-
Posts
13197 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
14
Everything posted by Figunia
-
Poprosze dane do przelewu, trzeba pomóc Amberkowi (i Sue)
-
Poproszę numer konta do przelewu, też dołożę "cegiełkę "
-
Chyba z karmieniem Lucusia królikiem gotowanym na obiadek oraz suchą karmą z królikiem na śniadanko i kolację to był strzał w dziesiątkę - oby nie zapeszyć ! -ale już po 3 dniach Lucuś się nie drapie i zaczynają Mu te punktowe wyłysienia zarastać.Oby to się dalej sprawdziło to dla Jego zdrowia jestem gotów ponieść każdą cenę.Wczoraj wsparłem też bazarek dla Sierotek Violki,ale oczywiście jak zwykle wykupiłem wirtualne serduszka,bo mnie do szczęścia nic więcej nie potrzeba oprócz zdrowego i szczęśliwego Lucusia !
-
U mnie wszystko obraca się wokół Lucusia- byliśmy na kolejnej kontroli,bo te drobne wyłysienia mi nie dają spokoju,chociaż już powoli zarastają! Teraz od 2 dni ma wyłączone z menu nawet mięso wieprzowe ,a włączony jest gotowany królik jako najmniej alergizujący i chudy a także wysokiej jakości karma odchudzająca sucha z królikiem ! Lucuś zjada wszystko z wielkim apetytem,bo królika świeżego kupiłem w Lidlu i ugotowałem z warzywami.Podzieliłem na 3 porcje do gotowania,bo z reguły waga jego jest ok,1,5 kg. Teraz zobaczymy jakie będą efekty zdrowotne bo to dla mnie jest najważniejsze.Teraz Lucuś leży obok mnie po spacerku,najedzony i rozbraja pluszowego reniferka !
-
Czas tak szybko biegnie ! Dzisiaj mija 10 miesięcy odkąd Lucuniek jest z Nami ! Jak bardzo zmieniło się Jego życie po tylu latach w schronisku bez wolontariatu,spacerków z podłym substytutem jedzenia.Teraz wiedzie szczęśliwe życie-wczoraj byliśmy na kontroli u Naszej Pani Doktor z Jego skórną alergią - dostał super szampon za 50 zł,by skóra się leczyła i by Go nic nie swędziało- taką kąpiel powtórzymy za tydzień-tak 4-5 razy, no i musimy serdelka odchudzać,bo znowu jest po zimie "ponadnormatywny".Pomimo,że zaliczamy 3 spacerki ponad godzinne dziennie to jednak ma inklinacje do tycia.A Lucuś był na wizycie bardzo grzeczny i Pani Doktor mówiła ,że jest bardzo wesoły,szczęśliwy i wpatrzony we mnie jak w obrazek.Mówiłem Jej,że dlatego,że w domu jest naszym "oczkiem w głowie " i Numerem 1 !Całe nasze życie kręci się wokół Niego ! Pozostały Mu częściowo nawyki schroniskowe -lubi wylegiwać się w ciepełku na swoim posłaniu i nieraz poliże przednie łapki. Trasę spacerową ma wytyczoną na ponad godzinę i każde jej wydłużenie ignoruje i zawraca do domu-taki ukochany aparat.Oby tylko był zdrowy,bo po tych schroniskowych przejściach może być różnie,ale badania kompleksowe krwi nic nie wykazują.Pani doktor powiedziała,że może okresowo reagować na alergeny w trawach-no ale jest pod stałym nadzorem i od razu będziemy działać ! Przy okazji tradycyjnie wspomogliśmy finasowo do puszki biedulki bezdomniaki.Tyle wieści z Wrocławia-przytulaśki- Jurek. Ps. na razie Lusia jeszcze domu nie znalazła,ale cały czas myślę,że taka śliczna sunia znajdzie szybko kochającego Opiekuna i nowy dom.Z całego serca Jej tego życzę !Wczoraj przez przypadek połączyłem się z miłą Panią,do której Lucuś trafił z Zamościa na tymczas-opowiedziałem Jej o Lucusiu jak sobie teraz żyje-bardzo się ucieszyła i przekazała mi,że śledzi na bieżąco wątek Lucjusza na Dogomanii !
