-
Posts
865 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Neelith
-
Bardzo proszę o wszelkie uwagi, sugestie i uzupełnienia tekstu na wydarzenie na FB :oops: Myślę, że sukcesywnie będzie można dodawać nowe wiadomości. Póki co wstępna propozycja: [B]Piękny i łagodny Robin szuka domu![/B] Robin to średniej wielkości, około dwuletni, bardzo ładny pies. Nie znamy jego historii, prawdopodobnie został porzucony w Siewierzu, niedaleko drogi krajowej DK1. Pies przez około dwa tygodnie koczował na skwerku, spał na ziemi, był wygłodzony i bardzo zmęczony tułaczką. Zagrożony potrąceniem przez samochód, zagłodzeniem, zamarznięciem, został w trybie pilnym w dniu 28 listopada 2013 r. przewieziony do hoteliku w Katowicach. Pomimo swojej trudnej i stresującej sytuacji jest przyjacielski, łagodny i przy odrobinie dobroci przekonuje się do człowieka i chce mu zaufać. Pozwolił zapiąć sobie smycz, wziąć się na ręce, grzecznie jechał samochodem, jedzenie bierze ładnie z ręki. Z pewnością potrafi dogadać się z suczkami i mniejszymi psami. Okazało się też, że zna komendę siad. Według najnowszych wieści z hoteliku jest to delikatny, spokojny, nieszczekliwy pies, najprawdopodobniej domowy, gdyż nie zna budy i nie chce do niej wchodzić. Z jego łagodnością i zagubieniem nie poradziłby sobie w schronisku. W hoteliku jest bezpieczny i z pewnością szybko dojdzie do siebie, jednak Robin potrzebuje prawdziwego domu i kochającego opiekuna. Tułaczka odcisnęła na nim swoje piętno, bo Robin ma wystające żeberka i przybrudzoną sierść, ale po odkarmieniu i wyczesaniu będzie przepięknym psem! Do tego Robin ma wielkie, cudne i bystre oczyska i imponującą kitę. Dla swojego opiekuna będzie najwierniejszym towarzyszem. Robin szuka dobrego, kochającego domu, nie łańcucha i budy! Bardzo prosimy o udostępnianie wydarzenia dla Robina i tym samym pomoc w poszukiwaniach. Czy Robin znajdzie swojego Batmana, dla którego będzie najlepszym przyjacielem? Pomóżmy puszystemu smutaskowi, aby nie czekał długo!
-
Dziękuję pięknie za njusy! Kochany Rudzik jest w stresie, też tak z nim miałam, że gdy go karmiłam z ręki to wcinał chętnie, ale gdy go zamknęłam w kojcu i dostał jedzenie do miski, to nie jadł. Może to ten typ, dla którego człowiek jest ważniejszy niż żarcie i tak intensywnie wypatruje swojego opiekuna, że nie widzi miski przed nosem. A w dodatku jest taki chudziutki. Ale nic to, będzie lepiej, musi pokonać stres, może jeszcze trochę odeśpi i rano dostanie apetytu. Trzymam kciuki za sierściuszka!
-
KOREK- smutny, młody pies wyrzucony z samochodu- DOCZEKAŁ SIĘ! MA DOM
Neelith replied to kiyoshi's topic in Już w nowym domu
Witajcie! Dziś mijają 3 miesiące odkąd Korek vel Saxon jest z nami! :loveu: Koreczek pozdrawia ze swojego siewierskiego wariatkowa i pokazuje swe wdzięki: Saxon prawdziwy dżentelmen i nieszczęsna Arija: [IMG]http://imageshack.us/a/img12/385/kzpz.jpg[/IMG] Spanie synchroniczne: [IMG]http://imageshack.us/a/img849/733/k5z0.jpg[/IMG] Nie dość, że śpioch, to jeszcze bezwstydnik: [IMG]http://imageshack.us/a/img197/4995/dgjw.jpg[/IMG] Ale generalnie to saksoński przytulas i romantyk: [IMG]http://imageshack.us/a/img209/8434/sakq.jpg[/IMG] -
Stzw, przed zawiezieniem Robina do Twojego hoteliku przechowaliśmy go kilka godzin w kojcu i też nie wszedł od razu do budy, tak jakby jej nie widział, tylko spał na kostce, mimo że był ziąb. Później jednak się skusił, skorzystał z budy i zasnął w niej tak mocno, że gdy po niego przyjechaliśmy nie wyszedł od razu i był dość zaspany. Biedaczysko! Stzw, a on u Ciebie wreszcie wszedł do budy i śpi w niej? Zjadł coś? Widziałaś czy się ładnie załatwił? Wie co to kość i chciał ją pochrupać? Wybacz, że tyle pytań, ale ciekawość mnie pożera, będę wdzięczna za każdą, nawet malutką wieść :)
