-
Posts
117 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by kasztanowa
-
-Przeprowadzam wizyty PA: Pruszków, Piastów, Nadarzyn, Kanie, Komorów, Raszyn, Ożarów Mazowiecki, Milanówek, Grodzisk i okolice. -Służę transportem za zwrot kosztów w mazowieckim (soboty lub tydzień późny wieczór). -Prawdopodobnie będę mogla zaoferować DT dla małego szczeniaka z dużymi szansami na ds (od października wracam do pracy i nie będzie warunków na dt już)
-
Lisek bezdomny od 20 lat - Odszedl za Tęczowy Most <">
kasztanowa replied to azzie5's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Nie pamiętam kiedy się tak spłakałam....:( -
Będę tęskniła za Liskiem...:( A gdzie jadą Sonia i Maksia? Ja nadal siedzę chora :( biorę antybiotyk jeszcze do końca tygodnia, nie mogę wychodzić na zewnątrz i już wariuję....:( Strasznie brakuje mi środowych wizyt na Puławskiej.. Esperanzo jeśli (nie daj Boże) nie udałoby się z tym transportem to w przyszłym tygodniu może mogłybyśmy się jakoś dogadać jak już wyzdrowieje. W każdym razie miej to na uwadze.
-
Ślepy Basio - Terier walijski POTRZEBUJE KOCHAJĄCEGO DOMU !
kasztanowa replied to piechcia15's topic in Już w nowym domu
Dziewczyny nie chcę się wymądrzać ale mi się wydaje, że te nerwy Basika są przez to, że nie ma on swojego pańcia, któremu by ufał. Może wtedy nie kłapał by w nerwach bo wiedziałby, że jest pod dobra opieką osoby, która go nie da skrzywdzić. Swoją droga to ten Basik jest przezajebisty! Naprawdę dawno nie widziałam tak pięknego pieska.... Kolejny raz boli mnie serducho, że nie mogę mieć psa..........:(((((( -
Hej dziewczyny, Byłam wczoraj na Puławskiej. Maksia daje się już pogłaskać bez problemu. Lisek bardzo pogodny i tez się dał potycać po mordce :) Wszystkie miały duży apetyt i dużo energii :) Na spacer nie brałam bo nie chciałam ich stresować, zresztą tam huk od Puławskiej to żadna rewelka z takim spacerem. Byłam 2 godzinki, pogadałam, pokarmiłam i nawet trochę posprzątałam :) Wszystko idzie jak należy. Jeszcze kilka tygodni i będzie jeszcze lepiej :) Jedź Mojito :) Możesz im kupić trochę kiełby bo suche jeszcze mają jedną paczkę.
-
[quote name='plinka54']Byłam dzisiaj na Puławskiej. Powiem Wam, że powitanie miło mnie zaskoczyło. Jak tylko weszłam do pokoiku to psiaki zaczęły mnie witać merdając ogonami, czego do tej pory jak przychodziłam nie było! Od razu wystawiały nochale przez klatki i piszczały żeby je wypuścić ;) Obie damy oczywiście od razu zaczęły szukać przysmaków, a Lisek zaznaczać teren gdzie popadnie... Ale, ale, tym razem nawet Lisek dał się pogłaskać bez problemu! Zazwyczaj wiał jak tylko się rękę wystawiało w jego stronę, a teraz podchodził zaciekawiony, wąchał smaczki które im przyniosłam, na początku ich nie brał, ale później kilka razy spróbował. Ma znów założony kołnierz bo dzisiaj miał zdejmowane szwy. Z tego co mi powiedziano to lekko rozlizał ranę, ale goi się bez problemów. Poza tym powiedziano mi że już psiaki były wyprowadzane na dwór, ale nie obyło się bez problemów. W każdym razie do noszenia samych obróżek psiaki już się przyzwyczaiły - mają je na sobie cały czas. Jednak jak przyczepiłam suńkom smycze to już nie były takie zachwycone - Sonia zaczęła szarpać obrożę, próbując ją zdjąć. Zaryzykowałam i wzięłam Maksię na dwór. Robiłam wszystko powoli i spokojnie bo psina była zestresowana. Na ręce wzięłam ją bez problemu, nie szarpała się, nie piszczała i nie próbowała gryźć (czego najbardziej się bałam). Wyniosłam ją na dwór, ale tylko na chwilkę. Mała była tak przestraszona, że jak ją postawiłam to nie chciała się ruszyć nawet o krok, dosłownie przykleiła się do ogrodzenia. Postałam z nią tak z 5 minut w miejscu, pogłaskałam, chciałam przekupić smakołykami, ale nie chciała niczego tknąć, więc wzięłam ją znów na ręce i zaniosłam do kliniki. Dopiero tam się uspokoiła i zaczęła znów wcinać smaczki. Miałam jeszcze zamiar wynieść Sonię, ale jak tylko wróciłam z Maksią to ona wiedziała co się święci - schowała się głęboko w klatce i nie chciała wyjść, nawet na smaczka, więc stwierdziałam że nie będę jej już dodatowo stresować. Gdyby tak co drugi dzień ktoś z nimi wychodził to po jakimś czasie by się raczej przyzwyczaiły...[/QUOTE] WOW!!! Jestem pod mega wrażeniem! Aż ciężko mi uwierzyć w to, że któreś z psiaków dało się wziąść na ręce :) Kurcze fajnie...:) Ja nie byłam w tym tygodniu, nie udało mi się wyrwać.. Ale może jutro się tam przejadę.
