Naevia
Members-
Posts
63 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Naevia
-
Powiem na prawdę obiektywnie...uważam, że moja sunia jest śliczna...i że spokojnie bdb by miała...może nawet championa...ale to zależy jakby zachowywała się na ringu, a sądzę, że byłaby skołowana...tym bardziej ona teraz po przeżyciach takich może być mało ułożona heh...choć w domu ładnie stoi i chodzi w ringówce, bo lubi ze mną różne ćwiczenia wykonywać to na wystawie nic z tego mogłoby nie wyjść ;)
-
Moje zainteresowanie w tej kwestii jest moim zdaniem zrozumiałe...nie dlatego, że pragnę za wszelką cenę wydobyć kasę...ale chcę znać swoje prawa...dlatego mogłaś tak to wszystko odebrać...ale na prawdę nie mam zamiaru o kasę z nikim się kłócić i nie zależy mi tak na tym jak może to mogło wyglądać :/...jestem przestraszona, dlatego potrzebuję takich informacji... Napisałam, że nikt nikogo nie sprawdził przed kupnem szczeniaka...ale teraz wiem, co powinnam zrobić i właśnie zależy mi na odpowiedzialnych hodowlach...dlatego też szukam właśnie informacji...wiesz ciężko mi się pisze o tym żeby właśnie przypadkiem czegoś nie powiedzieć o hodowli, czy hodowcy mojego szczeniaka...dlatego tutaj mogłabyś zauważyć, że jestem w prządku co do niego...bo może coś jest na rzeczy...ech... Tak, jeśli moja sunia będzie zdrowa to prędzej czy później zdecyduję się na kolejnego pieska...
-
Ja myślę, że już nie będę się tutaj udzielać...dostałam od kilku osób bardzo cenne informacje - BARDZO DZIĘKUJĘ ZA TO I ZA ZROZUMIENIE MNIE.
-
W tamtym momencie cena...bo teraz jest duuużo charcików w podobnej lub lepszej cenie...ech...ciężko się rozmawia w taki sposób...proszę źle mnie nie zrozumieć...chodziło mi o to, że to piesek jest dla mnie najważniejszy, a nie wystawy i hodowla...dlatego na wystawach miało się okazać czy będzie pieskiem hodowlanym czy nie...
-
Oczywiście, że zdrowie na pierwszym miejscu, dlatego będę badać żeby leczyć jeśli trzeba lub można...myślę, że mijamy się w swoich wypowiedziach...każda na pewno ze stron ma na myśli dobro psa...natomiast nie będę wyjaśniać milion razy sprawy "zadośćuczynienia", o które się pytam... [COLOR=#000000] "Naprawdę radzę Ci zadzwonić i porozmawiać z hodowcą, ale bez emocji i zarzutów - wyjaśnić sytuację, poprosić o pomoc, a nie od razu krzyczeć o tym, że chcesz pieniądze z powrotem. Może wcale nie będzie tak źle [/COLOR]:smile:" Na prawdę sądzisz, że tak bardzo mi zależy na tych pieniądzach?? Na prawdę myślisz, że będę krzyczeć i domagać się pieniędzy?? Wiesz co...w tym momencie to mnie obraziłaś...ale ok, nie będę roztrząsać i drążyć już tematu, bo nie ma po co... Najbardziej to mi zależy na odpowiedzialności hodowców mówiąc ogólnie, żeby szczeniaki były dobrze odchowane, zdrowe, dobrze socjalizowane, dobrze karmione. A w przypadku zatajeń lub wad hodowcy powinni ponosić konsekwencje -> od razu muszę wyjaśniać...nie chodzi już nawet o przypadek mojej suni, chodzi mi ogólnie, bo na pewno takie przypadki się zdarzają i mam tylko nadzieję, że nie tak często... I po raz kolejny i ostatni powtarzam...będę rozmawiać z hodowcą niebawem, jak już będę miała też badania małej przed oczami, żeby nikt nikomu niczego właśnie nie zarzucał.
