-
Posts
121 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Ludi
-
Patyczki dobre, pewnie :loveu: Duże patyczki. Co do uczenia się, ostatnio zapanowała wielka faza na sztuczkę "wstydź się" i Luna za każdym razem, kiedy chce coś fajnego ode mnie dostać, przychodzi i się "wstydzi"... Phase, dziękujemy za odwiedzenie nas ;) A, do drapania po brzuszku to też ;u;
-
Jeśli chodzi o naturalne gryzaki z prasowanej skóry, moja Luna za nimi przepada, ale czasami bywa, że kręci nosem... wtedy wkładam kość na godzinę-dwie do szklanki z wodą, żeby trochę zmiękła i jej daję, wtedy zaczyna bez problemu obgryzać. Wydaje mi się, że najtrudniej psu "zacząć" taki gryzak, bo znacznie bardziej interesujący robi się dopiero, kiedy można od niego odgryzać skrawki i zjadać ;)
-
Ale łaciata pięknota :loveu: Strasznie mi się podobają dogi merle.
-
Dziękujemy za miłe słowa :loveu: Patyczki, hm, na razie nie potrafi jeszcze za nimi ganiać, ale na spacerze co chwilę jakiegoś podnosi i maszeruje z nim w pysku ; >
-
Również witamy gości :loveu: @Patmol - no, bo tak na dobrą sprawę... to czemu by psa nie zabrać do kina, niektóre lubią oglądać filmy... :razz: Nowe spacerowe zdjęcia: Numer jeden, czyli "Smycz niedobra jest..." [IMG]http://oi44.tinypic.com/5fq9i1.jpg[/IMG] "Ale zaraz... chyba można ją żuć." [IMG]http://oi42.tinypic.com/o0e55h.jpg[/IMG] Kijaszkowa miłość [IMG]http://oi41.tinypic.com/4ubc5y.jpg[/IMG] Ławka super punktem obserwacyjnym [IMG]http://oi42.tinypic.com/9ftqus.jpg[/IMG] I na koniec zabójcza mina do aparatu (będąca wynikiem konsumowania nagrody za wskoczenie na ławkę, ale ciii...) [IMG]http://oi44.tinypic.com/33e0o4y.jpg[/IMG]
-
Przy Tinie (poprzednia psina) mi się to nie zdarzało, mam nadzieję, że i przy Lunie nie będzie... strasznie tego nie lubię (poza nieszczęsnym cmokaniem, które jakoś tam ignoruję, o ile mi, jak dziś, nie psuje pracy i nie straszy psa), może to moja czepliwość, ale podejrzewam, że gdyby tak sprowokowany pies zaczął szczekać, okazał jakoś niechęć czy agresję, to ci sami ludzie mieliby wielkie pretensje.
-
Ja się ogólnie rzecz biorąc też nie przejmuję, i tak, język w gębie mam, uwagę zwracam grzecznie i stanowczo, ale dziś wkurzyło mnie o tyle, że właśnie ona się boi. Facet nic złego na pewno na celu nie miał, i tak, wiem też, że się ludzie jarają. Ot taka sytuacja w wyniku zbiegu okoliczności podnosząca ciśnienie.
