Jump to content
Dogomania

Uranoe

Deleted
  • Posts

    89
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Uranoe

  1. [quote name='a_niusia']ej a ja jeszcze znam jamniczke (prawdziwa-rodowodowa), ktorej wlascicielka jest starsza pani, ktora chodzi na spacery z balkonikiem i o kulach. i faktycznie ten pies sam sobie znajduje zajecia. ale jak pani ja zawola, to natychmiast wraca-nie widzialam jeszcze, zeby nie wrocila. no i co...starsza babka, a daje rade z jamnikiem. co wiecej: moja wlasna matka, ktora nie ma od dawna lat 30 szczegolnie, ze ja tyle prawie mam, ma bulla i sobie z nim spoko radzi. wiadomo-miewa wpadki, ale umie z nich bardzo kulturalnie wybrnac. i nie ma oporow, zeby zrobic z siebie debilka, kiedy pies uznaje, ze caly swiat jest bardziej ciekawy niz ona, nie ma dla niej problemu w uciekaniu przed psem i naprawde aktywnie spedza z tym psem czas. ten pies urodzil sie dla mojej matki.[/QUOTE] Pies szanuje swoją właścicielkę, ufa jej, a to dlatego, że poświęciła mu więcej pracy niż gdyby był posłusznym borderkiem, np. Tak a' propos kwestii posłuszeństwa poszczególnych ras. Czy możemy skończyć tę absurdalną dyskusję? sacred, myślę, że w 2 części napisałam mniej więcej to samo :)
  2. A więc odsyłam Cie do postu nr. 11208
  3. [quote name='sacred PIRANHA']owszem różnica jest - w podejsciu do takiego psa, w czasie jaki trzeba mu poświecic, w rodzaju zajęć jakie trzeba z nim robić - co nie zmienia tego, że taki pies też może być mega posłuszny tylko wymaga od człowieka tyyyyle, że zdecydowana większość właścicieli psów by sobie nie poradziła:-D i się mówi, że pies jest taki bo to terier...a powinno sie mowic, jest taki bo ja sobie nie radze z terierem;-)[/QUOTE] A więc przeczytaj odsyłam Cię do postu 11208.
  4. [COLOR=#000000]dla mojego psa NIC nie rowna sie z polem, ale moze sobie pozwolic na realizowanie swojej pasji tylko dlatego, ze jest posluszny. - Boże, wychodzi na to, że piszę o nieposłusznych jamnikach "bo ta rasa tak ma". Chodzi mi o to, że dla jamnika, z którym nie pracujemy trudniej skupić się na polu, niż pudlowi ( można wstawić sobie jakąkolwiek rasę, nie znam się na nich, więc nie wiem). Nie oznacza to, że musi być on nieposłuszny. Musi szanować i ufać człowiekowi, ale, że ten nie jest dla niego najciekawszy, trudniej to osiągnąć. Kontekstu drugiego postu niestety nie rozumiem. [/COLOR]
  5. Kurczę, nie rozumiem was. Zaczęło się od tego, że ktoś napisał, iż wpływu na posłuszeństwo nie ma rasa. Ja odpisałam, że niektóre psy uwielbiają jedną dziedzinę, do której nie ma dostępu ich właściciel. On zapewnia im atrakcje, również fajne, ale nie aż tak. No i chyba jest różnica, pomiędzy psem nastawionym na człowieka, który spełnia go w 100%, a psem, który w jakiejś mierze sam zaspokaja swe potrzeby ;).
  6. O to, że jeśli masz psa, który okłada z tobą pole, to jest wasza wspólna rozrywka i to was łączy. A jamnik węszy sam. Właściciela ma od innych atrakcji, które nie umywają się do tropienia. Nie mówię, że to im przeszkadza w pracy z właścicielem. Większość psów to uwielbia i robi chętnie, ale to i tak nie równa się z polem.
