Jump to content
Dogomania

akajka

Members
  • Posts

    85
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by akajka

  1. z nowości: wczoraj po wieczornym spacerze puściłam Shilę pod blokiem na ogrodzonym terenie (kiedy śnieg stopniał nareszcie brama się zamyka). Myślałam, że poćwiczymy sobie komendę "zostań", ale Shilki pobiegła za samochody (dokładnie za nasz samochód stojący tuż przy ogrodzeniu, za którym znajduje się śmietnik. Zawołałam ją, słyszę jakiś szelest, a Shilki z pakunkiem w paszczy pędzi do mnie. Przyniosła mi zdobycz - reklamówkę z jakimiś artykułami kiedyś spożywczymi. Wypuściła zdobycz z pyska, dostała solidną pochwałę i nagrodę i pozbyłam się skarbów :) Ale pękam z dumy, że z takiej wyprawy udało mi się ją odwołać :) Chyba lubi moją Basię, która ją kocha bardzo! aż za bardzo! Basia Shili czasem okazuje czułość w taki sposób, że ciągle muszę ingerować i bronić Shilutka (Basia jest czuła i delikatna, ale narzuca się). Ale Shili.... sama za nią łazi! Ale, że czasem wyraźnie sama tego chce - nieźle :) Obronna Shili - wczoraj na wieczornym spacerze było bardzo ciemno. Z naprzeciwka w lesie wyszły jakieś trzy wyraźnie podchmielone osoby. Shili marzyła o tym, by się z nimi serdecznie przywitać ;) Nawet w ciemnościach obcy, zawiani ludzie to przyjaciele :) I może w końcu uda mi się strzelić jakąś fajną fotkę :)
  2. Biedactwo :( brzmi strasznie, a jeszcze Jogusia znów bardziej nieufna, maleństwo kochane
  3. Marako, Ty rzeczywiście jesteś cyborg :lol: Szacun wielki! Oti słodziak na tych zdjęciach! Dobrze, że leje coraz mniej
  4. Właśnie upiekłam dla Shili ciasteczka wątróbkowe. Mmmm pycha! na razie się studzą, ciekawa jestem, jak jej będą smakować. Ale znając dziewczynkę - da się za nie pokroić :) Na spacerach wśród psiarzy ma opinię psa z adhd i najweselszego psa w okolicy, a w domu.... cichuteńka, spokojna (tak dla odmiany od calej mojej gwarnej ekipy) Właśnie sobie leży na materacu, głowa jak zwykle zwisa poza materac :D jedno kłapciate ucho na materacu :) Słodkości moje
  5. Brrr... niech się teraz ładnie goi.
  6. noooo.... niezły stres dla biedaków! A ja biorę się znów za przywołanie, bo się Shili zkiepściło. Dla niej "do mnie" znaczy: "przyjdź kochana jak już sobie poniuchasz do woli, pogonisz wiewiórki i przypomnisz sobie, że pańcia Cię kocha" i to polecenie skwapliwie wypełnia. A wołanie: "Shila!" znaczy: "biegaj skarbie, to Twój czas wolności! a jak będziesz chciała, to ja tu czekam cierpliwie i mam coś pysznego, więc jak chcesz to przyjdź czasem". Poza tym po świrowaniu naszym wspólnym na polance Shilka w zabawie chwyciła patyk, troszkę jej go potargałam w pysku, rzuciłam a ona susem za nim! Więc w ferworze zabawy daje się skusić :) Nasz blok jest ogrodzony, więc wczoraj wieczorem po spacerze po lesie puściłam ją u nas. Jak poczuła, że jest wolna - przybiegła kilka razy do mnie, a potem pobiegła do swoich spraw mając mnie w głębokim poważaniu. Wyczuła gdzieś jakiegoś kota, pogoniła go, nagle widzę, jak wybiega zza bloku z drugiej strony, a kot przed nią. Kot śmignął biedaczek na drzewo, a Shila niesamowicie szczęśliwa do mnie. EDIT: 20 metrów od nas stały sobie cztery sarenki. Spokojnie szły, pierwsza delikatnie pobiegła lekko skosem, za nią pozostałe :) Shila zaczęła szczekać, skakać na smyczy i plątać się.
