-
Posts
658 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by kontaktogloszenia
-
[quote name='DONnka']Domek nie został jeszcze sprawdzony, ale zapowiada się fajnie :) Państwo niedawno stracili ONka, przegrał walkę z nowotworem :( Mieszkają pod Krakowem, ale gotowi są jechać po psa nawet 300 km. Sunia do domu, do kochania i głaskania. Czy to Twój numer jest w #1 poście ? Chętnie porozmawiam na ten temat :) [B]Marysiu[/B], nie wystawiaj mi takich laurek, bo się zamknę w sobie :oops:[/QUOTE] Sunia tylko do domku do głaskania i kochania i serce rośnie że jest jakaś szansa, bo to adopcja na już... Mój numer 790488370, mogę zabrać Frejusie do siebie na 2-3dni... (Sunia nie jest wysterylizowana, ma około 2 latek, badana przez naszego wet. mówił ,że zdrowa tylko psychika wysiada i tu liczy się czas,wet i ja mamy już takie psiaki u siebie w domu na stałe i wiemy ile to dla nich znaczy....Jeżeli Ci państwo są zdecydowani zabrać i kochać tą naszą bidulkę to ja będe im wdzięczna do końca życia!!!!! Czekam na wiadomości :) Wiola Cz
-
A co to za domek???Pytam bo to bardzo pilne aby znaleźć jej dobry domek. Sunia akceptuje naszego azylowego kotka, więc sprawdzi się w domku z innymi zwierzątkami. Ona traci chęć do życia, nie je, nie załatwia się siedzi tylko nieruchomo w budzie.... Ożywia się na chwilkę kiedy biorę ją na spacer, po spacerze troszkę wmuszam w nią jedzenie i picie, potem siusiu i kupka, a jak wraca do kojca to znowu zamyka się w sobie,siedzi w budzie i z niej nie wychodzi, aż serce pęka jak ma się ją tam znowu zostawić :(. Tu się liczy każdy dzień, nasz wet. mówił że ona gaśnie w oczach... Wiola
-
[quote name='Gusiaczek']Jetem i ja . Sunieczko, jesteś śliczna:loveu:[/QUOTE] Freja akceptuje kotki , ponieważ mamy kotka w azylu i zawsze z nami spaceruje... Sunia powącha go pomerda ogonkiem i idzie dalej swoim krokiem...więc na to wychodzi że akceptuje i pieski i kotki :) Nie ma w niej nic a nic agresji, to taki nasz aniołek, który traci chęć do życia...
-
[quote name='paula_t']Pięknie powiedziane:lol: Kochana, jedź, odpocznij, bo ciężko byłoby pomagać psiakom będąc wymęczonym zarówno fizycznie, jak i psychicznie. Miłego wyjazdu!:)[/QUOTE] Proszę doradźcie mi w sprawie wzięcia do siebie na DT Suni Frejki z ogromną depresją z naszego azylu, sunia siedzi cały czas w budzie nie ma chęci do życia, nie je , nie pije- ożywia się tylko wtedy kiedy przychodzę i biorę ją na spacer i przytulam. Po spacerze dopiero coś je, zauważyłam ,że nawet nie załatwia swoich potrzeb w kojcu, tylko tak siedzi nieruchomo :(....Problem w tym ,że ja mam już dwa psiaki Bafika z chorobą trzustki i wylęknionego Felusia a to nie są maleńkie psinki, nie wiem czy podołam z kolejnym...i czy nie przywiąże się z Frejką za bardzo, bo Feluś też miał być na chwilę a został na całe życie, nie umiałam go oddać....a nie mam warunków na kolejnego na stałe :( Po za tym nie mogę myśleć tylko o sobie, bo mam rodzinę i noszę taką bombę w sobie która jak odpali to już po mnie.... powinnam się oszczędzać żyć bezstresowo ale ja wybrałam życie krótkie ale intensywne a nie długie jak roślinka.... Naprawdę tyle myśli kłębi się w mojej głowie ,że już racjonalnie nie potrafię myśleć ,dlatego piszę tutaj i proszę Was o pomoc...Biorąc Frejkę nie mogłabym już jeździć codziennie do schroniska między innymi do Milusia :( więc co robić ?????? Czy tej suni pomogę będąc codziennie w schronisku ????A może Wy macie jakieś kontakty na DT??? Wiola
-
[quote name='paula_t']Wszystkie tak zaczynałyśmy, a teraz siedzimy co wieczór na dogomanii;) Kontaktogloszenia, nie ma za co, najważniejsze, żeby rezultaty były. Nie spoczniemy, póki Miluś nie będzie w nowym domku.[/QUOTE] Dopadł mnie z wieczora jakiś dół... Lindeczka wyjeżdża a ja zostaje sama ,a tu Miluś ,Frejka z ogromną depresją i jeszcze wiele innych psiaczków nad którymi nie umiem przejść obojętnie :(. Karmimy, spacerujemy z nimi,ale one potrzebują człowieka tego jedynego dla siebie, który kocha...a tych ludzi jest teraz tak mało...