-
Przepraszam, że wróciłam do tego tematu, wyjaśniałam tylko...nie wiem o co Ci chodzi Issa...może nie zrozumiałaś mojej wypowiedzi...
-
[quote name='Instant']Wiesz co, wydaje mi się, że odbierasz to ze złej strony [IMG]file:///C:\Users\user\AppData\Local\Temp\msohtmlclip1\01\clip_image001.gif[/IMG] Dodatkowo, od samego początku stawiasz hodowcę w złym świetle - piszesz o "złym inbreedzie", o rekompensacie finansowej, o kosztach finansowych i nieprzemyślanym skojarzeniu. Nie pomyślałaś, że hodowczyni mogłaby Ci polecić weta? Wysłać zdjęcia/wyniki pieska na konsultacje do jeszcze innych lekarzy?[/QUOTE] Tak użyłam raz sformułowania "zły inbred", do którego jedna z osób się "przyczepiła" i specjalnie dla niej zmieniłam w wyjaśnieniu na "wysoki inbred", to jest po prostu łapanie za słówka, a pisząc tak nie miałam nic złego na myśli (proszę o dystans)...szukam po prostu informacji...! A dlaczego mam nie pisać o rekompensacie finansowej skoro jestem na forum, w którym inni doświadczeni ludzie mogą mi pomóc w tej sprawie?? w sensie wyjaśnić kiedy mogłoby mi się należeć, a kiedy nie, a kiedy sprawa jest przegrana mimo wszystko itp...przepraszam, ale hodowca by mi tego nie powiedział, zważywszy nawet na to jak umowa wygląda i w co się wkopałam...nie twierdzę, że nie pomógłby mi itd...ja szukam informacji...i znalazłam. Hmmm...ty to tak nazwałaś..."nieprzemyślanym skojarzeniu"...ja przedstawiłam historię i jak wygląda rodowód...możesz jeszcze raz główny wątek przeczytać...nie ma tam moim zdaniem żadnych obrażających hodowcę treści. A to, że mówię o inbredzie często to wynik moich obaw...nie mówię, może inbred był przemyślany, może nie, może przypadek... O złamanej łapce hodowca został poinformowany...i wtedy "nie panikowałam"...dopiero jak zobaczyłam na zdj., że braciszek też miał złamaną i po tym jak moja ogon w kołdrze złamała zaczęłam się bać i owszem być podejrzliwa...dlatego tutaj szukam info...a hodowcy nie chcę niczym obrazić. Ja myślę też, że łatwo jest pisać o tym, iż hodowca mógłby pomóc, wysłać zdj. do znajomych wetów...itd...to przecież od tegoż hodowcy wzięliśmy szczenie i choruje...więc szukamy co jest na rzeczy...a tak poza tym...hodowca nawet nas "nie prześwietlił"...nikt nikogo nie prześwietlił... [quote name='Instant']nie wyobrażam sobie nie zerknąć do rodowodu matki, ojca, nie porównać ich obu ze sobą, nie poczytać... Owszem, wszystkie te informacje dostałam od hodowcy, ale znalezienie ich nie zajęłoby wiele i nie wyobrażam sobie tego nie zrobić. Zwłaszcza w momencie, w którym myśli się o wystawach i rozmnażaniu.[/QUOTE] Masz rację. U mnie wzięły górę emocje...nie stać nas było na szczenię z innej hodowli w danym momencie, a i czas był idealny, bo akurat odbiór szczeniaczka przypadał na nasz urlop...no i tak emocjonalnie się napaliłam, że nie sprawdziliśmy nic...o inbredzie nie miałam pojęcia...a szczerze nie interesowało mnie to jakie championy się tam znajdują...teraz wiem, że to błąd. Nigdy nie myślałam na 100% o hodowli...najpierw chciałam "zrobić" małej sukę hodowlaną bądź championa i później miało się rozwiązać czy chcę aby urodziła jeden miot, kilka lub wcale...ja chciałam żeby moja sunia mogła legalnie w przyszłości mieć szczeniaki. Teraz już wiem na co uważać...
