Znam wątek Lizy jeszcze z czasów, gdy nie byłam zarejestrowana na Dogo...
Pisałam tu chyba raz, ale jednak się odezwę teraz, choc nie mam prawa decydowac...
Zgadzam się z Jeleną i Monikapf. Liza cierpi. Bez nadziei na lepsze
To jest zawsze najtrudniejsza decyzja, ale dwa razy musiałam ją w życiu podjąc.
I wiem, że to był mój obowiązek wobec Przyjaciela Psa.