Jump to content
Dogomania

tobilife

Members
  • Posts

    74
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by tobilife

  1. [quote name='gryf80'][B]tobilife[/B] świąd obytu-który psy manifestują saneczkowaniem czy też lizaniem odbytu mogą prócz wypełnionych zatok przyodbytowych i tych nieszczęsnych dlugich włoosów o których pisałas,powodowac także trawa zjedzona przez psa a podczas defekacji częsciowo pozostajaca w odbycie(to co widziałaś z reszta).trawa także moze prowokowac wymioty u psa.pasozyty wewnętrzne rzadko powoduja świąd odbytu(chyba że sa to człony tasiemca majace zdolnośc do samoistnego wypełzania z odbytu,ale pies musiałby w jakis sposób sie nim zaraic np.zjadajac odchody zwierzat,myszy,czy tez przez pchły) wzmożone pragniennie jeśli utzrymuje sie dłuzej niz kilka dni nie jest normalne.najprościej pobierz mocz do badanie i poczekaj na wynik[/QUOTE] Ta trawa mogłaby to wyjaśniać. Rzeczywiście problem się pojawił mniej więcej jak urosła.
  2. [quote name='bejasty']Kiedy była odrobaczana ? koniecznie badanie kału -wiele objawów wskazuje na zarobaczenie. Zakłaczanie /o ktorym wspomniałaś/ moze występować przy zarobaczeniu włosogłowka /przećwiczone na własnym psie/.Pratel =Paratex ja nie mam zaufania do tych środków/też systematycznie odrobaczałam badanie kalu -obecność licznych jaj/poza tym nie mają szerokiego spektrum działania. Przegadaj to z wetem !!![/QUOTE] Środek na odrobaczanie będę zmieniać już przy następnym, bo też mi się ten pratel nie spodobał. Pogadałam z kilkoma wetami i też radzili zmienić.
  3. [quote name='xxxx52']wybacz cieczka u psa w nie cale piec miesiecy-to jeszcze szczeniak ,ktory rosnie Co do zolci i piany moga to byc wymioty tzw.glodowe ,lub nie akceptacja suchej karmy.Moze sprobowac namoczyc karme,dodac siemia lnianego(namoczonego) moze podac jogurt,serek ziarnisty z rozgotowanymi platkami owsianymi.[/QUOTE] Serki wcina, jajo i od czasu do czasu dobre surowe mięsko. Sierść ma ładną, nie linieje bardzo, nie śmierdzi, nie jest ospała, wręcz przeciwnie. Jak zaczęłam podawać jej ten royal, to obserwowałam, czy wszystko w porządku, i nigdy nie było takich problemów.
  4. raczej niemozliwe. Kamieni nie rusza w domu też gryzie tylko swoje zabawki. Wątpię by połknęła coś stałego.
  5. [quote name='taks']Zrób nie tylko morfologie ale i tzw "profil wątrobowy". Na temat karmy Royal mam bardzo złą opinię Intensywne odrobaczanie + ta karma mogło sie odbic niekorzystnie na stanie watroby więc nalezy to sprawdzić[/QUOTE] Miałam nadzieję, że Ty odpowiesz, bo czytałam wiele twoich wypowiedzi, w różnych wątkach i wydają mi się na prawdę konkretne. Dziękuję, na pewno się zastosuję. Karmę planuję zmieniać. Tylko nie wiem na co. Purina i Arion nie bardzo jej podchodzą.