-
Już raz pisałam, [B]bez wiedzy i badań nie będę rozmawiać z hodowcą...tłumaczyć więcej, dlaczego tak jest nie będę, bo właśnie jestem w porządku co do hodowcy[/B]. Ja szukam informacji...nie obrażam hodowcy, nie mówię co to za hodowla ani rasy też pisać nie chciałam...Jakbym była nie w porządku to mogłabym na prawdę inne rzeczy wypisywać! Także proszę nie bronić tak hodowcy, bo nawet nie wiecie co to za człowiek...może nawet ręki byście mu nie uścisnęli...a może już się znacie i się uwielbiacie...-> właśnie tego nie wiadomo, więc dlaczego twierdzicie, że ja szukając informacji i pomocy jestem nie w porządku?! Subiektywizm jego i brak mojej wiedzy równałby się nierozwiązaniem sprawy. ppaula2 ...może i wróżenie, a może i nie...mi dużo pomogły niektóre osoby tutaj na forum i wiem już jakie mam stanowisko w tej sprawie...teraz zostają badania do zrobienia i diagnoza lekarza. wtedy mogę rozmawiać z hodowcą i pytać pytać pytać...A może sprawa i tak zakończy się tylko z mojej strony poinformowaniem o stanie zdrowia psa i już...także nie bądźcie tacy w porządku...
-
yhm...no nic, teraz ciężko będzie znaleźć powód łamliwości. chyba, że wet potwierdziłby wadę genetyczną, a tak to można tylko przypuszczać i wyciągać wnioski na przyszłość. Teraz wiem w jaki sposób postępować z hodowcami przy wyborze szczeniaka i z pewnością będę nieugięta i emocje postaram się trzymać na wodzy! Dziękuję Wam za zainteresowanie tematem i wpisy! Oczywiście jeśli ktoś jeszcze będzie miał jakieś cenne uwagi to proszę pisać. :)
-
A jeżeli hodowca nie zrobił żadnych badań swoim psom, czy jakąś wadę mogą "nieść" (o ile tak można) i w sumie nie wiedział czy szczeniaki mogą mieć wadę, bo badań żadnych wcześniej nie było, to w takim wypadku jak to rozpatrywać? Moja mała jeszcze nie jest zaszczepiona na wściekliznę przez ten wypadek i nie szczepimy do dnia dzisiejszego, bo organizm jest wciąż osłabiony. Inne szczepienia zostały prawidłowo porobione i odrobaczenia również... Co do trefnych szczepionek...no cóż nikt tego właśnie nie wie. Tak ,oczywiście chodzi mi o robienie odpowiednich badań.
-
Intuicja mi podpowiadała...ale emocje wzięły górę :/ ...trudno. W umowie mam, że pies jest zdrowy i w dobrej kondycji.
-
Heh...z wychowaniem było super do czasu wypadku...później wiadomo...pies wiecznie na kolankach...pierwszy tydzień przenieśliśmy się do drugiego pokoju z materacem z łóżka i tam z nią spaliśmy...wzięłam wolne w pracy żeby z nią siedzieć...później musieliśmy niestety zakupić klatkę aby pod naszą nieobecność nic sobie nie zrobiła...wieczne wizyty u weta...także na pewno rozpieszczona będzie bardziej po tych przeżyciach...tzn już jest heh ja raczej zawsze upominam ją jak próbuje się "kłócić" :) zobaczymy co z tej małej wariatki wyrośnie :) pozdrawiam i życzę Wam zdrówka!