-
Lusia obszczekuje wszystkich i nie mam wyrzutów sumienia ,że uratowałem Jej życie-wręcz odwrotnie -w warunkach,które tam miała doprowadziły by one do Jej zdziczenia-ludzie-psychole Ją przeganiali,a Ona uciekała przez ruchliwą ulicę.Wypadek by był tylko kwestią czasu -kiedy,i mógłby równie dobrze skończyć się Jej kalectwem- i to by wtedy była prawdziwa tragedia !Tutaj rozum musi wziąść górę nad empatią ! Właśnie wróciłem do domu po akcji ratowania starszego pieska,który był zdezorientowany i biegał po Dzielnicy.Mój telefon był nieczynny ,ale na ulicy osiedlowej Pani zadzwoniła na adres Przychodni gdzie był szczepiony ten piesek/miał blaszkę przy obroży/ i podali Nam adres zamieszkania-był prawie 5 km od "domu" ! Miałem przy sobie smyczkę Lucusia,więc po przypięciu wróciliśmy do domu,Lucusiem zajęła się żona ,a ja samochodem pojechałem do miejsca gdzie żył piesio. Tam pracownik Warsztatu samochodowego potwierdził mi,że piesek jest z tej posesji ,ale właścicieli nie było.Przekazałem Mu o całej sytuacji i zapowiedziałem ,że jeszcze raz właściciele nie dopilnują Piesia to podam ich do Straży Miejskiej ! Ten piesio jest raczej u nich "zbędnym balastem",bo po miskach,zamarzniętej w nich wodzie oraz zero karmy to raczej potwierdzało moje domniemanie.Piesio po zamknięciu przez Pracownika w boksie na "odchodnym" wchodził mi na ręce ,więc Go wziąłem ,przytuliłem i wycałowałem-chociaż tyle miłości Mu przekazałem.,Będę miał teraz "oko" na tą posesję-tak sobie postanowiłem! Jak jechałem z Nim samochodem /On siedział na tylnym siedzeniu / to przeszedł i położył mi mordkę na ramieniu -tak jeżdził też ze mną mój Napoleon podczas wojaży wczasowych.
-
Jutro jadę do Lusi bo za Nią tęsknię i chcę z Nią trochę pobyć przed operacją sterylki !Lucuniek ma się bardzo dobrze ! Na Dogomani czytałem wpisy-cieszę się z radości Pań ! Basia też przez to szczęśliwa tam -w górze. Byłem też na zakupach oraz oczywiście u Suni -Lusi ! Najpierw szczekała a potem jak dostała kiełbaskę to już było wszystko dobrze.Pogadałem z Nią i Ją wygłaskałem ! 3.03 będzie miała sterylkę i będzie przebywać w sali pooperacyjnej.Dzisiaj padał na zmianę deszcz i grad-zrobiło się zimno,to dobrze,że Ona nie musi już marznąć i uciekać przed ludżmi i jest bezpieczna !Pomimo złej pogody było sporo ludzi z dziećmi i datkami i takich co wybierali pieski do adopcji,Najmniejsze szanse mają jednak duże starsze pieski.Takie powinny trafić do domków bez schodów ,bo nóżki odmawiają posłuszeństwa. Lucuś dzisiaj zaprowadzil mnie na ostatnim spacerku na Plac oraz na Ogródki Działkowe w poszukiwaniu Suni.W miejscach gdzie miał krostki-wypryski na skórze to ma małe wyłysienia,ale z czasem Mu to zarośnie -i tak jest dla mnie najcudowniejszy i najkochańszy Najważniejsze,że się nie drapie i Go nie swędzi. Bawi się swoimi pluszakami i je rozpruwa.,Tyle wieści z Wrocławia
-
Aniu-zapomniałem bardzo ważną sprawę poruszyć a raczej poinformować- całą Inspiracją akcji pomocy i dokarmiania Lusi,ustaleń,przeszukań łącznie paru hektarów terenów zarówno Placu,Firm,Magazynów,Ogródków Działkowych,Jej odłowu,moje poranione ręce i nogi -była Nasza Kochana Basia -Ewu-to wszystko było z dedykacją od serca dla Niej ,by z "góry" widziała i czuła,że Jej Misja trwa nadal i cały czas o Niej pamiętamy ,by mogła cieszyć się beztroskimi spacerkami po łąkach za Tęczowym Mostem ze Stworzeniami,które uratowała ! Wczoraj na forum Schroniska we Wrocławiu ukazała się informacja ze zdjęciem Lusi o poszukiwaniu byłego Opiekuna-taka jest procedura !To na razie tyle wieści - Jurek