-
[quote name='paula_t']Najważniejsze to fajnie spędzony czas i satysfakcja, że się ten "spacer" pokonało, nieważne czy było się na mecie pierwszymi czy ostatnimi:) Chwilowo kontaktogloszenia wyjechała, więc niestety nie mam najnowszych wieści o Milusiu.[/QUOTE] Kontakt ogloszenia wyjezdza od ponad tygodnia i wyjechac nie moze bo mi winobrania daty zmieniają :( Niby ostatecznie jade w niedzielę. Przepraszam za zamieszanie. Miluś nasz kochany pozostaje w tym kojcu ostatnim. Nie dane mu się było cieszyć długo nr 1. Teraz znów na szarym końcu, ale my o nim pamietamy :) Wczoraj był z opiekunką na spacerku i wg dzień gotowanych żołądeczków na ciepłym ryżu im urządziła, tylko michy szurały. Brzuszki się napchały i dobrze bo zimno się zrobiło. Piesków u nas przybyło -full jest i tak myślimy, że to nie najgorzej, że Miluś znów w ostatnim, bo tam nikt nie będzie miał zakusów żeby wrzucić mu do kojca ewentualne towarzystwo. W sprawie ogłoszeń cisza, ale to tak wg to mało naszych psiaków ma "wzięcie" we wrzesniu :(
-
Nie wiem sama, czy dobrze ogarnę sprawę -wątek na dogo, bo to mój 2 raz. Pierwsze podejście wypadło beznadziejnie. Tym razem przygnała mnie tu 2letnia onka o imieniu Freja. Bardzo liczę na to, że ten wątek będzie pomocny w jej adopcji. W Azylu dębickim sunia jest 3 tydzień. Wiem, że psiaki spędzają w przytuliskach lata, ale Freja tam gaśnie, straciła na wadze, nie garnie się do jedzenia, a ostatnio przestaje wychodzić z budy. Freja jest bardzo łagodna, nie szczeka, a więc nie nadaje się na stróża i być może to jest powód dla którego nikt jej nie przygarnął do tej pory. Nie wiem, czy mieszkała w domu, czy w bloku, ale jestem pewna, że w swoim wcześniejeszym domu żyła u boku człowieka, bardzo łaknie ludzkiego towarzystwa i pieszczot. W kojcu mieszka z innymi suczkami, mniejszymi od siebie, którym pozwala wyjadać sobie jedzenie z miski, a gdy te wszczynają awantury, sunia ich unika. Freja nauczona jest załatwiać potrzeby na zewnątrz. Podczas spaceru ożywia się mocno, pięknie chodzi na smyczy, wodzi przy tym wzrokiem za opiekunem, a gdy ten zawoła ją do siebie rozmerdana podbiega i przykleja się do kolan wyczekując głaskanka i patrząc przy tym głęboko w oczy. Jako osoby zajmujące się psiakami w ramach wolontariatu wiele psiaków już widziałyśmy i ogłaszałyśmy, a w przypadku Freji jednogłośnie stwierdzamy, że to pies ideał. Nie jest specyficzna, trudna, czy po przejściach. Jest wspaniała, widać, że kogoś kiedyś bardzo mocno kochała i teraz z braku tej osoby bardzo tęskni. Przeczesałyśmy już większość ogłoszeń dotyczących zagubionych onków i wygląda na to, że nikt jej nie szuka, może nie umie?... tego nie wiemy, ale boimy się o jej zdrowie, szukamy więc pilnie dobrego domku!!! nr psa w schronisku 175 nr tel Wolontariuszki 790 488 370 Schronisko 14 681 64 86 Błagamy o pomoc![ATTACH=CONFIG]11480[/ATTACH][ATTACH=CONFIG]11481[/ATTACH]
-
Pięknie! zgadzam się z ailema. Niektórzy trafili tu przez pomyłkę chyba. to wątek o wspieraniu! Proszę zobie założyć inny o odwrotnym celu. Nie trzeba się tak unosić i doradzać pukanie się w głowę - kto chce pomóc i tak pomoże. Przykro mi taka prawda, że sprawa nagłośniona wygrywa więcej. Więc może i wy "przeciw" zajmijcie się pielęgnowaniem wątków krajowych? Nikt od was nic nie chce. Mnie by osobiście rozniosła złość gdyby mi ktoś na wątku wklejał takie antyteksty. I zarówno w PL jak i w Rumuni są psy które potrzebują pomocy. Polecam urlop w Rumuni, zobaczymy po powrocie, czy nic wam się śnić nie będzie po nocach, pierwszego pewnie na stacji bęzynowej spotkasz, razem ze sforą. Kto wie może to właśnie ten bez nogi będzie chciał od ciebie cos wyżebrać, on przepieknie patrzy w oczy- jemu powiedz człeku, że pies z rumuni to nie pies.