  7. Jej! Dzielny Oti z tym nie-sikaniem :) bardzo się cieszę! Fajne psy obronne! Mój pies obronny nie wydaje z siebie dźwięku. Wczoraj pogoniła kota :D Co do amorów psich to nie mam pojęcia i ufff.... nie będzie mnie to dotyczyło w najbliższym ani dalszym okresie :) Ps. wczoraj się zorientowałam, że u Shili już nie widać śladu po bliźnie na tułowiu. Sierść zarosła. Pewnie u ostrzyżonej będzie widać, ale teraz nie.
  8. @JOAPG no właśnie :) Cerber wiedział, że każdy wyjazd to przede wszystkim bieganie po lesie i luz w ogrodzie i moc atrakcji :) Poza pojedynczymi wyprawami do fryzjera, czy do weta. A Shilę już raz wywieźliśmy - od Marako. Ale teraz przed nią same fajne wyjazdy i powroty.
  9. Wow! cudne wieści :) Jednak co domek Marako, to domek Marako :D Wy tam potraficie się zająć biedakami :D Uwielbiam tę ekipę!
  10. no z nerwów, z nerwów. Biedactwo. Ale zawsze to jeden wyjazd do przodu, za kilka takich wyjazdów będzie wiedziała, że ZAWSZE wracamy, zawsze w tym samym składzie :D Oby nadeszła w końcu wiosna to zaczniemy jeździć na wieś, a tam już będzie bardzo bardzo szczęśliwa :D
  11. Wróciliśmy. Nasza podróż w jedną stronę trwa niecałe dwie godziny. Przed samym wyjazdem wzięłam Shilę na spacer, szybko się załatwiła, chwilę pochodziłyśmy po lesie. Jakieś 20 minut przed końcem trasy Shila.... zrobiła kupę w aucie :roll: Na miejscu - bała się wejść do domu. Chwilkę pobiegała po ogrodzie, weszła w końcu do wiatrołapu, wyczyściłam ją. Bała się wejść dalej, więc tylko zostawiłam otwarte drzwi, dałam jej miskę z wodą i poszłam do środka. Shila po chwili wahania niepewnie weszła, z podkulonym ogonem obiegła wszystkie kąty, taka niepewna chodziła po całym domu, w końcu położyła się koło mnie i spokojnie poleżała. Następnego dnia poślizgnęła się na panelach między salonem a kuchnią i przestała wchodzić do kuchni. Na spacery wychodziłyśmy przez taras. po spacerkach zostawiałam ją na chwilę w ogrodzie, potem brałam do naszej sypialni, ściągałam śnieg z łapek. Shila nie straciła apetytu, tuliła się do każdego, leżała w dużym pokoju, tam, gdzie toczyło się życie, choć miała przygotowane miejsce w naszej sypialni. Cieszę się, że woli gwar i hałas, ale z naszą obecnością niż ciszę w samotności. Ona jest tak cichutka i spokojna, zwijała się w kłębek gdzieś w rogu i pies znikał.... nie plątała się pod nogami, nie narzucała. Chyba, że ktoś zaczął ją głaskać to nie było tak łatwo się uwolnić, bo Shila wie, jak pokazać, żeby nie przestawać głaskać :) Generalnie - zupełnie bezproblemowa. Dla niej to jednak był stres, bo nie wiedziała do końca, o co chodzi. A jak wyjeżdżaliśmy... Shila przeszła przez magiczną nieprzekraczalną granicę (czyli z salonu do kuchni i do wiatrołapu) :) Po jedzenie się nie dało (miskę z jedzeniem przeniosłam jej w końcu do sypialni), na spacery się nie dało, ale jak jej stado się ruszyło do domu, to się dało :) Pojechaliśmy jeszcze do cioci - takiej na wysoki połysk ;) Shila z ufnością weszła po schodach, położyła się w salonie tuż koło mnie. Świetna jest :) W drodze powrotnej już bez wpadki, potem jeszcze spacer po naszym własnym znajomym lesie. Nareszcie w domku. Shila przestała idealnie przybiegać wołana, włączyły jej się zapędy wolnościowe. Przybiega do mnie (w pędzie), kiedy chce. Muszę więc wrócić do nauki przywoływania bez puszczania jej, bo choć wiem, że wróci, to jednak nie podoba mi się, że mogę sobie wołać, a ona i tak uważa, że zapachy i znikanie mi z oczu jest fajniejsze.
