Nieregularne odwiedziny (p. Eli) -moim zdaniem- mają sens, bo nawet jeśli nieregularne, to będzie można zaobserwować czy jest jakikolwiek postęp. Ja, nieregularnie, wożę mojego Felka autem (bardzo tego nie lubi). Tam, gdzie mogę chodzimy piechotką, ale czasem trzeba podjechać. I widzę, że z każdym razem jest mniej stresująco. Pierwszy raz jest zawsze najgorszy. Może potem, kiedy załapie, że po stresującym wypadzie wraca w bezpieczne miejsce, będzie lepiej...