-
Zastanawia mnie to co stwierdza stzw, że pies jest domowy i nie błąkał się długo. To znaczyłoby, że miał dom, ale nie w Siewierzu - tutaj na pewno właściciel by go odnalazł. Został więc podrzucony albo przez nieuczciwego hycla, albo okrutnego byłego "pana". Przeczesuję ogłoszenia o zaginięciu psa, nie tylko ze śląskiego, ale to ciężka sprawa. Póki co sprawdzę, czy uda mi się zamieścić zdjęcia Robina z czasu siewierskiej tułaczki: [IMG]http://imageshack.us/a/img855/5900/xjcx.jpg[/IMG] [IMG]http://imageshack.us/a/img27/6923/ivcv.jpg[/IMG] [IMG]http://imageshack.us/a/img20/2300/vlog.jpg[/IMG]
-
To co się dzieje z biznesem hyclowym to wielka tragedia i cierpienie z jednej strony i brak podstawowych ludzkich odruchów z drugiej... Nie mam słów :( Ogromna ulga, że tak szybko i w awaryjnej właściwie sytuacji madziakato wyszukała hotelik. Dla stzw należą się wielkie podziękowania i uznanie, że przyjęła psa bez żadnego wahania i formalności. Płatność w hoteliku jest z dołu, dzięki czemu mamy szansę pozyskać fundusze i ocalić Robina przed schroniskiem. To byłby straszny dramat dla niego znaleźć się w schronie, Rudzik to taka wcielona łagodność i ufność. W hoteliku jest bezpieczny, czekam na wieści, że zachowuje się grzecznie, odzyskuje pogodę ducha i jest wzorowym psem - nie wierzę, że mogłoby być inaczej :) Mam nadzieję, że szybko ktoś wypatrzy Robina i da mu dobry dom.
-
madziakato czy to Ty będziesz naszym skarbnikiem? Póki co deklaruję 20 zł/msc, ale liczę, że uda mi się też coś więcej przesyłać. Ciekawe jak rudzik przetrwał pierwszą noc w hoteliku. Pewnie bidok odsypiał tułaczkę. Mam nadzieję, że szybko dojdzie do siebie i schowa wystające żeberka. Prośbę mam jeszcze o zamieszczenie tych pierwszych zdjęć na drodze, gdzie widać jego piękną kitę i niesamowite oczyska. Przyłączam się też do prośby madziakato o zrobienie wydarzenia na FB.
-
Dalej jestem przejęta od ilości wrażeń, ale czuję ogromną ulgę, że Rudzik już bezpieczny. To był ostatni moment aby go zabrać i ochronić. Teraz będzie miał fachową opiekę, pełną miskę i bezpieczne miejsce do spania. O jego zmęczeniu tułaczką świadczy choćby moment naszego przyjazdu po niego - spał tak mocno w kojcu u mojego kolegi, że dopiero po chwili się wybudził i wygramolił z budy. W samochodzie prawie cały czas spał i wreszcie się ogrzał. Teraz jest zagubiony, ale będzie już tylko lepiej. Szkoda, że nie można mu tego powiedzieć, że wszystko będzie dobrze, żeby się nie martwił, żeby się nie bał. Nie mogę zrozumieć dlaczego spotkał go taki trudny los. Choć spędziłam z nim tylko kilka chwil, mocno zapadł mi w serce. On jest taki łagodny i ufny, pomimo przerażenia całą sytuacją. Naprawdę niewiele mu potrzeba by stał się idealnym psiakiem. W hoteliku będzie miał odpowiednie warunki, musi tylko zaufać. Na pewno początki będą dla niego stresujące, ale on chce ufać człowiekowi i znaleźć ten swój własny kąt. Dzisiejszej nocy pewnie będzie odsypiał, dalej musi przebyć kwarantannę, ale to wszystko to pierwsze kroki ku dobremu życiu. No i mamy obiecane wieści i zdjęcia z hoteliku. Będę ich niecierpliwie wypatrywać i wirtualnie głaskać Robina. Taki kochany psiak, aż mnie coś w gardle ściska, no! Mamy teraz kiepskie finanse, więc mogę zadeklarować tylko 20 zł/msc za Robinka, ale jeśli zostanie mi jakaś wolna gotówka, to dodatkowo też zasilę konto rudaska. I jeszcze trochę prywaty: madziakato jest pierwszą osobą, której mój Saxon nie przywitał szczekaniem czy warczeniem, lecz ochoczo obwąchał i zrelaksowany ułożył się na jej nodze! Chyba był zahipnotyzowany, mnie zatkało, bo z innymi gośćmi muszę przechodzić krótki cyrk, aby Saxon się odprężył. Tak więc od razu wiedziałam, że madziakato jest wyjątkową osobą :) Chyba powinna mnie częściej nawiedzać!