  12. Jutro pierwszy dłuższy wyjazd z Shilą. jedziemy do teściów w góry. Ciekawa jestem bardzo, jak się tam odnajdzie :) Teściowie już Shilę poznali, ale my jeszcze nie mieliśmy okazji z nią pojechać do nich. Tam będzie miała ogródek. I dużo gości.
  13. Współczuję. My mieliśmy podobnie, jak Cerber był stary. Zdarzało mu się po prostu zesikać, często kropił po calutkiej podłodze, jak chodził, a najgorzej, jak np. z trudem wstał i z wysiłku mu się polało. Śmierdziało w domu, ciągle biegałam z mopem (bliźniaki raczkowały), mop śmierdział, posłanie psa też. Z tym, że tego nie dało się oduczyć.... biedaczek :( Z tego co pisałaś - to kiedy Oti jest zajęty (zabawy z Frankiem, częste spacery) to sika jakby mniej? Może rzeczywiście jakby tak mocno nagradzać go za każdy sik na zewnątrz, zajmować go w środku i znów na zewnątrz nagradzać? Tylko to rzeczywiście mocno czasochłonne. Mam nadzieję, że Oti załapie szybciej niż nam się wydaje, bo świetny z niego pies i szybko znajdzie fajny dom. Super, że cewnikowanie takie bezproblemowe :)
  14. Shila na kota w domu reagowała zaciekawieniem, ale oczywiście - przyjaznym. Kiedy kot wystraszony przez dziecko (nie moje, tylko tamtejsze) prysnął - Shila bez szczekania pobiegła za nim. Koty osiedlowe chce poznać, bo ona każdego chce poznać, ciągnie wtedy wyjątkowo na smyczy, z trudem daje się odwołać, ale w końcu odchodzi. Bez smyczy to myślę, że pobiegłaby za uciekającym przyjacielem. Trzymam kciuki za Bellę! Z tymi kotami na łóżku wyglądało to obiecująco, myślę, że jak da się jej czas to się nauczy :)
  15. Wow!!! jak wspaniale!!! :multi: A teraz może [URL="http://sznaucery.eadopcje.org/psiak/481"]tego gościa[/URL] popodsyłaj tym, którzy może będą chcieli Bellę...
  16. Dzięki :) ja mam dużo czasu i cierpliwości :) Ostatecznie nie jest to dla mnie kwestia aż tak istotna. najważniejsze były schody, wszystko inne ważne Shila ma w małym pazurze ;) Sznur ją nie interesuje wcale, może z innym psem byłoby łatwiej, ale z nami nie chce. Ona chyba nie wie, że może brać. na razie fajnie nadstawia uszka na piszczącą piłkę. Zobaczymy ;) ja rozumiem, że ona znalazła się w nowych warunkach i podziwiam ją szczerze za to, jak się odnajduje. Poza tym bez miłości do aportów można żyć ;) Ale jak oglądam filmiki Belli to mi się mój Cerber przypomina - dla niego aporty i piłki (i śnieżki) to był sens życia, a dla mnie ogromna pomoc szkoleniowa.