-
No tak powinno być...a ja durna emocjonalnie podeszłam do sprawy...Strona hodowli nie jest uaktualniana i nie ma tam dostępnego rodowodu. Człowiek uczy się na błędach! NIESTETY...Ale moją małą kocham! Jest cudowną marudą :) małym klaunem nieco kłótliwym :) szkoda, że musi tyle cierpieć!!! I to mnie boli i doprowadza do szału!!! :(
-
Właśnie przyznam Ci rację, że kupiłam psa w ciemno...i nawet ja mogłabym hodować, teraz pewnie wydaje się być to straszne...odnośnie inbredu dalej będę trzymać się mojego zdania, ale szanuję również Twoje. A teraz w sumie doszłam do wniosku, że nawet czy inbred byłby stosowany czy nie to i tak badania zwierząt kojarzonych powinny być wykonywane i koniecznie np. dołączane do rodowodów jako załącznik...jakiś rygor powinien być...
-
My nie nalegaliśmy na szybszy odbiór, ale tak pasowało nam najlepiej i hodowca wyraził zgodę, jeśli by nie wyraził to byśmy później odebrali, a ostatnio widziałam gdzieś, że od 7 tygodnia można odbierać szczenięta, bodajże w ZK gdzieś znalazłam...tak oby było już ok... edit: tak w regulaminie hodowli psów rasowych w ZK jest wyraźnie napisane od 7 tygodnia.
-
[B]Wiecie chyba, że pierwszy pies rodowodowy najczęściej równa się tak czy siak z emocjonalnym podejściem do sprawy kupna...choć rozum czasem coś podpowiadał to i tak emocje wygrały...[/B]
-
Rosiczka, pisałam, że nie wiem na ile jest poprawne to obliczenie inbredu...dlatego, jeśli ktoś potrafiłby to zrobić to byłoby super... Wiem "ile" kosztuje hodowla i wystawy...nie wzięłaś pod uwagę faktu, że miałabym czas na odłożenie pieniędzy...i nie wiem czemu muszę takie rzeczy nawet tutaj tłumaczyć! I nie pisałam, że chciałam hodować! tylko, że miała być wystawowa, a nie jest i potomstwa nie będzie mogła mieć, a czy by miała potomstwo to już moja sprawa właśnie finansowa i nie tylko...proszę na prawdę nie czepiać się takich rzeczy, bo to śmieszne jest...o rodowodzie nie piszę więcej, bo już mam dość tłumaczenia jak to wszystko wyglądało. I wiesz...mam prawo jak to określiłaś "przyczepić się" do tego inbredu i już. Ty sądzisz tak, a ja tak, mimo, że nie mam doświadczenia, ale poczytałam na ten temat. Jakbyś przeczytała rzeczywiście wszystkie moje posty to widziałabyś też ten, w którym napisałam: [U][B]moim zdaniem na wysoki inbred powinny być zezwolenia w przypadku ras rzeczywiście rzadkich[/B][/U] l[COLOR=#000000]ub też moim zdaniem drugie rozwiązanie: [/COLOR][U][B]chęć zastosowania inbredu dla danego skojarzenia powinna być uzasadniona przez hodowcę, poparta wszelkimi (odpowiednimi) badaniami w lecznicy zwierząt oraz ostatecznie zatwierdzona przez Związek Kynologiczny mający dostęp do tychże badań i uzasadnień.[/B][/U][COLOR=#000000] Czyż nie byłoby tak bezpieczniej dla zwierząt?! Bo każdy może zostać hodowcą...a stosując inbred na zasadzie te psy nigdy nie były chore oraz są championami to moim zdaniem głupota. tak trudno widzę wprowadzić takiego typu nakazy na hodowle...masakra...[/COLOR]
-
W poniedziałek idę zrobić tak czy siak badania morfologiczne i biochemię. Zobaczymy gdzie leży problem. Jest kilka możliwości...może inbred, może żywienie w hodowli, może żywienie u mnie (lub tu i tu, choć staram się jak mogę...), może coś o czym nie wiem...ale wiem jedno...moje przeczucia są silne...