-
Wkurzyłam się dziś porządnie bardzo "standardową sytuacją". Mianowicie, panem, który postanowił pocmokać... Ale. Moja Luna boi się chodzić wąskim chodnikiem wzdłuż ulicy. Wkładam dużo czasu i cierpliwości w to, żeby ją zachęcać, żeby szła, żeby przestała się bać. Dziś udało się! Od jakichś dziesięciu metrów szła za mną, niepewna, ale szła bez przymusu. Zza zakrętu wypadł facet na rowerze, przejechał jej tuż koło nosa, cmokając i wykrzykując "bierz go, bierz!" :shake: Mała się spłoszyła, skoczyła, zaparła i za chińskie bóstwo nie chciała iść dalej... facetowi powiedziałam, żeby przestał na nią cmokać i wołać, ale coś zostało zaprzepaszczone... Pytanie, po co robić to, jeśli widzi się, że ktoś z psem pracuje, nakłania go do czegoś? Po drugie, czy ten pan będzie tak chętnie ją szczuł, kiedy urośnie i zacznie wyglądać "poważnie"? Podobnie zdarza mi się, niestety, ze strony sąsiada, że widząc, jak na trawniku powtarzam z nią proste polecenia (łapa, siad, waruj...) podchodzi i dziamgając "dasz mi łapę? no daj mi łapę..." łapie ją za łapę i zaczyna... ciągnąć (!!!). Bo co, szczeniak, to można wszystko? :shake:
-
@Dagllezja, brrrr, to mi dobitnie mówi, że czas się wybrać na szczepienie na boreliozę, jak tylko mała się wzmocni po kombo na zakaźne D: Hm, kilka lat spędzałam wakacje na campingach, łazienki były różne, raz lepsze, raz gorsze, ale zawsze tak samo pełne wielkich pająków ;) Ja też dziękuję za podzielenie się informacjami, mogą się przydać :) @marta.k9080, na pewno zajrzę i poczytam cały wątek ;) A przy okazji, mam nadzieję, że nikt się nie obrazi za malutką reklamę wątku, chciałabym Wam moją Lunę pokazać: [URL]http://www.dogomania.pl/forum/threads/242619-Żywioł-pies-czyli-lunkowa-galeria[/URL] Są też fociałki z udanego spaceru do parku :razz: Na razie malutko, bo chodzę z nią sama, więc głównie pilnuję jej bezpieczeństwa i zachowania, w drugiej kolejności bawię się aparatem, ale niedługo przybędzie na pewno ;)
-
Rozwaliła mnie na łopatki tym hasaniem w zawilcach ;) Te uszka? :) W ogóle, teraz umaszczenie zmienia jej się na zabójcze, tam, gdzie miała czarny puch wyrasta sierść "straciatella" - czarno-biała ;)
-
Najfajniejsza byłaby taka idylla, żeby zabierać psa ze sobą wszędzie ^^ Nowe fotki, z dzisiejszego spaceru: [IMG]http://oi34.tinypic.com/24z9ljl.jpg[/IMG] [IMG]http://oi34.tinypic.com/mt5mk9.jpg[/IMG]
-
W góry z psiakiem, super perspektywa :) Na razie muszę ją powoli nauczyć jeżdżenia pociągami, autobusami, tramwajem... Ale góry kocham i byłoby super kiedyś się tam z nią wybrać... ale by było spacerów :loveu: Najbliższy wyjazd w góry mam zaplanowany na czerwiec, ale tym razem mała zostanie w domu, bo ten wyjazd to akurat terenówki, i nie wiem, co prowadzący powiedziałby na towarzystwo ^^' Nie wspominając, że zabierając w góry szczeniaka, trzeba raczej móc skupić się tylko na szczeniaku...
-
Bardzo Wam wszystkim dziękuję za wsparcie - teraz postaram się codziennie chodzić tą samą trasą, aż w końcu przejdzie ją sama i spokojnie, w obie strony ;)
-
Udało nam się dzisiaj dotrzeć odp parku - co prawda połowę drogi na rękach, już się obawiałam, że na miejscu postawię ją, a ona zrobi taktyczny odwrót... ale nie! Totalnie się wkręciła w szeleszczące liście, kępy kwiatków, patyczki i nowe zapachy, aż nie chciała wracać :loveu: Mam nadzieję, że to będzie jakiś mały przełom i zacznie chętnie wychodzić.
