Jump to content
Dogomania

bestia666

Members
  • Posts

    71
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by bestia666

  1. oj przepraszam, zapomniałam o tym legowisku... Karo ja pogryzł, pewnie z tęsknoty, więc zostało wyrzucone. Nawet im powiedziałam, żę skoro faktycznie je zniszczył to niech im będzie. Koce były ostatnio, nawet jakieś wykładziny mu dali, ale z tego co wiem, ma to być zabierane, albo już zostało to zrobione. Niestety nie wiem co posłaniem Rahima, tydzień temu wolontariuszka widziała jak było wystawione przed boks. Co dalej się z nim stało? nie wiem. Ale ono akurat było nie pogryzione!!! Jutro wszystko postaram się sprawdzić i dokładnie Wam napiszę. Jeśli posłanie Rahima zostało mu zabrane, to każę im je odesłać do Aimez, bo to jej dar dla psa, jeśli go nie mogę przyjąć to niech je oddadzą jej, albo niech się pisemnie z tego tłumaczą. Jeśli ktoś by chciał to po moim jutrzejszym wybadaniu sprawy możemy zrobić akcję telefonów do schroniska z zapytaniem: czemu pies któremu pomagamy, ma zabierane dary? Czemu psy na B nie mogą mieć koców, choć mają chore stawy i wymagają specjalnych warunków itp. Ale to już zależy od Was czy będziecie chcieli. Jutro Wam napiszę co słychać w schronie i u Yeti
  2. Kochani, możecie nasz zabić, pokroić i co tylko chcecie, Karo nie jedzie :placz: Poli 17 wpadli skontrolować trzymanego nie legalnie charta- wilczarza. Choć go nawet u niej nie było. Ja wiem kto to robi, nie dawno była podobna sytuacja z innym psem. Ale nie będę podawać nazwisk, nie bęzdiemy prowadzić żadnej wojny, skupiamy się na psie, bo to jest najważniejsze. I uwaga, teraz do tych "życzliwych": nie wierze że jesteście aż tak zepsuci, przecież robicie tyle dla tych psów. Tu nie chodzi o Wasze urażone ambicje tylko o życie psa!!!! Pola 17 przeleje mi kasę z od Was cioteczki i ja kupię mu to co teraz jest najważniejsze - karmę, w schronie przed konkursem zaczęli paść psy i te co nie wychodzą najnormalniej popuchły. Karo też zaczyna tyć, a mu nie wolno!!!! ON ma być dobrze odżywiony, czymś wartościowym a nie samym tłuszczem. Więc ja myślę o dobrej karmie, odpowiedniej dla dużego psa i jakieś na stawy. Leki od Kabaji są jeszcze, bo to byłą solidna butla i jeszcze starczy na jakiś czas. Nasza do końca walcząca Sylwia czyli Pola 17 obiecała nadzór nad Karo w schronie, odradzałam jej to bo tym co zaszło, ale ona się tak łatwo nie podda. Ma dzwonić i pilnować żeby karmę dostawał odpowiednio i miał coś w tym boksie pod tyłkiem. Mamy tez fundację, która chciała wziąć Karo, niestety że to się tak przedłużało wszytko, przyjęli psy z zagrożeniem życia. Nie ujawniam ich, bo nie chcę żeby oni też mieli kłopoty za sprawą "życzliwych" nam osób. Ale są też dobre wieści.... właśnie ogłoszono konkurs na op[iekuna schroniska i jest szansa, a przynajmniej w to wierzymy, że wróci stary dobry ŚTOZ "Zwierzak" i wtedy Karo będzie miał to co potrzebuje.... no poza domem, ale z nimi się świetnie współpracuje, więc i z adopcją będzie łatwiej, oni pomogą we wszystkim. Więc trzymajcie kciuki. Acha i ja postaram się przejąć wątek i informować Was przynajmnj raz w tygodniu co się tu dzieje, jak postępy z Karo, Niestety nie umiem wstawiać zdjęć i nie mam czym ich robić , ale w tym na pewno ktoś pomoże. I teraz od Was zależy czy zostajecie i wspieracie, czy macie już dość i chcecie odejść. Mam nadzieje, że teraz jak ci "życzliwi" wiedzą , że my o nich wiemy, tio trochę przemyślą sprawę i pomogą zamiast szkodzić, albo chociaż odpuszczą sobie złośliwości. Ja na 99% dam radę jutro do niego pojechać i wziąć go na spacer. Wycałuję od Was ;) I mimo wszystkich niepowodzeń, dziękuję tym, co nas wspierają.
