-
Posts
85 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by akajka
-
Zaniedbany Sznaucer pojechał do DS;-) Marako Dziękuje za Wszystko!!!
akajka replied to Elza22's topic in Już w nowym domu
O kurczę! o kurczę - jaki szczęściarz, że trafił do Was :) o kurczę, jaki słodziak z niego :loveu: i o kurczę z tym znaczeniem... mam nadzieję, że szybko przestanie -
[quote name='AnkaG']Ech my czekamy na ciepełko ...[/QUOTE] przyjdzie niebawem ;) ja kupiłam kalosze, bo w tym naszym lasku już wkrótce będzie straszne błoto, a przede mną sporo błotnistych spacerów. My na razie korzystamy ze świeżego puchu. Shila się tarza :) Shila budzi powszechne zachwyty na spacerach. Dla pań jest piękna i zachwyca urodą, panowie komentują, że jest wesoła, przyjazna i posłuszna ;) Już kilka razy słyszałam, jaka to jest ułożona. Ja odważam się ją coraz częściej puszczać. Jest bezbłędna! Obie świetnie się bawimy w szkolenie. Ale najbardziej mi się podoba, jak szaleje z psami :) radość, szaleństwo! A jak nie ma psów to my sobie tak skaczemy i biegamy. W domu Shila jest bardzo towarzyska. Kiedy mamy gości - siedzi z nami w salonie, daje się głaskać i prosi o więcej, albo leży gdzieś z boku, ale nie ucieka do siebie. Wszyscy są pod wrażeniem jej łagodności. I każdy kto do nas przychodzi po raz pierwszy mówi, że jest mała ;) Wszyscy mają w pamięci olbrzyma ;) Ale my już się przyzwyczailiśmy do jej wymiarów.
-
[quote name='wilczy zew']ona się jeszcze może rozgadać oraz być mniej wylewna do obcych[/QUOTE] jaka by nie była -jest idealna!!! :) Ciekawa jestem, kiedy będzie taką całkowicie sobą, taką Shilą, jaką jest :) [quote name='elinka']Wspaniale wieści. Ale ja też mam dobrą wiadomość. Otóż Vipo, którego razem z Szilą wyciągnęłyśmy z Myngey ze schronu także znalazł domek. Zamieszkał ze średniego wieku Państwem, którzy nigdy nie mieli dzieci i Vipuś jest się ich najukochańszym pupilkiem. Mieszka trzy bloki ode mnie więc często spotykam go na spacerkach.[/QUOTE] wow!!! cieszę się bardzo :) Widać, że WARTO! :loveu: Znów powrót zimy i to takiej porządnej. Spadło u nas jakieś 40-50 cm śniegu. Fajne te nasze spacery :)
-
Dziś zrobiłyśmy sobie krótką przejażdżkę samochodem. Shila w samochodzie - jak wszędzie - jakby to była najnaturalniejsza rzecz na świecie. Jednak nie wsiada sama. Muszę ją wsadzać. Ach, nie mogę się doczekać cudownych wyjazdów (byle do wiosny), żeby panna się nauczyła, że samochód to zapowiedź czegoś super (bo tak u nas jest). Wtedy na pewno będzie z radością wskakiwać :) Za to fajnie się zachowywała, jak wróciłyśmy pod dom. Wyskoczyła i całą sobą mówiła "o! domek! fajnie! :) " W jeden z weekendów miałyśmy wycieczkę do moich dziadków, gdzie jest cały dom zwierząt. Spotkanie z kotem było świetne - Shila bardzo spokojnie, pozytywnie. jednak koty na ulicach - aaaa!!! mój kolejny stres! Kot uciekający jest ważniejszy ode mnie! No i to jeden z nielicznych momentów, kiedy Shila wydaje z siebie głos. Dla mnie to duża odmiana po poprzednim sznaucerze. ten gadał nieustannie. Szczekał, piszczał, miauczał ;) A ona taka cicha. Psem stróżującym to na razie nie jest ;) Obronnym na pewno nie, bo każdy przechodzeń to jej najlepszy przyjaciel i trzeba się przywitać - mężczyzna, kobieta czy dziecko. Baaaardzo mi to pasuje! To jest pies na miarę naszych potrzeb :D Cerbera miałam, gdy byłam młodą dziewczyną i mieszkałam w okolicy, gdzie pracowały prostytutki, więc olbrzymi, kudłaty i nieufny pies to było właśnie TO. Dawał mi poczucie bezpieczeństwa. A teraz jestem mamą trójki dzieci i łagodna, delikatna i subtelna suczka pasuje nam IDEALNIE I niezły ma apetyt :) porcja jedzenia znika błyskawicznie, a Shila prosi o jeszcze ;) więc świetnie nam idzie zabawa w szkolenie :)