  17. U nas bajki ciąg dalszy - dziś bajka o Bożym Narodzeniu. Nie no, jest biało, w lesie bajkowo, gałęzie pokryte śniegiem - dzięki temu jasno. Shilę puściłam dziś w nagrodę (przyszła do mnie pięknie, chociaż najbardziej chciała polecieć do pieska).Pobiegła się przywitać, wróciła do mnie po nagrodę, a potem.... poszła z nosem w śniegu, z merdającym ogonem. Nie zwiała, ale tak szła coraz dalej i dalej, a na moje wołania merdała kikutkiem. W końcu - przybiegła szczęśliwa. Wraca, zawsze. Ale nie natychmiast. Wzięłam ją na smycz, weszłyśmy w głębszy las. I... Shila sama z siebie ciągle przy nodze, a jak nawet odchodziła na długość smyczy to starała się utrzymywać ją na luzie ;) ach, pozytywne szkolenie!!! Jeszcze napiszę, jak to z nią jest: na spacerach jest radosna, pełna energii, przyjazna dla każdego. W domu - najchętniej leży na swoim miejscu. Ożywia się w porach spaceru. Kiedy zbliża się nasz popołudniowy, bądź wieczorny spacer - Shilutek łazi po domu. Między spacerami - leży u siebie, wołana przychodzi, ale taka... pokurczona. Ogonkiem macha, przychodzi, ale... czasem mam wrażenie, że boi się, że wołam ją, by ją skarcić. Dopiero za chwilę przypomina sobie, że to wołanie oznacza szkolenie, smaczki, pieszczoty, czesanie. Z drugiej strony - dzieciaki uczulałam, że tam nie wolno jej głaskać, ani się z nią bawić. Jak leży u siebie - ma mieć święty spokój. I rozumiem ją, że wybiera ten święty spokój, chętnie bym tam do niej dołączyła czasem ;) tak, w domu, wołana przychodzi tak, jakby spodziewała się czegoś niemiłego. Za to do gości jest coraz bardziej otwarta. Dziś był mój Tata i powiedział, że jest bardziej radosna. Ostatnio widział ją jakieś 3 tyg. temu. Nadal jest cichutka. próbuję napalić ją na zabawki, ale ona kompletnie tego nie czuje. Ani piszcząca piłka, ani szarpak, uciekająca szmatka, czy gumowy gryzak - o nie! Jak już to interesują ją świńskie uszka, kurze łapki i żwacze :D no i oczywiście parówki, kiełbaski, kurczaczek, domowe ciasteczka - oooo taaaak!!!! :)
  18. o rany :-( strasznie smutne.... :( dobrze chociaż, że miał te 1,5 roku w miłości....
  19. [quote name='kasjas'][B]Wieści z nowego domku: "JEST DOBRZE ALE JEST TROCHĘ SMUTNY, ŚWINKA (morska) CAŁA I ZDROWA, JEST DOBRZE. ALE APETYT FAKTYCZNIE MU DOPISUJE :) DARIA ZACHWYCONA, NAJFAJNIEJSZY PIES NA ŚWIECIE, CO CHWILE TWIERDZI ŻE RICO CHCE ISC NA DWÓR I SZALEJE ZE SZCZESCIA"[/B] :loveu:[/QUOTE] O rany! Strasznie się cieszę :) bardzo mu kibicowałam!
  20. O rany! Nieźle z dzikami! U nas też były i nieraz bałam się, że mój olbrzym postanowi nas bronić, a był już dziadkiem… Teraz dowiedziałam się, że dzików już nie ma, wyłapali je i gdzieś wywieźli. Za to na wieczornych spacerach zmykają przed nami sarny (Shila podekscytowana!) Fajnie, że Joga tak radośnie bawi się w śniegu – biedactwo kochane. I wiesz – bardzo się cieszę, że to Ty jesteś tym człowiekiem, któremu w końcu zaufa Joga. O kurczę… tak wczoraj pomyślałam o tym kamieniu… ale miałam nadzieję, że to nie to. Ja też przez to przechodziłam. Powinnam mieć jeszcze jeden (ale liczę na to, że go jednak rozpuściłam). Ja rodziłam w nocy, apapy oczywiście nic nie dawały, wzięłam nospę forte to było ciut lepiej. Teraz na ewentualność kolejnego porodu mam jakieś mocne środki na receptę, ale odpukać… na razie cisza! Twój opis jest jednak drastyczniejszy, niż moje (ciężkie) wspomnienia – może Twój kamyk był większy. O właśnie, ketonal forte mam w apteczce na kolejny poród.