-
Lucuś mnie cały czas prowadzi na spacerkach raz na Plac/mam dalej klucze/gdzie Ją odłowiliśmy ,a potem na Ogródki Działkowe ,gdzie Ją karmiliśmy ! Każdorazowo zatrzymuje się przed furtkami,czeka aż je otworzę i leci szukać Lusi.A ja dzisiaj zawiozłem Lusieńce do Schroniska całą torbę dobrej jakości mięsnych puszek z zastrzeżeniem ,że to oczywiście dla wszystkich przebywających tam bidulków.Lusia czuje się dobrze -wg.Pań miała swój dom,bo bardzo ładnie chodzi na smyczy,przyjmuje pieszczoty oraz głaski,rozdaje buziaczki.Jednocześnie trzeba bardzo uważać bo pozostał u Niej narazie "syndrom sylwestrowy"-wpada w panikę na silniejsze odgłosy,ale to powinno Jej minąć jak będzie miała swój nowy dom. W czasie kwarantanny zostanie wysterylizowana,w boksie zachowuje czystość i bawi się czarną pluszową małpką.Najpierw mnie oszczekała ,zanim usłyszała mój głos-potem już było normalnie i przyjażnie.Poinformowałem ludzi z Ogródków Działkowych o sytuacji Lusi ,gdyby się ktoś o Nią dopytywał lub Jej poszukiwał !Ciężko mi było z Nią się żegnać ,ale za często nie mogę być przy Niej by tego nie przeżywała .Po operacji-sterylizacji to na pewno będę przy Niej by miała przy sobie bratnią duszę.Schronisko jest bardzo dobrze utrzymane,wyposażone i nie ma za dużo piesków jak pamiętam z dawnych lat.Poza tym jest znowu akcja w Sky Tower-wystawa fotografii z opisem piesków wrocławskich do adopcji- na pewno wiele znajdzie domek. W ubiegłym tygodniu była akcja sprzedaży Ciast i różności z przeznaczeniem dla Pensjonariuszy Schroniska.Akurat jak byłem to dotarły 2 rodziny z Dziećmi z torbami pożywienia i smaczków dla tych bidulków !To dobry przykład empatycznego wychowania.Tyle wieści Wrocławskich-Lucuś po obiadku śpi obok mnie i ja też teraz będę wypoczywał.Może jutro podjadę z Nim na kontrolę,bo pomimo specjalnej karmy ma punktowe wyłysienia po smarowaniu emulsją na wyporyski skórne.Nie drapie się wogóle,a pomimo tego coś w organiżmie się dzieje,ale i tak jest najcudowniejszy i najkochańszy piesio świata !
-
Mam zdjęcia Suni oraz nadzieję, ze uda mi sie je wstawić. Ale najpierw Jurkowe wiesci. Wczoraj dopiero zobaczyłem jak po akcji z Lusią w tych krzewach dzikiej róży, dzikich akacji z ostrymi kolcami zostałem poraniony na nogach/pomimo sztruksowych spodni/ oraz rękach-pozaklejany jestem plastrami nasmarowany maściami bo w dwóch palcach wdała się infekcja,a z jednego dalej leci mi krew/to przez tabletki rozrzedzające krew /Mam przez tą zakrzepicę bardzo słabą i delikatną skórę-jak papier- każdy uraz kończy się pęknięciem skóry. Ale do wesela się zagoi !Wczoraj jak zasnąłem ok.22-giej to obudziłem się o 6-tej rano !Popatrzyłem na zegarek i od razu myślami byłem przy Lusiu-padał deszcz i było 2 stopnie,a ja byłem zadowolony ,że Lusieńka śpi spokojnie w ciepełku i nikt Jej nie przegania.Jedna Pani przyniosła mi do domu puszki mięsne dla Lusi i była zdziwiona ,że już Jej nie ma .Zapewniłem Ją,że wybieram się do schroniska z puszkami więc i te przekaże !Nawet Sąsiadka z naprzeciwka wczoraj zadzwoniła ,że postawi mi na schodach torbę z puszkami dla schronu.Jak wyczytałem na drzwiach schroniska to oni przyjmują tylko dobrą wartościową karmę-żadnego "badziewia" za 2 złote z Supermarketów,bo stworzenia od tego chorują.Czytałem wpisy Pań z Dogomanii-wszyscy szczęśliwi,że kolejna bidulka wyjdzie na prostą i będzie kochana i szanowana ! Otrzymałem wiele podziękowań ale zawsze będę uważał,że Normalność postępowania w życiu zawsze jest najważniejsza i skutkuje pozytywnym odzewem ! A przy tym to miłe !