  7. [quote name='sacred PIRANHA']no jeśli pies od szczeniaka był przyzwyczajony do samodzielnego eksplorowania terenu jak to nazwałaś, to rzeczywiście będzie to dla niego pewnie ciekawsze nic aportowanie,komendy i inne zajęcia z człowiekiem;-) tak jak napisałaś psy są strasznymi materialistami...wybiorą to co jest ciekawsze, jak ludź jest nudny, to sobie pojda;-) Jasne każdy pies jest inny, predyspozycje rasowe do danych zachowań mają wpływ na to jak psa szkolić, czy jest łatiwjeszy czy trudniejszy "w obsłudze" ale tak naprawde to czy nasz pies jest posłuszny czy nie to w dużej mierze jest nasza zasługa...owszem istnieją jednostki, które żeby nie wiem co odwyływalne nie będą...i takie powinny latać na linkach pod ścisłą kontrolą właściciela i tyle - ale mówienie, że samodzielne eksplorowanie srodowiska bedzie zawsze ciekawsze dla psa niz praca z człowiekiem jest wypowiedzią (jak dla mnie) człowieka, ktory tłumaczy sobie nieposłuszeństwo własnego psa, zamiast doszukiwać się źródła problemu w sobie;-)[/QUOTE] Pisałam o psach hodowanych pod kątem samodzielnych polowań i po takich próbach pracy. Genów i natury nie oszukasz. Dla niektórych psów samodzielna eksploracja terenu jest sensem życia, bo bez niej będą tylko sfrustrowanymi zwierzętami. Choćby człowiek nie wiem jak bardzo się starał, aby zapewnić im inne atrakcje - aport, naukę komend, nie zastąpi im to ich pierwotnego zafiksowania. Jak już wspomniałam, psy są materialistami i wybiorą, co się dla nich opłaca. Praca w wielkich rozproszeniach też jest możliwa, ale jedynie z olbrzymią motywacją. Oczywiście są psy, które wolą robić inne rzeczy, ale wyjątek potwierdza regułę ;). P.S. Może widziałaś samodzielnie "pracującego w lesie" hodowanego pod względem polowań jamnika, a psa tej samej rasy wykonującego komendy? :)
  8. Tak swoja drogą, jamnik też może być posłuszny w obecności zwierzyny czy zapachów. Wszystko zależy od motywacji. Nawet jeśli uważa on, że jego właściciel nie jest równoważny wąchaniu, zrobi to, co jego zdaniem będzie się opłacało. Niedawno oglądałam właśnie pracę z jamnikiem motywowanym wizją samotnego polowania. Wyglądało to mniej więcej tak: seria komend i nagroda: spuszczenie ze smyczy w lesie. Też bardzo mi się podobało :). [COLOR=#000000]no jamniki to naprawde okladaja pole na maxa[/COLOR][IMG]http://www.dogomania.pl/forum/images/smilies/icon_smile.gif[/IMG][COLOR=#000000])) - przepraszam za swoją głupotę, nie rozumiem, bo sprostowanie chyba przeczytałaś. [/COLOR]
  9. Teraz o jamnikach. Poprzednia osoba pisała o tybetanach. Też pewne zafiksowanie w kierunku pierwotnym, ale inne niż myśliwstwo - stróżowanie.
  10. Rzeczywiście, napisałam źle. Nie okładanie pola, a "samodzielna eksploracja terenu". Pisałam, że dla psa dużo fajniejsze jest robić to samemu, bo do tego zostały przyzwyczajony przez wiele lat, a właściciel, który zapewnia aportowanie, komendy czy pływanie nigdy nie będzie w takim samym stopniu ciekawy. A psy jednak są strasznymi materialistami i wybiorą to, co lubią bardziej.
  11. Rasa nie jest wyznacznikiem psiego posłuszeństwa, ale w jakimś stopniu może go ułatwiać lub utrudniać. Jeśli mamy psa myśliwskiego, który nie jest przyzwyczajony do pracy z człowiekiem, a samotnego eksplorowania terenu, to właściciel będzie wydawał mu się zbędny. Wiele jest takich ras, dla których pierwotne zajęcie jest najważniejsze i bez niego są jedynie sfrustrowanymi zwierzętami, a zaspokoić nie może ich właściciel. Stara się on zapewniać im inne zajęcie, np. aport, pływanie, frisbee czy sztuczki, ale i tak nigdy nie będzie tak ciekawy jest okładanie pola, np.
  12. [quote name='a_niusia']naprawde chcialas zwrocic sie do mnie skoro strone wczesniej napisalam to: ???[/QUOTE] Chciałaś... A ja chcę białego jednorożca :). Powinny... Ale nie noszą. No cóż, Twoje psy, jeśli masz aż tak wielką kontrolę nad otoczeniem, to tylko pozazdrościć.