  6. [quote name='xxxx52']tobilife-czy mozesz przekazac jak czesto karmisz swoja suczke?jakie sa to porcje? czy dajesz jej tylko sucha karme? kiedy ostatnio odrobaczylas pieska? zastanawiam sie czy przyczyna nie lezy w karmie?[/QUOTE] Głównie je suchą karmę, ale od czasu do czasu dostaje też surowe mięsko, jajko, czy twarożek. Mała dostaje jeść dwa razy dziennie z takiej miarki, na oko są to trzy garści. Nie mam wagi niestety obecnie. Odrobaczałam niecały miesiąc temu. Robię to regularnie, co miesiąc, jak weterynarz każe, choć często słyszę głosy, że to niepotrzebne trucie psa. Wątpię by miała robale, na prawdę. Prędzej właśnie tkwi problem w karmie. Chciałam zmienić na purinę, to jej nie wchodzi, arion też nie bardzo. Oczywiście robiłam to stopniowo, dosypując do dotychczasowej karmy. Wybierała royal, reszte zostawiała ;/
  7. Moja suczka jest terrierowatym mieszańcem. Obecnie ma prawie pięć miesięcy, waży około 4 kilo (ostatni raz gdy ją ważyłam miesiąc temu było 3.75), w wieku 6 tygodni była zarobaczona do tego stopnia, że zagrażało to jej życiu. Teraz jest zaszczepiona na wszystko i odrobaczana regularnie (Pratelem). Niedawno zaczęła zmieniać uzębienie, ale już prawie wszystkie ząbki zostały wymienione. Karmiona jest Royal Canninem dla szczeniąt. Dwa razy w życiu miała kleszcza (Jeśli jakaś jeszcze informacja będzie potrzebna, to dopiszę. Chcę, żebyście mieli jak najbardziej dokładny obraz tego psa). Do opisu dołączam zdjęcie: [IMG]http://dd4.photoblog.pl/np2/201306/44/153203853/ustalone.jpg[/IMG] I teraz w czym tkwi problem. Moja suczka już kiedyś saneczkowała. Poszłam z nią do weterynarza, weterynarz wycisnął gruczoły, w których notabene nic nie było. Przycięłam małej włosy przy odbycie i problem się skończył. Ostatnimi czasy suczka znów zaczyna saneczkować. Nie to, żeby cały czas. Po zrobieniu kupy i to nie zawsze. Same odchody są raczej normalne, nie biegunkuje, nie ma krwi. czasem zdarzy się, że kupa jest rzadsza, ale nie aż tak, żeby się rozpływała. Zawsze na tyle stała, że mogę ją posprzątać. Zdarza się iż (nie wiem jak to opisać), w trakcie załatwiania się, jakiś fragment (mniejszy lub większy) kału zawiśnie na włosie (nie jej włosie, tylko jakimś zeżartym). Wtedy zaczyna przewracać się, dosięgnąć do zadu pyskiem, i ogólnie się podrapać. Gdy już skończy zdarza się to saneczkowanie. Przedczoraj ponownie miała wyciskane gruczoły, włoski zostały skrócone i póki co spokój. Ale dla pewności chciałam zapytać, jakie inne mogą być powody saneczkowania? Wczoraj Tobi nie była osowiała, zachowywała się normalnie, jak zawsze. W pewnym momencie zwymiotowała żółtą, rzadką mazią, którą z wierzchu pokrywała jaśniejszego odcieniu pianka. Nie było tego wiele i nic w tym nie pływało. Potem suczka znowu zachowywała się normalnie. Wydaje mi się, że zmniejszył jej się apetyt. Nie jest tak, że w ogóle nie je, ale je jakby trochę mniej. Za to dużo pije. Może jest to spowodowane temperaturami? Tobi śpi ze mną. Wczoraj jak zwykle przytuliła się do mojego boku i spała całą noc. Na ostatnim spacerze byłyśmy tak jak zawsze przed godziną 22. Dziś rano obudziło mnie cichutkie popiskiwanie. Mała siedziała na poduszce i sobie popiskiwała. Nagle zauważyłam, że lekko drży. Od razu wstałam do komputera, żeby sprawdzić jakie są objawy babeszjozy, i co mnie zdziwiło pies wstał z łóżka i poszedł za mną. Ona nigdy nie wstaje z łóżka, zanim ja nie naszykuję się do pracy. Zarasz wyszła z pokoju, pobiegła pod drzwi i zrobiła siku. Wieczorem dużo wypiła. Cóż. I teraz zachowuje się znowu normalnie. Żuje sobie zabawkę i zachęca mnie do zabawy. Jej matka wcześnie dostała pierwszej cieczki, więc może jej zachowanie coś takiego sygnalizuje, że będzie? Nie miałam nigdy wcześniej psa płci pięknej, więc jest to dla mnie nowość. Proszę, o Wasze opinie na temat tego co napisałam. Będę wdzięczna za każde przypuszczenie i konkret. PS. Nie piszcie mi żebym udała się do weterynarza, bo zrobię to na pewno. Dodatkowo mam zamiar zrobić morfologię.
  8. Coś mi się obiło o uszy o owijaniu psa bandażami, jest mu wtedy przytulniej, jak w zbroi. Ale musiałabyś poczytać o tym gdzieś jeszcze, bo miałąm styczność z tematem bardzo pobierznie.
