-
Posts
31 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by ewela119
-
Dzieki za rady. Na poczatek jednak sprobuje z tym tranem gdyz akurat posiadam na stanie, kot nie za bardzo za nim przepadal wiec zuzylam doslownie kilka lyzek z calej butelki. Do mnie trafiaja same jakies dziwne zwierzaki, najpierw kot ktory nie lubi ryb, a teraz border collie morderca. Az boje sie pomyslec co sie do mnie przyblaka nastepnym razem :evil_lol:
-
Zauwazylam ze pies ma lupiez :-( Kotu na te przypadlosc pomagal tran (taki dla zwierzat) wiec mysle ze psu chyba tez nie powinien zaszkodzic? Zastanawiam sie tylko co moze byc przyczyna? Czy zmiana karmy czy to ze go wykapalam w szamponie dla ludzi jeden raz. W dniu kiedy przybyl do mnie godz pozniej wpadl mi do oczka a ze babka do konca nie mogla sie zdecydowac czy laskawie odda psa do mnie czy do schroniska to nic nie kupilam wczesniej. A moze pies dopiero "odchorowuje" zmiane domu i przyczyna lupiezu jest stres? Aczkolwiek pies odkad jest u mnie nawet nie zapiszczal wiec chyba specjalnie nie teskni za szarpaniem go przez dzieciaki, laniem po grzebiecie i g**nianym zarciem. Nie miesci mi sie w glowie jak mozna opowiadac ze tak sie kocha swojego zwierzaka a jednoczesnie tak skandalicznie go zaniedbywac :roll:
-
Dobra a teraz mam problem numer jeden-linienie :-( Jest koniec czerwca a z psa sypie sie klakami :placz: Odkurzam 2 razy dziennie a corka raczkujac i tak zbiera cale klaki :-( Pies jest codziennie szczotkowany. Ale czy w ogole normalne jest zeby o tej porze roku pies gubil tyle siersci? Bo zawsze mi sie wydawalo ze zwierzeta linieja tylko na wiosne i na jesien. Dodam ze jak bylam u weterynarza na szczepieniu to go ogladal i powiedzial ze pies wyglada bardzo zdrowo :roll:
-
Przepraszam, juz sie poprawiam. Wrzucam fotki do galerii, nie ma ich zbyt wiele bo jasnie pan nie lubi byc fotografowany i dzis pierwszy raz warczal, na aparat wlasnie ;-) Juz sa. W albumie w moim profilu i w galerii :-) Obiecuje ze z czasem bedzie wiecej :-)
-
Wlasnie na widok rowerow ostatnio pojechalam na brzuchu, dzisiaj sytuacja omal sie nie powtorzyla ale pani byla bardzo mila i jak zobaczyla go z daleka ze sie miota to sie zatrzymala, zeszla z roweru i poczekala az przejdziemy. On to robi o roznych porach dnia, nawet po bardzo intensywnym wysilku fizycznym na spacerze bo chodzimy na takowe 2x dziennie, rano i wieczorem, jest normalne spacerowanie i jest rzucanie pilki za ktora biega jak szalony. W miedzyczasie jakis trning posluszenstwa w domu. Wydaje mi sie ze pies ma wystarczajaco duzo ruchu bo wiekszosc dnia spedza spiac pod stolem, czasami tylko wyjdzie sobie do ogrodka siknac i przy okazji bzyknac ;-)
-
To jest jakis pomysl, moj sasiad w Pl jest wtererynarzem wiec pewnie zrobilby to za darmo tylko ze poki co nie wybieramy sie. Wlasnie nie wiem co by bylo gdybym schowala ta poduche, nosze sie z tym zamiarem od kilku dni, obawiam sie tylko troche ze zacznie mi bzykac inne rzeczy w domu, tak to przynajmniej robi to w ogrodku. Aaa wlasnie mialam jeszcze zapytac, czy ktos jest w stanie wytlumaczyc mi dlaczego pies lize mocz innych psow? :roll: Jak idziemy to zaczyna lizac w niektorych miejscach np na murkach ewidentnie widac slady psiego moczu i on to wlasnie lize