  13. piromanie1, a_niusiu - ależ nikt nie mówi o chodzeniu na smyczy cały czas. Jeśli ma się jazgoczącego, nieodwoływalnego psa, to chyba nikt przy zdrowych zmysłach nie puści go luzem. Pomijając to, że może wpaść pod samochód, przestraszyć ludzi czy psy, zagryźć zwierzęta gospodarskie lub leśne, było wiele przypadków, że pies zaginął, został workiem treningowym czy "stróżem na łańcuchu". Jeśli macie odwoływalne i grzeczne psy, możecie je puszczać luzem, ale zawsze może stać się coś czego nie przewidzicie i do czego te umiejętności nie będą w ogóle potrzebne, np. wnyki w lesie, pijak za samochodem. Tym bardziej, że jeśli idzie się ulicą i zza rogu wybiega agresorek, a nasz pies wącha sobie kwiatki 20 m dalej, to po prostu koniec. My nie dobiegniemy, a jeśli one zaczną uciekać już w ogóle mogiła. Dlatego uważam, że psy powinno się spuszczą jedynie w miejscach, które znamy i nad którymi mamy jakąś kontrolę. Nie rozumiem też czemu linka jest zła. Jeśli zaczepia się czy zaplątuje można natłuszczyć. Dla mnie to jest jedynie przedłużenie ręki na te 20m. Zawsze można puścić, złapać, odpiąć. Full wypas :eviltong:.
  14. Isiaku, a może spróbowałabyś wytrącić swojego psa z równowagi podczas szczekania, jeśli nie zdążysz przed (dziwny dźwięk, e-e, krzyk), a dopiero potem wyegzekwować komendę. Najpierw musisz nauczyć jej swojego psa, potem stopniować trudność warunków w jakich będzie wykonywana, a gdy wiesz, że jest on gotowy, wydać ją przy obcym psie. Jest to zachowanie zastępcze, bo pies nie atakuje, gdy ma inne wyjście, a jeśli go nie widzi, ty musisz je mu podsunąć. Z czasem, będzie on wiedział, co ma zrobić, gdyż w jego głowie utworzy się schemat: pies - ukłon - nagroda. Czasem warto obniżyć kryteria i zadowolić się gorszą jakością, a niekiedy, gdy twój pupil nie jest gotowy, ale spotyka psa, trzeba sięgnąć do drastyczniejszych środków. Jeśli nie reaguje on na głos czy smakołyki, możesz mu pokazać super zabawkę, którą nie bawi się na codziennie, i którą kocha/ zasłonić drugiego psa i nakłonić do kontaktu wzrokowego/ krzyknąć czy pociągnąć za smycz/ tradycyjnie ustawić psa rękami i nagrodzić. Możesz eksperymentować ze skojarzeniami. Czyli przy psie, karmisz swojego, mówisz do niego, głaszczesz go, aby ten nie mógł robić innych rzeczy i było mu przyjemnie. Atrakcje znikają razem z "workiem treningowym" :). Masz też możliwość przyzwyczajanie swojego pupila do szczekania, warczenia, wycia. Musisz zaopatrzyć się jedynie w płytę z takimi nagraniami i puszczać ją cicho, a potem głośnie. Dobrym pomysłem jest też poznanie z nienamolnym, spokojnym, wykastrowanym, zajmującym się sobą, grzecznie bawiącym się psem na neutralnym gruncie bez możliwości walczenia o atrakcje :p. Opcji jest wiele, także możesz wybierać :).
