-
Posts
325 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
2
Everything posted by Natka28
-
ADOPTOWANY! Długonogi Roko szuka domku dla siebie!
Natka28 replied to Natka28's topic in Już w nowym domu
[quote name='Romina_74']Jestem u Roko. Mam pytanie. Jak się to stało, że 21.11.2013 trafił do schroniska, a 23.11. wyszedł już na spacer?[/QUOTE] mój błąd ;) kurczę i ja się ostatnia dowiaduję?! muszę się dowiedzieć kto go wziął, oby dobrze trafił bidulek :roll: tylko życzyć powodzenia :multi: -
Bruce, piękny, czarny pies w typie AST czeka na swoją szansę.
Natka28 replied to MagdaB's topic in Już w nowym domu
jestem! fajne imię, od razu skojarzenie z filmem Bruce Wszechmogący :lol:- 27 replies
-
- ast
- bezdomny psiak
-
(and 3 more)
Tagged with:
-
[CENTER][SIZE=2][FONT=tahoma][SIZE=3][COLOR=#0000ff]Roko ma 1,5 roku, ~45cm w kłębie, w schronisku od 21.10.13 r., wykastrowany, odrobaczony, zaszczepiony. Jest trochę zamknięty w sobie, lecz na każdym spacerku widać drobne zmiany. Po sobotnim (23.11) spacerze musiałam zmienić jego opis, ponieważ okazało się, że jednak nie każdego psa akceptuje oraz, co jest lepszą wieścią, zaczęły go interesować zabawki! :multi: Myślę, że jeszcze nie raz mnie zaskoczy zmianą zachowania.[/COLOR][/SIZE] [B]Aktualny (ciekawe na jak długo:roll:) opis: [/B][COLOR=#333333][B]Roko (999/13) to średniej wielkości młody, dość spokojny psiak. Lubi się bawić z człowiekiem, lecz zabawki średnio go interesują. Skupiony na opiekunie podczas szkolenia, szybko się uczy. Na spacerze często się odwraca, sprawdzając czy opiekun jest blisko lub też podchodzi i trąca rękę mordką. Troszkę ciągnie na smyczy, jednak nie jest to uciążliwe. W stosunku do innych psów raczej nie przejawia agresji, napotkane psy obwąchuje, po czym zachęca do zabawy. Jednak zdarza się, że jakiś pies mu się nie spodoba. Reaguje na komendę "siad".[/B] [/COLOR]Zawsze, gdy przychodzę do niego, muszę wejść do boksu, bo biedak wychodzi na wybieg, ale wejść już nie potrafi. Oj, a jaka radość jest, gdy klapa się uchyla i Roko widzi swą wybawicielkę :lol:. Jednak "poważnieje", gdy wychodzimy na spacerek, a to jest jego najczęstsze spojrzenie, prosto w oczy: [/FONT][/SIZE][IMG]http://images.tinypic.pl/i/00473/dz9j6tb3fgr1.jpg[/IMG][SIZE=2][FONT=tahoma] Komendę "siad" załapał już po kilku próbach. Teraz pracujemy nad "waruj" potem "podaj łapę", a dalej się pomyśli. Wydaje się, że on wręcz pragnie pracy z człowiekiem, choć może to być wina tych pysznych parówek. Muszę też dodać, że nie przejawia on żadnych niepokojących zachowań w stosunku do ludzi, pozwala się dotykać, przeprowadzać zabiegi pielęgnacyjne, jednak nie jest to typowy pieszczoch, raczej nie podstawia się do głaskania i miziania. Być może to również się zmieni po następnych spacerkach. Na razie to tyle. Będę na bieżąco pisać co nowego u długonogiego [/FONT][/SIZE]:loveu: A teraz łapcie fotki: [IMG]http://files.tinypic.pl/i/00473/p2mczcv12eg7.jpg[/IMG] [IMG]http://pics.tinypic.pl/i/00473/mn5o0l3wa3ed.jpg[/IMG] [IMG]http://files.tinypic.pl/i/00473/kcn5hynlek2y.jpg[/IMG] [IMG]http://files.tinypic.pl/i/00473/ng07k70bu9rw.jpg[/IMG] [IMG]http://images.tinypic.pl/i/00473/ethwvi0yoyxa.jpg[/IMG] _____________________________ Kontakt w sprawie adopcji: 507-426-869 bądź [EMAIL="natka.p28@op.pl"]natka.p28@op.pl[/EMAIL][/CENTER]
-