-
[quote name='Beatrx']a co robi? kopuluje z czymś? może to nie być wina popędu, a sposób wyładowania emocji. a tak z ciekawości, ile u was biorą za kastrację?[/QUOTE] No tak ma ta swoja poduche :roll: W sumie nie znam za wiele za i przeciw kastracji. Pytalam dzisiaj weterynarza ale nie udzielil mi za duzo informacji poza tym ze pies bedzie mniej nerwowy :roll: Za kastracje powiedzieli mi miedzy 80 a 100 funtow :crazyeye: biorac pod uwage ze dzis zaplacilam 52f za szczepienie, wczoraj 150f za ubezpiecznie + zarcie, zabawki i inne akcesoria ta kwota za kastracje na chwile obecna jest dla mnie troche zaporowa. Bede szukac gdzie indziej, moze bedzie taniej
-
Chcialabym go wykastrowac poniewaz ten pies ma dosc duzy poped seksualny :roll: Troche krepujace jest tlumaczenie dzieciom co i dlaczego robi...
-
No i po robocie :-) Poza malym incydentem w poczekalni wszystko poszlo gladko, podczas szczepienia pies z lbem schowanym miedzy moje nogi (zawsze tak robi gdy sie boi) nawet nie drgnal. W poczekalni zas znienacka zostal zaatakowany przez cos wielkosci pekinczyka :-D az sie ze strachu posikal na podloge :roll: lezal sobie spokojnie a tamto cos wyskoczylo z gabinetu i tyle halasu narobilo ze masakra. Prz okazji zaklepalam termin na kastracje ale chyba bede musiala podzwonic po innych wetach bo drogo chca :roll:
-
Nie nie chodzilo mi ze traktuje go jak dziecko tylko ze przy wychowaniu psa tak samo jak przy wychowaniu dziecka kieruje sie instynktem, robie tak jak wydaje mi sie ze powinnam robic, w miedzyczasie poglebiajac swoja wiedze czytajac fachowcow i czasami sie okazuje ze postapilam slusznie a czasami ze popelnilam blad i powinnam byla zrobic cos zupelnie innego. Dzisiaj pierwszy powazny sprawdzian-szczepienie :roll:
-
Przeczytalam wczoraj ksiazke Turid Rugaas "Sygnaly Uspokajajace". Wylapalam kilka swoich bledow, zastosowalam opisane tam sygnaly i Szajlo w miare spokojnie wrocil dzis ze spaceru. W parku mial spotkanie z mlodym staffikiem i yorkiem. Ze staffikiem fajnie sie zapoznali, uzywajac dokladnie takich sygnalow jak opisala Turid Rugaas w swojej ksiazce :p york jak zobaczyl ze Szajlo do niego biegnie padl i udawal zdechlego :-) a ten kiedy zobaczyl ze to jednak pies darowal mu zycie :-) kotow ponoc nie lubi i nie wiem co by sie moglo stac. W kazdym razie juz wiem ze moj pies w zadnym wypadku nie jest agresywny, ani kiedy je, ani kiedy spi, czesto sie tak usytuuje na srosku ze trzeba nad nim przechodzic i zero reakcji, wczoraj z zebow zabralam mu kosc do gryzienia, nawet nie warknal. Nie jest tez agresywny w stosunku do innych zwierzat ani ludzi. Jest tylko smiertelnie przerazony, szczegolnie boi sie motorow ale i ogolnie zgielku ulicy chociaz uwielbia jezdzic autem, wczoraj go zabralismy na wycieczke to koniecznie chcial wystawiac leb przez okno :-) Dzis zabieram sie za czytanie