-
Posts
86 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Ziuta_63
-
Jaka ulga, ze Mikusiowi lepiej! Pozdrowienia i głaski dla obu/obojga piesków!
-
Dawno nie zaglądałam, ale przestały mi przychodzić powiadomienia, nie wiem, czemu. To smutne, ze Sawanki nikt nie chce, ale z drugiej strony to miłe, ze jest w domu pełnym serdeczności. Dodam tylko, że Sawanka nigdy nie lubiła spacerów, jak tylko sięgnę pamięcią, to najszczęśliwsza była w domu. Wychodziła z musu... Pozdrawiam serdecznie bardzo!!!
-
Sawanka nigdy Wam nie ucieknie! Ale to smutne, ze nikt jej nie chce...
-
Biedny psiak, szczęście w nieszczęściu, że trafiła na pewną Anulę i TZ, ludzi o złotych sercach i otwartych duszach. Pozdrawiam serdecznie
-
Straszne to wszystko. No, właśnie, a co z tą bernardynką biedulką? Pozdrawiam serdecznie!
-
Szczerze mówiąc, nowi właściciele okazali się podobni do tych poprzednich, którzy oddali Sawankę do schroniska...
-
Anula, wiem, że się bardzo starasz, robisz, co możesz. A nawet więcej. Przed pewnymi sytuacjami nie jesteśmy wszyscy w stanie się ustrzec. Niestety... Ale to nie znaczy, że ponosimy za nie winy. Ale ludzie, na których trafiliście, są szurnięci i nieodpowiedzialni i tyle. Jest ich bardzo wielu, a psy schroniskowe najlepszym tego dowodem. Pozdrawiam serdecznie i myślami jestem z Wami!
-
Nieodpowiedzialni ludzie kompletnie, jeśli biorą tak młodziutkiego psa. Szkoda go! Nie możecie skontaktować się z tym weterynarzem z Oświęcimia? jak do tego doszło, że dał im tego psa? A Sawana dawniej nie tolerowała innych suk, na moją kiedyś też ruszyła ostro, chociaż moja Deizi była dużo większa. Podobnie nie toleruje mężczyzn, najwyraźniej mimo przeżyć i wieku wymaga jednak konkretnego podejścia. Tego pana tutaj też nie tolerowała, szczekała na niego bez przerwy, co słyszałam, ale on był taki wycofany i nic w tym domu nie miał do powiedzenia. Pies to wyczuwa i chce "rządzić", sunia natomiast była zakochana w swojej pani, którą słuchała bez zastrzeżeń i nie odstępowała na krok. Najważniejsze, Anula, że pilotujecie sprawę i kontrolujecie, bo naprawdę to byłby dramat dramatów, gdyby po raz trzeci w swoim psim życiu Sawanka trafiła do schroniska. Tylko - co dalej?...
-
Tak, ja też wpadam i się rozglądam, czekając na wieści.
-
Bardzo czekam na wiadomości... Też trzymam kciuki!
-
Ale po co ludzie oszukują? Jeśli chcą brać psa, to mogą mieć do wyboru i koloru ze schroniska - tam nie wypytują o nic! I niczego nie sprawdzają.
-
Może warto z Krakenką osobiście porozmawiać, żeby nie było niedomówień? A co ci państwo mówili Twojemu TZ przez telefon? Jak wyjaśniali sytuację? Gubię się w tym wszystkim. Najbardziej to mi żal tej biedulki Misiulki, Sawanki.
-
Ale Kraken pisał/a, że wszystko ok?
-
To nic nie rozumiem, prawda? Znaczy - wszystko w porządku, czy nie?
-
Ale jak oni to wszystko tłumaczą? Jak wyjaśniają? O co chodzi w tym wszystkim? Po co narobili takiego zamieszania? Ale od razu przypomina mi się dawna właścicielka Sawany, która mnie zapewniała, że nigdy, przenigdy nie pozbędzie się swojego kochanego pieska bez którego żyć nie może. A potem jeszcze przychodziła i opowiadała, jak za Misią tęskni i płakała z żalu. A po 2 miesiącach okazało się, że pozwoliła tej swojej wrednej koleżance odwieźć biedną sunię do schroniska. Bardzo się teraz przyjaźnią. Wolę nie myśleć, co przeżywa ta biedna psinka. Okazuje innym ufność, chce być wierna i kochająca, ale nie ma wobec kogo. Straszne, po prostu... Anula, tytuł wątku znowu trzeba zmieniać.