  3. Supergoga, w schronisku wprowadzili takie coś że psy w sektorze B nie mogą mieć żadnych koców, materacy itp. Nie wienm czemu. Proszę dzwonić do schronu i się pytać. Ja nie mam już siły robić za kazdym razem afery że psy nie mają nic pod tyłkiem... jeszcze jakiś czas temu byłam to w stanie wywalczyć, ale teraz nie :P Nawet dla Karo, tym bardziej że mnie przy nim nie ma :placz:
  4. O włąśnie konkretnie pytania, a więc po kolei... Sylwia czyli Pola 17 miała przyjechać ale rozchorowała się, a potem osoba która miała z nią jechać zrezygnowała. Jesteśmy bez samochodu i bez kierowcy. Sylwia chciała zorganizować inny transport, płatny, no ale kasy brakowało, coś tam kombinowała ale nic z tego... Ale teraz dostałam telefon i.......... być może Karo pojedzie w końcu!!!!!!!!!!! to inny transport zupełnie, niestety byłby bez udziału Sylwii, ale w końcu by pojechał. Czekam na kontakt jaki byłby koszty transportu. Jak Sylwia poda Wam rozliczenie a ja się dowiem ile brakuje to napisze konkretnie. jeśli teraz nie wypali to mnie chyba pokroicie żywcem. Wierzcie mi że ktioś nam bardzo chce to utrudnić, nie wiem kto i nie wiem czemu, ale Karo i tak pojedzie.
  5. Karo jedzie, tak mam obiecane, tylko z transportem są problemy. Jedzie do Szamotuł na DT. W ogóle to nie wiem czy powinnam to pisać ale ktoś nas podkablował że nielegalnie zbieramy kasę, są same problemy, nie wiem czemu ktoś chce zaszkodzić Karo. Ktoś się wycofał z transportu. Jutro mam nadzieję że Sylwia Wam wszytko wyjaśni, właśnie ją o to proszę. Obiecała wszytko napisać. Jeśli jeszcze macie jakieś uwagi i czegoś tu jeszcze brakuje, piszcie śmiało. Zwłaszcza jeśli coś jest nie tak z wątkiem, tzn jeśli my coś robimy nie tak. Ta jak kabaja napisała konktetne uwagi i wskazówki. I przypominam, że dawałam nr do Sylwii jakby ktoś chciał szczegółów od niej. dzwonić smiało
  6. Poziomka, to był inny DT, tzn wtedy nie było żadnego DT, ktoś nam zrobił świństwo i chciał wysłać psa, do hotelu który nic o tym nie wiedział, ja wyjaśniałam tę sprawę, bo rozmawiałam z właścicielką hotelu. ona nie wiedziałą nic o Karo, a na wątku ktoś pisał że hotel załatwiony, że aro jedzie... to byłą ściema. Właśnie czy tylko ja mam wrażenie , że ktoś chce zapobiec temu by Karo pojechał? Znalazł się bezpłatny DT, ale potrzebna będzie pomoc w utrzymaniu i ewentualnym leczeniu Karo.
  7. DT aktualne, problem z transportem, bo jeden nie wypalił. Ogłoszenia są regularnie odświeżane, teraz głównie na okolice gdzie będzie mieszkał Karo, by mógł się najpierw zaprzyjaźnić z nowym właścicielem
  8. Poziomo masz rację... wątek jest nie taki jak powinien być, w ogóle zaczęło się psuć po tej pierwszej nieudanej akcji z wyjazdem Karo, ale wtedy to ktoś zrobił specjalnie żeby nam zaszkodzić, nie wiem czemu... Tak, pieniądze są wszystkie, ale brakuje na transport, o szczegóły trzeba pytać Sylwię. mnie się wydaje że 100 -150 zł jest jeszcze potrzebne, ale ja się na tym nie znam. Boję się że teraz nikt nie będzie chciał pomóc w utrzymaniu Karo i to dopiero będzie problem
  9. aaaa.... Karo ma aktualne ogłoszenia, regularnie odświeżane, robione przez naszego eksperta od ogłoszeń i nie tylko. Sylwia się jeszcze stara o jakąś fundację żeby pomogła. Zmuszę ją żeby napsiuałą Wam jak najwięcej informacji ;)
  10. Kochana Poziomką, sama chciałabym wiedzieć.... wszystko nam się poknociło, ja nie mam nawet jak do niego jechać... biedak płakał w sobotę... Jak mnie nie ma to on nie chodzi na spacery i łapie doła. A tak się dobrze czuł.... Jak tylko będę mieć wieści to dam znać. mama nadzieję że już nie długo dojdę do siebie i go wytarmoszę za to kosmatą mordę.