ksiazki Barbary Waldoch "Pozytywne szkolenie psow" i dalej mecze tego "strachopsa" Firlita ale szczerze mowiac jest to tak cholernie nudnie napisane ze co przeczytam 2 strony to zasypiam :roll: Poza tym zauwazam same pozytywy posiadania psa :-D Zmobilizowalismy sie do spacerowania cala rodzina. Mam go kilka dni a schudlam juz 3kg i aktulanie mam zakwasy na takich miesniach o ktorych istnieniu nie mialam pojecia :-) W zyciu nie pomyslalabym ze "spacerowanie" moze byc tak wyczerpujace ;-)
-
Szajlo nie byl szczepiony na wscieklizne bo mieszkamy w UK a tu wscieklizna nie wystepuje i to szczepienie chyba nie jest obowiazkowe. Tak mysle. Zapytam w poniedzialek bo jade z nim na szczepienie. Mam powazny problem. Szajlo w ogole przestal sluchac :placz: Nie reaguje na komendy w ogole, na smyczy ciagnie jak jasna cholera, wyjscie na spacer to jeden wielki dramat. Kupilam obroze polzaciskowa ale nic to nie daje poza tym ze pies ledwo dysze bo sie dusi a ciagnie nadal. Na spacerze w ogole jest jakis zestresowany. Uszy po sobie i ogon mocno podwiniety pod siebie, obiera kierunek do parku gdzie wie ze bedzie rzucanie pilka, tylko tam jest wesoly i zrelaksowany, ma postawione uszy i ogon w gorze, a przy powrocie do domu znow ta sama historia :oops: Jestem juz zmeczona jego upartym zachowaniem. Czasami chce zeby cos zrobil a on stoi sztywny jak kamien i ni w te ni we wte. Nagrody werbalne i smakolyki nie dzialaja. Juz nie wiem jak mam do niego dotrzec. Powoli zalamuje rece
-
Mam nastepne pytanie dotyczace szczepien tym razem. Tak wiec Szajlo przyszedl na swiat 01/04/2010. Pierwsze szczepienie szczepionka o nazwie DURAMUNE PUPPY DP+C mial 17/05/2010. Nastepne szczepionka DURAMUNE DAPPi+LC 01/06/2010. Kolejne szczepionki to juz Nobivac DHPPI i Lepto2 17/06/2010 i czerwiec 2011. Czyli teraz powinien miec kolejne? Czy sa jeszcze jakies szczepionki ktore pies powinien miec? Lub dobrze by je mial? No i pytanie czy na wizyte do weterynarza lepiej zabrac psa w kagancu czy w kantarku? Kurcze pierwszy raz z nim ide do weta i bedzie szczepiony, przy poprzednich razach ponoc sie nie szarpal i nie atakowal ale chyba wole nie ryzykowac. Z reszta nie wiem na ile moge wierzyc w to co jedna i druga mi powiedzialy. No i jak czesto powinno odrobaczac sie psa? Bo Szajlo byl odrobaczany ostatnio ponad rok temu a odpchlany w ogole jak byl szczeniakiem. Mam Frontline ktory zostal po kocie i tak sobie mysle ze skoro kota nie ubilo to chyba i pies przezyje co? ;-) Rok temu na szczepieniu wazyl 22 kg, wydaje mi sie jednak ze od tamtej pory schudl, nie wyglada na grubasa a i nie mialam wiekszych problemow z wtarganiem go do wanny. Nic dziwnego przez ostatnie ponad pol roku jadl jakis najtanszy syf z supermarketu :-(
-
