Naevia
Members-
Posts
63 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Naevia
-
marta30...a kto pisze, że ma pretensje?! przeżywamy piekło więc pytam o wszystko. a o rodowodzie już nie mam zamiaru pisać, tłumaczyć itd...bo już kilka razy to zrobiłam. Dobrze, że ja chociaż wiedziałam, co to jest ZK i pies z rodowodem, bo większość jeszcze nie jest świadoma...sorry, że przed kupnem nie dostałam się na wyższy level w wiedzy na temat inbreedingu...człowiek uczy się na błędach, teraz będę wiedzieć i płacić za swój błąd- zadowolona? pozdrawiam
-
aneta, bardzo dziękuję Ci za wyjaśnienia...wiem, że jest to ciężka sprawa...jeszcze tylko pytanko...jeśli w badaniach w końcu wychodzi, że szczeniak ma jednak wadę wrodzoną i nie jest to wada, która dotyka tą rasę, a kupowałam szczenię tzw. zdrowe to czy wtedy można ubiegać się o rekompensatę? Nie ważne czy hodowca wiedział lub nie wiedział o zdrowiu szczenięcia...zastosował wysoki inbred i szczenie ma wadę wrodzoną...
-
aneta...jaka jest granica kojarzeń krewniaczych? Znalazłam na pewnej stronie informację, że dla ras rzadkich FCI zaleca nie stosować wyższego inbredu jak 10%. nie mogę znaleźć info, które to rasy są uznawane za rzadkie...wydaje mi się jednak, że charcik niezbyt należy do ras rzadkich, ale nie znam statystyk...Na tej stronie jest napisane również, że IC poniżej 3% i AVK powyżej 85% to wynik bardzo dobry w danym skojarzeniu...
-
Mamy kontakt, jednak jeszcze nie odzywałam się w kolejnych sprawach związanych ze zdrowiem pieska, oczywiście, że mimo wszystko będę się kontaktować z hodowcą i poznam jego stanowisko w tej sprawie. Najpierw jednak chciałam dowiedzieć się kilku rzeczy zanim to zrobię. Nie sądzę, że hodowcy pilnują swoich szalonych charcików prawie 24h/dobę tak jak my to robimy teraz. Wątpię, żeby ich charciki nie mogły skakać biegać i szaleć, moja póki co na pewno nie może! Zdarza się w hodowli jeden na ileś charcików, który złamie łapkę...o cięższych przypadkach nie słyszałam. Wiem, że mogą urodzić się ze złamany ogonkiem, a złamać lub zmiażdżyć ogon może każdy pies, ale w kołdrze...? Może właśnie będę musiała pisać gdzieś do innych weterynarzy-specjalistów w tej sprawie...I proszę wszystkich, nie myślcie, że zależy mi wyłącznie na wyłudzeniu teraz kasy od hodowcy, że go chcę pogrążyć czy coś w tym rodzaju...my po prostu mieliśmy mieć zdrową sunię, która była już nawet zapisana na wystawy i tu nagle zaczęło się...niespanie...nerwy, emocje, zmęczenie, płacz, liczenie pieniędzy, ciągłe obawy...ja się czuję jakbym miała teraz cały czas tykający zegar w ciele, bo jestem tak zdenerwowana i zmęczona...jak szczeniak zaczyna szaleć, staję jak dąb z sercem w gardle...
-
Brezyl wiem w jaki sposób rasy powstawały...a patrząc wstecz...większość ras kiedyś wyglądało inaczej...i to ludzie doprowadzają do tych zmian...każdy może zostać hodowcą i robić ogromne błędy...ale to nie temat na teraz i tutaj...wielka szkoda, że każdy może sobie inbredować...jeśli nie będę miała żadnych badań potwierdzających wrodzoną chorobę to nic rozumiem nie wskóram...? nawet jeśli hodowca przed kupnem nie informował mnie o zastosowanym inbredzie?