  9. Ja miałam tylko dwa przypadki nietolerancji raz w zoologu usłyszałam, że jak mój pies to kundel to nie musi jesć drogiej karmy, że może jeść przecież to co ja i raz starsza nawiedzona kobieta zabrała od nas swojego grzywacza zaraz po pytaniu z jakiej hodowli mam JRT, i mojej odpowiedzi, że to mieszaniec. A tak poza tym to moja suczka ma raczej samych rasowych kolegów i koleżanki. Kundelki też się zdarzają i to nie mało, ale pseudorasowców mamy najmniej wśród znajomych. I taka ciekawa rzecz jaką zauważyłąm, że właściciele tych prawdziwie rasowych zwykle są bardziej tolerancyjni niż Ci od pseudo. Prawdziwy psiarz to nie ktoś kto kupuje byle co byle by było i wyglądało. Mój kundelek mimo wszystko jest bardzo łądny. Czasem pada pytanie jaka to rasa, więc nie kłamię i mówię, że kundelek.
  10. Przywiązana? W sensie jakoś do budy? ja mam taki pomysł, żeby obić ogrodzenie deskami, a nie drutować.
  11. No ja po prostu biorę psa do pracy. Ale wiem, że nie każdy tak może i że mam farta.
  12. [quote name='Illusion']Znajomy pyszczek na dogo widzę :razz:. Pamiętaj o 5 fotkach na 1 post, bo zaraz się jakiś mod przyczepi :evil_lol:.[/QUOTE] No, poprawione ^^
  13. Ojć, dziękuję za upomnienie :) Trochę nie ogarniam tego dogo. Zawsze lubiłam sobie poczytać forum, ale żeby na nim być to inna bajka ;p Gzdieś widziałam już ten Twój avek i mi się skojarzył, ale nie byłam pewna ;p Chyba gdzieś masz to ujęcie na jakimś emblemacie na blogu.
  14. Mój pies jest beze mnie góra trzy godziny na dobę. No chyba, że idę do szkoły, co zdarza się raz na dwa tygodnie na weekend. Wtedy zostaje z moją mężczyzną, która nawiasem mówiąc była anty pies, a teraz przytula psa do snu. Moja suczka jest ze mną od szóstego tygodnia swojego życia. Ledwo miała zęby i karmiłam ją specjalnym mlekiem z butelki. Była skrajnie zarobaczona, ledwo przeżyła. Wstawałam do niej w nocy jak do dziecka: leki, masowanie brzuszka, żeby piesek zrobił kupkę. Teraz mała ma cztery miesiące. I jak ja to robię, że mój tak młody szczeniaczek ogarnia mnóstwo komend, nie gryzie przedmiotów, jest odwoływalny i ogólnie nie robi problemów, w sytuacji takiej, że zaocznie studiuję, a w tygodniu pracuję 9 godzin dziennie? Powiem tak, mój pies, to moja pasja. O siódmej rano wychodzimy na około dwudziesto minutowy spacer, będący odcinkiem z domu do autobusu i potem z autobusu do pracy (tak, biorę sucz do pracy). Zarabiam opiekując się dzieckiem, które ma porażenie mózgowe i retinopatię. Moja suczka wie, co może, a co nie w stosunku do dziecko, mogę ją kontrolować na odległość i na przykład karmiąc nie muszę do niej wstawać jak bierze coś do pyska, albo wchodzi na piętro, gdzie nie powinna. W trakcie pracy mam dwu lub trzygodzinną przerwę gdy odprowadzę dziecko na rehabilitację. Wtedy wychodzę z psem, sztuczkujemy, aportujemy, biegamy, bawimy się z przyjaciółmi. Po pracy wychodzę z nią zwykle na godzinę, a raz w tygodniu ( w środę) na pięć. Co dwa tygodnie wyjeżdżamy na weekend w bardziej spokojne miejsca. Wtedy wycieczkujemy około 8 godzin po lesie, łące czy gdzieś tam. Teraz na weekend wybieramy się rekreacyjnie na DCDC :) Można? Można.. Trzeba tylko trochę pokombinować.
  15. Wycieczkujemy po Kłodzku, a jutrom powrót do Wro- sobota DCDC. Ktoś z Was może będzie? ;>[IMG]http://dd9.photoblog.pl/np5/201305/8F/151214578/brzydki-kadr.jpg[/IMG]
  16. Zwiedziłąm waszą galerię, jeszcze zanim miałam tu konto ;) (lubię czytać sobie dogo w wolnej chwili na telefonie), w sumie to zainspirowałam się tym, żeby założyć własną. Otto miał szczęście, że na Ciebie trafił, ciekawe jak teraz wygląda :)
  17. Miałam ten sam problem z wszelkiego rodzaju dzieciuchami i nie tylko. wszyscy pchali łapy do psa. Tylko, że mój pies jest mocno lękliwy w stosunku do obcych (teraz i tak już lepiej). Jeśli ktoś zapyta czy może, to ok. Mówię jak i wszyscy są szczęśliwi. Ale jak widzę, że ktoś leci na hura to oschle mówię, że pies tarzał się w kupie i ma o tu, na pysku.