Kochani, nie wiem co sie dzieje z psem. Jest jakis smutny i nieufny. Na spacerze sie nie skupia, nie jest tak zywiolowy i energiczny jak byl. Widze ogromna zmiane zachowania. Uparciuch nie chce sluchac komend, nie zachecaja go do tego nawet smaki. Czasami poslucha a smaka nie chce. Przechodzilismy dzis kolo miejsca w ktorym wczoraj sie wystraszyl zareagowal odrazu panika, oddalilismy sie stamtad, dostal smaka na uspokojenie i nastepne podejscie bylo o wiele lepsze. Poszlismy dokladnie w to miejsce, zareagowal na komende siad, dostal smaka i spokojnie stamtad odeszlismy. Mimo wszystko pies na spacerze dzis byl spiety ciagle, uszy mial polozone po sobie i ogon podkulony pod siebie. Po chwilach rozluznienia wracal strach. Wlokl mnie na smyczy praktycznie caly czas. Odnosze wrazenie ze robimy krok w tyl :roll: Nie wiem teraz czy troche mu odpuscic czy twardo mimo jego strachu i oporu wymagac by wykonal to czego od niego oczekuje. Poki co jestem w trakcie lektury "Strachopies, czyli przewodnik postepowania z bojazliwym psem" p. Grzegorza Firlita
-
No mi wlasnie poprzednia wlascicielka powiedziala ze po pierwsze Szajlo jest agresywny jak jest przy misce, nie mialam okazji tego sprawdzic bo je w klatce, budzimy pozytywne skojarzenia ;-) po drugie ze jest niejadkiem, je tylko jeden rodzaj zarcia z puszki i tylko 2 smaki suchego. Po trzecie ze Szajlo je tylko w obecnosci czlowieka. U mnie na dzien dobry dostal zmiane suchej karmy bo ona mu zadnej nie przyniosla a mowila ze kupuje jakas najtansza supermarketowa. Zjada bez problemu czy ktos przy nim jest czy nie (slysze jak chrupie :-) ). Ale w sumie jak je w klatce to nie reaguje jak ktos chodzi obok wiec z tym chyba w sumie tez troche przesadzila, zabrac mu jedzenia nie probowalam i chyba poki co nie bede ;-) W ogole to zauwazam jakis dziwny zwiazek miedzy tym ze psu skonczylo sie zarcie, skonczylo sie ubezpieczenie, trzeba go lada dzien zaszczepic i kolezanka owej wlascicielki u ktorej przesiaduje cale dnie nie lubi zwierzat a tym ze pies nagle ja ugryzl :roll: Jak ja nienawidze takich ludzi :mad:
-
Wlasnie wrocilismy z ostatniego dzisiaj spaceru. 2 pierwsze zakonczyly sie nie powodzeniem bo cos go wystraszylo i nawet sie nie wyszalal, teraz juz wieczorem (a mieszkam w UK wiec mam godzine wczesniej) bylo cicho i spokojnie wiec poszlismy do parku, porzucalam mu pilke, zmeczyl sie, zjadl i spi w swojej klatce. Wchodzi juz bez wiekszego problemu, nie robi halasu kiedy jestesmy w pomieszczeniu, kiedy wychodzimy tez nie :-D Mam podstawowe pytanie dotyczace tego jak mam karmic psa. Bo kotu dawalam mokre 2 razy dziennie + suche mial zawsze w misce. Czy z psem mozna zastosowac ta sama zasade? I pytanie kolejne, jak uniknac zapachu mokrego psa, czy to w ogole mozliwe? Bo aktualnie mamy pore deszczowa no i tak od niego zapodaje ze nie da sie wysiedziec w tym samym pokoju :evil_lol:
-
Tak mail dotarl. Bardzo dziekuje. Jak tylko poloze dzieci spac zabiore sie do czytania. Jeszcze dzis bede wiedziala jak postepowac z przerazonym psem, poki co robie wszystko "na czuja", troche jak z dzieckiem, w wychowywaniu dzieci mam wieksze doswiadczenie ;) Odnosnie tych wczesniejszych pytan to nie wiem w jakich warunkach Szajlo przebywal na tej farmie, byl tam z suczka i chyba jakimis innymi psami, ale pewnosci nie mam. Nie wiem w jakim wieku zostal zabrany od suczki. Nie