Jump to content
Dogomania

tobilife

Members
  • Posts

    74
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by tobilife

  1. Niestety nie tylko psy rasowe narażone są na kradzież. Tak jak ktoś wcześniej wspominał, kundelki mogą stać się mięsem armatnim, albo tak jak ostatnio posłyszałam od kilku znajomych z Wrocławia, zdarza się iż kradzione są psy wszelakiego rodzaju, maści i wieku. Najczęściej starsze, zapasione. Nie wiem, czy to plotki, czy też nie, ale wolę uważać. Nie chciałabym, żeby ktoś zrobił z mojej suki smalec, wierząc durnie w jego lecznicze właściwości.
  2. Oh, ja niestety nie mam możliwości w moim małym studenckim mieszkanku posiadać więcej niż jednego psa, a mam już suczkę. jakim trzeba być człowiekiem, żeby przy drodze porzucić tak bezbronne istoty. Popytam znajomych, czy ktoś by nie zechciał przygarnąć, to niewiele i małe szanse, ale zawsze coś. Szkoda by było wydac je do schroniska. Takie maluchy, a już szykuje im się wizja krat. Smutne :c
  3. [quote name='Evodish']Zgadzam się z Filodendronem - jak mieszkam w mieście, to muszę się liczyć z rytmem tego miejsca. Z karetkami na sygnale, z tłokiem na chodniku, z innymi psami idącymi naprzeciwko na napiętej smyczy, przechodzącymi 5 centymetrów od nas, z wrzeszczącym dzieciakiem jadącym rowerkiem po parku itd. I niestety trzeba tolerować wszystko, co leży w granicach prawa. Natomiast co do ludzi bezmyślnych lub niewychowanych..nie widzę problemu - przecież zawsze można się odezwać, zwrócić uwagę, zasłonić psa.. Jak widzę,że biegnący ku mnie zwierzak ma niezbyt przyjemne zamiary, albo jest zbyt natrętny i suka szuka pomocy, to staję przed młodą i blokuję, rozdzielam, prosząc właściciela o zapięcie pupila na smycz. Na ogół wystarczy, bo jak właściciel psa nie zabiera po mojej prośbie, to sam spycham go w tył. Wtedy przybiega swojemu pieskowi na ratunek ;) A jak i to nie działa, to łapię psa za obrożę i dzwonię na straż miejską - a zdarzyło mi się to aż raz przez trzy lata. I pomogło jeszcze zanim usłyszałem pierwszy sygnał w słuchawce. O dzieciach w ogóle nie wspominam - jeszcze mi się nie zdarzyło, żeby nie zareagowały na moje "stop" i nie dostosowały się do instrukcji jak psa głaskać. Mam o tyle komfortową sytuację, że sunia jest spokojna i spolegliwa, a ja jestem facetem - pewnie też trochę inaczej się mnie traktuje niż kobietę do której chyba jakoś tak łatwiej zagaić. Natomiast jak miałem na tymczasie czy szkoleniu psy bardziej reaktywne, agresywne czy nerwowe, to stopniowaliśmy bodźce wychodząc sobie wieczorami w spokojne, ciche miejsca, powolutku zwiększając utrudnienia.. To ja się muszę dostosować do społeczeństwa, nie społeczeństwo do mnie.. No i zawsze mieliśmy kaganiec i szelki coby się nie wyślizgnął. Psa to nie boli a i odbiór jest zupełnie inny, i bezpieczeństwo większe. Fajne są też kamizelki z napisem "pracuję, nie dotykaj mnie" czy podobne :)[/QUOTE] Mi się od dwóch miesięcy nader często zdarza, że ludzie w poważaniu mają moje STOP. Instrukcje również. Może właśnie dlatego, iż jestem płci żeńskiej i nie wyglądam na swoje lata. A że mam zaledwie dwukilowe, trzymiesięczne szczenię, to niestety chyba takiej fajnej kamizelki o której wspominasz nie znajdę. Czasem czuję tak bardzo bezradna. Nie chcę robić z psa kaleki mimo jego małych rozmiarów, lecz czasem nie obejdzie się bez ratowania psa poprzez wzięcie na ręce :c
  4. Ja ostatnio przestałam się cackać. Jak widzę jakiegoś delikwenta, który leci do mojego psa, to mówię, że tarzał się w kupie, albo ma zakaźną chorobę skóry. Raz zdarzyło się, że nie pomogło i babcia wbrew temu że uczyniłam z własnego ciała parawan za którym Tobi się schowała, zaczęła ją wyciągać za łapy do siebie. Wówczas wzięłam młodą na ręce i wyraziłam swoje niezadowolenie słowem na s. Trudno. Najwyżej będę uchodzić za tą bez kultury, ale bynajmniej pies będzie jakoś normalnie socjalizowany. A nie.. jakiś lęk przed ludźmi się stworzy bo ich głupota.