  18. Nam najbardziej odpowiada Szczytnicki. Jakoś tak najbezpieczniej ;p I fajnie można stamtąd przejść na wały.
  19. Między nimi są tylko trzy miesiące różnicy, także Dixon chyba już zawsze będzie brany za rodzica : D
  20. Myślę, że branie psa do kojca jest trochę bez sensu. Przynajmniej ja bym nie miała radochy z psa, którego nie mogę wziąć na kanapę, z którym nie przebywam cały czas, a tylko wtedy, gdy wyjdę na dwór. Ponadto pytanie, czy będzie wyprowadzany na długie, aktywne spacery z tego kojca. Labrador to aktywna rasa. A jeśli chcesz sobie trzymac zwierzątko w klatce żeby na nie patrzeć i tylko karmić, to kup sobie chomika.
  21. Ja mam psa na studiach. Sama się utrzymuję, pracuję po dziewięć godzin dziennie, ale pies ze mną. Ogólnie wszystko dostosowane jest do jego potrzeb i jest ok. Nie wyobrażam sobie, gdybym miała ją teraz komuś zostawić. Nawet jeśli jest z kimś w domu a mnie nie ma to kładzie się pod drzwiami i dostaje ciężkiej depresji.
  22. Urocze dziewuszki :)
  23. Witam serdecznie. Odkąd skończyłam pięć lat, w naszej rodzinie był pies. Mały kundelek. Uratowany w dzień Bożego Narodzenia z ulicy, przeżył z nami wspaniałe piętnaście lat i odszedł w Sylwestra tego roku. Jakiś czas później za pośrednictwem ogłoszenia w internecie znalazłam dwumiesięcznego Dixona. Tłukłam się po niego dwieście kilometrów, co ludzi od których go brałam trochę zdziwiło. No bo jak taki kawał jechać bo zwykłego burka? To byli dobrzy ludzie, dbali o swoje pieski, tak więc ucieszyli się, że tak mi na nim zależało. Dało im to pewność, że psiak nie skończy przy budzie. Przez pierwszy tydzień maluch był ze mną we Wrocławiu. Wiem, że krótko, ale zdążyłam się do niego przyzwyczaić. Zadzwoniłam do rodziców, że chciałabym go sobie zostawić. Usłyszałam tylko, że nie ma mowy, Dixon miał być w rodzinnym domu, oni na niego czekają, przecież to będzie też mój pies gdy będę przyjeżdżać (akurat) i w ogóle po co mi na studiach problem w postaci psa? Mus, to mus. Z żalem oddałam Małego rodzinie i ma się dobrze. Wyrósł na piękną mieszankę jamniko-JRT- z czymśtam. Oto on:[IMG]http://dd6.photoblog.pl/np3/201305/12/151406325/dixon.jpg[/IMG] [IMG]http://dd7.photoblog.pl/np4/201305/5B/150071566/dixi.jpg[/IMG] Przez jakiś czas było mi niesamowicie źle. Odwiedziłam rodzinę po miesiącu, a Dixi raczej mnie nie poznał (teraz już na szczęście nie ma z tym problemu :D, jak mnie widzi to prawie mu się zad urywa ze szczęścia). Po powrocie do Wrocławia zdecydowałam: MUSZĘ mieć psa, takiego tylko mojego, którego sama sobie wychowam. Ale, ale.. Nie ma co na hop siup. Pojawił się problem z mieszkaniem- nie mogłam sprowadzić tam na stałe czworonoga jak się okazało. Ogólnie właściciele byli zmienni i niesamowicie grali mi na nerwach. Do tego studiuję weekendowo pracuję na pełny etat, dziewięć godzin dziennie. Opiekuję się siedmioletnią dziewczynką z porażeniem mózgowym i retinopatią. Dziecko nie widzi, nie mówi, nie chodzi i jest dość bezbronne, delikatne. Myślę, że wiedząc iż takie mam warunki, nikt nie dał by mi psa: bo mieszkanie, bo dziecko, bo szkoła, bo praca tak długo, a ze szczeniakiem trzeba pracować, gdzie czas? Tym czasem, rozmarzając przeglądałam kundelki w ogłoszeniach. Moją uwagę przykuł