Kochani zapewne to co za chwile opisze bedzie dla Was straszne gdyz takie jest w istocie :placz: Otoz jeszcze do dzis pracowalam z pewnym mezczyzna ktorego przyjaciele maja psa rasy border collie, jest on u nich od ok 9 miesiecy, przybyl kiedy mial 2 lata. Wzieli go z ogloszenia i z tego co wiem nie byl tam ukladany. Tak wiec dzisiaj slysze taki opis zdarzenia "nie chcial jej sluchac i uciekl za brame, ta go poszla, przyciagnela za obroze, dala mu w leb i chciala zamknac w komorce a ten sie rzucil na nia z zebami i porwal jej sweter na rekawie. No wiec ja, ja sie tam psow nie boje raz go w leb a ten z zebami do mnie, to ja go znowu w leb a ten warczy, wzialem go za wsiaz i do szopy" ponc to byl drugi raz kiedy rzucil sie na wlascicielke. Co przy takim traktowaniu jakos specjalnie mnie nie dziwi :roll: No wiec pani wlascicielka (ktora nota bene nie potrafi wychowac nawet dziecka, 3 latka bije ja w twarz i zneca sie nad psem) stwierdzila ze pies jest nienormalny, agresywny i musi sie go pozbyc. Zawiozla go dzis do poprzednich wlascicieli ktorzy oczywiscie odmowili przyjecia go spowrotem :-/ Na chwile obecna przyszlosc tego psa stoi pod wielkim znakiem zapytania, obawiam sie ze jesli szybko nie znajdzie nowego domu skonczy w najlepszym wypadku przywiazany do drzewa w lesie :placz: Ja wlasnie od dzis juz nie pracuje, zawsze chcielismy miec psa tylko powstrzymywalo nas to ze nikogo nie ma w domu wiekszosc dnia, teraz jestem ja i to sie predko nie zmieni. Chce wziac tego psa do siebie, obawiam sie jednak czy jako osoba nie majaca pojecia jako takiego o wychowaniu psa dam sobie rade ze zwichrowanym psychicznie border collie. Czytalam troche o tej rasie i wiem jaki ma charakter, niewiele jednak wiem o tym konkretnym psie, poza tym ze widzialam go kilka razy i chociaz absolutnie mnie nie znal byl bardzo przyjazny, chcial lizac mnie po twarzy itd, zero agresji a wlascicielka twierdzi ze atakuje bez powodu i jest bardzo dominujacy. Obawiam sie bo mam dzieci i wiem ze pies jest kompletnie zaniedbany, nie ma nawet tyle ile potrzebuje ruchu, nie mowiac juz o treningu :-( Przepraszam jesli pisze chaotycznie ale od kiedy uslyszalam o tym biednym zwierzaku nie mam ani minuty psychicznego spokoju. Jeszcze do niedawno mielismy kota i jako tako sobie radzilam z korygowaniem jego zachowania, wiem ze to nie to samo co pies ale tez zwierz :lol: Co Wy o tym myslicie?