  5. Ciekawe, czy jakby "zadziałał" to czy by skróciła.
  6. [quote name='Beatrx']to następnym razem on po prostu wyjdzie za róg, tak żeby go nie było widać i zleje psa. kiedyś kojarzyłam takiego jednego, miał sukę husky i ogólnie się słuchała, ale czasem zdarzało jej się polecieć do psów, które znała. jak już ją facet złapał to niby spokojnie zapinał na smycz, niby spokojnie odchodził, a jak tylko zniknął nam z oczu to było słychać jedynie pisk:([/QUOTE] Nigdy nie zrozumiem po co komuś takiemu pies. A potem mówi się o atakach na właścicieli.
  7. [quote name='Lonley']straciłam dzisiaj wiarę w ludzi... Byłam z koleżanką i jej psem na spacerze. Byłyśmy już w pobliżu naszego bloku a tam nie ma samochodów więc spuściłyśmy jej suczkę ze smyczy żeby sobie jeszcze chwilkę pobiegała przed wejściem do domu. No i idziemy tak sobie i widzimy psa z jakimś panem. Koleżanka odwołała psa i zapięła żeby nie było kłopotów i idziemy dalej. Pies znikną za budynkiem, który mijałyśmy i wybiegł z drugiej strony. Podbiegł do nas przywitał się ładnie i już chce się bawić. Za nim podbiegł właściciel i mówi, że nie mógł psa złapać. My nie miałyśmy z tym jakiegoś problemu no bo nic się nie stało. Złapał psa za obrożę. My idziemy dalej. Odwróciłam się i zobaczyłam jak ten facet bił tego psa. Nie wiem konkretnie za co to miała być "kara". Strasznie było mi go żal, bo naprawdę fajny piesek. No i co z takimi zrobić ? Do tego całej sytuacji przyglądał się mały chłopiec który był z tym panem. A potem się dziwić, że rośnie kolejne pokolenie zwolenników "silniejszych argumentów".[/QUOTE] ja bym się do gościa chyba wróciła. Aż dziw, że ten pies nie jest agresywny przy takim traktowaniu. Zresztą, jak pies ma chcieć wracać do pana na zawołanie, gdy to kojarzy mu się z bólem a nie czymś super fajnym.
  8. No właśnie o tej gwałtowności piszę. Przejdzie taki, przestraszy mi psa, a potem nie jego problem, że ja mam kłopot z pokazaniem psu, że środowisko jest przyjazne, a spacery to fajna rzecz. Nie jest duża, ale ja nie chcę z niej robić kaleki i nosić ją na rękach jak tylko coś pojawi się na horyzoncie (jak to niektórzy robią).
  9. Tu jest racja. Wiele osób posiadających psy "bo tak" wyprowadza na spacerek pod blok, zwierzak robi kupę na środku chodnika, a potem ktoś w nią wdeptuje. Ja po swoim psie sprzątam a i tak ludzie zawsze jakoś tak patrzą, jakby tylko czekali aż pies się załatwi, żeby mnie ochrzanić. Zresztą sama nie lubię mieć podeszwy w odchodach.