nieplanowany miot nieupilnowanej suczki kundelka (nie żadne pseudo dla jasności, bo za żadnego psa nigdy nie płaciłam. To maluchy pochodzące z wpadek, które miały tyle szczęścia, że dobrzy właściciele je odchowali i szukali domów, a nie mordowali), z którego każde szczenię było inne (w tym jedno umaszczenia podobnego jak Dixon). Mój chłopak zasugerował, żebym zadzwoniła, zapytała o suczkę, która jakoś szczególnie do mnie trafiła. Po tym telefonie już wiedziałam, że jest dla mnie. Poprosiłam, żeby mi ją zostawili, zarezerwowali. Trzy dni później fartem znalazłam super dwupokojowe mieszkanie, w którym mogłam mieć zwierzaka. Przemyślałam wszystkie kwestie finansowe. Nie chciałam brać stworzenia, o które nie byłabym w stanie dbać. Kwestia pracy również została rozwiązana: Od początku suczka jeździ tam ze mną. Ogólnie byłam, i jestem zdeterminowana. Jeśli się na prawdę czegoś chce, to nic nie stoi na przeszkodzie. Jednocześnie zajmuję się dzieckiem i uczę psa. Wkładam całe serce w pozytywne szkolenie mojej Młodej. Wielu psiarzy jest zaskoczonych poziomem jaki reprezentujemy (obecnie suczka ma 4 miesiace). W pracy na przykład karmiąc dziecko nie muszę wstawać, żeby zabrać jej coś z pyska, ściągać ze schodów, czy mebli: z łatwością steruję nią na odległość. Jest we mnie strasznie zapatrzona. Kiedy ją wzięłam okazało się, że ma straszne robale, niewiele szans dawano temu sześciotygodniowemu (wiem, że była za mała. JA to wiem) szczylkowi. Karmiłam ją specjalnym mlekiem, masowałam brzuch stymulując jelita(nawet w nocy), kupowałam leki. Spała z nami w łóżku od początku- teraz zrobi dla mnie wszystko. Wiadomo, że na dworze wszystko super, takie fajne, trzeba zobaczyć. Bywa, że się zwiesza i ma mnie w poważaniu, ale mimo wszystko na swój wiek jest do ogarnięcia. W domu zachowuje się perfekcyjnie. W stosunku do dziecka jest delikatna, raczej nie gryzie nic w domu i powoli przestaje brudzić. Nie pomyliłam się, że to pies dla mnie. Zresztą.. Myślę, że mogę sobie przyznać, że odwaliłam kawał dobrej roboty dając radę mimo wszystko. Kocham tego psa i nic nie stoi na przeszkodzie, żeby ze mną był. A na imię ma Tobi, po Tobi Vail, która inspirowała Cobaina. Była silną, hardą i niedojrzałą babką. Kiedy młoda wygrała walkę ze śmiercią, jakoś tak mi się z nią skojarzyła. No i zostało : ) A oto i ona. Nie spodziewałam się, że z małej łaciatej parówy wyrośnie mi coś tak ładnego:[IMG]http://dd6.photoblog.pl/np3/201305/75/151047804/jakosc-powala.jpg[/IMG] [IMG]http://dd6.photoblog.pl/np3/201305/3D/150735324/smutki-i-zale.jpg[/IMG] Czasem gdy jestem na spacerze ze szczeniakami razem, ludzie pytają, czy Dixon nie jest mamą Tobi. No, trochę są podobni:[IMG]http://dd6.photoblog.pl/np3/201305/62/150244405/helios.jpg[/IMG] Dziękuję tym, którzy się zainteresowali i chcieli się z nami zapoznać. Pozdrawiamy : ) [IMG]http://dd2.photoblog.pl/np1/201303/5B/147674881/takie-tam-z-pancia.jpg[/IMG]
  24. My śpimy we trójkę: Ja, mój mężczyzna i nasza mała Tobi. Bogu dzięki ten trzymiesięczny szczyl nauczył się komendy "spać", całą noc wytrzymuje i nawet rano ciężko ją dobudzić xD Nie wyobrażam sobie nie spać z psem. Ale oczywiście dbam by był czysty, zadbany, zaszczepiony, odrobaczony itd.
×
×
  • Create New...