To do wolontariuszek z Radys trzeba by napisać. Mamy tu kogoś na dogo czy mam przez fejsbuka do nich pisać?
Myślę też, że nie ma co się wzajemnie oskarżać i przerzucać odpowiedzialnością. Z jednej strony trzcinka faktycznie napisała to w takim a nie innym tonie, ale z drugiej to nie ona widziała jak tego psa ktoś wlecze na sznurku. Nie udało nam się pomóc niestety, ale może postarajmy się opanować emocje, bo następnym razem faktycznie może nie być nawet najmniejszej informacji z prośbą o pomoc...