wiem nic. Obie poprzednie wlascicielki mieszkaja w miescie i maja dzieci, ta druga ma 3 latke ktora nie obchodzila sie z psem delikatnie (tlumaczenie bo ona nie rozumie). Kilka razy spotkalam Szajlo z ta ostatnia wlascicielka i tyle co zaobserwowalam to to ze ona go zbytnio nie uczyla, nie zachecala zeby robil to co ona chce tylko zmuszala go do tego fizycznie, czyli np zeby przyszedl czy przestal skakac na ludzi (i lizac :-) ) ciagnela go za obroze. Dzis mamy drugi dzien z Szajlo i jako tako udalo mi sie go powstrzymac przed wskakiwaniem na nas, pada komenda nie wolno i pies siada na tylek, aczkolwiek jak jest mocno podekscytowany trzeba mu przypominac kilka razy. Skubany nie chce zrobic nic za darmo :p
-
Pies byl w takim amoku ze nie chcial zjesc nawet smakolyka. Pomyslalam wiec ze go przytule, poglaskam zeby uspokoic to tylko piszczac wcisnal mi glowe pod pache i trzasl sie jak galareta :roll: Po kilku minutach trwania w takiej pozycji nic sie nie zmienilo. Uszy polozone mial po sobie, ogon podkulony pod siebie i jedyne co wiedzial to kierunek dom i sam z siebie wparowal do klatki i zostal w niej kilka godzin. Latwo wiec sobie wyobrazic jaki byl przerazony. Jeszcze wczoraj absolutnie nie bylo mowy o wejsciu do klatki. Dzis spedzil w niej sporo czasu, glownie spiac :-)
-
Taki strachun z tego mojego "mordercy" ze tym razem przerazil go odglos zamykanej bramy. Malo brakowalo znow mialabym przejazdzke na brzuchu :-( Nie wiem czy to jest kwestia tego ze byl bity wczesniej czy tego ze mi nie ufa jeszcze. W kazdym razie mialam wiele szczecia ze go nic nie wystraszylo kiedy zabieralam dzieci i psa na spacer wczoraj. Kurcze ciezkie zycie z tak przerazonym i zestresowanym psem. Poki co po kazdym takim ataku paniki wkladam go do klatki, zeby sie uspokoil i poczul bezpiecznie
-
Za bardzo sie nie sugeruje ale akurat sposob na ciagniecie sie sprawdzil. A przynajmniej sprawdzal sie do wczoraj. Dzis bylismy z Szajlo na spacerze i mielismy bardzo nie przyjemny incydent. Przeciagnal mnie skubany na brzuchu chyba z 7m na dodatek z gorki. A bylo tak ze szlismy sobie spokojnie taka alejka i z naprzeciwka wyskoczylo 2 dzieciakow na rowerach, samych rowerow Szajlo nie lubi ale da sie go opanowac, no ale te dziaciaki darly mordy jak szalone, sama sie przestraszylam bo zza zakretu nie wiedzialam co sie dzieje, Szajlo tak sie wystraszyl ze dal dluga jak szalony, dobrze ze nie puscilam smyczy bo by wpadl pod samochod, mialam wiec przejazdzke na brzuchu z gory, prawie jak na sankach :-D Biedny schowal ogon pod siebie i o dalszym spacerze nie bylo mowy, byl tak przerazony ze piszczal i ciagnal tylko do domu, probowalam go uspokoic dajac mu smakolyk ale nie chcial. Po przyjsciu zapakowalam go do klatki, zeby sie uspokoil i odzyskal rownowage ale od 15 min siedzi, dysze i sie trzesie jak galareta. Zostawie go tak niech ochlonie, ide opatrzyc swoje rany :oops: A no i wlasnie mimo takiego stresu i przerazenia pies ani przez sekunde nie byl agresywny. Nie moge wprost uwierzyc ze nie probowal nawet gryzc w chwili tak wielkiego przerazenia, czul sie przeciez zagrozony a ugryzl wlascicielke kiedy za obroze przyciagnela go do domu z ogrodka :roll: Takze chyba zamiescilam ten watek w zlym dziale ;)