-
Wiesz...mi się wydaje, że w większej mierze królowała tam karma Pedigree...mam nawet na zdjęciu duże wory uwiecznione...a RC nie pamiętam czy gdzieś tam stało...tego nie powiem, ale RC dostaliśmy w wyprawce...Puppy Junior to był. W kłębie jest w normie i wagowo też. Zabraliśmy ją jak miała 7 tyg, także trochę szybciej.
-
dzięki. tak mam zdjęcia.
-
też mam nadzieję właśnie na jakieś takie prozaiczne rozwiązanie jak to określiłaś...bardzo chcę żeby moja sunia mogła szaleć, biegać i cieszyć się życiem...napisałam post jak żywiłam, żywię psa...i chciałabym Wam pokazać moją umowę bez danych, ale nie wiem jak tutaj zdjęcie wkleić, albo gdzie mam to zrobić...
-
W hodowli wiem, że była karma Pedigree :/ i RC (nie wiem czy psy dostawały coś jeszcze i jak często)...ja dostałam RC od hodowcy. Pod koniec RC zaczęłam wprowadzać Orijen Puppy...je do dziś. Do tego osobno dawałam ser biały, jajka gotowane, skorupki z jajek nie gotowanych mielone - b. często, jogurt naturalny...jakieś owocki troszkę tak w ramach smakołyka i również psie różne smakołyki. dopiero od niedawna zaczęłam dawać jej surowe chrząstki z indyka, odrobinę wątróbki, czy serduszko. Będziemy przechodzić na Barf, ale nie rezygnując raczej całkiem z suchego...nie wiem gdzie tutaj wkleić zdjęcie...a mogłabym pokazać bez żadnych danych jak wygląda moja umowa...dodam, że nic bardziej prostego nie da się sporządzić heh edit: czyli złamanie nastąpiło jakoś chyba niedługo po RC...(od początku pobytu u nas wprowadzałam małej jajka, ser, dawałam skorupki, jogurt itp.) a karmiliśmy ją kilka razy dziennie o tych samych porach, do dziś jeszcze dostaje trzy posiłki...niedługo zostaną dwa...
-
przecież pisałam, że jeśli badania będą za drogie to nie uda nam się ich wykonać. i kto powiedział, że będę płacić za prawnika??? może nie muszę???i może to mój interes...w ogóle to chyba mam prawo szukać, dlaczego mój szczeniak choruje. I nie obsmarowuje hodowcy i nie mam tego na celu. Nie podoba mi się kilka rzeczy, bo pies choruje i chcę się dowiedzieć o kilku sprawach aby móc umieć rozmawiać z hodowcą. Nawet nie piszę z jakiej hodowli, bo nie chcę aby ktokolwiek wiedział...nawet nie chciałam pisać rasy, ale odpowiedziałam komuś na pytanie. I nie byle otrzymać rekompensatę, ale jak już to ukazać co się dzieje i wtedy prosić o pomoc ze strony finansowej...jak ktoś sprzedaje szczenięta- tyczy się wszystkich hodowców- i jeśli mają wadę, która wyszła na jaw to chyba mógłby pomóc? Czy hodowcy mają zwyczaj umywać ręce? Dodatkowo nikt nie musi wiedzieć jakie są relacje między kupującym a hodującym...może są świetne, może złe, może normalne, a może nikt nikomu nie ufa...no przepraszam, ale wolę swoje najpierw wiedzieć, a później rozmawiać z hodowcą...Możesz twierdzić, że zajadle szukam błędu...a ja twierdze, że mój pies się łamie i cierpi, my przeżywamy i nie śpimy po nocach, ja osobiście mam koszmary, że znowu piesek się łamie... i chcę wiedzieć co jest nie tak...a hodowca może podejść do tego subiektywnie i ja bez wiedzy w rozmowie z nim mogę nic nie wskórać...nie chodzi