-
Mrau...nie czepiaj się proszę słówek...specjalnie dla Ciebie: wysokiego inbredu...lepiej? A to, że pytałam weterynarza i tak mi odpowiedział to nie znaczy, iż akurat musi mieć rację. Za to powiedział, że może mieć problemy w wchłanianiem wapnia itd...ale dopiero będziemy badać krew w przyszłym tygodniu, jak dobrze pójdzie. I proszę czytaj ze zrozumieniem i odpowiadaj na pytania zawarte w moim wątku, a nie atakujesz mnie twierdząc, że czegoś oczekuję. Przecież po to założyłam wątek...żeby dowiedzieć się czy mam prawo do ubiegania się o zadośćuczynienie skoro przy takim wysokim inbredzie piesek mi się łamie w mało predysponujących ku temu sytuacjach...i nie demonizuję stosowania inbredu...wiem tylko, że jest to narzędzie, które znając ludzi może wyrządzić więcej krzywdy niż pożytku dla rasy! Hodowcy z doświadczeniem też mogą popełnić błąd...bądź przypadkowo w swojej hodowli dojdzie do parowania i co? i trudno się mówi...tak? Owszem mogłam się zainteresować rodowodem, ale tego nie zrobiłam i już...mój z kolei błąd, ale hodowca raczej powinien informować potencjalnych nabywców jak wygląda rodowód...że szczeniaki mają taki inbred...byłam zielona w tych sprawach i to emocje wzięły górę i nie myślałam, że pieski mogą w ogole mieć taki rodowód...no ale możesz się proszę czepiać, że to moja wina, bo nie szukałam rodowodu. Jeśli zechcesz znów się tutaj wypowiedzieć to proszę o przemyślane wpisy i zrozumienie mojej pozycji w tej sprawie.
-
A czy takie zaburzenia nie mogą wynikać ze złego inbredu? Nie było nigdzie rodowodów. Człowiek uczy się niestety na błędach...skąd mogłam wiedzieć, że stosuje się nawet kazirodcze kojarzenia...dla mnie jest to nie do pomyślenia...a jednak...patrzyłam bardziej na wieloletnie doświadczenie i ufałam hodowcy jak i ZK, który przecież zatwierdził miot...a o inbredzie niestety nie słyszałam wcześniej...a czy załatwienie sprawy w taki sposób jak opisałam (dosyłanie rodowodu, nie mówienie o inbredzie) nie jest złym zagraniem...? :/ nie istnieją żadne przepisy dotyczące inbredu? no przecież musi chyba coś być...jak każdy tak sobie zacznie inbredować to ja widzę te biedne pieski...:/
-
ojciec ma wybitne osiągnięcia. ważne są dla mnie teraz konkrety...czy są regulaminy związane właśnie ze stosowaniem inbredu i takich kojarzeń...
-
Dokładnie, zdrowe nie będą kruchymi...tendencja natomiast oczywiście jest i byłam świadoma. Ale mam obawy, że za dużo tego...i żeby ogon w kołdrze leżąc na mnie złamać? niepojęte...
-
Hodowla z wieloletnim doświadczeniem...niestety nie spodziewałam się takich kojarzeń, dlatego na prawdę nie potrzebowałam przed kupnem widzieć rodowodu...a szkoda...nie chciałam podawać rasy, bo właśnie wiedziałam, że będzie do niej takie stereotypowe podejście-uwaga! nie mam na celu nikogo obrazić tym zdaniem! Zdrowe charciki są mocnej budowy...a łamią się właśnie podczas upadku z wysokości czy w biegu wpadając np. w dołek, a wiadomo jaką prędkość osiągają...złamana łapka, złamany ogon w kołdrze...na zdj rtg widać, że palec był zwichnięty i to może być bardzo stara sprawa nawet już w hodowli...z mostkiem też coś nie tak...dlatego chciałam żeby nie patrząc zbytnio na rasę pomóc mi w tej sytuacji jaką opisałam...
-
tak umowa jest.
-
Pytałam weterynarza czy to może być wrodzona łamliwość kości...stwierdził, że nie wygląda na to. Będę niebawem robić badania krwi...póki co piesek przyjmuje leki, więc badań lepiej teraz nie robić. Jest to charcik włoski i od razu piszę...wiedziałam, że charcik może złamać łapkę...więc jak moja złamała to powiedziałam sobie trudno...pech akurat spadł na nią...ale po niej braciszek złamał też łapkę, ona teraz ogon w kołdrze i tak ja pisałam wyżej...