-
To byl dlugi dzien... A wiec tak pies posiada "w zestawie" 2 smycze. Jedna to taki lancuch a druga rozciagana linka. Nie wiem czy ja dobrze robie ale stosuje zasade ze w miejscach gdzie sa inni ludzi np na chodniku idzie na tym lancuchu, w parku czy gdzies na uboczu biega sobie na licne. W dzien zabralam dziewczynki i Szajlo na spacer, ciagnal mnie tak ze mi wszystkie rece powyrywal z zawiasow, przyczyne takiego zachowania poznalam kiedy tylko dopadl kawalek trawy. Takiej wielkiej kupy to jeszcze nie widzialam :lol: Ledwo sie zmiescila do worka :-) Pozniej im dluzej szlismy tym bylo lepiej. Juz od dawna ogladam Cesara Millana :-D wiec wiedzialam ze to ciagniecie na smyczy musze korygowac no i teraz bylismy na spacerze znow i pies mi elegancko szedl na luzniej smyczy, oczywiscie wpadki sie zdarzaly ale komu sie nie zdarza? :-) Kobieta u ktorej byl teraz twierdzila ze Szajlo goni jak szalony jak zobaczy kota, pilke i w ogole na smyczy, ze ona go z linki nie spuszczala 3 miesiace i jak juz to on tylko na lince chodzi. Ja niby mam ogrodek ale za maly zeby mogl sie w pelni wybiegac za pilka. Poszlam z nim wiec na wielki zielony teren, rzucalam mu pilke kiedy byl na lince, ale nie byl zainteresowany, pomyslalam raz kozie smierc i spuscilam go. Kochani co to byl za widok :loveu: pilke przynosil, troche sie draznil ale oddawal, w miedzyczasie cwiczylismy komendy, nie reagowal na innych przechodzacych ludzi, szlo mu calkiem sprawnie. To naprawe bardzo inteligentny i przyjazny pies, biegnie do kazdego kogo spotka i chce lizac ale w praku sie opanowal. Nie pogonil za zadnym kotem, nawet sie nie zaczal szarpac na smyczy, to samo z cudza pilka :-) 2 razy nadepnelam mu na lapke, przez przypadek oczywiscie, zero agresji, zapiszczal tylko biedny i sie skulil :-( Naprawde nie moge uwierzyc w to co ta kobieta mowila. Jestem zdeterminowana ulozyc go na dobrego psa, zeby zylo nam sie dobrze i z drugiej strony zeby wszystkim tym co mowili ze jego miejsce jest w schronisku albo najlepiej uspic pokazac jak bardzo sie co do niego pomylili. Aha i zapomnialam dodac, jakies 40 min dzisiaj spedzil w klatce, troche szczekal ale ogolnie mysle ze zniosl to dobrze. Nadzwyczaj dobrze reaguje na komende zostan, kilka razy zwrocilam mu uwage i juz mi nie wchodzi na pietro. Mysle ze to dosc duzy sukces jak na pierwszy dzien. Pies jest najedzony, zmeczony i spi. Jego poducha do gwalcenia lezy dzis bezuzytecznie, chyba rozladowal energie gdzie indziej, aczkolwiek tak czy siak bedzie wykastrowany. Jednak z duzym psem nie jest chyba az tak duzo trodniej niz ze szczeniakiem, albo ja mam wyjatkowo udany egzemplarz :-)
-
Pies ma na imie Szajlo :roll: Podoba mi sie czy nie tak juz zostanie. Wlasnie wrocilismy z godzinnego spaceru, ja jestem padnieta, pies chyba nie bardzo :-D Bez wiekszych problemow wszedl do klatki, tylko teraz co z nim zrobic zeby nie szczekal? Jak pokazac mu ze nie musi byc ciagle przy czlowieku? Bo na chwile obecna nie potrafi spedzic sam ani minuty, ciagle chce zeby zwracac na niego uwage
