Niedawno w Centaurusie ratowali porzuconą suńkę owczarka Pusię z bardzo dużym guzem i mimo ,że guz złośliwy to psinka czuje się dobrze i na razie jest ok. najbardziej wkurza mnie bezduszność ludzka- pies jest kilka lat a jak zachoruje to "wynocha". rozumiem, że leczenie psa kosztuje ale przecież można poprosić jakieś Fundacje o pomoc a nie wyrzucać na ulicę. Ja rok temu adoptowałam ze schroniska mix-onka i po dwóch miesiącach musiałam wydać ponad 1000,- na operację usunięcia stawu biodrowego ponadto leczenie zapalenia żołądka i biegunki- kolejne 300,-. W styczniu minął rok jak jest z nami i jakbym miała wydać drugie tyle na jego ratowanie, nie wahałabym się ani minuty. Jego miłość i przywiązanie- BEZCENNE.