no to sie chyba nie dogadałyscie...czy cos..nie wiem..ale teraz to już niewazne...
czyli pies tych wszystkich, którzy byli i są jakoś w jego poprawę losu zaangażowani...
trzymaj sie Azir i nie daj tak szybko starosci
jak najbardziej czytelne..tez byłabym za walka o niego....może potrzebne mu dłuzsze przyjmowanie leków zeby sie polepszyło....ale na odległość kiedy nie widzimy psa to ...................................... cięzko przynajmniej mi coś sugerowac
acha...jeszcze cos..osobą odpowiedzialną za Azira jest missiaa...Till gdzies na pierwszych stronach watku juz to prostowała (niedawno czytałam jak szukałam linku do wydarzenia na fb) dlatego Till rzadko tu bywa.. (post 59)
a czemu missia aktualnie tu nie zagląda to nie wiem.... ale pewnie wie od siostry o jego stanie...