zabawie. I w sumie przed samym upadkiem zaczyna się słaniać i z reguły jako pierwsze podcina jej tylne łapy. Na razie nie podajemy luminalu(mamy jakiś suplement od dziewczyn na układ nerwowy). Chyba pojedziemy jeszcze na konsultacje do Korty, niech zobaczy co to się z nią dzieje. On twierdzi, że już nie powinno być aż takich stanów bólowych, no ale kto tam wie :roll:
-
znam ten ból, też mi trochę popuchło w pokoju :mad: nie zawsze umiała wycelować w podkład. :roll:
-
W badaniach krwi wszystko jest ok:multi: ufff Pisałam z Moniką z Psiej Szkoły i ona twierdzi, że to prawdopodobnie burza hormonów. Bo raz Chilli jest mega strachliwa(z reguły taka była) a od paru dni na spacerach jest straszny wojownik i się na wszystko stroszy i warczy. My się z Michałem śmialiśmy, że młoda szczekać nie umie :cool3: a tu wczoraj obszczekała wszystkich i wszystko. Także na razie czekamy i patrzymy jak będzie z małą po cieczce. W ogóle Monika zauważyła, że Chilli znaczy teren jak facet i ma dużo cech męskich. I możliwe, że sterylizacja może pogorszyć sprawę. Musimy uzbroić się w cierpliwość i czekać. Po cieczce pędzimy do Moniki. ;) a co do tych badań, owszem jeszcze jest ten Wrocław, tylko że na ich stronie nie ma cennika i musiałabym się pytać. pożyjemy zobaczymy!
-
a może im zostawisz podkład? moja 6 h nie wytrzyma (do 4 max) i jak mnie nie ma dłużej w domu to ogromny siur na podkłądzie jest ;p ale oczywiście podkład rozdarty po całej chałupie (bo takie przesiurany lepiej smakuje) :mad:
-
a ile Sadza ma? bo moja Chilli ma 8 miesięcy i właśnie ma cieczkę i też co 2 h na siku. ponoć tak się dzieję przy cieczce. Może Sadzy "idzie" ? po za tym Chilli okazało się znaczy teren jak facet i na spacerze też posikuje milion razy, ale oczywiście nie wykluczam czegoś z pęcherzem ;/ powiem Ci tak, że takie gryzaki mega pomagają, u mnie normalnie był rozszarpywany dywan, chodnik, wycieraczka itp. Jak wychodzę to zostawiam np pudełko kartonowe z karma w środku obwiązane sznurówka i Chilli się na tym wyżywa hehehe a po za tym dzieciuchy tak mają... taki urok szczeniaków ;)
-
tak naprawdę wszystko okaże się jak cieczka się skończy, może to rzeczywiście burza hormonów? może to tylko chwilowe. dzisiaj mieliśmy kawalera na spacerze, Chilli dosyć mocno plami ( widać po pościeli ;p - sysysy dzisiaj znowu do prania) u Was jak było z pierwsza cieczką? czy mogłaby być aż tak napięta sytuacja?
-
Dzisiaj Michał jedzie do Myślenic to się zapyta czy mamy szukać neurologa. Znacie jakiegoś dobrego w Krakowie? Wetki mówiły, że do pełnej diagnozy to potrzeba rezonansu lub tomografu, ale jak poszperałam w necie to aż się za głowę złapałam. w Brnie 12 000 koron za tomograf ok 1600 zł.... ja studentka ze stypendium 500 zł na miesiąc nie mogę sobie pozwolić na takie drogie badanie ;(
-
głowa do góry! ;) no widzę ładnie się laski rozbestwiły ("starych nie ma, chata wolna!")
-
melduje się po miesiącu nieobecności. Jesteśmy już 2 miesiące po operacji, Chilli już ładnie stawia tą łapkę, ale nasze upadki w momentach zabawy i ekscytacji nadal się utrzymują a wręcz nasilają. dr Korta mówił, że to może być od nogi, ale dzwoniłam do niego parę dni temu i powiedział, że 2 miesiące od operacji to nie ma prawa dochodzić aż do takich upadków. Więc myślawa... co robić, co to jest? obstawialiśmy, że to coś kardiologicznego lub neurologicznego. w końcu to wszystko działo się przy zabawie z innymi psami, a więc może wysiłkowe. Byliśmy wczoraj u Dobrego Weterynarza w Myślenicach. Niunia osłuchowo ok, ale mogą to być rzeczywiście jakież zaburzenia neurologiczne. Pokazaliśmy masę filmików (w końcu zdarza się jej to nawet parę razy dziennie!) opowiedzieliśmy o objawach i lekarki stwierdziły, że to może być padaczkowe... w ogóle od ponad dwóch miesięcy pies nam się ewidentnie zmienia, w sensie zachowania. Mała zaczęła być agresywna w stosunku do wszystkich. (a przecież była takim potulnym barankiem ;() Byliśmy nawet w Psiej Szkole z tym. Ale powiem szczerze, że Chilli tak jakby troszeczkę odwalało. Ona nie jest do końca świadoma przy tych atakach i ostatnio jak do niej podleciałam i chciałam ją ratować to mnie pogryzła... pewnie się przestraszyła bidula. I ogólnie chodzi po ataku nakręcona, pilnuje różnych dziwnych rzeczy(co nigdy się jej nie zdarzało!) i w ogóle nie ostrzega warknięciem tylko od razu atakuje (i to na śmierć i życie)... Ja i mój mąż mamy pogryzione ręce. Przy jakiś wyjazdach do rodziców ona zostaje, bo atakowała rodziców itp Cały czas myślałam, że to coś z nami, ale wczoraj natrafiłam na temat "agresja psa na tle padaczkowym" i naprawdę jakbym czytała o nas. ma któraś z was jakieś doświadczenia z padaczką? jak się leczycie i czy skutecznie? my dostałyśmy luminal. a jeszcze do tego Chilli ma teraz cieczkę, także zabawa pierwsza klasa :mad:
-
Melduję się! byliśmy w Wieliczce ;) dr Korta aż się złapał za głowę jak Chilli zobaczył ;) w sensie pozytywnym oczywiście, mówi, że nie wierzy, że ona tak biega i tak szaleje ;) mówi, że normalnie psiaki to chodzą na trzech nogach. Także nie potrzebujemy rehabilitacji, a nawet mamy zalecony codzienny ruch. Michał może będzie z nią biegał. MEGA SIĘ CIESZYMY! a po za tym Chilli była taka pogodna, my się baliśmy, że będzie miała jakąś traumę związaną z tamtym miejscem (że operacja i te sprawy) a ona od razu fik i do doktorka poleciała go wylizać ;) jesteśmy dumni! a powiedzcie jak u Was? jak z pogoda? nie zalewa Was? u nas kiepsko ;/ nie było prądu cały dzień i o noc, zamrażarka mi się rozmroziła i muszę obiad gotować na weekend już ;)
-
My już po! Juppi szwy wyciągnięte! ale był straszny płacz... ;( strasznie się darła. w nagrodę dostała ucho ;) kołnierz niestety mamy nosić do końca weekendu, na wszelki wypadek jakby miała się zainteresować rankami po szwach. przed chwilką wróciłyśmy z pola, wygrzewała się godzinę przed domem ;) Klatka i paczuszka dla Ciebie są u dziewczyn ;)