-
Piesek jest piękny z pyska i cudowny z charakteru. Jest łagodny i mimo strachu ufny. Sądzę, że w krótkim czasie dojdzie do siebie. Trzeba go też odkarmić. Gabi79 piesek nie może zostać u kolegi, jest "przechowywany" do czasu naszego dzisiejszego odjazdu do hoteliku. Na temat hotelu we wszystkim jest rozeznana madziakato. Myślę, że odrębny wątek mógłby pomóc rudzikowi w pozyskaniu funduszy. Co do psiaka na stacji to witki mi opadły. Każda chwila to dla niego igranie ze śmiercią, tutaj potrzebne jest szybkie działanie, a ja się czuję bezradna. Pewnie tam dziś podjedziemy sprawdzić psiaka, i jeśli jest na miejscu, to rano zgłaszam biedaka by jechał do schroniska. Potem będziemy główkować co dalej, jak myślicie? Póki co jednak, czekam na madziakato - za kilka godzin ruszamy w drogę po lepszy los dla rudzika! :) PS: Co powiecie na imię Robin (ang. rudzik, drozd)?
-
Poprosiłam kolegę o pomoc i przy okazji sprawy służbowej podjechaliśmy na skwerek. Niestety psiaka nie było, a ja poważnie się zmartwiłam. Pojeździliśmy po okolicy i nic, a tu przecież wszystko było dograne i miało się szczęśliwie skończyć :( Gdy już wracaliśmy do pracy, a ja zaczęłam tracić nadzieję, zauważyłam biegnącego rudasa! Uwierzycie, że przybiegł do mnie, dał się zapiąć na smycz, pozwolił wziąć się na ręce, położył w samochodzie i spokojnie jechał!? Wprawdzie cały drżał, ale i tak bardzo dzielnie i grzecznie się zachował. Ten pies to czyste złoto! Teraz jest u mojego kolegi w kojcu i czeka aż go odbiorę, a ja oczywiście jestem cała w nerwach, bo nie wiem czy nie wydostanie się z kojca i czy nie ucieknie. Troszkę płakał gdy odjeżdżaliśmy, jest teraz całkiem sam, zamknięty, na pewno bardzo się stresuje. Kciuki nadal potrzebne! Zrobiłam kilka fotek - wysyłam do bela51.
-
Oby pies był na skwerku i dał się złapać! Myślę, że z samym złapaniem nie powinno być dużego problemu, gorzej jeśli nie zdążę i ktoś go stamtąd przegoni. Denerwuję się... Będę tam późno, będzie ciemno, ech. Kombinuję jak by tu go wcześniej zgarnąć. Jakby coś się działo nowego to będę dzwonić. Trzymajcie kciuki!!!
-
Pieska rano nie było. Nikt go też nie zgłaszał w Urzędzie, więc raczej nie pojechał do schroniska, choć zgłosić może też Policja, więc koleżanka zapyta przy okazji P. Jurczyk czy coś wie o takim psiaku i da mi znać. Po południu wyruszę ze swoją sunią wybadać teren, ale po ciemku może być ciężko zobaczyć psiaka gdyby był na jakimś podwórku. Mam teraz moralniaka, bo Mąż od początku mi tłumaczył, że lepiej zadzwonić po schronisko gdzie pies byłby bezpieczny i nakarmiony, a z jego urodą długo by nie posiedział. Nie wiem na co liczyłam, przecież wiadome było, że psiak nie będzie wiecznie czekał na skwerku :( Myślałam, że piesek może mieć dom, z drugiej strony nie nosi obroży, więc trzeba było go zabrać do schronu nie patrząc na nic. Mam nadal nadzieję, że siedzi gdzieś bezpieczny. Odezwę się gdy będą nowe wieści. *najnowsze wieści: P. Jurczyk i Policja nie wiedzą nic o takim psiaku, a więc pies wędruje gdzieś po mieście, albo ktoś go przygarnął. Będę mieć oczy szeroko otwarte i się rozgladać. Koleżanka z Urzędu przejeżdża samochodem w tamtej okolicy, pokazałam jej zdjęcia, więc jeśli zauważy psiaka to da mi znać.
-
Zapomniałam napisać, że piesek zna komendę siad. Jutro rano sprawdzę czy jest na skwerku. Jeśli go nie będzie, to możliwe że wypatrzył inną sunię w okolicy, a wtedy jest szansa że go znajdę na spacerze. Dowiem się też rano w urzędzie miasta czy ktoś go nie zgłaszał i czy przypadkiem nie pojechał do schroniska. Może być też tak, że właściciel mieszka w okolicy i gdy zobaczył że badam teren i robię psu zdjęcia to wreszcie go zamknął na podwórku. Liczę jeszcze że może ta koleżanka go znowu gdzieś wypatrzy bo to chyba bliższa jej okolica. Ja będę też szukać :(
-
Zdjęcia wysłane. Byłam ponownie na skwerku. Pieska nie ma. Suczki za ogrodzeniem też nie było, może właściciele wzięli ją do domu bo jest już -4 stopnie, albo poszli z nią na spacer, więc rudas pewnie gdzieś biega, albo wrócił do domu. Pewne jest to, że psiaka trzyma tam jedynie sunia. Myślę sobie jeszcze, że ktoś mógł przyuważyć, że codziennie się tam kręcę, a dziś robiłam zdjęcia, więc właściciel mógł zostać poinformowany, że ktoś się kręci w okolicy i mógł zabrać psa. Nie daje mi to spokoju.