właśnie przeczytałam o tym na facebook'u - niesamowite, nie? dobrze, że są tacy ludzie, naprawdę! :) ja właśnie wydrukowałam plakat "idzie zima...", muszę tylko gdzieś tanio skserować i porozwieszam jak się uda to w jakiś sklepach, w przychodniach weterynaryjnych. może się uda zrobić zbiórkę w szkole, chociaż akurat nie ma mojej wychowawczyni, która się tym zajmowała.. ale zrobię co się da :)
-
może ktoś jeszcze się przedstawi..? Widziałam ostatnio nowych wolontariuszy :) wydaje mi się, że nikt tu nie potrafi dotrzeć, ponieważ w wątku "schronisko w katowicach(...)" nie da się przejść z linku do strony dla wolontariuszy. To samo się tyczy linku z galerii wolontariuszy. Ja akurat byłam zdesperowana i znlazłam wszystko sama :lol:
-
Tadzik w wersji słodkiej i indywidualnej :)[attachment=2827:10700.attach] Misiu kiedyś i teraz[attachment=2828:10699.attach] wesoły Maksiu i wylegująca się w łóżku Sara :lol:[attachment=2829:10697.attach] zabawa Maksa i Sary :)[attachment=2830:10696.attach]
-
Dawno nikt się nie odzywał, może teraz ja spróbuję ruszyć wątek :lol: Jestem Natalia, mam 18 lat, jestem w klasie maturalnej w liceum, mieszkam w Katowicach. Od zawsze w moim życiu były zwierzaki. Pierwszy był Dino, pies z katowickiego schroniska - wielki, puszysty i kochany. Zawsze stawał w mojej obronie, pozwalał się wytulić, a nawet ciągnął mnie na sankach :D Potem dołączyła Misia, kotka z gór, właściwie na pół zdziczała. Późno wykastrowana dała nam 2 koteczki - mojego ulubieńca Zdzisia i osobistą masażystkę mamy Balbinę. Niedługo po nich zjawiła się mała Sara, psinka, o którą starałam się co najmniej rok. Ją również adoptowaliśmy z katowickiego schroniska. Niestety Misia zginęła pod kołami auta, rok później Zdzisiu został otruty, a jeszcze rok później Balbinka udusiła się płynami, które nagle pojawiły się jej w płucach. Nasza reakcja była natychmiastowa, ale weterynarz odebrał nam nadzieję słowami „już nic nie można dla niej zrobić”. Miały ledwo 2, 3 lata.. Największą tragedią była dla mnie śmierć Zdzisia, mojego kociego przyjaciela. Przez kilka lat popłakiwałam po kątach, zresztą teraz też trudno mi o tym pisać. Dina uśpiono, gdy byłam na wakacjach. Myślę, że to była dobra decyzja, ponieważ miał już swoje lata, choroby, jednak wtedy robiłam głośny protest. Przez ten cały okres sprowadzałam do domu najróżniejsze stworzenia – od kijanki i ślimaki, po chomiki i koszatniczki (tak właściwie to sprowadził je mój brat, a ja musiałam się nimi zajmować). Po Zdzisiu pojawił się mój następny przyjaciel, który uwielbiał danonki – szczur Pikuś. Niesamowite stworzonko. Nie zapominajmy o Sarusi, która musiała mieć jakieś towarzystwo, dlatego w tym czasie pojawił się Maks, kolejny pies ze schroniska. Aktualnie to już jest stare małżeństwo, w dodatku to Sara jest mężczyzną w tym związku. Może i Maks jest trochę wyższy (w typie owczarka niemieckiego), ale widać, że są razem szczęśliwi. Wracając do Pikusia, najgorsze jest to, że szczurki żyją przeciętnie tylko 2 lata, ale ileż wspaniałych wspomnień! Zawsze, gdy o nim myślę – uśmiecham się radośnie. Trochę inaczej jest ze Zdzisiem, może dlatego, że widziałam go po śmierci? Czarna ciekawość, głęboka tęsknota (przed tym, jak pewna pani znalazła go u siebie na podwórku martwego, zniknął na jakiś tydzień) kazała zajrzeć mi do worka, spojrzeć na niego ostatni raz. To był największy błąd.. Cztery lata temu kupiłam 2 świnki morskie. Kasia i Lusia. Pomimo, że mieszkają w jednej klatce, to Kasia jest mała i chuda, a Lusia gruba i duża. Ba, dominuje Kasia, co już całkowicie wszystkim domysłom przeczy. Są to świnki długowłose, tricolor. Najbardziej lubią