  10. Ja w sumie bardzo bym chciała, żeby przypadkowi ludzie dyskryminowali mojego psa, a nie lepili się do niego bez zapytania. Bo fajny, mały, puchaty szczeniaczek. Co innego taki prawdziwy psiarz, który to wie jak się przywitać i dotknąć- taki proszę bardzo, niech podchodzi i będę szczęśliwa (mam straszny problem w znalezieniu kogoś ze statecznym psiakiem, który pomógł by mi w socjalu). Ale przypadkowi ludzie nie rozumiejący słowa NIE, i rzucający się na mojego psa z łapami, nim zdążę w ogóle coś powiedzieć to koszmar. Może i trochę przesadzam, ale ręce mi już opadają. Suczka nie znosi dworu i do niedawna obszczekiwała i powarkiwała na każdego przechodnia zapierając się przy tym łapami. Robię co mogę. Skupiam jej uwagę na sobie, ciumkam zachęcając do dalszej podróży (nie pocieszam, jestem stateczna, spokojna), chwalę, kiedy dobrze jej idzie. Piesek się trochę ośmiela, a tu sru, dziecko z nie wiadomo której strony, zupełnie nieświadome przybiera postawę, którą pies źle odbiera i już chce głaskać. No i od nowa..
  11. ​[COLOR=#000000]Witam wszystkich. Od niedawna jest ze mną mała suczka (kundelek przypominający JRT, waży 2kg, obecnie ma 2,5 msc). We Wrocławiu mieszkam od kilku miesięcy i nie zdążyłam do tej pory poznać żadnego psiarza, z którym mogłabym pogadać, czy wyjść na spacer. Tobi nie jest moim pierwszym czworonogiem i myślę, że dobrze idzie mi z podstawowym wychowaniem. Suczka jest w domu bardzo grzeczna. Schody zaczynają się kiedy wychodzimy na dwór. Pierwszy problem stanowią psy sąsiadów (rzucają się na płot dwa z jednej i dwa z drugiej strony). Mała bardzo się spina w takich sytuacjach, chowa za moje nogi i powarkuje. Boję się, że przez agresywne postawy tych psów, Tobi zacznie odbierać źle wszystkie inne. Co prawda ma dobry kontakt z pieskiem moich pracodawców, ale on ma 16 lat i jest nie bardzo do zabawy. Z kolei Dixon, pies moich rodziców jest od niej trzy miesiące starszy i waży 7kg więcej, do tego bawi się mało subtelnie, tak, że Tobi po pewnym czasie szuka ratunku na kolanach. [/COLOR] [COLOR=#000000]Kolejną sprawą jest to, że Młoda boi się każdego przechodnia. Zatrzymuje się i czeka aż przejdzie najeżona i pomrukująca. Staram się nad tym pracować. dziś było już dobrze. szła fajnie, zwalniała przy człowieku, ale też wykazywała pewną ciekawość i dreptała dalej. A tu nagle łup, z podziemi wyrosła jakaś gruba baba i rzuciła się na nią z łapami (Bo przecież mały, śliczny piesek-trzeba pomacać, po co się pytać). Szczeniak zaczął mi się wyrywać, skamleć i wyć jakby kto ze skóry obdzierał. Do tego doszła próba ugryzienia. Chciała bronić się przed napastnikiem. Boję się, że przez sytuacje, w których ja mówię NIE, zdając sobie sprawę z tego, że nie każdy wie, jak dotknąć psa tak by nie wydać mu się wrogim, ludzie mają to gdzieś i mimo wszystko pchają łapy. Nie zawsze zdążę zareagować. Rozpisałam się.. Cóż, do sedna. Szukam osób z Wrocławia, najlepiej z okolic Zakrzowa, Psiego Pola, które posiadają statecznego, przyjaznego, dorosłego i pewnego psa, dobrze znającego warunki miejskie, i zechciały by pomóc mi w socjalu. Uważam, że o wiele łatwiej byłoby mojej suczce ogarnąć to wszystko, gdyby miała towarzysza, od którego mogłaby przejmować dobre nawyki. A i mi było by miło na spacerach w towarzystwie osoby o podobnych zainteresowaniach [/COLOR]:smile:
  12. O, dziękuję Ci bardzo. To pierwsze forum na jakim jestem i nie bardzo się jeszcze orientuję w jego obsłudze i tematach ;)
  13. Ojciec po prostu uważa sąsiadkę za wzór cnót. Ok, niech będzie dobrym człowiekiem ogólnie, ale w kwestii psów się nie sprawdza. Atak na nas nie był pierwszym i nie ostatnim. Mieli jeszcze rottweilera, który lubił forsować płot.