-
Nie do wiary... Przecież to mieli być starsi godni zaufania ludzie. Pani po chorobie, pan rozsądny, przemawiał do Sawany i takie tam.Wiedzieli, że jest po udarze, obiecali dbać. O co w tym wszystkim chodzi? Szurnięci jacyś? Najbardziej mi żal tego biednego psiaka. I co dalej z nią będzie???
-
[quote name='Anula']Nie zamartwiaj się,będziemy dzwonić co jakiś czas,dopytywać się o Sawankę. Gdyby coś było nie tak Sawana wróci do nas,to jej przyrzekliśmy i tak będzie.[/QUOTE] Dzięki, dzięki, dzięki!!! To budujące, ze są tacy ludzie jak Wy. I wielu tutaj na forum...
-
To dobrze trafiła, może to będzie jej psi raj już do końca, bardzo jej tego życzę!
-
Dobrze, że nie czytałam wcześniej, tylko jak się wszystko wyjaśniło. Zawsze stresów i niepokojów mniej. Oby ta biedna Sawanka już szczęście miała do końca. Może powiedzieć Państwu, że ona w poprzednim wcieleniu była Misią? Może by Panu było łatwiej zapamiętać? Nadal bardzo trzymam kciuki za Sawankę. Pozdrawiam wszystkich Forumowiczów z wątku!
-
Oj, obejrzałoby się fotki aktualne Sawanki w nowym domku!
-
Miodzio na moje serce...
-
Drobna zrzuta by się przydała, fakt!
-
To wspaniałe wiadomości, też czekałam na nie bardzo. Jakie to budujące, że są tacy ludzie na świecie. Tylko dlaczego jest ich tak mało??? A tyle piesków czeka w schroniskach... *** Sawana jako Misia mieszkała w biednym domu i czuła się kochana, tak było - no, do czasu. Miała starszych opiekunów, widać te klimaty i zapachy są jej bliskie. A wspaniały, ciepły, przytulny i pełen miłości dom może być pod eternitem, taki całkiem skromny. Sama mieszkam w malutkim mieszkanku, mam drugiego psa ze schroniska. Nelly tak mnie pilnuje, nie chce nigdzie zostać, choćby w najcudowniejszej willi pod lasem z wielkim ogrodem, gdzie przychodzi do znajomych, ma tam też swojego psiego przyjaciela. Chce wracać do blokowiska, do swojego posłanka, półeczki z zabawkami, do trawników pod blokiem - bo to jej, jej własne i tam jest kochana i przytulana, akceptowana i uwielbiana. Wybiegać się może nad rzeką albo nad jeziorem, skąd własnie zasapana wróciła (ja bardziej, to już ten wiek średniej młodości). I wiem, że ma lepiej niż te psy, które całe swoje życie znają jeden i ten sam wystrzyżony trawnik przed drogim, wypasionym domczyskiem, do którego nawet nie są wpuszczane.
-
Rozumiem... Kochana z Ciebie osoba, Anula, że wybierasz najbardziej potrzebujące psiaki. Sawana w schronisku by nie przeżyła. Czytałam, że po kontroli NIK-u okazało się, że co 4. pies w schroniskach pada, nie udaje mu się przetrwać. Żal ściska serce. O Sawance myślę ciepło i liczę, że koniec będzie dobry. Ale nie opieraj się przed zrzutą, żebyś miała pieniądze na następnego potrzebującego. Proszę. Chyba nie ma w tym nic złego, że chcę pomóc chociaż tak, jak nie mogę inaczej?... Pozdrawiam
-
Trzymam kciuki. Nieustająco. Przede wszystkim za zdrowie Sawanki i za jej dalsze losy. Żeby przyzwyczaiła się do nowych właścicieli, skoro tak musi być. Choć ja żałuję, bo miała wspaniały dom u Ciebie, Anula. Też poproszę Cię o nr konta, tak jak już wcześniej pisałam - chętnie się dołączę.