wypady na ogródek na trawkę, gdzie psy dostępu nie mają. A pilnuje ich kot Misiu – następny skarb, trzecie wcielenie Zdzisia. Podobnie jak Zdzisiu – tylko mnie słucha, tylko mnie daje się wyściskać. Znaleziony został na ogródku koleżanki mojej mamy, która od razu pomyślała o nas. W końcu mamy zwierzyniec, jeszcze jedno zwierzątko nie zaszkodzi. Następnie Misiu przyprowadził nam kolegę – pulpecika o głupiutkiej mordce. Nazwaliśmy go Tadeusz, pseudonim Grubas. Pod koniec roku 2012 potajemnie zaczęłam gromadzić rzeczy potrzebne do zbudowania akwarium. Teraz mieszka w nim bojownik z 3 krewetkami amano. Na początku miałam małe krewetki red cherry, jednak w niedługim czasie Pan WielkiGłodomor pożarł wszystkie… Podsumowując aktualny stan mojego zwierzyńca: 2 psy, 2 koty, 2 świnki oraz rybka z 3 krewetkami. Do szczęścia brakuje mi tylko pięknego wierzchowca! Może kilka słów o mnie samej… Tak jak wyżej nadmieniłam – kocham konie. Są to najpiękniejsze istoty na Ziemi! Przez jakiś czas jeździłam konno, jednak teraz nie pozwala mi na to zarówno brak pieniędzy, jak i brak czasu. Jednak na pewno do tego wrócę. Gdy byłam mała, nie zmieniałam marzeń o przyszłej pracy. Od zawsze chciałam być weterynarzem albo robić cokolwiek, by pomagać zwierzętom. Weterynarz, behawiorysta, wolontariuszka, może założycielka fundacji? Cokolwiek, byle choć w najmniejszym stopniu zaradzić tej fali bezdomności, bezmyślnemu rozmnażaniu, by potem utopić lub rozdać byle komu szczeniaki. Jeżdżę co wakacje na Mazury, do babci. Z roku na rok coraz bardziej przeżywam wyjazdy w tamte rejony… Uwierzcie, że w porównaniu do tego, co dzieje się tutaj, w mieście, a do tego, co jest na wsi… głęboka przepaść! Będąc tam czuje jednocześnie ból i radość w sercu – ból, gdy widzę psy na łańcuchu bądź pałętające się, bez kontroli rozmnażające, psy bezdomne. Najgorsze wakacje przeżyłam, gdy chciałam pomóc suce w ciąży ze świerzbem. Jej właściciele zmarli, nikt się nie zainteresował losem ich zwierząt. Fundacje odmawiały mi, twierdząc, że za daleko. Gmina stwierdziła, że jestem gówniarą, a poza tym żadnej reakcji. Dopiero, gdy moi rodzice wstawili się, przyjechali dwaj panowie. Obiecali ją zabrać, jednak nic takiego się nie zdarzyło. Niedługo po moim wyjeździe suka ze szczeniakami zniknęła. Ta historia uświadomiła mi, że to ludzie są najgorszymi, bezwzględnymi w działaniu istotami. Jedni krzywdzą, drudzy wzdychają nad losem biednych zwierząt. Jednak cieszy mnie, że jest taka garstka ludzi, którzy naprawdę pomagają, np. tak jak wolontariusze i pracownicy schroniska. Jakiś czas działałam w fundacji „Przyjaciele dla zwierząt”, kilka zwierząt dzięki mnie i mojej kochanej mamie znalazło wspaniałe domy. Jednak fundacja jakby przestała istnieć… dlatego zapisałam się w końcu do schroniska. Jestem z Wami od sierpnia, jednak moje dokumenty zaginęły, dowiedziałam się o tym niedawno, więc wolontariuszką „na serio” jestem od połowy października :) Hm, oprócz tego, co dotychczas wymieniłam, uwielbiam fotografować zwierzęta, krajobrazy, zdjęcia makro; uwielbiam czytać książki; uwielbiam roślinki, przygarniam każdą, niezależnie od jej stanu, wyglądu, pochodzenia . Oprócz pomocy zwierzętom, angażuje się też w wolontariat typu WOŚP, kwesta na rzecz hospicjum, Silesia Marathon. Właściwie to lubię słowo „wolontariusz” Myślę, że to wszystko. Może trochę mnie poniosło z pisaniem, mam nadzieję, że się nie zanudzicie :lol: Wiem, że wymagane są zdjęcia, więc wrzucę w następnym poście :)