-
Tak, własnie zdaję sobie z tego sprawę. Dlatego wciąż i wciąż będziemy ćwiczyć. Nie ukrywam, że kiedyś tam będziemy łazić na luzie, ale nie nastąpi to prędko. Zwłaszcza przez te przeklęte sarny ;) EDIT: wstawiam foty. Shila w zabawkach: [IMG]http://kajapisze.pl/wp-content/uploads/2013/03/100_3282small.jpg[/IMG] [IMG]http://kajapisze.pl/wp-content/uploads/2013/03/100_3348small.jpg[/IMG] "Coś słyszałam! Może to sarny?" [IMG]http://kajapisze.pl/wp-content/uploads/2013/03/100_3366small.jpg[/IMG] "Zrób mi w końcu jakieś porządne zdjęcie bez lampy! może być z półprofilu"
-
Uwielbiam nasze spacery. Poranny spacer należy do męża. Popołudniowy mamy dłuuuugi i mocno zróżnicowany. Ale wtedy moja uwaga podzielona jest na bliźniaki i potem jeszcze Stasia. Każdy coś nawija, każdy coś chce. Fajnie jest. Na polance Staś trzyma Shilę, ja oddalam się troszkę, wołam ją, a ona pędem do mnie! Świetnie chodzi przy wózku na smyczy, myślałam że będziemy się bardziej plątać, albo że może się bać. Ależ skąd! Shila w ogóle nie jest zdziwiona wózkiem podwójnym, przecież całe życie przy takim chodziła na smyczy, normalka! Normalnie w tygodniu takie fajne spacery tylko we dwie mamy tylko wieczorem - ale wtedy ciemno i sarny na naszej polance pod domem - więc puszczanie jej odpada. Za to intensywnie ćwiczymy odwoływanie od saren ;) Nie mam na tym polu spektakularnych sukcesów. No i uczymy się chodzenia przy nodze na luźnej smyczy. Początek był trudny, ale z Shilą wszystko idzie super. Kurczaczki w kieszeni wymieszane z kiełbaską - robią swoje :) a my swoje! Zachwycona jestem jej postępami. Idzie przy nodze 10 moich kroków. Potem klik, smakołyk. Od czasu do czasu, jak się znudzi wąchaniem to też sama z siebie idzie przy nodze, wpatruje się we mnie z uśmiechem, no aż po prostu muszę jej kliknąć i dać :) cudna mordka!:) w weekendy idę z nią sama w dzień i taki spacer to prawdziwa przyjemność! I intensywne szkolenia. Przede wszystkim z przywołania. Ale wczoraj rano mąż był chory, więc ja wyszłam z Shilą. Na polance były dwa sznaucerki miniaturowe, puściłam ją do nich. Shila pobiegła się przywitać. Zawołałam ją po chwili - a ona - ach!!! - odwrót i w pełnym pędzie do mnie! Właściciel sznaucerków powiedział: "Jaka ona ułożona, jaka grzeczna" :D generalnie - mogę ją puścić ze smyczą, jak na polanie są psy, bo pobiega trochę z nimi i zaraz leci do mnie. Mogę ją też puścić, jak jesteśmy same, ale wtedy muszę biegać, bawić się z nią, bo inaczej boję się, że złapie jakiś trop. Z każdym dniem jestem dla niej bardziej atrakcyjna :)
-