  15. [quote name='Yorkomanka']myślałam że mnie coś trafi dzisiaj wyszłam z psami na dwór mój bez smyczy pies ciotki na flexi, wracamy już do domu zostało nam tylko przejście przez ulice ale po co mielibyśmy spokojnie dojść do domu? Nagle zza bloku wybiega sobie najeżony pies sąsiada drze ryj ledwo złapałam psa który wylazł z szelek jednocześnie staram się go podnieść tak żeby tamten go nie sięgnął i nie dać mu się ugryźć bo nie obchodzi go w co albo kogo byle tylko zagryźć, odwołuje Dusiaka który już przyłączył się do darcia ryja na psa, staram się go opędzić i dre się na właściciela a on co? woła flegmatycznie psa i idzie po niego w żółwim tempie:angryy: no co ty taki uparty jesteś? przecież to twój sąsiad jest... uspokój się cycki opadają:roll: w końcu jakoś dowlekł się i zabrał swojego psa. W domu zobaczyłam się w lustrze cała twarz w ziemi od psich kopyt i od cholery zadrapań na rękach:angryy: niby 5kg to nie tak dużo ale to cud że udało mi się go nie wypuścić z rąk... bo krew by się polała a z niego chyba została by miazga jakieś 15kg różnicy...[/QUOTE] Myślę, że tym podniesieniem psa cioci zdenerwowałaś podbiegacza jeszcze bardziej. A on utwierdził się w przekonaniu, że w takiej sytuacji wystarczy tylko zacząć się kręcić, wychodzić z szelek, a zaraz ktoś weźmie go na rączki. Twój pies, jeśli nie akceptuje innych, także nie powinien biegać bez smyczy, jeśli nie potrafisz go uciszyć. Chyba najlepiej byłoby gdybyś "swoje" przywołała, wyegzekwowała kilka komend, które by odwróciły ich uwagę od zabicia psa i dały zajęcie, potem zostawiła i poszła do podbiegacza, żeby go jakoś przegonić :). I nie rozumiem też logiki policji czy straży miejskiej. Ich najważniejszym zadaniem jest ochrona ludzi i zapewnienie im bezpieczeństwa. A, przepraszam bardzo, agresywne psy mogą wyrządzić szkody fizyczne i psychiczne. Mogą też być uznane za nasze psy, bo często się koło nas kręcą, a nieświadomi ludzie złożą pozew w sądzie, czy będą sami starali się o sprawiedliwość dla nas. Poza tym, myślę, że służbiści na pewno składali przysięgi, które teraz łamią :roll:.
  16. Ja planowałam wziąć nad wodę wyrzutnię i piłki i pracować na wymianę, ale są one z kauczuku i nie pływają w wodzie. Zauważyłam oczywiście dopiero po rzuceniu. Na szczęście pies postanowił zanurkować. Tak go przestraszyły bąbelki, że na tym poprzestał. Ale minę miał genialną :D.
  17. Ja ogólnie w związku z psim pływaniem zaczynam mieć obawy. Wprawdzie wokół mamy trochę jeziorek, ale najczęściej są brudne/ pies nie chce pływać/ są wędkarze. Zazwyczaj przychodzimy na fosę. Tamtego lata najpłytszy poziom wody dosięgał mi łydek, a dzisiaj to samo miejsce jest strużką wody. Nie dość, że woda wyparowała, to do głębin zaczęło docierać światło i zaczęły się rozrastać glony. No, ale ja mieszkam praktycznie na granicy i kilkadziesiąt metrów od mojego domu jest Bug. Raz, jak szliśmy laskiem i koło nas płynęła sobie ta rzeczka, a dojść do niej było można zeskakując ze skarpy, mój pies, gdy tylko zauważył moje zdekoncentrowanie uznał, że musi się natychmiast napić. Jeśli ktoś widział kiedyś Bug, wie, że byłoby tylko jedno zakończenie takiego wybryku :razz:. Ale pieseczek się przestraszył, nie mógł z powrotem wdrapać się, bo było zbyt stromo i zaczął słać mi błagalne spojrzenia :D.
  18. Mi udało się przekonać mego pięknego psa do pływania w wodzie jedynie za pomocą klapka zdjętego z nogi oczywiście i możliwości poszarpania się z nim po powrocie. Pływał sobie 1,5 h i zdecydowanie mu się to podobało, ale w teraźniejsze upały, zaczyna się rozkręcać dopiero po 8.
  19. wigś, przeczytaj jeszcze raz swój 1 post, a w szczególności jego 2 akapit.
  20. [quote name='evel']Czy na pewno u psów działa to tak samo jak u dzikich psowatych? Spotkałam się bowiem ze stwierdzeniem, że psy są hierarchiczne, natomiast nie są to układy tak trwałe jak np. u wilków, z oczywistych względów. Przeciętny pies ma dość niski próg reakcji przecież. Zresztą, nie powiedziałabym, że wilcza para alfa jest flegmatyczna ;) Owszem, byle co ich nie rusza, ale "przedstawienia" udowadniające who is who są bardzo rozbudowane. I wcale nie mówię o rzucaniu się z zębami, ale o całej oprawie, "teatrzyku". [/QUOTE] O jakim teatrzyku mówisz? Wydaje mi się, że samiec alfa, gdy trafi na osobnika, który nie uzna jego pozycji szybko atakuje, a gdy ten się podda, odchodzi. Jeśli nie musi, nie używa zębów. Wiesz, wszystko zależy od punku siedzenia, w porównaniu z młodymi szczeniakami, parę alfa można by nazwać flegmatyczną ;).