-
[B]Witam[/B], pragnę przedstawić wam mój problem... Szczeniak, którego kupiłam w hodowli z wieloletnim doświadczeniem zaczął mi się łamać...najpierw złamana łapka, teraz ogonek, drugi szczeniak z tego miotu też złamał łapkę będąc w samej hodowli (hodowczyni nic mi się nie "chwaliła" tym faktem, sama po zdjęciach doszłam do tego i się dopytałam), reszta nie wiem jak ze zdrowiem się trzyma. Mój szczeniak złamał łapkę poprzez skok, uderzenie główką w ławę i złe wylądowanie na podłodze...nie wyglądało to groźnie, ale źle się skończyło. Ogonek złamany w kołdrze!!! Nigdy nie został czymkolwiek zmiażdżony! Do tego zdj. rtg wykazuje, że był kiedyś zwichnięty palec oraz coś z mostkiem nie do końca super...Ogólnie piesek cierpi a my przechodzimy przez wszelkie trudy emocjonalne i finansowe... [B]Sprawa rodowodu:[/B] matki rodowód otrzymaliśmy w hodowli przy odbiorze szczeniaka, rodowód ojca natomiast zgodziliśmy się na dosłanie drogą elektroniczną, gdyż hodowca twierdził, że gdzieś go zapodział...zgodziliśmy się. Dlaczego? Ponieważ ufałam hodowcy z takim długim doświadczeniem oraz Związkowi Kynologicznemu, który wydał metryki... Wszystko super...piesek ponad tydzień już u nas i dostajemy rodowód ojca...porównuję z rodowodem matki i niezbyt mi się podobało widząc większość osobników tych samych...ale wytłumaczyłam to sobie, że przecież ja się nie znam na tym a ZK wydał metryki więc wszystko gra. Jednak teraz widzę, że nie gra, bo mój piesek cierpi...[B]inbred[/B] wyliczyłam na tej stronie czerwonytrop.pl i nie wiem na ile jest poprawny...wyszło [B]12,5%[/B]...a [B]AVK 60%[/B]...z tego co już poszukałam wynika, że jest to ciężki inbred...ojciec mojego szczeniaka jest ze skojarzenia kazirodczego brat-siostra, matka szczeniaka jest blisko spokrewniona z ojcem. W rezultacie w rodowodzie "coś innego" wnosi tylko dziadek od strony matki szczenięcia. Znalazłam [B][I]FCI INTERNATIONAL BREEDING STRATEGIES[/I][/B]. W punkcie 3. jest napisane, że takie kojarzenia nigdy nie powinny być stosowane. [B]Pytania do Was:[/B] -> Według tych strategii, która data 2009, czy 2010 jest datą już obowiązującą? ZKwP powinien stosować się do tego zarządzenia? A może są jeszcze inne regulaminy dotyczące kojarzeń krewniaczych? -> Jakie inbredy są zakazane? Czy są gdzieś przepisy dotyczące inbredu? -> Czy mogę ubiegać się o "zadość uczynienie" od hodowcy lub ZK, jeśli został naruszony regulamin w powyższych sprawach? Nikt nam nie zwróci nerwów, nieprzespanych nocy, ciągłych obaw "co dalej?... a jeśli nadal piesek będzie się łamał?" :( Nikt nie zwróci cierpienia pieska...:( Jednak finansowo, być może ktoś inny powinien za to odpowiadać? My ledwo dajemy radę... Dodam, że [B]hodowca[/B] [B]nie poinformował nas o zastosowanym inbredzie[/B], nie wspominając już o wyjaśnieniu cóż to takiego jest... Potrzebujemy pomocy doświadczonych osób... Szczeniak jest już z nami kilka miesięcy i mimo tylu cierpień...wizyt u weterynarzy...nie chcemy jej oddawać z powrotem do hodowli...Dodam również, że [B]sunia miała być wystawowa[/B]...teraz "połamana" nie jest już wystawowa...i nie będzie mogła mieć przez to potomstwa. Z hodowcą nie rozmawiałam o wyjaśnieniu tej sprawy...muszę wiedzieć więcej...być przygotowana... [B]BARDZO PROSZĘ DOŚWIADCZONE OSOBY O POMOC...[/B]