-
Zdjecia wrzuce jakos wieczorkiem bo wlasnie odkrylam ze rozladowala sie bateria w aparacie. Dzieci poznaja go dopiero za godzine. NA koncu zapozna sie z mezem ktory wroci z pracy jako ostatni. Pomyslalam ze takie "porcjonowanie" mu wrazen bedzie lepsze nic odrazu wrzucenie go do nowego domu pelnego nowych ludzi. Bardzo bym chciala wlaczyc dzieci do szkolenia, starsza corka ma 6 lat i wiem ze chetnie sie przylaczy, mlodsza ma dopiero 7 miesiecy wiec narazie bedzie tylko patrzec :-) Problem mam tylko jak go nauczyc tego zeby zostawal sam, ta kobieta u ktorej spedzil ostatnie pol roku zabierala go wszedzie ze soba bo jak zostawal sam to niszczyl. Czy zamykanie go do transportera bedzie dobrym pomyslem czy nie za bardzo? Mowie tu oczywiscie o krotkich wyjciach na poczatek 10-15 min po corke do szkoly bo nie moge isc z psem. A z niego zadziora niezla, caly czas molestuje mnie z pilka :-) przynosi ale nie chce oddac albo kladzie pilke metr ode mnie i gotowy do biegu lezy i czeka :-) nie teskni chyba, nie piszczy ani nic z tych rzeczy
-
No i pierwsze wrazenia mamy za soba. Ciekawskie stworzenie wpadlo do oczka wodnego wiec trzeba je bylo wykapac. Szczerze mowiac zlapal mnie kilka razy za reke ale zrobil to tak ze nawet nie zadrapnal mi skory, pokazal ze to co robie mu sie nie podoba wiec zmienilam taktyke, myslalam ze jest uparty i nie chce wejsc do wanny okazalo sie ze po prostu nie potrafi, wzielam wiec go na rece ( a jest co wziac :-) ) i wlozylam go w taki sposob jaki mu odpowiadal, stal cierpliwie i spokojnie, ogon podlozyl pod siebie, glowe wtulil miedzy moje nogi, dal sie powycierac itd. Dostal oczywiscie nagrode. Obeszlo sie bez rozlewu krwi :-D
-
Podstawowe komendy jak siad, daj lape, lezec i do mnie pies zna ale nie zawsze na nie reaguje. Jest wesoly, ale nie nadpobudliwy. Wlasnie polozyl sie na drzemke, poki co nie probuje wlazic mi na sofy i tego bede sie trzymac :-) Plan mam taki zeby to co mu wolno a co nie wpajac mu juz od pierwszego dnia, problemem posredniej wlascicielki bylo wlasnie to ze popuscila mu duzo na poczatku "bo musi sie przyzwyczaic" a pozniej pies zaczal jej sie buntowac kiedy chciala mu zabronic czegos co do tej pory bylo mu wolno i zaczal warczec i klapac zebami dla ostrzezenia, ona spanikowala, powiedziala ze sie boi, ze jest grozny, ze to morderca i ona nie moze ryzykowac bo ma 3 letnie dziecko ktore nie rozumie ze ciagnac go za siersc badz wsadzajac palce w oczy robi mu krzywde :roll: Ta pierwsza wlascicielka ktora wziela go jak byl szczeniakiem nie miala kompletnie pojecia o wychowaniu psa a oddala bo jej dziecko ma alergie na siersc, standardowy oklepany kawalek :roll: W kazdym razie jest cudowny i musze sie mocno ograniczac zeby go nie zapiescic na smierc :-D Ciekawa jestem jak zareaguje kiedy dzieci wroca do domu. Niby z dziecmi jest od malego ale moich dzieci jeszcze nie zna