Bo wiecie, ja nie jestem sama :) ja mam maksymalnie zaangażowanego TZ-ta. Wszystko się da, jak się chce. A Shilę akurat chcemy bardzo. W pewnym momencie dojrzałam do tego, że pora na kolejnego psa. Nasz dom, mimo iż pełno w nim ludzi, bez psa jednak był niepełny. To się może wydawać dziwne, że troje dzieci, dwoje malutkich, że to tyyyyle obowiązków, a tej się jeszcze psa zachciało. No właśnie ;) W drodze kompromisu (ze sobą, z rzeczywistością i marzeniami) ustaliliśmy z ukochanym, że tym razem jednak sznaucer średni (lub coś w okolicach). No i ok. Zaczęłam szukać. Co ja poradzę na to, że mocniej mi serce bije na widok olbrzymków? i to koniecznie takich czarnych! Trafiłam na stronę Sznaucerów do adopcji, a stamtąd na facebooka. No i przepadłam! W tym samym momencie kiedy weszłam tam po raz pierwszy zakochałam się w bezimiennej (wtedy) Batumi. Pamiętam, jak na facebooku pojawiła się Shila – też bezimienna jeszcze. Taka biedna, smutna. Pomyślałam, że jest piękna, że niemal, jak olbrzym i ktoś będzie miał szczęście. Ja myślałam wtedy o Batumi, odległość od Wrocławia też mnie odstraszała. Kiedy jednak Batumi znalazła swój idealny domek napisałam do Marako - odpisała po kilku dniach i opisała mi psi ideał. Przyznam, że transport był problematyczny, bo TZ na wieść o podróży do Wrocławia nie był najszczęśliwszym człowiekiem na świecie. W końcu jednak wyliczyłam mu, że mogę po Shilę pojechać pociągiem ;) Wyszłoby taniej. A on zostałby z dziećmi w domu (urlop). Wyszło tak naprawdę tylko troszkę taniej, ale za to i dla psa i dla mnie większy stres, przesiadki, etc. Więc sam doszedł do wniosku, że co tam, możemy sobie zrobić wycieczkę (szkoda tylko, że w dniu wycieczki pogoda nie dopisała). Marako przyjęła nas bardzo ciepło. Jest naprawdę wspaniałą osobą. Zachwycały mnie jej piękne psy (jak już pisałam olbrzymy to moja wielka miłość), ale…. Shila była najpiękniejsza z całej gromady :) Wiesz Marako, wszystkie są piękne, ale Shila… ach!!! :) Kiedy zobaczyłam, jak Shila kocha sprint, las, przestrzeń, wolność…. O rany! Wiedziałam, że będę musiała porządnie z nią popracować nad przywołaniem, bo nie wyobrażam sobie odebrać jej tej radości spacerami na smyczy! Ale i nie wyobrażam sobie, by gnała po prostu! Chyba bym na zawał zeszła! Podróż z powrotem przebiegła spokojnie. Shila nie odezwała się ani razu (porównanie z Cerberem – od nich nie uciekniemy! Cerber jako szczeniak, gdy wiozłam go po raz pierwszy - całą drogę w samochodzie w moich ramionach piszczał. I tak mu zostało. Lubił jeździć autem, ale w ostatnich miesiącach już bardzo bolały go stawy i calutką drogę piszczał. Taka była nasza ostatnia jazda z psem, taką zapamiętałam). Była tak cicho, że kilka razy odpinałam pasy, stawałam na siedzeniu i ponad główkami trójki śpiących dzieci zaglądałam do bagażnika (mamy kombi – kupowane w czasach „psich” i z myślą o psim pasażerze). Kiedy dojechaliśmy – wzięłam ją na spacer po naszym lasku, a mąż pownosił śpiące dzieci na górę. Wiedziałam, że Shila boi się wchodzić po schodach. Myślałam, że cierpliwością, smaczkami jakoś damy radę. Niestety Shila bała się tej klatki schodowej. Pierwszy raz. Próbowałam ją przekonać, ale bez efektu. Shila zaczęła się stresować. W końcu wzięłam ją w ramiona – nawet nie warknęła, nic! I wniosłam ją jakieś dwa piętra. Ciężko. Potem znów ją wzięłam i zaniosłam na samą górę. Weszła do mieszkania, obwąchała wszystkie kąty, położyła się na swoim materacu. Nie chciała jeść. Noc minęła spokojnie. Ja nie mogłam spać z wrażenia, Shila pochrapywała, raz wstała i poszła się napić wody, wróciła na materac. Rano znów bała się zejść po schodach. Widziałam, jak strasznie działa na nią klatka schodowa, więc