  21. Uranoe

    kliker

    bonsai, betty- dzięki. Mogłybyście mi dogłębniej wyjaśnić użycie nakrętek, bo nie za bardzo łapię jak mam ich używać. P.S. Nie zeszłyśmy do kwestii finansowych :evil_lol:.
  22. To, że suka wykonuje polecenia jedynie, gdy masz smak, wyeliminuj jak najszybciej. Nagradzaj szarpaniem/ słownie/ głaskaniem/ smakołykiem, tak, aby suka nigdy go nie widziała i nie miała pojęcia skąd go dostanie. I jeszcze jedna ważna rzecz- jeśli naprowadzając ręką, trzymasz w niej smakołyk, pies automatycznie uczy się, że jedynie dłoń, w której jest smak, oznacza to, że wykonanie polecenia opłaca się. Poza tym (prawie) wszystkie komendy masz już spalone :cool1:.
  23. Bonsai- nie, pies Alfa, JEST spokojny. Psy wykonały polecenia Twojej, bo uznały, że się to opłaca, bały się jej, zaintrygowało je to coś, czy najzwyczajniej na świecie zrobiłyby to samo, bez suki. Nie mam pojęcia co to mogło być, ale przewodnik psiego stada (Twoja mogła nią nie być), jest spokojny, czasem wręcz flegmatyczny i nie rusza go "byle co".
  24. To nie wina psów, że są agresywne i, że zaatakowały. Pies nie rodzi się agresywny, agresję nabywa w trakcie swojego pobytu z człowiekiem lub ze swoich doświadczeń wynikających z należenia do psiego stada. Z tego, co wiem, sfora psów jest doskonała pod względem hierarchicznym- na czele stoi alfa, a "pod nim" są dopiero wyżsi i niżsi rangą podopieczni, tak więc panuje tu spokój. Samiec alfa charakteryzuje się spokojem, jest zdystansowany względem innych, szanowany, zazwyczaj nie zwraca uwagi na "byle co", no i, aby należeć do stada, reszta musi wykonywać jego polecenia. Jeśli nie- wyżsi podopieczni kilka razy "glebną" rozbrykanymi członkami o ziemię i wszystko powraca do zwyczajności. Moje pytanie, jak więc spokojny samiec alfa "wydaje pozwolenie" na atak? Myślę, że te psy nie tworzyły stada, były jedynie trzema psami, które spacerowały sobie koło placu zabaw i nagle zobaczyły COŚ, co się rusza, wrzeszczy i instynkt wziął górę. Ludzie dużo bardziej potrafię skrzywdzić psy, nie określając jasno granic, nie czytając psów, łamiąc wydawane przez siebie zakazy i ucząc złych zachowań. Potem takie psy wydostają się, robią co im się podoba i opłaca, nikt ich nie karze, a że jest to samo nagradzające, koło się zamyka. No niestety. Ja jestem za a_niusią i nie wiem, czym zawiniły psy, które od szczeniaka nie miały zapewnione NIC, trzeba dodatkowo karać dożywotnim schroniskiem, bez szans na adopcje. Człowiek, wrażliwy na inną istotę, powinien wybrać mniejsze zło! Czasem, nie rozumiem też sensu takich dyskusji jak ta, które nic nie zmienią. Czy psy znajdą nowe domy, które je "naprostują"? Czy dziecko zostanie wskrzeszone? Czy rodzice będą pocieszeni? 3 razy nie. :razz:
  25. Uranoe

    kliker

    [quote name='betty_labrador']no tak- 10 zl to wydatek niesamowity :diabloti:[/QUOTE] A żebyś wiedziała :evil_lol:. Ponawiam jednak moje pytanie, zawarte w poprzednim poście. Tym razem (jeśli mi ktoś odpowie, oczywiście) mam nadzieję, że nie zejdziemy na kwestie finansów :evil_lol:.
×
×
  • Create New...