już nawet o kasę...chodzi o to żeby uważać i zwracać uwagę w jaki sposób sprzedaje się szczenięta, jaki inbred się używa itd...A o psa nie martw się! Dbamy jak tylko najlepiej możemy! Dodam, że jeśli miałabym obsmarowywać hodowcę to może inne rzeczy mogłabym wypisywać i opisywać...A ja tylko przedstawiłam historię, moją nieuwagę co do rodowodu, problemy zdrowotne szczeniaka i pytam się o regulaminy, inbredy, kojarzenia, nie po to żeby wziąć za wszelką cenę kasę, mimo, że wspomniałam, czy mogę się ubiegać o "zadośćuczynienie" (może nawet źle to ujęłam, dlatego takie niektóre ataki na moją osobę), a po to żeby wiedzieć na czym stoimy, bo mamy do tego prawo... Mamy przede wszystkim prawo wiedzieć, czy należy nam się rekompensata, a hodowcy szerze wątpię żeby sami mi "proponowali" rekompensatę...i widzę, że muszę podkreślać milion razy, że na prawdę nie zależy mi na tej kasie, ale skoro człowiek kupuje drogiego pieska, który jest zdrowy, a późnij jest inaczej, kasa nadal leci jak woda z kranu, jest wiele rzeczy, o których nie wie i chce się dowiedzieć, to subiektywizm hodowcy tutaj nie pomoże i każdy z podobnym problemem uważam ma prawo szukać, co jest nie tak.
-
marta30 dziękuję za odpowiedź. Właśnie co wychodzi...ech...no nic...jeszcze z wetami porozmawiam, przebadam, ale jeśli koszty będą wygórowane to nie damy rady...do hodowcy się niebawem odezwę i zobaczymy co on na to...można jeszcze z prawnikiem rozmawiać...choćby dla własnego spokoju, że zrobiliśmy wszystko. Nie chodzi o to, że pragnę kasy...po prostu jest nam ciężko i próbujemy wyszukać gdzie jest "wina"...szczeniak jest od konkretnych ludzi dlatego warto myślę zrobić wszystko by wykazać, że pomoc się należy. Jeśli nie to trudno...pieniądze to nie wszystko...a zdrowie tak...a ktoś z Was zajrzał w strategie FCI, o których wspomniałam w wątku? Jeśli nie to sprawdźcie całość i punkt 3. gdzie jest mowa szczególnie o inbredzie i kojarzeniu. ktoś coś na ten temat jeszcze powie? [B]FCI International Breeding Strategies[/B] na stronie fci.be
-
Tak tylko zapragnęłam napisać...[U][B]moim zdaniem na wysoki inbred powinny być zezwolenia w przypadku ras rzeczywiście rzadkich[/B][/U]. Reszta nie powinna mieć miejsca, gdyż wystarczająco dużo człowiek zrobił "dla ras"...można obejrzeć zdjęcia ras kiedyś i dzisiaj...dziś wygląd jest na pierwszym miejscu a nie zdrowie - oceniam ogół. Z resztą jak zwykli ludzie mogą bawić się w genetyków...lub też moim zdaniem drugie rozwiązanie: [U][B]chęć zastosowania inbredu dla danego skojarzenia powinna być uzasadniona przez hodowcę, poparta wszelkimi (odpowiednimi) badaniami w lecznicy zwierząt oraz ostatecznie zatwierdzona przez Związek Kynologiczny mający dostęp do tychże badań i uzasadnień.[/B][/U] Trochę więcej zachodu dla hodowców, ale przecież dobro zwierząt powinno być na pierwszym miejscu, a nie inbredowanie w ciemno...na zasadzie "psy nie były chore, są championami" - geny jak wiadomo nie muszą się ujawniać u danego osobnika i długo mogą być przenoszone...no chyba, że się mylę to niech mnie genetyk poprawia.