postanowiłam dać jej spokój – wróciłam do mieszkania. Potem Marako doradziła, żebym lepiej ją zniosła na dół. Szybko się ubrałam, ubrałam bliźniaki i wzięłam Shilę na ręce. Zniosłam ją 2 piętra i wróciłam po bliźniaki, które schodzą same, ale wooooolnoooo bardzo. I znów Shilka w ramiona, cała w stresie, biedactwo i znów dwa piętra w dół. Za to na spacerze – sielanka! No! Taką Shilę chciałam widzieć! Szczęśliwa Shila, węsząca, plącząca się na smyczy, witająca z każdym psem. I moje dzieci też grzeczne. Ach! Ten pierwszy spacer to było coś super! Bo wiecie…. Brakowało nam psa! Bardzo! Powrót: Basia mówi, że nie umie wchodzić po schodach, Franek też, Shila… też…. Ło rany! Wnosiłam całą trójkę na raty i myślałam, że mi na tych schodach kręgosłup pęknie. Bliźniaków nie mogłam zmusić do samodzielności, bo nie chciałam ich wrzasków odbijających się echem w klatce i dodatkowo stresujących Shilę, ani nie chciałam ich zazdrości o psa. Wiecie, to jak z młodszym rodzeństwem - dlaczego ją wnoszę, a ich nie? No ale dałam radę. Więc na początku – priorytetem dla mnie było nauczenie jej tych schodów. Pierwszego dnia między spacerami Shila leżała u siebie taka smutna, wyciszona. Kiedy przy niej klękałam, głaskałam i przerywałam pieszczoty – prosiła o jeszcze, ale sama się nie napraszała. Po spacerach troszkę zwiedzała mieszkanie, ale to trwało krótko. Popołudnie już duża apatia. Przeczytałam początek tego wątku i Shila pierwszego dnia była taka, jak u Marako w pierwszym okresie. Ale trwało to krócej. Kolejnego dnia Shila potrafiła już zejść z ostatniego piętra. I wieczorem wchodziła już pół piętra na górę. A następnego dnia – sama zeszła na spacer!!! Wow!!! To było coś!!! I również dwa razy sama weszła na górę! Byłam z niej bardzo, bardzo dumna! Równocześnie „włączałam” kliker – początkowo samo włączenie, potem siad. Ponieważ to jest mój pierwszy kontakt z tą pomocą – poczułam się, jakbym miała czarodziejską różdżkę! A Shila poczuła, że potrafi się ze mną dogadać, że mamy kontakt :) Och, jak jej się pyszczek śmieje wtedy! to jej bardzo pomogło się otworzyć. Właśnie wróciłam z wieczornego spaceru - obie jesteśmy ubłocone, ale te spacery dają nam wiele radości. Dla Shili to podstawa egzystencji!
-
[B]Poker[/B], ja to rozumiem ;) Ale żeby mogły być DZIECI muszą mieć rodziców, którzy sami kiedyś byli dziećmi :) Teraz to ja inwestuję w trzy potencjalne fajne domki adopcyjne za lat 20-cia :) ha ha ha Czego Jaś się nie nauczy, tego Jan nie będzie umiał. Dzieciaki: Basia (2,5 roku) kocha psy. I to – obserwując jej miłość do różnych psów, także do Shili – kocha. Nie „kocha”. Podchodzi do nich z szacunkiem, empatią, ale też dziecięcą fascynacją. Ciągle przynosi Shili węzeł, jak pozwalam – daje smaczki, głaszcze. Kiedy Shila przychodzi do salonu – Basia ją głaszcze. Kiedy Shila leży koło mnie – Basia klęka obok. Dba o nią, tak, jak potrafi. Jest czuła, ale nie narzuca się. I mocno trafiają do niej argumenty dotyczące samopoczucia pieska, takie trafiające w empatię. Nie łazi jej zagłaskiwać na jej posłaniu. Tam Shila ma mieć spokój. Franek (2,5 roku) - w pierwszych dniach mam wrażenie, że był zazdrosny. On chciał kota, a my przywieźliśmy psa. No i moje skupienie na psie. Nie mówił wprost, ale widziałam. Poświęciłam mu więc dużo uwagi i śmiałam się: kiedyś musiałam Cerbera