  11. Tak na marginesie.... nie pomagamy Moskwie, wiele znosimy dla tych psów. ale nie narzekamy, godzimy się na to świadomie. Właśnie straciliśmy psiaka w niewyjaśnionych okolicznościach, jest nam ciężko. I błagam niech nikt nam nie wmawia żę patrzy i nic nie robimy, albo że musimy poświęcić psy dla wywalenia Moskwy!!!!!! Nie poświęcimy żadnego psa!!!!! Miłość do psów zawsze będzie większa niż nienawiść do człowieka. I proszę jeśli ktoś chce wiedzieć jak tu jest to niech przyjdzie i zobaczy, pobędzie z psami... wtedy widać że największy sens to pobyć z psiaiem w boksie, wziąć go na spacer... godzina w lesie dla psa to całą wieczność szczęścia
  12. Kabaja, masz świętą rację, dzięki za wskazówki i konkrety. Przyznaję nie umiemy prowadzić wątku, ja nawet nie śledzę całego, nawet konto mi założył ktoś tylko po to żebym mogła tu zajrzeć. Osoba zakładająca wątek też nie robiła tego wcześniej, chciała pomóc z dobrego serca, może i skopałyśmy sprawę, ale bardzo chcemy pomóc Karo. Więc tak, poproszę Sylwię żeby jak najszybciej przedstawiła Wam te wpłaty, bo faktycznie jeśli chodzi o kasę wszytko musi być czarne na białym. Poproszę ją też żeby podliczyła dokładnie koszty paliwa i żeby było jasno napisane ile jest na koncie i ile brakuje. Niestety ma złe wieści... Karo się źle czuje.... wiem to z relacji wolontariuszek, bo ja nie jestem w stanie do niego pojechać ani wziąć go na spacer, więc bieda siedzi w boksie i łapie doła. Poza tym nie wolno psom na B (czyli tam gdzie jest Karo) dawać żadnych koców, posłane itp. Ja też zaczynam łapać doła, bo nie mogę wziąć go na spacer, a sprawy stoją w miejscu. Jesli macie jakieś pytania i chcecie szybszej odpowiedzi to bardzo proszę piszcie na priv. Tak będzie mi łatwiej. Przepraszam za wszystkie niedociągnięcia. Nie mam zamiaru się bronić że wątek jest super, bo wiem że nie jest. teraz najważniejsze żeby w końcu to ruszyło.
  13. Ludzie, nie siedzę na wątku to nawet nie wiem o takich rzeczach... Jak Karo ma jechać jak nie mamy kasy na transport??? Dziś mi się Sylwia przyznała, okazał się że sama próbuje zdobyć brakujące pieniądze. Ale ona ma teraz 8 psów na utrzymaniu, fundacja zostawiła ją z nimi bez pomocy. A ona i tak się nie poddaje tylko szuka sponsora na transport. No jeszcze karma, ale to też pewnie dziewczyna na siebie weźmie. To kawał drogi, to i drogi transport. Jeśli macie zastrzeżenia jakiekolwiek, ale uważacie że lepiej zorganizujecie transport, Sylwia powiedziała że odda od razu całą kasę i albo ktoś inny załatwi transport, albo trudno, nie pojedzie... ale to ostatnie dla nas nie wchodzi w grę!!! Błagam, jeśli może się ktoś jeszcze dorzucić to bardzo prosimy. Macie tu nr tel do niej 725 196 784, jak macie pomysł jak pomóc to dzwońcie, jak macie pytania lub jakieś zastrzeżenia też dzwońcie, tak najłatwiej będzie wszystko dogadać. Ona nawet nie ma czasu wejść na dogo, swoje 8 psów, jeżdżenie po lekarzach i interwencje... i teraz jeszcze nasz Karuś na jej głowie... ta kobieta jest niesamowita... nie znam nikogo kto by tyle robił co ona i nigdy sie nie poddawał. Może zamiast smęcić że ta to długo trwa to po prostu jej pomożemy????