-
Widać energię po psiaku, jest urocza ^^ Miło popatrzeć na takiego szczęśliwego futrzaka ;) Będę zaglądać ; >
-
Świetny psiak, przefajne zdjęcia, i widać, że macie super kontakt ;)
-
Dziękujemy pięknie za odwiedziny i komplementy :loveu::loveu::loveu: Pewnie tak ; > W następnej kolejności chciałabym ją nauczyć "pokaż ogon", potem frisbee, w ogóle dużo psio-ludzkich zabaw do spędzenia czasu i wspólnych radości :loveu:
-
Mój promyk, Luna. Wiek: Prawie Całe Już Cztery Miesiące, waga - na razie 5,5 kg. Znalazłyśmy się na stronie brzeskiego przytuliska, na drugi dzień już zamieszkała u mnie. Mieszaniec z huskiego z połówką nieznaną, weterynarz twierdzi, że ma owczarkowaty pyś, ja też tak uważam ;) Psiak dzielny, energiczny, inteligentny i niesamowicie cwany ; > Uwielbia się bawić, gryźć co popadnie, zaczepia, nie pozwala się nudzić. Na razie potrafimy siad, waruj, łapa, piątka i "wstydź się!", w planach dużo, dużo więcej, bo Lunka uczy się błyskawicznie, i bardzo chętnie... bardzo trudno zrobić jej zdjęcie, bo okropnie się wierci ; > Dlatego na razie tylko trzy, wkrótce więcej. Przedstawiam Wam moją Lunę ;) [IMG]http://oi33.tinypic.com/bdpjrr.jpg[/IMG] [IMG]http://oi35.tinypic.com/2lwwwg0.jpg[/IMG] [IMG]http://oi35.tinypic.com/2dmb0hi.jpg[/IMG]
-
Do parku idzie się tą samą drogą - a powiem szczerze, że próbowałam już zmieniać trasę, i zawsze było tak samo, co więcej, w innym niż zazwyczaj kierunku za nic nie chciała iść. Próbuję też czasami ją nosić, ale faktycznie, do parku jeszcze jej w ten sposób nie zbierałam. Wątpię, cz jest jakiś stały "straszak" na dworze, bo na spacerze pół godziny temu przestraszyła się na schodach sąsiadki słusznej postury niosącej w torbie kwiatka. To jest po prostu loteria, czego się wystraszy, bo większości ludzi nie boi się w ogóle. Zatrzymałam się, przeczekałam, pogadałam chwilę z tą sąsiadką, żeby widziała, że ja się jej nie boję... i poszła.
-
Samochód jest, nie ma prawa jazdy ;) Musiałabym poprosić tatę, ale myślę, że zawiezie nas, kiedy będzie miał chwilę.
-
Bardzo dziękuję, na pewno poczytam - staram się teraz "na nowo" oswoić ze szczeniakiem, w dodatku, ze szczeniakiem schroniskowym, co prawda moja poprzednia psina też była ze schronu, ale kiedy miała te kilka miesięcy, ja miałam kilka lat... Zawsze wychodzimy tak samo, o podobnych porach, ma jedną obróżkę i smycz. Czasami na spacer zabiera ją moja mama, rzadziej tato, kiedy ja jestem w pracy, cztery godziny dziennie (od jesieni zaczynam na nowo studia, więc będą z nią wychodzić częściej). Na osiedlu mamy sporo psów biegających luzem (takie "psy kochanych pańciów", rano wypuszczone, wieczorem zgarnięte z powrotem... porażka), ale żaden z nich się takimi skrajnymi cechami nie wykazuje. Podobnie te "smyczowe". (Śliczne księżycowe imię ;) U mnie miał być Baldur, ale trafiła się sunia :mdrmed:) To może faktycznie jest sposób - problem tkwi w tym, że ona w stronę domu szarpie tak bardzo rozpaczliwie, że mogę zapomnieć np. o nauce spokojnego chodzenia na smyczy. To dla mnie ważne, bo 20 kg psa z korzeniami wśród zaprzęgowych... już widzę siebie, jak lecę za smyczą i powiewam na wietrze :grin: Spróbuję, i napiszę, co się stało. Obstawiam jednak na podstawie obserwacji, że napadnie mnie i zacznie obgryzać.
-
Pustka, której już nikt nie zastąpi. Moje Słońce zgasło.