przygotować na pojawienie się dziecka w domu i zapobiec zazdrości, potem musiałam starszego synka przygotować na pojawienie się rodzeństwa i zapobiec zazdrości i teraz muszę znów zapobiec zazdrości, ale o psa :) Ale wczoraj powiedział: "Kocham mamę, tatę, Basię, Stasia i Lilę (Shilę)" oj, rozłożył mnie tym na łopatki :) A dziś na spacerze wołał ją i potem powiedział: "Ja kocham Lilę, wiesz?" :) Staś (5 lat) – ma swój świat, chodzi do przedszkola, interesuje się Ninjago. Pies super! Pamiętał, jak było z psem. Shila jest piękna, podoba mu się, ale… nie ma takiej fascynacji jak młodsza siostra. Za to bardzo mi pomagał w pierwszych dniach – kiedy wnosiłam śpiące bliźnięta na górę – on czekał z Shilą na dole (musiałam po nią wracać i ją też wnosić, bo bała się wchodzić po schodach). Nawet teraz proponuje, że jej popilnuje, ale ona już wbiega radośnie na górę, więc nie trzeba. Daje jej smaczki z ręki, głaszcze ją. Shila – to jest IDEALNY pies do dzieci! Niewzruszona. Nie przeszkadzają jej dźwięki i hałasy, pieszczoty Basi, rozrzucone zabawki, gonitwy, wrzaski i kłótnie. Potrafi leżeć koło mnie, między rozrzuconymi klockami, podczas gdy bliźniaki się gonią, albo okładają. Podziwiam ją. Jest oazą spokoju i łagodności. Przy wielu podobnych akcjach Cerber wysyłałby ostrzegawcze sygnały, niektórych rzeczy nie tolerował, ona jest totalnie cierpliwa. Od razu piszę, że nie narażam jej na jakieś ekstremalne przeżycia, moje dzieci też mają umiar, ale kurczę, no jednak różnie można na te ich harce reagować, a Shila reaguje wzorowo. Biorąc pod uwagę nowego psa w domu nie liczyłam, że będzie taki. Zakładałam dużo większe problemy. Nastawiałam się na trudności (no i mocno edukowałam dzieci przed). Nie z Shilą. Ona jest absolutnie wspaniała! Generalnie Shila zachowuje się, jakby od zawsze żyła w domu, w mieście, z ludźmi. Ach, DT u Marako działa cuda! Co do zdjęć - tutaj mam problemik. Rano na spacery chodzi TZ, po południu ja miotam się z wózkiem, smyczą, klikerem, smaczkami, aparat tylko mi przeszkadza, wieczorem - ciemno. A w domu fotki wychodzą beznadziejne. Tutaj ją przywiązałam na chwilkę do wózka, żeby zrobić coś więcej niż zgrabny tyłeczek: [IMG]http://kajapisze.pl/wp-content/uploads/2013/03/100_3051small.jpg[/IMG] a tutaj dostałam obie łapki na kolana: [IMG]http://kajapisze.pl/wp-content/uploads/2013/03/100_2981sm.jpg[/IMG]
-
Witam :) jestem świeżynką na forum, choć na ten wątek zaglądam od 2 tygodni. Przeczytałam calutki. Shila dołączyła do naszej rodziny 19 dni temu. Po prostu muszę się z Wami podzielić moją radością :) ale to będzie duuuużo pisania (i czytania). Jesteście gotowe? Jestem Kaja, mam 5-letniego synka, 2,5 letnie bliźniaki. I za tęczowym mostem cudownego sznaucera olbrzyma (Cerber) Shila jest bardzo, bardzo pogodna, przyjacielska, otwarta. Jest cierpliwa i tolerancyjna do dzieci (nie tylko naszych), jest przyjazna dla psów, dla kotów również. Ma świetny węch, lubi zwierzynę (ptaszki, sarny) - gonić chyba, ale nie miała okazji jeszcze :) Jest bardzo łagodna, przyjazna, wesoła. I bardzo pojętna. Pieszczoszka z niej. KOCHAM! :D [IMG]http://kajapisze.pl/wp-content/uploads/2013/02/100_2884small1.jpg[/IMG] Nie sprawia wrażenia psa po przejściach. Jest ufna. Jest absolutnie cudowna! Cieszę się ogromnie, że jest z nami. Dziękuję wszystkim za pomoc :D