-
nie wyobrażam sobie DT , który nie bierze psa lokalnego, a decyduje się na rumuńskie. To wg jest już interes a nie dom, bo plebiscytu normalny człowiek wrażliwy na krzywdę dziejącą się zwierzętom nie prowadzi. Jesli mam mozliwość zostać DT to od razu biorę pierwszego o którym uslyszę i tyle. Dlatego popieram akcje bo nie pozwala marginalizować psich spraw, bo robi się w niej szum, a to tu chodzi, żeby dotrzeć do ludzi i podoba mi się, że znalazły się domy dla psiaków. Gdybym miała miejsce teraz w DT to gdyby to była pierwsza propozycja (czyli pies z Rumunii nie powiedziałabym " nie wezmę" bo to dopiero hipokryzja - ratuje psiaki, ale tylko nasze, musisz psino kosmopolityczny zrozumieć i pojąć, ja mam zasady, Ha ! bzdura. XXXX52 mądrze mówisz, trzeba znać umiar, całą sytuację u siebie i gdzie indziej i walczyć o wszystkie psiaki.
-
[quote name='Rinuś']Cały szał na fejsie zaczął się bodajże od mojego pierwszego wpisu w tamtym wydarzeniu co myślę na temat zwożeniu psów z Rumunii do Polski. Potem się okazało, że nie ja jedyna tak myślę,że jest więcej takich osób z głową na karku. Nie rozumiem, jak można być takim człowiekiem aby zwozić do Kraju obce-półdzikie-chore psy, a jednocześnie patrzeć jak nasze polskie sieroty umierają :shake: Jak można być takim hipokrytą? Ta sprawa to tylko i wyłącznie jest dla kasy, skąd nagle Medor ma miejsce u siebie na rumuńskie psy?Skad nagle w pół dnia na fejsie znalazło się 20 domów dla rumuńskich psów? Bo z tych psów będzie lecieć kasa i to gruba, bo naiwniacy będą płacić na te niby psy rumuńskie,a pieski będą z pobliskiej wsi z pola. Ja również tak jak Kasia nie wierzę w to i dopóki nie zobaczę realnych dowodów na to, że są to psy z Rumunii to nie uwierzę, co nie zmieni nigdy faktu, że będę przeciwna zwożeniu rumuńskich psów do polski. Nasze psy umierają w schroniskach z głodu i zimna! Ale skoro padają na wydarzeniu słowa typu "ale przynajmniej żyją, a rumuńskie psy mogą zostać zabite", a co to za argument? Co to za życie? W zimnie, w brudzie, bez budy, w zatłoczonych boksach????? Jak ktoś ma takie spojrzenie na świat to ja dziękuję za współpracę z takimi ludźmi! A władze polskie powinni zabronić zwożenia masowego psów z obcych krajów i tyle.[/QUOTE] to juz teraz jest zle ze będą" z pobliskiej wsi z pola"? teraz jak są z Rumuni, to zle, że nie z Ukrainy? Jaka jest więc alternatywa, olać sprawę? Ja i tak wolę, żeby te parenaście sobie u nas zamieszkało, może być Reksio z PL wsi, mnie ucieszy jeśli taki psiak znajdzie dom. Co do kasy, no cóż, bez niej się nie da, każdy z nas już nie raz ją przetracił bezmyślnie a także świadomie. To sprawa indywidualna.