Ludi replied to aduska1212's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Bardzo mi przykro, wiem dobrze, co czujesz ._. Nie martw się, psinka jest już szczęśliwa i zdrowa, biega sobie po łąkach i tylko czeka, aż znów Cię zobaczy. Za Tęczowym Mostem czas płynie szybko, więc ani się obejrzy, a Ty zdążysz w tym czasie zrobić wiele dobrego dla piesków na Ziemi, tak, że będzie z Ciebie dumna. Trzymaj się! -
Bardzo dziękuję za wszystkie odpowiedzi :) Odpowiem na pytania: @Carey: Odkąd jest u mnie, nic jej się na dworze nie stało, w DT, w którym była trzy tygodnie też nie, niestety nie wiadomo, jak było w schronisku... Samochody ignoruje, naszym nawet chętnie jeździ, a te przejeżdżające obok nie robią na niej wrażenia... psy albo ludzie też w niej ni wzbudzają strachu. @Patmol: Na początku marca zachorowała na parwowirozę i walczyła z nią prawie miesiąc, więc przypuszczam, że dopiero u mnie zaczęła wychodzić na prawdziwe spacery... Obecnie waży 5,5 kg (to na nią za mało - ciągle dochodzi do siebie po chorobie), docelowo powinno być około 20. Przy tym jest dosyć wysoka, ma długie łapki. Faktycznie, spróbuję na spokojnie sobie z nią posiedzieć - chociaż już zatrzymywałam się na trawniku tuż przy domu, tam zostawałyśmy, wszystko sobie oglądała, później wykonywała komendy, które zna, bawiła się ze mną. I było w porządku. Przy próbie odejścia dalej... za nic. Do innych psów odnosi się bardzo ciekawsko, początkowo nie "zaprzyjaźniałam", bo była przed powtórnymi szczepieniami, więc czasem nawet sobie na nie poszczekiwała z daleka, teraz pozwalam się pobawić z tymi, które sama znam i wiem, że nie są agresywne - bawi się z nimi, bryka, nie boi się. Jest u mnie od prawie trzech tygodni. @Faustus: Dzięki :) Staram się jak mogę, żeby poznała jak najwięcej świata, ale przy tym się nie wystraszyła. Ale, jak powiedziała nasza pani weterynarz, schroniskowy psiak to zawsze "pies po przejściach" - dlatego od początku byłam nastawiona na pracę. Apogeum tego uciekania do domu osiągnęła wczoraj, ale wytłumaczyłam to sobie faktem, że dostała tabletkę na odrobaczenie - prawdopodobnie bolał ją trochę brzuch. Powiem też, że z okazji wypadania mleczaków jest praktycznie ciągle podenerwowana, chce coś pogryźć, zjeść, szarpać. Nie przechodzi tego zbyt łatwo. Tak się zastanawiam, może to mieć jakiś związek? Dziwi mnie też okropnie, że to zjawisko jest takie wybiórcze - bo naprawdę, czasem się udaje zabrać ją nawet na łąkę blisko domu, zapiąć na długiej lince i pobiegać, wtedy z kolei do domu... nie chce wracać. Kolokwialnie mówiąc, zgłupiałam już, o co temu mojemu futrzakowi może chodzić. Jak to szczeniak ma masę energii, a jest przecież idealna pogoda, żeby ją wyżyć na dworze...
-
Poradźcie mi coś proszę, bo brakuje pomysłów... Moja Luna ma niecałe cztery miesiące. Na spacer, owszem, wychodzi, ale tylko po to, żeby się załatwić, po czym... natychmiast zaczyna wściekle szarpać w stronę domu. Nie pomaga niemal nic, szarpie, podskakuje, piszczy, wywija piruety na smyczy, byle iść z nią do domu. Nie dzieje się to zawsze, jednak w dużej większości przypadków... nie chce wyjść dalej, niż na trawnik przed blokiem, a o spacerze do oddalonego o dziesięć minut drogi parku mogę zapomnieć. Naprawdę nie mam już pojęcia, o co jej chodzi :niewiem: Jak próbowałam z tym walczyć? Zabieram na spacer zabawki, smakołyki, kliker, cały czas skupiam uwagę psa na sobie (poza chwilami, kiedy sobie cośtam węszy), bawię się, wołam, wydaję komendy, częstuję. Kilka razy udało mi się ją w ten sposób wyciągnąć na spacer dłuższy niż piętnaście minut, ale i tak w pewnym momencie zaczynała szarpać w stronę domu. Dodam, że Luna nie jest strachliwym szczeniakiem. Boi się raptem odkurzacza, na dworze czasami (rzadko) spłoszy widząc coś nowego, ale wtedy czekam, zajmuję ją czymś szybko, i po chwili się uspakaja. Jaka może być przyczyna i jak z nią pracować? Planowałam w sobotę zabranie jej autobusem do Wrocławia na weekend w ramach nieco bardziej zaawansowanej socjalizacji, ale w tej sytuacji, nie wiem, czy to dobry pomysł.