Ohh, o moim to wiecznie coś słyszę. Jak się znajomi dowiedzieli, że wzięłam ze schroniska dorosłego amstaffa, to oprócz tżta nie było osoby, która by nie stwierdziła, że mi na mózg padło. Moja mama do tej pory twierdzi, że on żyje tylko po to, żeby mnie którejś nocy zagryźć. Sąsiedzi patrzeli z przerażeniem i brali swoje psy na ręce, albo z dala się darli, żebym go gdzieś schowała... Jedna pani na wybiegu, która przyszła z ponoć 5miesięcznym owczarkiem (ponoć, bo pies był tak monstrualnie wielki, że szok), stwierdziła, że takie psy w ogóle nie mają racji bytu.
Cóż...