-
[url]http://otoz.pl/otoz-animals-pod-ambasada-rumunii/[/url] Dzieje się coś u nas :)
-
Obawiam się że to, co się będzie działo z tymi psami... jeśli sprawdzi się ten ponury scenariusz i zostaną uśmiercone, z czasem przybierze charakter mordu w afekcie i zostanie zamiecione pod dywan.
-
[quote name='xxxx52']pikietami powinna sie zajac organizacja prozwierzeca z okolic umiejscowienia ambasad i konsulatow.tylko czy takowe sie znajda?[/QUOTE] właśnie też się zastanawiałam... Wydaje mi się, że akcja przywożenia psiaków to priorytet przynajmniej dla rozmaitych komórek działających dla dobra zwierząt, bo jakby nie było, przez lata wypracowała się znieczulica wobec psów rumuńskich ze strony mieszkańców, a teraz przy tej burzy może dojść do jawnego uśmiercania czym popadnie za ogólnospołeczną aprobatą i przyzwoleniem rządu. Czas działa na niekorzyść psiaków... Mam nadzieje jednak, że akcja będzie właśnie wsparta odpowiednim protestem formalnym równolegle z organizowanym działaniem "wywózką".
-
[quote name='xxxx52']myslalam o pikiecie przed rumunska ambasada czy konsulatem[/QUOTE] byłoby pewnie dobrze taką zorganizować, jednak musiałaby się zająć tym odpowiednia osoba, która umie takie wydarzenie zorganizować.
-
[quote name='xxxx52']zrobcie pikiete[/QUOTE] pikieta musiałaby mieć miejsce w sensowniejszym miejscu niż Dębica :). Jedynie z Wami można sensownie sobie pogadać. Tu nie mam nikogo.
-
Tak tu tylko sobie rozmyślam, bo mnie wkurza ta sytuacja i smuci. Zaznaczam, że moje wypowiedzi nie mają charakteru bojowego. Byłam tam niedawno i nie mogę odpuścić. Pozdrawiam również
-
powinniśmy się cieszyć, że inaczej ogarniamy sprawę, jakoś z komuny wybrnęliśmy i nie uderzyło to w taki m stopniu w psiaki jak w Rumunii poprzez błyskotliwe pomysły Ceacusescu i brak konsekwentnego myślenia ten psi bandżaj! Trzeba pamiętać, że to ludzie są temu winni, a nie psiaki, a im chcemy pomagać, po co rozgrywać to politycznie i zatrzymywać przy granicach naszego kraju, jak to się ma do ideii pomagania psom? Za wiele pomóc i tak nie możemy :(
-
wiem, ale tak jak nad tym pomyśleć, to chyba oczywiste jaki typ człowieka odmówi "naszemu", a przygarnie rumuńskiego. Nie każda pomoc jest bezinteresowna. W każdym razie, nie sądzę, że dzikie psy są w dużym stopniu zagrożone. Rumunia jest krajem ciągle rolniczym, pełno lasów i przestrzeni. Te psy, które są dzikie właśnie tam znajdują schronienie, wg dzikie psy ciężko złapać. Gorzej z tymi, które ludziom ufają. One są zagrożone, bo nauczyły się żebrać więc podchodzą blisko do człowieka, jedzą z ręki. Wyglądają przy tym koszmarnie- obsypane kleszczami, pchłami, liczne rany, kulawizny, miejsca gołe od sierści...
-
trochę to dołuje, po co ten wątek skoro większość sceptycznie się zapatruje na sprawę? Nie zwiozą sfory psów, to będzie za trudne. Jeśli ktoś oferuje DT, DS stały dla tych psów to chyba dobrze. Może tak właśnie chce zrobić i tyle. Nie można mieć pretensji o to, że nie przygarnie naszego psiaka.
-
hej, mam opóźniony wyjazd do piątku kolejnego. W Milusiowej sprawie cisza, nikt nie odpowiedział poza tą 1 os. po pierwszej serii ogłoszeń, która dopytywała o procedurę adopcyjną w dębickim azylu. Od tego czasu cisza. Może też warto dodać, że u nas, w Dębicy, psiak jeśli tylko jest dopuszczony do adopcji, od razu jest przekazywany osobie, która sobie go upatrzy. Idzie się do kierownictwa, podpisuje dokumentację i można wyjść z pupilem, tylko trzeba przynieść swoją smycz i obroże, choćby zamiennik. Tyle. Oczywiście, psy nie są wydawane na łańcuch.