Cioteczki Keksikowe, czytam teraz o jego chorobie i tak mysle, ze skoro to cos, co cholernik po kryjomu pozarl, i tak poharatalo mu gardlo, czy nie daj boziu, nie narobilo to jakich szkod w swej dalszej podrozy po jego ukladzie pokarmowym. Oby nie, ale czy nie lepiej spytac weta. Upewnic sie po prostu, zeby (odpukac) za pare dni cos nie wyskoczylo...
Keksiu, ale bym ci ta twoja sliczna dupine zlala za takie numery.
Masz szczesie, ze jestem daleko i do tego z trudem wylaze z paskudnego przeziebienia, a zatem slaba jak...nie wiem co :)