  21. Też tak sobie często myślę - że gdyby nie ta Wasza akcja, zaangażowanie to ten cudowny, absolutnie idealny pies być może nadal byłby w schronisku. Być może my nadal nie mielibyśmy psiaka w rodzinie...? Albo miałabym jakiegoś innego, bardziej wymagającego, aż nieraz westchnęłabym - "na własne życzenie, ech... co ja sobie zrobiłam" :placz::lol: Shila to jest po prostu ideał na obecny (wieloletni, oby jak najdłuższy) moment naszego życia. Więc co do losu na loterii to przyznam, że ja też wygrałam :loveu: Ona zachwyca każdego, jej uroda przyciąga ludzi, jej charakter budzi zazdrość :D Mówią, że jest najweselszym psiakiem w okolicy :) i takim przyjaznym ;) Jak mówię, że była w schronisku, to nie mogą uwierzyć. A ja nie mogę uwierzyć, że taki skarb spędził tam dwa lata. Wiem, tak musiało być, żebyśmy się mogły spotkać. Bo gdzie Inowrocław, a gdzie Kraków? W życiu bym nie znalazła jej tak daleko! Wczoraj pobiegała troszkę z rhodesianką, ale zabawa mało ją interesowała. Za to intensywnie skupiała się na mnie. Wzięłam ją na smycz i poszłyśmy w las. Drogę przebiegła nam sarna. Shilka jej nie zauważyła i było OK. Ale potem.... jak złapała zapach! Motała mi się na smyczy nie słysząc wołania. Kilka razy podeszła do mnie, ale była strasznie podekscytowana. Skróciłam smycz i poszłyśmy stamtąd. Jak trochę się oddaliłyśmy - Shila znów skupiona na mnie i na komendach :) A uczy się szybko! Ostatnio wprowadziłam komendę "noga" i zaczęło jej się mieszać z "do mnie" I zaczęłyśmy "zostań" :D Cudna jest :loveu: [IMG]http://kajapisze.pl/wp-content/uploads/2013/03/100_3539sm.jpg[/IMG] wspaniałe to jest, że właśnie taka uchachana biegnie do mnie :)
  22. [B]Marako [/B] ja właśnie głównie z myślą o Tobie tu referuję (ale i o sobie, bo traktuję to jako formę pamiętnika naszego) Shilka codziennie biega troszkę na luzie. Jak ma psie towarzystwo to w ogóle pełnia szaleństwa - i co chwilę jest przy mnie. Bardzo się pilnuje i ciągle przybiega. Świetnie się dogaduje z psami! Jest genialna w tym! Jak pies ma ją gdzieś, albo się boi - to odchodzi spokojnie, a jak ma ochotę na zabawę to bawią się na całego. Jak nie ma psiaków to szkolimy się (obie), trochę razem pobiegamy, powygłupiamy się (na ile kondycja mi pozwala). Shila już wyszkoliła panią, że kiedy przyjmuje pozycję do warowania to pani klika i daje jej coś pysznego. Teraz sprawdza czy chodzenie przy nodze i wpatrywanie się w panią też tak działa. I doszła jej nowa komenda - "noga", którą zaczyna sprawdzać (oplatając mnie smyczą). Komenda "do mnie" jest bezbłędna! :D dlatego mogę jej zaufać i spuszczam ją na chwilkę. uczy się szybko i chętnie. Właśnie wróciłyśmy z bardzo śnieżnego spaceru. U nas sypie mocno. Spotkałyśmy młodziutkiego husky i oboje musieli po prostu pohasać porządnie. Więc zmiana planów, polanka i psy luzem. Pierwszy raz puściłam ją wieczorem, ale jest jasno, a z psim towarzystwem wiem, że nie znajdzie czasu na podejmowanie tropów. To jest coś pięknego, kiedy tak radośnie razem się bawią. Shila mnie nie rozczarowała, była super grzeczna i ciągle trzymała się blisko, odwołałam ją bez najmniejszego problemu. też nie mogę doczekać się naszego wyjazdu na wieś - strasznie jestem ciekawa, jak jej się tam spodoba. Spodoba się na pewno :)
  23. :loveu: świetna! uwielbiam olbrzymy :) ach, jak ja kocham Twoje zdjęcia! No i Bella jest cudna z tymi aportami ;) Shilunia tego "nie czuje"
×
×
  • Create New...