-
Chciałam tylko zdać krótki raporcik bo udało mi się odwiedzić pieski różanowe w sobotę /na Puławskiej/. Byłam co prawda tylko na godzinkę z kawałkiem ale to zawsze coś. Przyniosłam im karmy z Happy Doga (polecam)-pojadły, smakołyki pochłonęły :) zwłaszcza Sońcia :). Troszkę się dały posmyrać po bokach, po bródce normalnie podczas jedzenia. Nie bały się zbytnio, chodziły swobodnie. Jeszcze się jako tako nie dadzą pogłaskać tak normalnie ale jeszcze kilka wizyt i myślę, że się bardziej przełamią. Co do smyczy to ja nie wiem czy by to wypaliło.. W każdym razie Lisek świeżo po kastracji- w bardzo dobrym stanie i gdyby nie to, że wiedziałam o tym to bym sie nie domyśliła :) Narazie Lisek jest cały czas nieśmiały ale po nim tez widać poprawę. Wszystkie psy były przed moją wizytą (już drugi raz chyba) kąpane więc piękne i pachnące mnie przywitały. Są w coraz lepszym stanie. Jak je widuję raz na tydzień (a teraz półtora tygodnia) to naprawdę widać różnicę. W wyglądzie zwłaszcza, bo w zachowaniu to te postępy są wolniutkie- ale są co najważniejsze. To tak na szybko. Mam nadzieje, że w miarę zrozumiale napisałam :) bo mi trochę dziecię przeszkadza moje! :)
-
[quote name='plinka54']Ja dzisiaj byłam u małych ;) Sonia i Maksia chętnie wcinały łakocie. Maksię już bez problemu głaszczę, Sonia z oporem, ale czasami też daje się lekko pomiziać. Lisek dzisiaj miał ciężki dzień - jest po kastracji i był jeszcze otumaniony po narkozie, dlatego trochę wariował w klatce. Cwaniak zdjął sobie kołnierz, było widać że mu strasznie przeszkadza. Pani Sylwia powiedziała, że skoro nie oblizuje sobie rany (a nie oblizywał jak tam byłam) to na razie nie będzie mu zakładać i że będzie miała na niego oko. Udało mi się też go troszkę pogłaskać ;)[/QUOTE] Ale super wiadomości! Musze też tam jechac i wygłaskać piesiulki :),
-
[quote name='beam6']Psiaki dostały wczoraj kolejny prezent :lol:. Mega prezent :multi: Jeden z Gości sobotniego Festynu Dzień Psiaka na Gocławiu obiecał wspomóc nas karmą i słowa dotrzymał ;). Wczoraj udało się zorganizować transport - gorące podziękowanie dla Łukasza za przewiezienie i przedźwiganie karmy :Rose:. A było co dźwigać bo przyjechało: 11 x 20 kg karmy MINI PUPPY 1 x 20 kg karmy MINI ADULT (LIFESTAGES) 2 x 7,5 kg karmy MINI ADULT (LIFESTAGES) 8 x 3 kg karmy MINI ADULT (LIFESTAGES) 8 x 3 kg karmy HYPO ALLERGENIC 4 x 3 kg karmy WEIGHT CONTROL 4 x 3 kg karmy BONE & JOINT [SIZE="4"][B]Jeżeli dobrze policzyłam - razem 327 kg karmy firmy [URL="http://www.techni-cal.pl/10,0/o-techni-cal.html"]Techni-Cal[/URL] [/B][/SIZE]:multi: [SIZE="2"]Darczyńcą jest firma BAKPOL, dystrybutor karmy Techni-Cal, której także tą drogą bardzo dziękujemy[/SIZE] :B-fly:[/QUOTE] Oj sa dobrze ludzie..:) Chętnie bym podziękowała im osobiście :)
-
[quote name='esperanza']Tam trzeba pojechać specjalnie w tym celu i najlepiej z przedstawicielem PIW z Makowa Maz. Planujemy to zrobić w najbliższym czasie. To są 2godziny drogi w jedną stronę, ale niestety nie znaleźliśmy nikogo bliżej, kto by tam pojechał, więc chyba nie mamy wyjścia.[/QUOTE] Przykro mi, że nie mogę sie zgłosić na ochotnika..:( U mnie z finansami krucho a to jest jednak stówka w jedną stronę.. Esperanzo jakby co to mam trochę miejsca w garażu jakby była potrzeba tylko zaznaczam, że w Pruszkowie. Co do transportu psiaków ( o czym wspominałaś ostatnio) to będę do dyspozycji w przyszłym tygodniu w środę popołudniu albo piątek czy sobota (do uzgodnienia).
-
[quote name='mojito']To super, że dasz radę je odwiedzić bo ja niestety właśnie weszłam żeby napisać, że w jutro muszę wyjechać z Warszawy i dopiero w niedzielę wrócę i już się martwiłam, że nikt ich nie odwiedzi :) to pozdrów je ode mnie i pogłaszcz jak się dadzą :D[/QUOTE] Mojito kochana ja dopiero w przyszłą środę będę mogła pojechać najwcześniej..:( A jeszcze miał ktoś tam jeździć do psiaków oprócz nas? o się stało z chętnymi..? :(