  14. ale to nie takie proste... postanowiliśmy żę transportować będzie go osoba która go bierze, najpierw zaprzyjaźnianie się, potem próba "spakowania" Karo. Bo załadowanie go do samochodu graniczy z cudem. Nikt obcy nie podjął by się przewozu psa co ma na boksie kartkę "agresywny". Karo nie da się zaciągnąć siłą do samochodu, tu trzeba będzie się porządnie namęczyć. Sprawdzałyśmy profesjonalne firmy, ale to na parwdę nie takie proste. Karo nie jedzie do klatki, on ma klaustrofobię. Nie chcemy go całkiem ogłupiać na podróż. Dobrze byłoby mieć kontakt z nim podczas jazdy. Wszystko jest zaplanowane. Nie dziwcie się że nie informujemy o każdym szczególe, ale nie mamy na to czasu. Osoba która go bierze ma teraz dużo na głowie, ma też inne psiaki pod opieką, ciągle jeździ na wezwania. Ja też nie mogę siedzieć przy kompie choćby dlatego , że bardziej jestem potrzeb Karo na miejscu. Widzie że jak ja go nie wyprowadzę to on właściwie nie wychodzi!!!! Nie na wszystko mamy wpływ. Na orkan Ksawery też nie, ani na chorobę nowej opiekunki, tak się czasem dzieje i włąśnie wtedy jest nam potrzebne Wasze wsparcie, kiedy jest gorzej, a nie jak wszytsko jest super. Powiem tak, wszytko jest pod kontrolą. Dam znać jak już dziewczyny będą po niego jechać. Wiem też że robią nam paczkę dla wolontariuszy, jakieś dorbiazgi dla psów, karma, smakołyki, obroże. Ja też nie jestem w wielkiej euforii że nam tam ciągle pod górkę, ale walczę do końca. Rozumiem wasze rozczarowanie, ale Wy też zrozumcie nas.
  15. Przykro mi że nie cieszycie się razem z nami. Ja się nie znam na takich akcjach, jestem od siedzenia z paski w boksach, wciągam je z deprechy, uczę ufać człowiekowi. Jakoś "eksperci od adopcji" nie byli w sanie nam pomóc, a nawet utrudniali. Wierzcie mi że byłam w szoku jak raz za razem docierało do mnie jak "przyjaciele zwierząt" potrafią być wredni i zawistni. Tu nie miałam żadnej pomocy dla Karo, ci co twierdzili że chcą pomóc bardziej zaszkodzili. Pewnie dlatego że mają mnie za wroga: schronisko - bo pomagam psom, organizacje prozwierzęce - po siedze w schronisku. Cieżko tu u nas, kto nie znam naszej sytuacji nie zrozumie. Znalazłam pomoc bardzo daleko, ale to jedyna pomoc jaką mam. Jeśli Was zawiedliśmy to przepraszamy. ale to nie jest show telewizyjne tylko realna sytuacja w okrutnym świecie. Ważne żeby w końcu się idało i Karo miał szanse na normalne życie. Czy może się myle? Czy może ważniejsza jest "dobra akcja". Ja swoją robotę wykonałam, Karo żyje i ma się całkiem nie źle jak na tę sytuację. Teraz korzystam z pomocy, powtórzę - jedynej jaką mam. To czy chcecie nas wspierać to wasza decyzja i ja ją uszanuję. Bo dla mnie liczy się pies. Też mogłabym powiedzieć dość, bo już nie mam siły czekać, bo ciągle się boję co będzie... przez Karo mam rozwalony kręgosłup i jestem znienawidzona bo się uparłam żeby go wyciągnąć. Ale ja go kocham od pierwszej chwili kiedy go zobaczyłam i dotknęłam tego mokrego nochala. I nie opuszczę go, nawet jak już pojedzie i będzie daleko, ja będę z nim. Nie poddamy się.
  16. Aaaaaaa i jeszcze coś.... z Karo zrobiłam ostatnio bałwanka... ulepiłam mu wielką czapkę ze śniegu na głowie, był zachwycony:lol: i szalał jak głupi po śniegu, aż nie mogłam uwierzyć, no jak dziecko się cieszył, gdyby nie ta pogoda to bym wam to nagrała, ale nie dało się telefonu w łapie utrzymać. Skute tego taki, że jestem chora, a Karo szczęśliwy :multi:
  17. Hej kochani. Jest tak, mamy chwilowy problem z samochodem, no niestety, a na taką pogodę nie było co szaleć. Na drogach dość niebezpiecznie i ślisko. Samochód ogarniemy i jedziemy. Wiem że to wciąż się przeciąga, ja ciągle siedzę jak na szpilkach, żeby wreszcie nam chłopaki pojechali... Ale są też dobre wieści :lol: nie znam szczegółów, ale podobno Karo się już ktoś interesuje i to jakaś fundacja, na razie nic nie zdradzamy tylko trzymamy kciuki, bo może będzie lepiej niż nam się wydawało, ale nie zapeszamy ;) Co do Tobiaszka też są plany żeby umieścić go w "domu spokojnej starości" ale po kolei, na razie niech nam w końcu pojadą, a potem będzie już tylko lepiej. Jak przyjdzie czas pakowania to będą zdjęcia ;) może tylko moją komórką zrobione ale będą. Jak już bęę mieć 100% pewnośći żę chłopaki jadą , a dziewczyny są w drodze po nich, daję Wam znać.