  14. Mój pies to też jeszcze szczyl i do tego z dużą tendencją do podgryzania. Za butami nie biega, jednak skarpetki bywały pokusą nie do odparcia. A że suczka jest strasznie mała, to takie zachowanie nie tylko jest upierdliwe, ale i niebezpieczne dla jej zdrowia i życia (gdy to robiła miała niecały kilogram). Aby temu zaradzić po prostu nauczyłam ją komendy "zostaw". To mądry psiak, szybko załapała. W nagrodę zawsze wciskałam jej do pyska jakąś super atrakcyjną zabawkę i długą się z nią bawiłam no bo "pańcia jest fajna i umie piesowi dostarczyć rozrywki zastępującej latanie za skarpetami". Najpierw wahałam się, czy to nie zbyt wcześnie na takie szkolenie, jednak z odpowiednim podejście i w formie zabawy przyniosło oczekiwane skutki. Teraz młoda rzadko kiedy zwraca uwagę na skarpety, a wszystko co bierze do pyska, co jest dla niej niebezpieczne, albo po prostu mi się nie podoba, że bierze, puszcza na jedno słowo wlampiając się we mnie jak w obrazek z merdającym ogonem. Wtedy dostaje mizianko i jest zadowolona, że sprawiła mi przyjemność. Następnie zajmuje się czymś swoim. Często też zmieniam jej zabawki, żeby się nimi nie nudziła. tak samo oduczyłam ją żucia smyczy ;)
  15. Myślę, że takie podejście jest zdrowe. Bo i po co przeginać w jedną albo w drugą stronę? Każdy ma inną mentalność, nic na siłę ;)
  16. Ojciec twierdzi, że musieliśmy je jakoś sprowokować. Chyba tym, że wyszłyśmy na spacer z psem na smyczy i nie oddałyśmy go na pożarcie. Ja rozumiem, że jedni chcą duże psy, inni małe. Ale też trzeba zdawać sobie sprawę z różnicy kontrolowania ich i tego jakie stanowią zagrożenie, gdy się ich nie pilnuje. Nie dyskryminuję tu psów dużego kalibru, tylko ich właścicieli. To, że pies w ogóle atakuje jest dla mnie karygodne i postrzegane jako porażka jego pana, ale jednak wolałabym odpierać jamniki niż owczarki ;p
  17. Witam wszystkich. Od niedawna jest ze mną mała suczka (kundelek przypominający JRT, waży 2kg, obecnie ma 2,5 msc). We Wrocławiu mieszkam od kilku miesięcy i nie zdążyłam do tej pory poznać żadnego psiarza, z którym mogłabym pogadać, czy wyjść na spacer. Toni nie jest moim pierwszym czworonogiem i myślę, że dobrze idzie mi z podstawowym wychowaniem. Suczka jest w domu bardzo grzeczna. Schody zaczynają się kiedy wychodzimy na dwór. Pierwszy problem stanowią psy sąsiadów (rzucają się na płot dwa z jednej i dwa z drugiej strony). Mała bardzo się spina w takich sytuacjach, chowa za moje nogi i powarkuje. Boję się, że przez agresywne postawy tych psów, Tobi zacznie odbierać źle wszystkie inne. Co prawda ma dobry kontakt z pieskiem moich pracodawców, ale on ma 16 lat i jest nie bardzo do zabawy. Z kolei Dixon, pies moich rodziców jest od niej trzy miesiące starszy i waży 7kg więcej, do tego bawi się mało subtelnie, tak, że Tobi po pewnym czasie szuka ratunku na kolanach. Kolejną sprawą jest to, że Młoda boi się każdego przechodnia. Zatrzymuje się i czeka aż przejdzie najeżona i pomrukująca. Staram się nad tym pracować. dziś było już dobrze. szła fajnie, zwalniała przy człowieku, ale też wykazywała pewną ciekawość i dreptała dalej. A tu nagle łup, z podziemi wyrosła jakaś gruba baba i rzuciła się na nią z łapami (Bo przecież mały, śliczny piesek-trzeba