-
Byłam u pieska, chyba nawet mnie rozpoznał bo sam podbiegł, łasił się - całkiem przyjacielski pies! Nie zauważyłam żeby kulał, ma jedynie małą gojącą się już ranę w okolicy pachwiny, jakby zadrapanie albo rozcięcie. Przez chwilę towarzyszył mu mniejszy kolega, który na mój widok wbiegł na otwarte podwórko nieopodal i dzielnie obszczekiwał mnie w bramie, więc na pewno ma tam dom. Całkiem możliwe, że ten nasz rudasek również ma takie podwórko z wiecznie otwartą bramą. Z drugiej strony śpi na skwerku. Z trzeciej strony pilnuje suni, bo pies za ogrodzeniem to właśnie śliczna suczka w typie dużej szwajcarki. Była wypuszczona z kojca i biegała po podwórku, a właściciele nie mają dzwonka przy furtce. Misja wejścia na posesję i zadzwonienia bezpośrednio do drzwi przy wypuszczonym psie mnie przerosła i mimo że psica wydawała się łagodna, to nie miałam odwagi wpakować się na ten plac. Tak więc nie wypytałam nikogo o rudasa, nie dostrzegłam też czy sunia ma cieczkę, ale ewidentnie rudas jest w niej zakochany, a ona też się do niego przymilała przez ogrodzenie. Podjadę jeszcze wieczorem do psiaka z kolacją. Jako nowy użytkownik niestety nie mogę dodać zdjęć, a jest na co popatrzeć! Mogłabym komuś przesłać foty do zamieszczenia? Zobaczycie jaki ładny ten rudzik. PS: Bardzo ładna bigielka! Źle się dzieje skoro ludzie nie chcą takich psów :(
-
Byłam u pieseczka. Biedak siedzi cały czas w jednym miejscu pod ogrodzeniem. Nawet gdy wcina jedzenie to odwraca się by nie stracić z oczu kojca za płotem. Było za ciemno by stwierdzić jaki pies tam jest w tym kojcu, a nie chciałam o tej porze dobijać się do ludzi. Jutro będę tam wcześniej, zrobię zdjęcia i może uda mi się z kimś porozmawiać. Nie umiałam dostrzec czy pies kuleje, było zbyt ciemno, a on właściwie cały czas wstaje na tylne łapy i prosi o jedzenie. Podotykałam mu boczki i chociaż jest puchaty to niestety mocno czuć żeberka, tak więc raczej nie jest solidnie dokarmiany. Generalnie jest bardzo ładny i chyba młody. Jutro napiszę coś więcej.
-
Dziś wcześnie rano mój mąż podjechał na skwerek i niestety piesek tam śpi zwinięty w kłębek, pod ogrodzeniem :( Wczoraj zbyt optymistycznie liczyłam na to, że znajduje sobie nocleg na jakimś podwórku. Jeżeli dziś nie wrócę zbyt późno to popytam w okolicy czy ktoś zna historię pieska. Po wczorajszym spotkaniu mogę tylko stwierdzić, że pies gdy widzi człowieka odbiega wystraszony, ale wystarczy go zawołać i przychodzi, wącha ręce, chętnie bierze jedzenie, ale nie jest typem przytulaka - może przez strach. Nie widziałam czy kuleje, ale było ciemno. Dziś postaram się więcej zaobserwować, a jutro porobić zdjęcia.
-
[quote name='Mysza2']Neelith, może tak być, że pilnuje suczki z cieczką, a dałoby radę zapytać ludzi z tej posesji przy której on się trzyma, czy mają sunię z cieczką?[/QUOTE] Tak, zapytam w środę, bo jutro wrócę zbyt późno by nagabywać ludzi. Chyba że spotkam kogoś na podwórku, to może nawet jutro by się udało. Tak czy inaczej podjadę tam rano i wieczorem sprawdzić co u pieska i dokarmić biedaka. W ogóle jest to dziwne, że tak bardzo trzyma się tego jednego miejsca. Albo jest tam suczka z cieczką, albo on mieszka w sąsiedztwie, albo ktoś go tam zostawił i piesek czeka na właściciela. Postaram się dowiedzieć od kiedy on tam koczuje.