Missiaa, niewiele moge zrobic, by Cie pocieszyc. Ale wiem co czujesz, bo wciaz (i wiem ze to nie minie) przezywam odejscie pieska, ktorego mialam w domu kilka dni. Rozpacz tak samo wielka, jak za Figa, ktora odeszla w wieku niespelna 20 lat.
Nie pogodze sie z Jego smiercia...mial miec juz dobre, szczesliwe zycie. Byl taki ufny i kochany, choc raczej nie zaznal wiele dobrego. Chcialam Mu zrekompensowac zlo, jakiego doznal, marzylam o Raju, Niebie dla Niego - ale tym ziemskim...
Bardzo Ci wspolczuje. A takze podziwiam.