  18. ciepło nie... no jak... wieje, beton i mokro :(
  19. niby można... tak jak i Karo i zawsze to znikało... Ja zwykle kupowałam w tanich odzieżach koce, kołdry itp. ale potem to znikało :( to przestałam... Jak wyprosiłam żeby coś dali to też za chwilę znikło, tłumaczyli, że pies "nasrał" i trzeba było wyrzucić. Ale widzę, że po woli pakują im coś do tych bud, a to słomę, a to jakieś kocyki... no ale tak czy inaczej psiaki z dyspalazją siedzą na betonie
  20. ciągle powtarzam sobie, że teraz zajmę się sobą... ale jakoś nie mogę :P ciężko mi w schronie, na prawdę, nie jestem odporna, ale zostawić ich jakoaś nie potrafię
  21. no to teraz powiem Ci, że już tak nie wygląda... jak Karo pojedzie to może uda mi się wziąć za niego... bo wstyd sie przyznać ale... dziś jak był na wybiegu a ja szłam do schronu to go po prostu nie poznałam :(
  22. Boli, ale jest pełen życia, niestety nie daję rady zajmować się każdym z osobna :( Dostaje jakieś suplementy, wspomagacze, ale jemu tez przydałby się ciepły kąt, to chyba najlepsze lekarstwo na każą chorobę, a zwłaszcza dysplazję... Aimez_moi wysłałam Ci jego zdjęcie na maila
  23. Cudny owczarek niemiecki... pan mu zmarł i trafił do schronu... ma chyba ok. 8 lat no i tyłeczek siada.... :( nie umiem wstawić zdjęcia
  24. Tak, ja też czekam z niecierpliwością... chcę się go wreszcie pozbyć ;) Mam nadzieję, że w DT nauczy sie tego, czego ja go nie mogłam tu nauczyć, przede wszystkim żeby wchodził do domu, niech sobie bryka po podwórku, ale musi w końcu wejść do pomieszczenia. tu nie mam mowy, ucieka przed każymi drzwiami, omija budynki. Poza schronem będzie dużo łatwiej z nim pracować
  25. normalnie tak, dla mnie to maskotka do przytulania... on lubi nawet jak się go ściska za szyję i dusi ;) Ale w boksie wygląda groźnie, rzuca się na kraty, zwłaszcza na obcych, ale poza boksem do tych samych osób się przytula.... Nie umiem do końca tego wytłumaczyć, ja mu ufam, nie boję się go, ale większość ma przed nim lęk, włąśnie przez to co wyczynia w boksie. Więc trzeba zakładać, żę Karo może ugryźć!!! Kiedy jest postawiony w sytuacji, w której sobie nie radzi, kiedy ma robone coś na siłę, ale nie jest to agresja jakaś zamierzona, on po prostu się boi, że stanie mu się krzywda. Moja mama kiedyś weszła do boksu z miotła, sprzątać... on wtedy był jeszcze w depresji i burkną na nią... ale ona olała to, poklepała go po grzebiecie i zrobiła swoje, wiec on się przytulił. Ale była też sytuacja, opisywana z resztą tutaj, jak ugryzł wolontariuszkę. Ona z nim nie pracowała, nie oswajała go i chciała wziąć na spacer, choć nigdy wcześniej z nim nie była. I karo się wkurzył, ostrzegł wyraźnie, żę nie życzy sobie kpontaktu, jednak zostałao to zignorowane i karo dziabnął. Ja mu wkładam rękę do pyska, ciągnę za ogon, chociaż nie powinnam ;) i jest dla mnie niesamowicie łagodny, no poza tymi akcjami gdy się tak bardzo cieszy. I myślę, że przy dobrej opiece będzie taki dla kadego, tylko trzeba wyciągnąć go stąd, bo zamknięcie źle na niego działa
×
×
  • Create New...