-
Dopiero teraz widzę, ze powyższe wieści Jurek przysłał wczoraj. Zatem teraz wstawię te dzisiejsze. Mam same wspaniałe wiadomości o Suni ! Nie wiem czy jest to zasługa mojej byłej pozycji społecznej,czy materialnej czy 30 lat wspólpracy ze Schroniskiem we Wrocławiu /czytaj stałego konkretnego dofinansowywania /,ale fakt faktem ,że sunieczka jest tam traktowana priorytetowo jak Księżniczka ! Jak przyjechałem to była pod opieką Pani Małgosi Dobrowolskiej,przy Jej biurku,w towarzystwie 3-miesięcznego wesolutkiego pieska,w towarzystwie Pani behawiorystki i spokojna czekała chyba na mnie.Od razu się z Nią przywitałem,przytuliłem Ją ,wycałowałem a Ona zaczęła mnie lizać po twarzy i rękach-moje ukochane czarne Maleństwo-nawet teraz na samo wspomnienie nie mogę powstrzymać łez,ale się tego nie wstydzę ! !Zero agresji z Jej strony-widocznie uwierzyła we wszystko co do Niej mówiłem ,że teraz już będzie wszystko dobrze !Jest zdrowa,była zbadana ,ma ok 2- 2,5 roku,przyjęła pierwsze szczepienia i do 11 marca pozostanie na kwarantannie-zostanie też wysterylizowana-już opłaciłem Jej sterylizację z czego Pani się ucieszyła.Z racji mojego zaangażowania w Jej życie otrzymałem przywilej nadania Jej Imienia-ze względu na pamięć mojej suni ,która zmarła 10 miesięcy temu/pochodziła ze schronu z Warszawy z Palucha/ nadałem Jej imię LUSIA ! Ma nie tylko obecnie nr.schroniskowy 97/22 ale i cudowne Imię.Po tym czasie jest przewidziana do adopcji i wg.Pań nie powinna długo zagrzać miejsca w schronie !Teraz na kwarantannie i potem nie będzie oddana do boksu . Wg, zasad obecnie stosowanych w Schronisku,ze wzglęu na swój młody wiek i perspektywę jeszcze ok 15 letniego życia nie zostanie przekazana do adopcji osobom starszym powyżej 70 roku życia.Pomimo,że ta zasada mnie też dotyczy i bardzo uczuciowo się z Lusią związałem to uważam ,że jest bardzo słuszna ! Dzisiaj zawiozłem Jej ulubione puszeczki z cielęciną,z czego Lusia będzie zadowolona ,bo na działkach i Placu wszystko zjadała .Potuliłem Ją i wycałowałem na odchodne i przyszłym tygodniu kę pozłacany zegarek .Jeszcze na kopercie wygrawerują mi Jej Imię ! Dzisiaj już spokojnie zasnę ,bo 48 godzin prawie bez snu dla takiego Dziadka jak ja to wystarczy ! Przekaż wiadomości Kochanym Paniom z Dogomanni - Ich Empatia i Dobra Energia na pewno pomogły kolejnej bidulce wyjść na prostą-pozdrawiam serdecznie - Jurek Lucuś na spacerku dalej mnie prowadzi na Ogródki Działkowe,ale Mu tłumaczę,że Sunia już bezpieczna.Ja co popatrzę na zegarek na ręku to od razu myślami jestem przy Niej .Jak jutro przyjedzie Mateusz to wczyta mi zdjęcia z akcji łapania Suni z klatką,to póżniej moja żona wyśle Ci mailowo,byś mogła ucieszyć forum Dogomanii.