pomacać, po co się pytać). Szczeniak zaczął mi się wyrywać, skamleć i wyć jakby kto ze skóry obdzierał. Do tego doszła próba ugryzienia. Chciała bronić się przed napastnikiem. Boję się, że przez sytuacje, w których ja mówię NIE, zdając sobie sprawę z tego, że nie każdy wie, jak dotknąć psa tak by nie wydać mu się wrogim, ludzie mają to gdzieś i mimo wszystko pchają łapy. Nie zawsze zdążę zareagować. Rozpisałam się.. Cóż, do sedna. Szukam osób z Wrocławia, najlepiej z okolic Zakrzowa, Psiego Pola, które posiadają statecznego, przyjaznego, dorosłego i pewnego psa, dobrze znającego warunki miejskie, i zechciały by pomóc mi w socjalu. Uważam, że o wiele łatwiej byłoby mojej suczce ogarnąć to wszystko, gdyby miała towarzysza, od którego mogłaby przejmować dobre nawyki. A i mi było by miło na spacerach w towarzystwie osoby o podobnych zainteresowaniach :)
  18. Ja miałam, mam i domniemam iż będę mieć psy nierasowe. Po prostu lubię niespodzianki, a kundle właśnie takimi niespodziankami są. Jestem bardzo miękka i pochylam się nad tymi potrzebującymi. Rasowemu zawsze łatwiej znaleźć dom. Na przekór wszystkiemu przygarniam mixa. Ale ja chcę mieć w psu tylko towarzysza. Jasne, że się uczymy, ćwiczymy, dostajemy najdroższe żarełko i jesteśmy oczkiem w głowie pańci. Jednak ja nie mam zajawki na międzynarodowe zawody, czy też wystawy. Rozumiem ludzi, którzy biorą psy rasowe ze względu na cechy, które są im potrzebne na przykład do konkretnej dziedziny sportu (ciężko trafić w ruletkę kundelka, który się nada anatomicznie i psychicznie). Trochę mniej przychylnie patrzę na snobistycznych bogaczy, którzy biorą psa tylko ze względu na jego urodę, nie dbając najczęściej nawet o zapoznanie się z charakterystyką rasy. Egoizm- trzeba się pokazać.
  19. Ja już jakiś czas temu, gdy to jeszcze byłam 11 letnim szczylkiem bawiłam się z siostrą i moim starym kundelkiem (mały, mieszaniec jack russell, whippet i cośtam) na łące. Pies był na smyczy. Nagle zauważyłam, że biegną na nas dwa potężne owczarki niemieckie długowłose z obnażonymi kłami. Ostrzeżenia nie było. Po prostu na nas runęły. Skotłowaliśmy się, wyszło tak, że moja siostra leżała na moim psie, a ja stałam nad nimi w rozkroku szarpiąc się z owczarkami. Gryzły, nie bawiły się. Kocham psy i nigdy nie zrobiłabym żadnemu krzywdy, ale wtedy okładałam je jak się dało: po ryjach, po grzbietach i wszędzie. Myślcie sobie, że jestem sadystką, ale to była obrona własna. Moja siostra miała 9 lat. Byłyśmy chucherkami, a nasz pies to już nawet nie wspominając. Uwaga! Co jest najlepsze! jakieś trzydzieści metrów za psami szli sobie spokojnie właściciele (sąsiedzi). Nie próbowali ich odwołać, ani nic. Tak o sobie spacerowali. Gdy już do nas doszli psy łaskawie odstąpiły. Sąsiadka tylko zapytała, czy nic się nie stało i sobie poszła. Jakoś niedawno mój ojciec poruszył ten temat twierdząc iż to była nasza wina. Bo tamte psy są RODOWODOWE i były SZKOLONE przez SPECJALISTĘ. Ale przepraszam bardzo, co mnie obchodzi ich pochodzenia i wyszkolenie, skoro mają nieodpowiedzialnych właścicieli? Ciekawa jestem, jak ojciec by zareagował, jakby historia inaczej się skończyła. Gdzie takie małe dzieci i dwa co najmniej 45kg owczarki -.-
×
×
  • Create New...